Lady Margot 
ladymargot.pl
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Beksińscy. Portret podwójny
    Beksińscy. Portret podwójny
    Autor:
    To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia „Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna”. To nie jest książka o z...
    czytelników: 10922 | opinie: 652 | ocena: 8,36 (4641 głosów) | inne wydania: 1
  • Mam chusteczkę haftowaną
    czytelników: 31 | opinie: 0 | ocena: 9 (1 głos)
  • Nie odpuszczaj
    Nie odpuszczaj
    Autor:
    Małe miasto. Jedna tragiczna noc. I wielka tajemnica, która przetrwała lata. Przed laty, jeszcze w szkole średniej, detektyw Napoleon „Nap” Dumas stracił brata. Leo i jego dziewczyna Diana zostali z...
    czytelników: 908 | opinie: 55 | ocena: 7,51 (200 głosów) | inne wydania: 2
  • Rdza
    Rdza
    Autor:
    Przyjaźń poddana wielkiej próbie i marzenie, które staje się ciężarem Lato 2002 roku. Czekając na powrót rodziców z wielkiego miasta, siedmioletni Szymon układa monety na torach. Nie wie, że jego życ...
    czytelników: 4371 | opinie: 370 | ocena: 7,83 (1844 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-17 17:59:35
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-17 11:11:03
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-10-17 11:10:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Komisarz Ricciardi (tom 1)

LADYMARGOT.PL

No dobrze, zakochałam się w okładce. Wiem, że jest to raczej słaba rekomendacja, ale postaram się wystawić tej książce lepszą 😀 Klimat retro przemawia do mnie jak żaden inny i kiedy tylko zobaczyłam złowrogie, splamione krwią zdjęcie pajaca spoglądającego na mnie z okładki, wiedziałam, że to absolutnie powieść dla mnie. Jednak, jak wszyscy zapewne dobrze wiemy, oprawa a treść to...
LADYMARGOT.PL

No dobrze, zakochałam się w okładce. Wiem, że jest to raczej słaba rekomendacja, ale postaram się wystawić tej książce lepszą 😀 Klimat retro przemawia do mnie jak żaden inny i kiedy tylko zobaczyłam złowrogie, splamione krwią zdjęcie pajaca spoglądającego na mnie z okładki, wiedziałam, że to absolutnie powieść dla mnie. Jednak, jak wszyscy zapewne dobrze wiemy, oprawa a treść to dwa inne światy, choć oprawa nie jest tu przypadkowa i ma ścisły związek z fabułą. Szczególnie w erze reklamy, kiedy marketing w każdej niemal dziedzinie, celuje w walory estetyczne produktów, „opakowanie” ma znaczenie. Nie omija to również literatury. Okładka ma natychmiast przyciągać wzrok i sprawić, że zabierzemy książkę ze sobą. Tak więc, pierwszy plus – z książką popędziłabym do kasy. Przyszedł czas na ocenę wnętrza. Czy zażądałabym zwrotu pieniędzy? Czy może wręcz przeciwnie: pobiegłabym do księgarni po kolejny tom (tak, moi Drodzy, szykuje się nowa seria na polskim rynku wydawniczym)?

***

POSTACI

Luigi Alfredo Ricciardi – komisarz neapolitańskiej faszystowskiej policji, posiadający wyjątkowy dar (lub przekleństwo) – ukazują mu się zmarli, którzy zakończyli tragicznie swój żywot.

FABUŁA

Zacznę może od tego, iż Maurizio de Giovanni to we Włoszech autor bardzo znany i doceniany. Sama już seria z komisarzem Ricciardi liczy 13 tomów, a nie jest to seria jedyna, jaka wyszła spod pióra pisarza. Cieszę się więc, że nareszcie możemy poznać go i w Polsce.

Rok 1931, Neapol. Światowej sławy śpiewak operowy, Arnold Vezziw zostaje zamordowany podczas próby do opery „Pajace”. Na miejsce zdarzenia zostaje wezwany ekscentryczny komisarz, Luigi Alfredo Ricciardi, człowiek mający opinię najlepszego w swoim fachu, a to za sprawą ukrytej zdolności: otóż mężczyzna widzi ostatnie chwile życia zamordowanych, czuje ich emocje, słyszy ostatnie wypowiedziane przez nich słowa. I to właśnie jemu powierzone zostaje zadania odnalezienia mordercy Vezziwa, postaci wyjątkowo niesympatycznej, nielubianej, z zacnym gronem wrogów, co zdecydowanie nie ułatwia komisarzowi sprawy. Śmierci śpiewaka mogło chcieć wielu.

Od tej chwili Luigi nie spocznie, póki nie dowie się, „kto zabił”.

DLA KOGO

„Łzy pajaca” to pozycja, którą polecam miłośnikom kryminałów retro, ceniącym sobie niepowtarzalny klimat surowej, ciężkiej atmosfery, a także wielbicielom tych współczesnych przedstawicieli gatunku – śledztwo komisarza Luigii będzie od nich znakomitą odskocznią. Ważne, by nie przeszkadzały Wam wątki metafizyczne. Według mnie są one nieodłącznym elementem powieści, ściśle związanym z jej głównym bohaterem. Ricciardi bez nich to nie Ricciardi. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, iż nie każdy jest w stanie takie elementy fabuły przełknąć, uczciwie więc daję o nich znać 🙂

PODSUMOWANIE

Jak dobrze było przeczytać powieść kryminalną tak inną od tych, z którymi od dłuższego czasu mam do czynienia. Jako psychofanka teatrów, oper, wszelkich miejsc z duszą i zapachem kurzu unoszącym się w powietrzu, nie mogłam wręcz oderwać się od fragmentów opisujących funkcjonowanie tych miejsc. To niezwykle klimatyczny, mroczny i odrobinę nietypowy kryminał ze względu na niebanalna postać komisarza – odludka, posiadającego niezwykłe umiejętności. Nigdy wcześniej także nie spotkałam się z równie pięknym językiem literackim w kryminalnej powieści! Przyzwyczajona jestem do szybkiej akcji, mocno potocznego języka i rozlewu krwi. „Łzy pajaca” to powieść szlachetna, niemal arystokratyczna wśród kryminałów, zupełnie jak jej bohater. Oto przed Wami smakowita, lekka rozrywka na jesienne wieczory. Jestem ogromnie ciekawa kolejnych pozycji z serii 🙂

Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-10-16 21:14:33
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-16 18:07:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-16 14:46:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Na F/Aktach

LADYMARGOT.PL

Kiedy pierwszy raz wzięłam do rąk „Równonoc”, byłam pewna, że mam do czynienia z ciężkim reportażem, który zapamiętam, oj, zapamiętam na długo. I tak się stało, pomyliłam się jednak w jednej kwestii – nie był to reportaż. Widziałam wiele opinii zbulwersowanych czytelników, którzy przyzwyczajeni do pozycji wydawanych przez Wydawnictwo Od deski do deski, poczuli się oszukani, gdyż...
LADYMARGOT.PL

Kiedy pierwszy raz wzięłam do rąk „Równonoc”, byłam pewna, że mam do czynienia z ciężkim reportażem, który zapamiętam, oj, zapamiętam na długo. I tak się stało, pomyliłam się jednak w jednej kwestii – nie był to reportaż. Widziałam wiele opinii zbulwersowanych czytelników, którzy przyzwyczajeni do pozycji wydawanych przez Wydawnictwo Od deski do deski, poczuli się oszukani, gdyż otrzymali… fikcję literacką. Ja jednak chylę przed nim czoła. To moje pierwsze spotkanie z książką wydawaną przez wspomniane wydawnictwo i już zamówiłam kolejne z serii „Na F/Aktach”. Nie ma dla mnie znaczenia czy to reportaże, czy też nie. Dla mnie liczy się dobra pozycja, która wyryje mi się w pamięci. A w przypadku „Równonocy” tak właśnie było.
Do wszystkich opinii dorzucam więc kilka słów od siebie.

***

POSTACI

Głównymi bohaterami powieści są rodzice „marcowych chłopców”, czterech nastolatków, którzy zaginęli w Zachodniopomorskiem w marcu w latach 1998-99.

FABUŁA

Marzec. Koniec lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. W Rewalu, Starym Drawsku i Łobzie ginie czterech nastolatków. Słuch o nich zanika. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo, co spotkało „marcowych chłopców”. Brano pod uwagę utonięcia, świadomą ucieczkę z domu, porwanie przez zwyrodnialca. Zdarzenia te stanowiły inspirację dla autorki, Anny Fryczkowskiej, do napisania powieści. Powieści, która wstrząsa, łamie serce i pozostawia w oszołomieniu. To obraz rozpaczy rodziców czekających na powrót dzieci. To walka, niemoc, a następnie pogodzenie się z losem, ze stratą, aż do utracenia nadziei, bo to ona umiera ostatnia. I umarła.

Mamy tu relację nie tyle dramatu bliskich, ale także niekompetentnych, zamiatanych pod dywan, śledztw. Autorka pod obserwację bierze również rodziców, ich stan psychiczny po stracie dzieci. To kwestia, która bolała mnie najbardziej, która rozdzierała mi serce przez niemal całą lekturę, a nie pamiętam, bym tak mocno przeżyła ostatnio jakąkolwiek pozycję książkową. Bym kiedykolwiek jakąś tak przeżyła.

Powieść podzielona jest na siedemnaście faz. Każda z nich poświęcona jest nowym aspektom dotyczącym zaginięć, kolejnym, wciąż namnażającym się niewiadomym, kolejnym pytaniom, wspomnieniom i emocjom wybuchającym nam niemal w samo serce.

Do samego końca nie wierzyłam, iż jest to wyłącznie fikcja.

DLA KOGO

Dla każdego. Każdego, kto po przeczytaniu mojej opinii poczuł, że to książka, po którą musi sięgnąć. Dla czytelników, którzy nie boją się emocji i wstrząsu. Dla tych, którzy cenią sobie wartościową lekturę, zapadającą mocno w pamięć.

PODSUMOWANIE

Gdybym kilkukrotnie, poprzez obsesyjne poszukiwanie odpowiedzi, nie utwierdziła się w tym, iż fabuła powieści jest fikcją literacką, nie byłabym w stanie w to uwierzyć. Nie, kiedy tak mną wstrząsnęła. Nie, kiedy po jej skończeniu nie mogłam spać, rozmyślając o tym, z czym przed chwilą przyszło mi się zmierzyć. Rozumiem w tym momencie czytelników, którzy po skończeniu książki, kiedy dowiedzieli się, iż fabuła została stworzona na potrzeby powieści, poczuli się oszukani. Kiedy tak mocno w coś uwierzysz, tak bardzo przeżyjesz, nie wybaczysz, że nie okazało się nieprawdą. Warto jednak w tym momencie uświadomić sobie z jak świetną pozycją mieliśmy do czynienia. Jestem pod ogromnym wrażeniem autorki, jej surowego stylu, przejmującej historii, jaką stworzyła.

Chapeau bas!

pokaż więcej

 
2018-10-16 14:45:53
Ma nowego znajomego: bookmoodpl
 
2018-10-16 14:45:40
Ma nowego znajomego: isabelle142
 
2018-10-16 14:21:48
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-11 12:19:00
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-10-10 10:29:55
Ma nowego znajomego: Talka_on Miko
 
2018-10-10 10:29:33
Ma nowego znajomego: ksiazkowymaniak
 
2018-10-10 10:29:10
Ma nowego znajomego: Panna Jagiellonka
 
2018-10-09 23:30:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

LADYMARGOT.PL

I oto kolejny thriller ląduje na moim blogu. Czy mówiłam Wam już, że jestem niesamowicie szczęśliwa, że nareszcie, NARESZCIE mogę recenzować pozycje spod tego gatunku? Nie chciałabym kojarzyć się głównie z literaturą ciepłą, przyjemną, ku pokrzepieniu serc. Oczywiście, uwielbiam od czasu do czasu przeczytać powieść kojącą duszę, jednak zdecydowanie bliżej mi do kryminałów,...
LADYMARGOT.PL

I oto kolejny thriller ląduje na moim blogu. Czy mówiłam Wam już, że jestem niesamowicie szczęśliwa, że nareszcie, NARESZCIE mogę recenzować pozycje spod tego gatunku? Nie chciałabym kojarzyć się głównie z literaturą ciepłą, przyjemną, ku pokrzepieniu serc. Oczywiście, uwielbiam od czasu do czasu przeczytać powieść kojącą duszę, jednak zdecydowanie bliżej mi do kryminałów, thrillerów, emocji, emocji, emocji! A jesień wyjątkowo sprzyja właśnie takim właśnie lekturom. Wieczór nadchodzi wcześniej, słońce rzadziej rozjaśnia mieszanie, co sprawia, że klimat do czytania książek o niepokojącej, mrocznej tematyce, jest wręcz idealny!

Dziś przedstawiam Wam drugą powieść znanej już w Polsce brytyjskiej autorki, Jenny Blackhurst – „Czarownice nie płoną”.

***

POSTACI

Imogen Reid – młoda psycholożka, która powraca do rodzinnego miasta, by zacząć nowy etap w życiu.

Ellie Atkinson – jedenastoletnia dziewczynka, która po utracie bliskich na skutek pożaru, zostaje okrzyknięta czarownicą, ponieważ jako jedyna ocalała z katastrofy.

FABUŁA

Imogen, młoda psycholożka, zmuszona porzucić dotychczasowe życie w Londynie, przenosi się wraz z mężem do Lichoty, małej mieściny, w której się wychowała. Otrzymuje w spadku dom matki i konfrontując się z przeszłością, stara na nowo poukładać swoją zagmatwaną codzienność. Zaczyna pracę w państwowej placówce Place2Be, zajmującej się pomocą psychologiczną samotnym dzieciom. Pod skrzydła Imogen trafia Ellie, dziewczynka, która jako jedyna ocalała z pożaru. Cała rodzina jedenastolatki zginęła w płomieniach. Odtąd o Ellie panuje niepokojąca opinia, jakoby… była czarownicą, odpowiedzialną za wszystko, co złego dzieje się w mieście. Dziewczyna jest oburzona małomiasteczkowymi poglądami rodem ze średniowiecza. Za wszelką cenę stara się pomóc Ellie, która jest dzieckiem zamkniętym w sobie, o buntowniczym usposobieniu, co nie ułatwia kobiecie pracy. Tymczasem w miasteczku zaczynają dziać się rzeczy niewytłumaczalne. Zło czai się na każdym kroku, a podejrzenia padają na jedenastolatkę. Czy na pewno są niesłuszne?

DLA KOGO

„Czarownice nie płoną” to obowiązkowa pozycja dla thrilleromaniaków. Napięcie, niepewność, mrok wyzierają z każdej niemal strony, co sprawia, że książka wręcz uzależnia i nie pozwala się odłożyć, dopóki nie dobrniemy do zakończenia, które… szokuje! Kiedy już byłam pewna, że sprawa została rozwiązana, właściwie na ostatniej stronie cała moja dotychczasowa wiara w to, że już po wszystkim, rozsypała się w drobny mak. Rewelacja!

PODSUMOWANIE

To było moje pierwsze spotkanie z autorką i w najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewałam się, że od razu będzie tak udane! Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że powieść, a właściwie jej zakończenie potraktowałam dosyć osobiście. Nie chciałabym zdradzać, z jakiego powodu, jednak osoby, które obserwują mój instagramowy profil, z całą pewnością domyślą się, o co chodzi. Ogromny szacunek dla Jenny Blackhurst za poruszenia niełatwego tematu, który być może skłoni czytelników do bliższego zaznajomienia się z nim. „Czarownice nie płoną” to znakomita lektura na jesienne wieczory, upewnijcie się jednak wcześniej, że nie jesteście w domu sami 🙂

Serdecznie polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-09 11:31:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione, Z wyższej półki

LADYMARGOT.PL

Przede mną chyba najtrudniejsza recenzja. Już tłumaczę, z jakiego powodu.
Nie przeczę, że w ostatnim czasie czytam i recenzuję wyłącznie niewymagającą literaturę. Tak się złożyło. Nie wstydzę się tego. Taką czuję potrzebę. Na co dzień mam wystarczająco dużo swoich problemów, by czytać o problemach innych, i zbyt mocno zajęty umysł, by dodatkowo go obciążać, musicie bowiem...
LADYMARGOT.PL

Przede mną chyba najtrudniejsza recenzja. Już tłumaczę, z jakiego powodu.
Nie przeczę, że w ostatnim czasie czytam i recenzuję wyłącznie niewymagającą literaturę. Tak się złożyło. Nie wstydzę się tego. Taką czuję potrzebę. Na co dzień mam wystarczająco dużo swoich problemów, by czytać o problemach innych, i zbyt mocno zajęty umysł, by dodatkowo go obciążać, musicie bowiem wiedzieć, że jestem wyjątkowo podatna na to, co czytam i oglądam. Chłonę emocje innych jak gąbka. Przyszedł jednak czas, by, mówiąc najprościej, odchamić się. Ruszyć szare komórki. Przeczytać coś wymagającego, coś pięknego, coś mądrego. i oto, przed Wami, kultowa już powieść, szwajcarskiego pisarza Pascala Mercier – „Nocny pociąg do Lizbony”. Powieść wyjątkowa.

***

POSTACI

Raimund Gregorius – 54-letni nauczyciel języków klasycznych w gimnazjum w szwajcarskim Bernie. Jego życie to ciąg rutynowych działań. Aż do dnia, w którym spotyka tajemniczą nieznajomą…

FABUŁA

Deszczowy, mglisty poranek. Raimund Gregorius, jak każdego dnia, podąża do gimnazjum, w którym uczy języków klasycznych. Jest wręcz uważany za mistrza w swoim „fachu”. Nieoczekiwanie zauważa na moście kobietę, która z przejęciem czyta list. Wyrzuca go do rzeki, po czym wydaje się, że sama zamierza skoczyć. Zauważa jednak Raimunda, który na jej widok wysypuje z teczki klasówki. Tak prozaicznie zaczyna się ich nietypowa znajomość, mająca decydujący wpływ na życie mężczyzny. Poszukując tajemniczej kobiety, znajduje… książkę, „Złotnika słów” (czyż nie piękny tytuł? 🙂 ). To filozoficzne rozważania portugalskiego lekarza, szlachcica, który zmarł przed trzydziestoma laty, Amadeu de Prado. Pod jej wpływem mężczyzna porzuca dotychczasowe, wygodne życie i wyrusza w podróż. Podróż do Lizbony. Podróż do swojej duszy. Tłumacząc nieporadnie książkę z języka portugalskiego, którego nie zna, zaczyna znajdywać się pod wpływem fascynującego autora. Mimo wielu różnic, Raimund czuje z Amadeu porozumienie. Najmocniej kochają słowa, a także nie doświadczyli w życiu poczucia samorealizacji. Prawdziwe życie przecieka im przez palce – żyją wyłącznie w świecie słów (Raimund jest rozwodnikiem – nie potrafił stworzyć dojrzałego związku).

Nie zdradzę Wam, jak potoczą się losy Gregoriusa, ani co stanie się, kiedy już dotrze do upragnionego końca podróży. Napiszę Wam tylko tyle: nie wszyscy są gotowi, by przeczytać tę powieść, by ją zrozumieć wynieść z niej odpowiedzi na temat sztuki życia i jego sensu. Jeśli jednak czujecie, że to jest TEN czas, wsiądźcie do pociągu razem z Raimundem. Ta podróż zmieni Wasze życie.

DLA KOGO

Ojejku. Tak trudno jest mi określić, komu ta wyjątkowa pozycja może przypaść do gustu. Na pewno osobom wrażliwym, skłonnym do refleksji, skupienia, do rozmyślań nad sensem życia, nad naszą rolą w tym świecie. Nie jest to powieść łatwa, nie znajdziecie tu zawrotnej akcji, mnóstwa dialogów. To książka, nad którą się zamyślicie. Niezwykle głęboka. Gdyby ktoś poprosił mnie, bym „Nocny pociąg do Lizbony” scharakteryzowała jednym słowem, było by nim „myślenie”… Tak własnie wyobrażam sobie wielka literaturę.

PODSUMOWANIE

Nie chcę, byście kupili tę powieść pod wpływem moich zachwytów nad nią, bo wyobrażacie sobie, że oto, przed Wami opis szalonej podróży zmęczonego nudną egzystencją człowieka. Może być ciekawe, bo czyż nie większość z nas skrycie o niej marzy? O porzuceniu dotychczasowego życia i spróbowania zupełnie innego? Nie, moi Drodzy. Musicie mieć świadomość, że zmierzyć Wam się przyjdzie z pozycją niełatwą; że podróż, o której zechcecie przeczytać… zaprowadzi Was wgłąb Was samych, co okazać się może trudnym przeżyciem, choć tak niezwykle rozwijającym. „Nocny pociąg do Lizbony” trafił na moją listę absolutnych pereł literatury. Do książki tej wrócę niejeden zapewne raz. Przy niej nagle zbladły wszystkie przeczytane przeze mnie w ostatnim czasie pozycje. To ta najszlachetniejsza ze szlachetnych.

Polecam z całego serca.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
537 95 1410
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (257)

Ulubieni autorzy (21)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd