KasiaOlm 
colormebookish.com
goodreads.com/user/show/51720847-kasia-olm
status: Czytelnik, dodał: 7 książek, ostatnio widziany 10 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-18 02:21:38
Został fanem autorki: Tomi Adeyemi
 
2018-10-09 18:07:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Kolejna nowość dla dzieci, tym razem od Wydawnictwa Młodzieżówka.⠀
⠀⠀⠀⠀⠀
„Kraina Opowieści: Zaklęcie życzeń” to pierwszy tom opowieści, której bohaterami są rodzeństwo Alex i Connor Bailey oraz niezliczone postacie z dobrze nam znanych bajek, za to w zupełnie nowych odsłonach. Spotkamy tutaj Babcię Gąskę, Czerwonego Kapturka oraz Złotowłosą i wszystkie trzy na pewno was zaskoczą! Zaprzyjaźnimy...
Kolejna nowość dla dzieci, tym razem od Wydawnictwa Młodzieżówka.⠀
⠀⠀⠀⠀⠀
„Kraina Opowieści: Zaklęcie życzeń” to pierwszy tom opowieści, której bohaterami są rodzeństwo Alex i Connor Bailey oraz niezliczone postacie z dobrze nam znanych bajek, za to w zupełnie nowych odsłonach. Spotkamy tutaj Babcię Gąskę, Czerwonego Kapturka oraz Złotowłosą i wszystkie trzy na pewno was zaskoczą! Zaprzyjaźnimy się z Jasiem (tym od fasoli) oraz księciem zmienionym w żabę, będziemy uciekać przed bandą Złego Wilka i próbować przechytrzyć Złą Królową, aby ratować Krainę opowieści. Po drodze napotykamy oczywiście wiedźmy, gobliny, trolle i wróżki i niemal każda z tych postaci będzie inna, niż pamiętamy ją z dzieciństwa. Główni bohaterowie, Bliźnięta Alex i Connor nadają z kolei klasycznym bajkom zupełnie nowego wymiaru i przenoszą je z zakurzonych kart starych baśni do świata współczesnego. Ich przygody są zachwycające, czasem śmieszne, czasem niebezieczne a na pewno wciągające!
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
Nam bardzo podobała się cała seria „Krainy Opowieści” więc was też do niej gorąco zachęcamy. Pięć gwiazdek!

pokaż więcej

 
2018-10-08 23:12:37
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-05 22:26:35
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Silos (tom 1)
 
2018-10-01 04:42:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Poddaje się, nie mogę. Amerykę w ogniu doczytałam do połowy i już dalej nie dam rady. Nie tego się spodziewałam.

Fabuła powieści pełna jest dziur, niewyjaśnionych momentów, niedopowiedzianych przeżyć i pominiętych fragmentów ewolucji głównej bohaterki, co powoduje, że jest niespójna i porwana na strzępy.

Po pierwsze, książkę czyta się jak suche fakty historyczne. Brakuje momentów, w których...
Poddaje się, nie mogę. Amerykę w ogniu doczytałam do połowy i już dalej nie dam rady. Nie tego się spodziewałam.

Fabuła powieści pełna jest dziur, niewyjaśnionych momentów, niedopowiedzianych przeżyć i pominiętych fragmentów ewolucji głównej bohaterki, co powoduje, że jest niespójna i porwana na strzępy.

Po pierwsze, książkę czyta się jak suche fakty historyczne. Brakuje momentów, w których opisywane zdarzenia miałyby bezpośrednie odzwierciedlenie w życiu bohaterów tej historii. Nie ma opowieści ofiar straszliwej zarazy, która spustoszyła kontynent. Nie ma komu współczuć, czym się przerazić, nad czym zadumać. Nie ma przeżyć Sarat po stracie najbliższych: złości, rozpaczy, niedowierzania, agresji. Nie ma logicznego ciągu w jej rozwoju psychicznym, w jej emocjonalnym dojrzewaniu do decyzji, które podejmuje po wyprowadzce z obozu. Na pewno w zamyśle autora jest ona postacią tragiczną, ale dla mnie jest przede wszystkim strasznie nudna. Trudno mi wykrzesać dla niej choć odrobine współczucia czy sympatii, a z drugiej strony jest zbyt jałowa bym mogła jej szczerze nie lubić.

Po drugie, brakuje ogromnego fragmentu, który wyjaśniałby w jaki sposób Ameryka z 2018 roku, stała się Ameryką z 2074? Jak to się stało, że w ogóle doszło do wojny? Jakie monumentalne zmiany zaszły w społeczeństwie w ciągu tych 50 lat, że wojna stała się jedynym rozwiązaniem? Konflikt Południa z Północą i resztą świata o paliwa kopalne wydaje mi się beznadziejnie naciąganym pomysłem. Naprawdę mam uwierzyć, że ludzie żyjący w południowych stanach Ameryki są tak nienawistni, zaślepieni i przepełnieni chęcią zemsty na Północy (za pierwsza wojnę secesyjna???), że jedynym rozwiązaniem w ich oczach jest wojna totalna? Nawet wtedy, gdy jej motyw okaże się kompletnie przegrany, beznadziejny i bezsensowny? Nie wierzę w to, nie kupuję tego. Czegoś tutaj brak, coś tutaj nie gra. Szczególnie, że nie ma jednoznacznego czarnego charakteru, w którego interesie byłoby wzniecenie takiego krwawego konfliktu i który miałby środki i narzędzia by taka akcję przeprowadzić. Nie ma tutaj żadnego dyktatora, populisty, polityka czy bandziora rządnego władzy, który miałby na tym coś do ugrania. Autor zdaje się sugerować, że taki konflikt byłby na rękę nowo powstałym mocarstwom Bliskiego Wschodu i Chin, ale jest to tak mglisty i nieostry obraz, że pozostaje bez znaczenia dla opowieści.

Po trzecie, w jaki sposób w przeciągu pięćdziesięciu lat udało się rozwiązać wszystkie problemy nękające Bliski Wschód i północną Afrykę i zdołano utworzyć z tego regionu jedno mocarstwo? Nie ma o tym ani słowa.

Ameryka w ogniu to nie jest zła książka, tylko niedopracowana. Za dużo w niej niewiadomych i niewyjaśnionych fragmentów, które negatywnie odbijają się na opisanej historii. Poczatek jest ciekawy, ale bardzo szybko zaczyna przynudzać. Odstawiam ją na półkę. Dwie gwiazdki.

pokaż więcej

 
2018-09-26 21:05:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Amelka Kieł (tom 1)

“Amelka Kieł i Bal Barbarzyńców” to ciepła i zabawna opowieść , w sam raz na nadchodzące święto Halloween.

Tytułowa bohaterka, Amelka, to wesoła i rezolutna wampirka, która uwielbia bawić się ze swoim pupilkiem Dyńką oraz dwójka najlepszych przyjaciół: młodym kostuchem Grimaldim, zajmującym się śmierciami żab oraz Florence, należącą do rzadkiego gatunku yeti. Kiedy w życiu naszej trójki...
“Amelka Kieł i Bal Barbarzyńców” to ciepła i zabawna opowieść , w sam raz na nadchodzące święto Halloween.

Tytułowa bohaterka, Amelka, to wesoła i rezolutna wampirka, która uwielbia bawić się ze swoim pupilkiem Dyńką oraz dwójka najlepszych przyjaciół: młodym kostuchem Grimaldim, zajmującym się śmierciami żab oraz Florence, należącą do rzadkiego gatunku yeti. Kiedy w życiu naszej trójki pojawiają się kłopoty, wszyscy mężnie stawiają im czoło i walczą o to co słuszne przy okazji okrywając, że nie wszystko w co wierzyli się do tej pory jest prawdą.

Historia jest naprawdę bardzo fajna i obraca się w ogromnej części wokół pojęcia przyjaźni, akceptacji oraz więzów rodzinnych. Mojej sześcioletniej córce niezwykle podobały się wszelkie dziwaczności, które w świecie Nokturnii uchodzą za normalne. Zaśmiewała się z kulinarnych obrzydliwości takich jak dżem spod paznokci u nóg, mieszanka różnorodnych strupów, gnijące ptysie nadziewane ropą czy sok z gałek ocznych. Nadziwić się nie mogła, że duchy, kościotrupy, gadające mumie czy żywe dynie są w Królestwie Ciemności zwyczajnym widokiem, za to jednorożce, wróżki czy brokat sieja wśród jego mieszkańców strach i przerażenie. Na koniec stwierdziła, że Amelka jest fajna, bo jest odważna. I ja się z nią w stu procentach zgadzam. Mnie dodatkowo bardzo podobały się ilustracje, które można znaleźć na niemal każdej stronie tekstu, co na pewno przypadnie do gustu wszystkim czytelnikom, tym małym i tym dużym.

“Amelka Kieł i Bal Barbarzyńców” to książka w sam raz dla dzieci, które właśnie zaczynają przygodę z samodzielnym czytaniem lub dla dojrzalszych sześciolatków, którym może poczytać mama lub tata.

Obie z Helenką, gorąco ją polecamy!

ColorMeBookish.com

pokaż więcej

 
2018-09-24 21:44:35
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Wodnikowe Wzgórze (tom 1)
 
2018-09-24 04:54:10
Dodał do serwisu książkę: Amelka Kieł i Bal Barbarzyńców
Cykl: Amelka Kieł (tom 1)
 
2018-09-24 03:53:32
Ma nowego znajomego: romy
 
2018-09-22 19:51:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Wayward Pines (tom 1)

Czytaliście "Wayward Pines"? Ja wpadłam w tą historię po uszy, pomimo że książka nie jest wybitnie dobrze napisana a główny bohater to w dużej mierze po prostu palant. Fabuła książki jest jednak znakomicie skonstruowana a sytuacja w jakiej znalazł się Ethan - autentycznie przerażająca. Nie mogłam przestać zamartwiać się czy uda mu się wydostać z miasteczka i dowiedzieć co się tutaj dzieje. A... Czytaliście "Wayward Pines"? Ja wpadłam w tą historię po uszy, pomimo że książka nie jest wybitnie dobrze napisana a główny bohater to w dużej mierze po prostu palant. Fabuła książki jest jednak znakomicie skonstruowana a sytuacja w jakiej znalazł się Ethan - autentycznie przerażająca. Nie mogłam przestać zamartwiać się czy uda mu się wydostać z miasteczka i dowiedzieć co się tutaj dzieje. A to, co się dzieje jest fenomenalne. Przerażające, szokujące i zachwycające. Pomysł na Wayward Pines jest niebanalny i ekscytujący a akcja nie przynudza. Myślę, że z ciekawością obejżę teraz serial - Matt Dillon idealnie pasuje mi do roli agenta Burke. Cztery gwiazdki!

ColorMeBookish.com

pokaż więcej

 
2018-09-18 21:57:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Coś tutaj nie wyszło. A tak się dobrze zapowiadało.

Sześciu nieznajomych zamkniętych w jednym pokoju, trup w wannie i trzy godziny na odgadnięcie, kto jest mordercą. Początek brzmi jak dobry kryminał, prawda? Taki z głęboką analizą uwięzionych osób, powolnym szukaniem motywu, składaniem strzępków informacji w spójną całość, aż do momentu, kiedy morderca zostaje odkryty.
Żadnej z tych rzeczy...
Coś tutaj nie wyszło. A tak się dobrze zapowiadało.

Sześciu nieznajomych zamkniętych w jednym pokoju, trup w wannie i trzy godziny na odgadnięcie, kto jest mordercą. Początek brzmi jak dobry kryminał, prawda? Taki z głęboką analizą uwięzionych osób, powolnym szukaniem motywu, składaniem strzępków informacji w spójną całość, aż do momentu, kiedy morderca zostaje odkryty.
Żadnej z tych rzeczy nie znalazłam w "Zgadnij kto". Tak jak pisałam wyżej, książka zaczyna się w miarę dobrze a potem już niestety jest tylko źle. Owszem, pojawiają się jakieś tam zdawkowe informacje o poszczególnych osobach, ale jest ich zdecydowanie za mało, żebym mogła choć przez chwile pobawić się w detektywa i spróbować odgadnąć o co tutaj chodzi. Jeden wielki bajzel, niemal bez znaczenia dla samej historii. W dodatku to, czego dowiadujemy się o bohaterach zamkniętych w pokoju jest przeraźliwie nudne i okazuje się kompletną stratą czasu, ponieważ w ogromnej mierze nie wpływa w żaden sposób na “śledztwo”.

Jedyną rzeczywiście interesującą historią w "Zgadnij kto" jest opowieść o wydarzeniach z dzieciństwa Shepparda. To, co w jego życiu miało miejsce jest bez wątpienia zaskakujące i przez długi czas trzyma w napięciu. Niestety, tylko po to, żeby na koniec opaść, jak sflaczały balon.
Zakończenie jest nudne i brakuje w nim finałowej kulminacji, która zostawiłaby nas w zadumie nad ludzką naturą. Zamiast tego mamy dwóch dorosłych przygłupów bijących się na plaży, gdzie jeden wart jest drugiego. I pomyśleć przez tą parę zmarnowałam dwa wieczory. Dwie gwiazdki.

ColorMeBookish.com

pokaż więcej

 
2018-09-12 21:03:19
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-09 19:26:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Książkę czytałam w oryginale.

Powiem wam, że z "The Birthday" Carol Wyer spędziłam bardzo przyjemny weekend. Książka jest szybka w czytaniu i ciekawa. Głowiłam się nad rozwiązaniem zagadki zniknięcia dziewczynek razem z Natalie Ward, bohaterką-detektywem i miałam podobne, silne przeczucie, że w miarę postępu śledztwa trzymamy w rękach wszystkie kawałki układani, tylko nie bardzo jeszcze wiemy...
Książkę czytałam w oryginale.

Powiem wam, że z "The Birthday" Carol Wyer spędziłam bardzo przyjemny weekend. Książka jest szybka w czytaniu i ciekawa. Głowiłam się nad rozwiązaniem zagadki zniknięcia dziewczynek razem z Natalie Ward, bohaterką-detektywem i miałam podobne, silne przeczucie, że w miarę postępu śledztwa trzymamy w rękach wszystkie kawałki układani, tylko nie bardzo jeszcze wiemy jak je do siebie dopasować.

Główna bohaterka, Natalie Ward jest nie tylko detektywem, ale także żoną i mamą. Wraz z mężem, Davidem wychowują dwójkę nastolatków, chłopca i dziewczynkę, i Natalie bardzo się stara połączyć w jakąś funkcjonalną całość swoje życie prywatne z zawodowym. Długie godziny pracy nas śledztwem nie ułatwiają jednak stosunków z mężem i Natalie czuje się ciągle rozdarta pomiędzy misją odnalezienia zaginionych dziewczynek a potrzeba spędzania czasu z rodzina. Jest przy tym świetnym detektywem. Jest konkretna, rzeczowa i inteligentna i w taki tez sposób prowadzi swoje śledztwo. Praca jej zespołu jest metodyczna, przemyślana i konsekwentna i pomimo tego, że sprawca przewija się raz po raz przez ich dochodzenie i nie zostaje przez detektywów wychwycony, to ma to swoje dobre uzasadnienie. Jest logicznym działaniem zespołu a nie karygodnym zaniedbaniem. Akcja jest szybka, nie rozwleka się bezsensowanie w czasie i z każdym rozdziałem otrzymujemy kolejny ważny kawałek do naszej układanki.
Co do tożsamości samego przestępcy, to można się dość szybko domyślić kto nim będzie, co jednak wcale nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności z czytania książki. Jest w niej wystraczająco dużo niewiadomych, aby trzymać nas w napięciu aż do ostatniej strony. Mnie historia wciągnęła tak bardzo, że przeczytałam ją w dwa dni.

"The Birthday" to bardzo fajna lektura, w sam raz na weekend. Polecam!

ColorMeBookish.com

pokaż więcej

 
2018-09-09 19:25:58
Dodał do serwisu książkę: The Birthday
Autor:
 
2018-09-05 20:32:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Książka rozczarowała mnie od początku do końca i nie pozostaje mi nic innego jak odłożyć ja teraz na polkę i szybko i niej zapomnieć.

Wśród wszystkich kategorii książek, które czytam po horrory sięgam bardzo rzadko. Nie wiążę się to jednak z tym, że ich nie lubię. Wręcz przeciwnie. Wśród moich ulubionych pozycji książkowych z łatwością znajdziecie kilka...
Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Książka rozczarowała mnie od początku do końca i nie pozostaje mi nic innego jak odłożyć ja teraz na polkę i szybko i niej zapomnieć.

Wśród wszystkich kategorii książek, które czytam po horrory sięgam bardzo rzadko. Nie wiążę się to jednak z tym, że ich nie lubię. Wręcz przeciwnie. Wśród moich ulubionych pozycji książkowych z łatwością znajdziecie kilka dreszczowców, jak na przykład “To” Kinga czy “Terror” Simmonsa. Mój problem z powieściami grozy jest taki, że się ich zwyczajnie boję. W ciągu dnia nie przerażają mnie żadne duchy, potwory czy zjawy jednak, kiedy tylko zapadnie zmrok, moja wyobraźnia nie daje mi spać. Wracają do mnie wszystkie przerażające sceny, które czytałam w dzień i rozrastają się w głowie, przybierając straszniejsze jeszcze kolory i rozmiary. Nakrywam się wtedy kołdrą po same uszy i boje się rozglądać po sypialni. Poważnie. Odchorowanie jednego horroru zazwyczaj zabiera mi kilka tygodni i to wcale nie jest fajny dla mnie czas. Dlatego właśnie zazwyczaj ich unikam i czytam nie więcej jak jedną czy dwie tego typu powieści w roku. (Tak, ja wiem, że to wstyd, żeby dorosła kobieta bala się książek, no ale nic na to nie poradzę. Takie już ze mnie strachajło.)

W tym roku mam najwyraźniej pecha na słabe horrory. Najpierw, wiosną, czytałam “Nawiedzony dom na wzgórzu” Shirley Jackson - klasyk, który zamiast mnie straszyć duchami, przerażająco mnie irytował. Recenzje znajdziecie na blogu, gdybyście chcieli o tym fiasku poczytać.

Teraz z kolei znalazłam “Przepaść” (tutaj wzdycham ciężko). Nie wiem czy książka tak mnie znudziła dlatego, że w ciągu ostatnich tygodni miałam szczęście przeczytać kilka naprawdę świetnych powieści o górach, wspinaczkach, śniegach i lodowcach, przez co moje oczekiwania były zbyt wygórowane? “Wszystko za Everest” Krakauera, “Lodowe piekło” Mitchella oraz “Terror” Simmonsa zachwyciły mnie do tego stopnia, że od razu trafiły na listę moich ukochanych lektur i jestem pewna, że co najmniej dwie z nich przeczytam jeszcze raz. Być może po lekturze takich bestsellerów, “Przepaść” musiała mnie rozczarować?

Brakuje w niej dosłownie wszystkiego tego, co tak mnie wciągnęło w poprzednich książkach. Bohaterowie są nijacy, powierzchowni i zbyt mało o nich wiem, abym mogła się do nich przywiązać, co jest dla mnie szczególnie ważne właśnie w horrorze. Musze chcieć, żeby bohater przeżył, pokonał zło, wyszedł z koszmaru cało, w przeciwnym razie nie potrafię się w historie zaangażować emocjonalnie.

Brakuje opisów samej wspinaczki, przygotowań, ekwipunku itd. Wyprawa ma miejsce w 1935 roku, więc ówczesne oprzyrządowanie znacznie rożni się od tego używanego dziś, a jednak autorka bardzo niewiele nam o tym mówi. Podobnie samo wchodzenie na Kanczendzongę potraktowane jest w książce bardzo powierzchownie i czytając, ma się wrażenie, że piątka alpinistów wybrała się na spacer po górach, a nie wspina się na trzecią, najwyższą górę świata. Byłoby fajnie gdybym mogła się trochę więcej o ich podroży dowiedzieć. O ich codziennych zmaganiach, o rzeczywistości życia na lodowcu, o fizycznych niebezpieczeństwach jakie taka wyprawa ze sobą niesie. Pozwoliłoby mi to stworzyć lepszy obraz całej historii i bliżej poznać poszczególnych bohaterów.

Największym jednak rozczarowaniem okazała się sama zjawa nawiedzająca Kanczendzonge. Jak dla mnie, kogoś kto horrorów naprawdę się boi, ten duch po prostu nie był straszny. Ani duch, ani okoliczności w jakich się pojawiał, ani nawet jego historia. Ot, pojawia się coś na stokach i jest złe. To wszystko. Brakuje tu poczucia niebezpieczeństwa, fizycznego zagrożenia ze strony upiora i wskazówki co ten zamierza. Czy chce wszystkich alpinistów zabić? A może tylko wystraszyć I zmusić do odwrotu? Czy może ich dotknąć i zranić czy cala jego moc kończy się na ukazywaniu się wspinaczom? Czy da się go pokonać?

Dla mnie, "Przepaść" to zmarnowany potencjał. Pomysł na historię był dobry, ale gdzieś zapodziało się to, co w każdej dobrej książce jest najważniejsze i stanowi jej esencję: bohaterowie, akcja i klimat powieści. Szkoda. Dwie gwiazdki.

ColorMeBookish.com

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
345 44 375
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubieni tłumacze (1)
Lista ulubionych tłumaczy
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd