Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Pisane_Myślami 
myslamipisane.blogspot.com, _Mój_blog_recenzencki
Książki są dla mnie jak przyjaciele: pocieszą, urzekną, rozbawią a czasami dadzą po prostu mocnego kopa :D Zapraszam na mojego bloga :)
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 42 cytaty, ostatnio widziana 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-21 15:09:43
Ma nowego znajomego: leppakaklifoth
 
2017-07-21 14:51:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: The Last Regret (tom 2)

Zespół The Last Regret staje się coraz bardziej rozpoznawalny. Trasy koncertowe wydają się być spełnieniem marzeń dla każdego z członków zespołu. Mimo to, Ollie nie do końca cieszy się tym czasem w swoim życiu, bowiem oprócz miłości do muzyki istnieje miłość do ludzi, a z tą nie idzie mu najlepiej. Załamany po rozstaniu z Niną sprzed pięciu lat, próbuje zapomnieć o uczuciu do niej wiążąc się z... Zespół The Last Regret staje się coraz bardziej rozpoznawalny. Trasy koncertowe wydają się być spełnieniem marzeń dla każdego z członków zespołu. Mimo to, Ollie nie do końca cieszy się tym czasem w swoim życiu, bowiem oprócz miłości do muzyki istnieje miłość do ludzi, a z tą nie idzie mu najlepiej. Załamany po rozstaniu z Niną sprzed pięciu lat, próbuje zapomnieć o uczuciu do niej wiążąc się z kolejnymi dziewczynami. Kiedy pewnego dnia w Keller's widzi Ninę, postanawia zdobyć należne mu wyjaśnienia o jej nagłe zniknięcie. Jednak odpowiedzi jakie chce uzyskać mogą ponownie zniszczyć jego dotychczasowe życie.


"A przeszłość miała to do siebie, że lubiła się o człowieka upominać właśnie wtedy, kiedy ten chciał ją puścić wolno."

Pamiętam dokładnie jak w ubiegłym wrześniu byłam zauroczona pierwszą częścią serii o The Last Regret. Anna Bellon wywarła na mnie wówczas ogromne wrażenie, szczególnie, że była to jej debiutancka powieść. Z pełnym zaufaniem sięgnęłam więc po "Nie zapomnij mnie", które jest kontynuacją historii przedstawionej w "Uratuj mnie", tyle że z punktu widzenia innego członka zespołu. Z ogromną radością mogę napisać, że autorka kolejny raz poradziła sobie idealnie!

Cieszy mnie fakt, że mogłam tym razem poznać Ollie'go. W końcu zgodnie z tezą TLR "każdy ma coś czego żałuje", więc każdy członek zespołu ma przy sobie pewien bagaż doświadczeń i ciekawą historię. Autorka podzieliła akcję w "Nie zapomnij mnie" na dwie postacie - męską Ollie'go i damską Niny - co znów się sprawdziło, bo przecież każde z nich przeżywało rozstanie inaczej, ma inny pogląd na swoje życie. Akcja biegnie świetnie wyważonym tempem, stopniowo poznawałam kolejne sekrety bohaterów oraz ich przeszłość, która w obu przypadkach była burzliwa choć z różnych powodów.

"Od tamtego dnia wiedziałem, że nawet najpiękniejsze rzeczy można nieodwracalnie zniszczyć jednym ruchem."

Postacie w "Nie zapomnij mnie" okazały się być dokładnie takie, jak je zapamiętałam - naturalne, wyraziste, z poczuciem humoru. Ollie'go polubiłam od samego początku i z pewną dozą smutku obserwowałam jak starał się zapomnieć o Ninie, czy jak wracał co wieczór do swojego mieszkania, w którym czuł się obco. Niestety Nina nie przekonała mnie do siebie w takim stopniu co Ollie, choć dzięki poznaniu tej historii również z jej punktu widzenia, potrafiłam zrozumieć jej działania i obawy. Przeogromnym plusem jest fakt, że autorka nie zapomniała o reszcie TLR, dzięki czemu m.in. mogłam śledzić rozwijanie się kariery zespołu i co najważniejsze - obserwowałam dalsze losy Mai i Kylera.

Autorka wciąż ma umiejętność tworzenia lekkich dialogów, które są ogromnym plusem "Nie zapomnij mnie". W naturalny sposób posługuje się młodzieżowym językiem, co dodaje charakteru tej powieści. Mimo przyjemnego klimatu całej historii, w relacjach jej bohaterów pojawiają się też trudności, które zmieniają ich życie 0 180 stopni, a nam pozostaje obserwowanie ich i trzymanie kciuków, by udało im się w tych sytuacjach odnaleźć.

"Nie możesz myśleć. Nie możesz jeść. Nie możesz spać, bo twój świat bez muzyki wydaje się niekompletny. Życie staje się niekończącą piosenką. Niekończącą się aż do dnia twojej śmierci."

Choć bardzo bym chciała, nie mogę Wam zdradzić więcej na temat "Nie zapomnij mnie", bo zniszczę Wam przyjemność jaką sama odczuwałam podczas pochłaniania kolejnych stron tej powieści. Jak najbardziej polecam Wam kontynuację losów The Last Regret, a jeśli jeszcze nie poznaliście "Uratuj mnie" to tym bardziej zachęcam Was do lektury obu tomów. Z pewnością się nie zawiedziecie!

pokaż więcej

 
2017-07-18 14:01:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Przełomowym - wydaje mi się - momentem dla literatury młodzieżowej było rozsławienie "Gwiazd Naszych Wina". Od tamtego czasu na rynek zaczęły wypływać powieści, w których głównymi bohaterami były osoby chore, które przestały się kojarzyć ze słabymi postaciami, a wręcz odwrotnie - z osobami o ogromnej sile. Coś jest w nas, czytelnikach, co przyciąga nas do takich powieści, tak więc z pewnością... Przełomowym - wydaje mi się - momentem dla literatury młodzieżowej było rozsławienie "Gwiazd Naszych Wina". Od tamtego czasu na rynek zaczęły wypływać powieści, w których głównymi bohaterami były osoby chore, które przestały się kojarzyć ze słabymi postaciami, a wręcz odwrotnie - z osobami o ogromnej sile. Coś jest w nas, czytelnikach, co przyciąga nas do takich powieści, tak więc z pewnością duża część z Was domyśla się, dlaczego sięgnęłam po "Życie jest piękne" naszej rodzimej autorki.


"Mam siedemnaście lat. Mogę wszystko. Mam przed sobą długie lata. Co złego może mi się stać? Życie w jednej krótkiej chwili uświadomiło mi prawdę. Wetknęło mi ją na siłę w ręce, a teraz z tryumfującym uśmiechem mówi: "I co, jak teraz sobie poradzisz? Bez tych złudzeń, którymi żyłaś do tej pory?". Życie jest suką."

Po pierwsze - pomysł, po drugie - wykonanie. Będąc w zgodzie ze swoim sumieniem, muszę przyznać, że pomysł na tę powieść nie jest zbyt oryginalny. Mamy nastolatkę, której świat się wali, gdy słyszy diagnozę, oraz jej przyjaciółkę flirciarę, która tylko na taką pozuje. Na szczęście muszę również przyznać, że Natalia Murawska poprowadziła losy bohaterów w ciekawy sposób, pokazując jak muszą sobie radzić z kolejnymi przeciwnościami.

Autorka nie powstrzymuje się przed opisywaniem skutków choroby i przyjmowania leków, nie omija tematów nieodpowiedzialnych zachowań w celu poradzenia sobie z problemami. Jednak dla równowagi mogłam poznać historię o cudownej przyjaźni między dwoma nastolatkami. Dodatkowo w związku z wątkiem miłosnym Natalia nie przedstawia czytelnikowi cukierkowej miłości, lecz dojrzalszą relację, która nie zawsze jest łatwa.

"Nagle nikt nie wie, jak ma się zachowywać, co robić i myśleć. Wszyscy ludzie traktują cię inaczej. Nic nie jest takie, jakie było. Ból i cierpienie są tak ogromne i wszechobecne, że nawet dorośli sobie z nim nie radzą. I właśnie wtedy wątpisz w nieomylność dorosłych."

Nie przywiązałam się szczególnie do bohaterów, choć w pewnym momencie lektury przestraszyłam się, że autorka poprowadziła akcję tak, jak biegła ona w mojej głowie. Dzięki narracji podzielonej między dwie przyjaciółki z łatwością śledziłam losy i odczucia obu z nich. Natalia Murawska ma dobry styl, pisze prostym, przystępnym językiem, choć widać, że ma jeszcze niezbyt dopracowany warsztat. Szczegółem, który pewnie nie rzuca się wielu osobom w oczy jest umieszczenie bardzo podobnego zdania do zdania z dzieła Johna Greena, które mnie osobiście zaskoczyło. Mówię o "Na tym świecie jest tylko jedna rzecz okropniejsza niż umieranie na raka w wieku szesnastu lat, a jest nią posiadanie dziecka, które na tego raka umiera." [GNW] i "Jedyną rzeczą gorszą od chorowania na białaczkę jest bycie rodzicem dziecka chorego na białaczkę" [Życie jest piękne].

Po lekturze "Życie jest piękne" Natalii Murawskiej mam mieszane odczucia. Jest to z pewnością opowieść o ciężkiej walce (nie tylko z chorobą), pięknych relacjach i trudnych decyzjach. To historia podkreślająca, że w życiu nie chodzi o to, żeby wszystko było po naszej myśli, ale żeby nasze życie było po prostu, albo aż piękne. Jeśli lubicie takie klimaty to jak najbardziej zapraszam Was do lektury - nie będziecie zawiedzeni, jednak jeśli przejadł Wam się ten temat, to zostawcie sobie ten tytuł na inny czas.

"W takiej chwili człowiek oczekuje jakiejś zmiany, wypatruje różnicy, czegokolwiek, bo przecież wszystko się zmieniło. Ale nie... Życie toczy się dalej. Bez żadnych eksplozji, trzęsień ziemi czy katastrof."

pokaż więcej

 
2017-07-13 19:22:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Ludzie, z którymi coś nas kiedyś łączyło, nie pozwalają nam odejść i żebyśmy nie wiem, jak bardzo próbowali, nie wyplączemy się z tego, nie uwolnimy.Może po pewnym czasie przestajemy po prostu próbować."

Jestem pewna, że choć raz słyszeliście o "Dziewczynie z pociągu". Muszę przyznać, że jak na debiut, powieść ta miała całkiem głośną premierę. Gdziekolwiek bym nie spojrzała, widziałam ten...
"Ludzie, z którymi coś nas kiedyś łączyło, nie pozwalają nam odejść i żebyśmy nie wiem, jak bardzo próbowali, nie wyplączemy się z tego, nie uwolnimy.Może po pewnym czasie przestajemy po prostu próbować."

Jestem pewna, że choć raz słyszeliście o "Dziewczynie z pociągu". Muszę przyznać, że jak na debiut, powieść ta miała całkiem głośną premierę. Gdziekolwiek bym nie spojrzała, widziałam ten tytuł i było tak zarówno gdy chodziło o książkę, jak i film. Wokół tych wszystkich ochów i achów atmosfera była za gęsta i dopiero ostatnio zdecydowałam się poznać tę historię. Czy spodobała mi się pierwsze dzieło Hawkins? No cóż, nie jestem do niego przekonana...

Z czystym sumieniem muszę przyznać, że pomysł na "Dziewczynę z pociągu" jest oryginalny. Mamy okazję poznać historię zaginięcia Megan z różnych punktów widzenia, a wokół głównego wątku oscylują inne, które mają wiele wspólnego z działaniami bohaterów. Paula Hawkins porusza m.in. kwestie straty dziecka, bezpłodności, alkoholizmu, niewierności w małżeństwie, luk w pamięci.

"Nie ma nic bardziej bolesnego i destrukcyjnego niż podejrzliwość."

Niestety mimo intrygujących historii sami bohaterowie wydali mi się być mdli. Paula Hawkins nie stworzyła przyciągających postaci, praktycznie każdy, jakby się bliżej przyjrzeć, był nieciekawy. Choć potrafię zrozumieć motywy działań większości z nich, to ich charaktery zwyczajnie nie przypadły mi do gustu. Alkoholiczka Rachel, jej były mąż Tom, jego nowa żona Anna, ich sąsiedzi Megan i Scott to oś całej powieści, a oprócz nich poznałam jeszcze parę innych postaci, z których każda jest inna.

Styl autorki jest przyjemny, potrafi ona zachować idealne proporcje między dialogami a opisami. Przez 70% "Dziewczyny z pociągu" nie potrafiłam domyśleć się, kto jest odpowiedzialny za zniknięcie Megan, później się sama domyśliłam. Akcja przez większą część lektury biegnie powoli, jednak później wydarzenie goni wydarzenie i w błyskawicznym tempie tajemnice wychodzą na jaw.

"Nie mógł zrozumieć, że można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało, że można to opłakiwać."

Podsumowując, "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins jest według mnie w pewnej części przereklamowana. Nie do końca rozumiem fenomen tej powieści. Osobiście nie żałuję, że ją poznałam, bo mogłam sobie wyrobić o niej zdanie, ale jestem pewna, że jest dużo więcej lepszych thrillerów. Po lekturze zobaczyłam również film na podstawie tej książki i niestety miałam wrażenie, że minusy obu wersji się powielały.

pokaż więcej

 
2017-07-04 14:45:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Z zaciekawieniem sięgnęłam po "Piękne złamane serca", ponieważ zazwyczaj książki młodzieżowe koncentrują się na miłości romantycznej, a nie tej wśród przyjaciół. Przyjaźń między dziewczynami jest pięknym elementem życia, jednak potrafi nie tylko wspierać, ale też niszczyć. Z własnego doświadczenia wiem, że czasem robi się głupoty by być takim jak przyjaciel, by nie być "tym gorszym".... Z zaciekawieniem sięgnęłam po "Piękne złamane serca", ponieważ zazwyczaj książki młodzieżowe koncentrują się na miłości romantycznej, a nie tej wśród przyjaciół. Przyjaźń między dziewczynami jest pięknym elementem życia, jednak potrafi nie tylko wspierać, ale też niszczyć. Z własnego doświadczenia wiem, że czasem robi się głupoty by być takim jak przyjaciel, by nie być "tym gorszym". Wszyscy tak myślą o Caddy, która wraz z pojawieniem się Suzanne zaczyna łamać zakazy będąc przekonana, że właśnie w ten sposób pomoże jej uporać się z przeszłością, a samej sobie z byciem szarą myszką.


"Może wszyscy do pewnego stopnia mamy wybór, jak chcemy ukształtować swoją osobowość. Mogłam być odważna. Mogłam być ryzykantką. Mogłam być osobą sprawiającą kłopoty."

Muszę przyznać, że twórczość Sary Barnard nie przekonała mnie od samego początku - 16-latka stawiająca sobie za cel stracenie dziewictwa? To nie dla mnie. Na szczęście ten wątek nie został o dziwo bliżej rozwinięty, dzięki czemu mogłam z przyjemnością śledzić losy bohaterek. Wraz z kolejnymi stronami i zaskakującym biegiem wydarzeń coraz bardziej podobała mi się ta historia. Pokazanie tej skomplikowanej relacji wyszło Sarze bardzo dobrze, doświadczyłam wielu emocji w trakcie lektury i choć czasem nie były to pozytywne odczucia to idealnie odzwierciedlały istotę "Pięknych złamanych serc".

Oczywiście głównymi postaciami są wspomniane w opisie Caddy, Rosie, i Suzanne, z których pierwsza jest również narratorką. Poznawanie ich przyjaźni, patrzenie na to jak zmienia się równowaga w wieloletniej przyjaźni dwóch dziewczyn w związku z zawiązaniem przez jedną z nich innej bliskiej relacji było naprawdę ciekawym doświadczeniem. Muszę przyznać, że rozumiem Caddy, potrafiłam naprawdę utożsamić się z jej postacią, zrozumieć jej motywy. Najmniej związałam się z Rosie, chyba dlatego, że nie do końca przypadł mi do gustu jej charakter, co nie zmienia tego, że jest świetną przyjaciółką. Natomiast Suzanne to prawdziwa mieszanka wybuchowa, nie potrafiłam przewidzieć jej ruchów, choć pod koniec książki przychodziło mi to łatwiej.


"Smutek wcale nie jest czymś pięknym, a jeśli tak właśnie się jawi, to nie jest prawdziwy."

Dużą zaletą "Pięknych złamanych serc" jest styl autorki, bardzo prosty, przyjemny, idealny na chwilę relaksu. Mimo to największym plusem jest nieprzemilczenie tematu, który jest druzgocący dla wielu dotykających go osób - przemocy domowej. Autorka zgrabnie wplotła ten wątek w swoją powieść pokazując jaki ma wpływ na relacje międzyludzkie (ale nie chcę Wam tu za dużo mówić na ten temat, lepiej będzie jeśli sami poznacie ten element książki).

Jeśli szukacie książki opowiadającej o przepięknej choć trudnej relacji, to "Piękne złamane serca" są idealne dla Was. Jestem pod wrażeniem opisanej wyżej powieści i naprawdę żałuję, że to już koniec tej przygody. Myślę, że trafi ona idealnie do świadomości nastoletniego odbiorcy i wzruszy wiele dorosłych czytelników. Powieść Sary Barnard jest wyjątkowa i wartościowa, mam nadzieję, że przekonałam Was do jej poznania, a jeśli nie, to macie inspirację na trafiony podarunek dla nastolatki.


"- Słyszałaś to powiedzenie o deszczu? [...] W każdym życiu musi spaść trochę deszczu?
- Och, takie pierdoły możesz sobie wsadzić![...] Nienawidzę, kiedy ludzie robią ze smutku coś głębokiego, pięknego i... natchnionego. [...] Smutek nie jest natchniony. I nie jest piękny. Jest okropny. Totalnie beznadziejny."

pokaż więcej

 
2017-06-28 12:47:36
Ma nowego znajomego: alex_a
 
2017-06-28 12:47:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Ostatni rok był dla Shauna ogromnym wyzwaniem. Kiedy po tragicznych wydarzeniach z prezydenckiej kampanii wyborczej przejął dowództwo, jego nieodłącznym elementem jest zmęczenie, nerwowość i... rozmowy z samym sobą. Jednak życie w trakcie apokalipsy zombie nie daje czasu na akceptację pewnych faktów, a wręcz odwrotnie. Ludzie pod dowództwem Shauna zaczynają ginąć, pewien naukowiec, który... Ostatni rok był dla Shauna ogromnym wyzwaniem. Kiedy po tragicznych wydarzeniach z prezydenckiej kampanii wyborczej przejął dowództwo, jego nieodłącznym elementem jest zmęczenie, nerwowość i... rozmowy z samym sobą. Jednak życie w trakcie apokalipsy zombie nie daje czasu na akceptację pewnych faktów, a wręcz odwrotnie. Ludzie pod dowództwem Shauna zaczynają ginąć, pewien naukowiec, który oficjalnie nie żyje puka do drzwi mieszkania ekipy "Przeglądu Końca Świata", a kolejne fakty zaczynają się łączyć w misterną sieć ogólnoświatowego spisku.

Czy "Przegląd Końca Świata" zdąży odkryć prawdę zanim będzie za późno?

"Spróbuj nie popsuć niczego, czego nie umiesz naprawić."

Czytając książki, bądź też oglądając filmy post-apo zastanawialiście się kiedyś w jak ogromnym stresie są postawieni bohaterowie? Dla nas stresem jest egzamin, a dla nich samo życie. Kiedy poznawałam "Feed" Shaun i Georgia byli nierozłączni i perfekcyjnie się dopełniali - ona myślała, a on działał. Teraz Shaun musi uporać się z ciężarem jaki zwykle nosiła jego siostra. Mira Grant miała nie lada wyzwanie, by nie zaprzepaścić dobrego wrażenia jakie wywarła na czytelnikach poprzedniczka "Deadline" ale wydaje mi się, że dała sobie z tym zadaniem radę.

"Na razie szaleństwo to jedyna rzecz, dzięki której jeszcze nie zwariowałem."

Akcja powieści skupia się na działaniach ekipy "Przeglądu Końca Świata" odkąd zawitała u nich Kelly z CZKC. Informacje jakie ona posiada diametralnie zmieniają pojmowanie szalejącego na Ziemii wirusa Kellis - Amberlle. Kampania prezydencka już poszła w niepamięć, więc zdani na siebie Shaun, Becky, Alaric, Maggie, a nawet Mahir z Londynu stawiają wszystko na jedną kartę, byleby tylko dotrzeć do prawdy, którą mogliby ogłosić światu. Mira Grant potroiła ilość zaskakujących zwrotów akcji z "Feed" a niebezpieczeństwo czyhające na bohaterów stało się bardziej realne, bo okazuje się, że to nie zombie są w wykreowanym świecie najgroźniejsi. Nigdy nie wiedziałam, czy to nie jest akapit, w którym będę zmuszona pożegnać się z którymś z bohaterów.

"Uważacie ,że prawda jest słuszniejsza od kłamstwa,nawet jeśli kłamstwo chroni to,co prawda by zniszczyła"

Jak zwykle nie zawiodłam się na bohaterach, a wręcz odwrotnie - przywiązałam się do nich jeszcze bardziej. Autorka przybliżyła mi emocje targające postaciami, na tyle, by z ogromnym zaintrygowaniem ale i niepokojem czytać kolejne strony "Deadline". Choć lubię Shauna, nie do końca potrafiłam go zrozumieć w jego odczuciach względem Becky. Maggie wywarła na mnie pozytywne wrażenie, tak samo jak - nie oszukujmy się - tchórzliwy Alaric. Spodobało mi się też wprowadzenie do akcji Mahira, który w tej części mógł się wykazać bardziej niż w "Feed".

"Życie jest o wiele fajniejsze, kiedy masz świadomość, że w każdej chwili może się skończyć. Niczego nie żałuję."

Mira Grant po raz kolejny zaskoczyła mnie dopracowaniem swojej powieści, naprawdę nie mam się do czego doczepić. Wyjaśnienia z dziedziny wirusologii są ciekawe ale też idealnie wpasowane w akcję powieści. Nie jest to jedna z tych książek, w których mamy wrażenie, że czegoś brakuje, że autor stara się ominąć jakiś wątek. Pisarka łączy wszystkie wątki w spójną całość nie pomijając niczego, dzięki czemu jeszcze lepiej jako czytelnik mogłam odczuć jej klimat.

"Jest jedna rzecz, w którą zawsze będę wierzył – ludzie zawsze potrafią pogorszyć sytuację."

"Feed" wgniótł mnie w fotel, ale to "Deadline" nie pozwolił mi się z niego podnieść. Zakończenie tej lektury tylko powiększyło mój apetyt na ostatnią część tej trylogii. Zdecydowanie polecam Wam tę pozycję i mam nadzieję, że zainfekowałam Was choćby odrobinkę tą historią. Odrzućcie niepewność i dajcie się porwać niesamowitym bohaterom, licznym zwrotom akcji i całemu wachlarzowi emocji. Mira Grant udowodniła w pięknym stylu, że kontynuacja nie musi być gorsza od pierwszego tytułu i z niecierpliwością czekam na moment, w którym poznam "Blackout".

"Jedno wiem: nawet najlepsze zamiary nie sprawią, że kłamstwo zmieni świat albo przygotuje cię na to, co ma nadejść."

PS. Nie zapominajcie o sprayu na owady! Keliis - Amberlle zaczął się przenosić wraz z nimi!

pokaż więcej

 
2017-06-19 17:05:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Nie jestem osobą, która potrzebowała by specjalnej diety żeby zrzucić parę kilo, jednakże zaintrygowała mnie książka o tej tematyce, którą zaoferowało mi wydawnictwo Znak. Autor poradnika "Wiecznie głodny?" od samego początku próbuje zwalczyć przekonanie jakie istnieje w ogóle społeczeństwa, że żeby schudnąć wystarczy ograniczyć liczbę spożywanych kalorii. Nie byłam przekonana do tego, jak ma... Nie jestem osobą, która potrzebowała by specjalnej diety żeby zrzucić parę kilo, jednakże zaintrygowała mnie książka o tej tematyce, którą zaoferowało mi wydawnictwo Znak. Autor poradnika "Wiecznie głodny?" od samego początku próbuje zwalczyć przekonanie jakie istnieje w ogóle społeczeństwa, że żeby schudnąć wystarczy ograniczyć liczbę spożywanych kalorii. Nie byłam przekonana do tego, jak ma zadziałać dieta, w której chodzi o spożywanie dużych ilości tłuszczu, ale lektura na ten temat okazała się być na tyle ciekawa, by poznać ją w jeden dzień.

David Ludwig jako profesor Harvard Medical School w profesjonalny sposób przedstawił dokładnie zbadany sposób na zdrowe odchudzanie. Choć użył naukowych wyrażeń, to jak najprościej wyjaśnił jak działają niektóre mechanizmy w organizmie człowieka. Dzięki temu, w prosty sposób przyswoiłam pewne informacje, o których nie miałam wcześniej pojęcia. Nie musiałam obawiać się, że nie zrozumiem niektórych kwestii - autor naprawdę postarał się, żeby odbiorcą mógł być człowiek w każdym wieku i o każdym wykształceniu.

W "Wiecznie głodny?" oprócz opisu samej diety, znajdziecie materiały do badania postępów, listę zakupów, tygodniową rozpiskę posiłków a także przepisy. Plusem jest też uwzględnienie posiłków dla wegan, które nie zawsze są uwzględniane w różnych dietach. Sam poradnik jest podzielony na części - w pierwszej znajdują się informacje o tym dlaczego "diety cud" nie działają, dlaczego nie warto liczyć kalorii, oraz dlaczego zasada, że tłuszcz tuczy jest fałszywa, w kolejnych znajdują się już bardziej konkretne informacje na temat 3 faz tego programu odchudzania.

Książkę zdecydowanie polecam! Jeśli interesujecie się tematem żywienia, dietami, albo pragniecie zrzucić parę kilo a jesteście sfrustrowani kolejnymi katorżniczymi dietami, to poradnik "Wiecznie głodny?" jest idealny dla Was. Osobiście nie żałuję, że poznałam dzieło Davida Ludwiga, i choć niekoniecznie będę stosować tę dietę, to czuję się bardziej uświadomiona w kwestii odchudzania.

pokaż więcej

 
2017-06-08 15:47:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Wszyscy jesteśmy skazani na popełnianie błędów, ponieważ tylko w ten sposób możemy się czegoś nauczyć. Ale niektóre lekcje są trudniejsze od innych."

Dobrych parę lat temu miałam okazję poznać serię "Szeptem". Już nie pamiętam co mi się w tym cyklu spodobało, a co zawiodło, ale pamiętałam, że twórczość Fitzpatrick wywarła na mnie raczej pozytywne wrażenie. Nie zapominając o tym, z pewnym...
"Wszyscy jesteśmy skazani na popełnianie błędów, ponieważ tylko w ten sposób możemy się czegoś nauczyć. Ale niektóre lekcje są trudniejsze od innych."

Dobrych parę lat temu miałam okazję poznać serię "Szeptem". Już nie pamiętam co mi się w tym cyklu spodobało, a co zawiodło, ale pamiętałam, że twórczość Fitzpatrick wywarła na mnie raczej pozytywne wrażenie. Nie zapominając o tym, z pewnym spokojem sięgnęłam po "Niebezpieczne kłamstwa", które zapowiadały się naprawdę ciekawie. Program ochrony świadków, niebezpieczeństwa związane z prowadzeniem śledztwa w sprawie morderstwa, oraz - oczywiście - wątek romantyczny, wydawały się składać na całkiem niezłą historię.

"Prawdziwa miłość nie potrzebuje żadnego konkretnego powodu. Miłość to głęboka więź i pełne oddanie. Prawdziwa miłość powinna zapierać nam dech w piersiach i nigdy nie powinna zmuszać nas do postępowania wbrew sobie."

Od samego początku autorka wrzuca nas w centrum wydarzeń. Historię Stelli poznajemy od momentu tuż przed wyjechaniem do Thunder Basin, kiedy to dziewczyna żegna się ze swoim chłopakiem. Następnie przenosimy się do miasteczka w Nebrasce by obserwować, jak Stella zmaga się z demonami przeszłości, miejscową gwiazdą sportu, a także emerytowaną policjantką u której mieszka. Choć z zaciekawieniem śledziłam jej losy, to nie mogę powiedzieć, że byłam wiele razy zaskoczona. Prawdę powiedziawszy to jest to powieść dość przewidywalna (co nie znaczy, że nie wciągnęłam się w jej lekturę).

"Przez całe życie próbujemy uciekać przed własną przeszłością, ale nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy z nią nierozerwalnie związani i nigdy nie zdołamy się od niej uwolnić."

Autorka choć opisuje stosunkowo małe miasteczko, to przedstawia dość szeroko postacie występujące w "Niebezpiecznych kłamstwach". Oprócz bliskiego poznania Stelli - którą raz lubiłam, a raz nie - dość dobrze została mi przedstawiona historia Cheta, jego młodszego brata Dusty'ego, koleżanki z pracy Stelli, specyficznego Triggera, oraz Carminy - opiekunki Stelli na czas programu ochrony świadków. Wątek romantyczny pomiędzy Stellą a Chetem został poprowadzony na tyle sprawnie, że mogę pokusić się o stwierdzenie, że jest uroczym elementem tej historii.

"To zdumiewające, jak niewiele ludzie muszą powiedzieć, żebyśmy mogli stwierdzić, jacy są naprawdę."

Fitzpatrick idealnie wyważyła proporcje dialogów do opisów, tak, że nie czułam zmęczenia lekturą. Dodatkowo krótkie rozdziały sprawiają wrażenie bardziej dynamicznej akcji. Minusem wydania "Niebezpiecznych kłamstw" jest ich okładka, która choć ładna, to w żaden sposób nie nawiązuje do przedstawionej we wnętrzu historii. Graficy mogli zwrócić na to uwagę przy jej projektowaniu, ale to właściwie takie czepianie się szczegółów.

"[...] wydaje mu się, że łatwiej jest zakleić ranę plastrem, niż ją otworzyć i porządnie wyczyścić."

Mimo wszystko nie żałuję spędzonych nad tą książką godzin, ponieważ jako typowa młodzieżówka sprawdziła się idealnie. Jeśli szukacie czegoś ambitniejszego, to "Niebezpieczne kłamstwa" Becci Fitzpatrick nie są dla Was. Co więc znajdziecie w tej książce? Program ochrony świadków, narkotyki, ciekawą historię, niebezpieczny kartel. Czego nie znajdziecie? Akcji biegnącej w zawrotnym tempie i oryginalnego wątku romantycznego.

"Wydawało mi się, że zatopiłam się w głuchy dźwięk, który czeka, aż coś go wypełni."

pokaż więcej

 
2017-05-29 19:44:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

9 listopada, pamiętny dzień dla Fallon, która w kolejną rocznicę tragicznego wydarzenia kłóci się ze swoim ojcem w restauracji. Niepogodzony z utraceniem szansy na to, by jego córka została słynną aktorką, artysta raz po raz pogrąża dziewczynę. Przysłuchuje się temu Ben, młody chłopak, który również mierzy się ze swoimi demonami. W końcu nie wytrzymuje i podchodzi do stolika Fallon i... 9 listopada, pamiętny dzień dla Fallon, która w kolejną rocznicę tragicznego wydarzenia kłóci się ze swoim ojcem w restauracji. Niepogodzony z utraceniem szansy na to, by jego córka została słynną aktorką, artysta raz po raz pogrąża dziewczynę. Przysłuchuje się temu Ben, młody chłopak, który również mierzy się ze swoimi demonami. W końcu nie wytrzymuje i podchodzi do stolika Fallon i przedstawia się jako jej chłopak. Zauroczeni sobą nastolatkowie muszą się jednak tego samego dnia rozstać, bo dziewczyna wyjeżdża do Nowego Jorku. Postanawiają spotykać się co roku w ten sam dzień, by przekonać się, czy to rzeczywiście miłość.

Czy przypadkowe spotkanie będzie początkiem wielkiej miłości? Czy Fallon zaakceptuje swoją przeszłość i pokocha swoje blizny? Jakie będzie zakończenie książki Bena?

Colleen Hoover pewnie nie jednemu z Was jest znana choćby ze słyszenia. Osobiście miałam już okazje poznać "Hopeless", "Maybe Someday" i "Never, never" jej autorstwa i każda z tych pozycji mi się spodobała. Sięgając po "November 9" obawiałam się, że będzie to bardzo podobny twór do "Jednego dnia". Jednakże jak zwykle się nie rozczarowałam i mogę śmiało stwierdzić, że lektura ta dorównuje innym dziełom Hoover, a także ma swój oryginalny, bardzo przyciągający charakter.

"Nigdy nie będziesz w stanie się odnaleźć, jeśli zatracisz się w kimś innym."

Akcja powieści jest podzielona na rozdziały poświęcone corocznym spotkaniom głównych bohaterów. Dzięki temu z niecierpliwością i zaciekawieniem oczekiwałam kolejnego 9 listopada, by przekonać się, co się działo w ich życiu. Muszę przyznać, że Colleen wykorzystała potencjał jaki miała w sobie historia Fallon i Bena, i nie raz zostałam przez nią zaskoczona.

"Nie będziesz miał wątpliwości. Nie będziesz się zastanawiał, czy to, co czujesz, to prawdziwa miłość, bo kiedy przyjdzie, będziesz nią przerażony. Nagle zmienią się twoje priorytety. Nie będziesz myślał o sobie ani o swoim szczęściu. Będziesz myślał tylko o tej osobie i o tym, że zrobiłbyś wszystko, by uczynić ją szczęśliwą. Nawet gdyby oznaczało to odejście od niej i poświęcenie dla niej swojego szczęścia."

W "November 9" chodzi głównie o dwójkę wspomnianych wcześniej bohaterów i to na nich skupia się cała uwaga. Najważniejsze jest to, jak oboje radzą sobie z uczuciami, z akceptacją siebie, swoich błędów i przeszłości. Wydaje mi się, że polubiłam Fallon i Bena po równo, choć przyznaję, że nie zawsze zgadzałam się z ich wyborami. Ich świat jest na tyle rzeczywisty, że od samego początku, kiedy zostali mi przedstawieni, czułam się zauroczona ich naturalnością i humorem.

" Bo kiedy kogoś kochasz, to musisz pomóc mu być najlepszą wersją siebie, jaka może być."

Colleen pisze w niesamowity sposób, potrafi po mistrzowsku tworzyć swoje książki. Autorka nie boi się łączyć trudnych, czasem kontrowersyjnych tematów z chwilami uniesień. "November 9" to prawdziwa uczuciowa mieszanka wybuchowa. Jeśli myślicie, że to typowy romans, to wiedzcie, że jesteście w błędzie. Ta pozycja sprawi, że poczuje wszystkie emocje towarzyszące bohaterom, nie tylko szczęście i ulgę, ale też lęk i rozpacz.

Kiedy znajdujesz miłość, to ją bierzesz. Chwytasz obiema rękami i robisz co w swojej mocy, żeby jej nie puścić. Nie możesz tak po prostu od niej odejść i oczekiwać, że będzie trwać, dopóki nie będziesz na nią gotowa.

Osobiście jestem pod wrażeniem tej powieści i z czystym sumieniem mogę ją polecać. Jest ona pięknie napisaną historią o dwójce ludzi, którzy zaczynają się gubić pomiędzy rzeczywistością a fikcją, a odkrywanie prawdy może wiązać się z bólem. Jeśli nie poznaliście jeszcze żadnego dzieła tej autorki, to myślę, że "November 9" będzie dla Was dobrym początkiem. Natomiast jeśli już znacie styl Hoover to chyba wiecie, że się nie zawiedziecie?

"Ten, kto powiedział, że prawda boli, był optymistą. Prawda jest potwornie bolesną mendą."

pokaż więcej

 
2017-05-17 21:19:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Młoda Elwika ma wszystko czego zapragnie. Jest piękną dziewczyną, obdarowywaną miłością nie tylko młodzieńców, ale i ojca, który to wyrusza na dalekie wyprawy, by spełnić zachcianki córki. Wracając z jednej z najtrudniejszych wypraw, ojciec Elwiki przywozi jej piękną perłę. Niestety okazuje się, że wraz z tym podarunkiem nad domem kupca roztacza się atmosfera smutku. Kiedy najbliżsi... Młoda Elwika ma wszystko czego zapragnie. Jest piękną dziewczyną, obdarowywaną miłością nie tylko młodzieńców, ale i ojca, który to wyrusza na dalekie wyprawy, by spełnić zachcianki córki. Wracając z jednej z najtrudniejszych wypraw, ojciec Elwiki przywozi jej piękną perłę. Niestety okazuje się, że wraz z tym podarunkiem nad domem kupca roztacza się atmosfera smutku. Kiedy najbliżsi egoistycznej Elwiki odejdą, dziewczyna będzie musiała wybrać pomiędzy rodziną i miłością a drogocenną perłą.

Czy Elwika odmieni swoje serce? Jaką decyzję podejmie w związku z perłą?


Od dawna nie miałam w rękach książki dla dzieci, więc lektura "Baśni o perle" była dla mnie dość sentymentalnym powrotem do dzieciństwa. Ta recenzja będzie się oczywiście różniła od tych, które zazwyczaj piszę, bo nie dotyczy typowej powieści a i wiek odbiorcy jest dość niski (co nie znaczy, że starsi nie docenią jej przesłania).

Praktycznie każda książka przeznaczona dla najmłodszych powinna nieść przesłanie, które pokaże im co w życiu jest ważne i dobre. Anna Gibasiewicz poradziła sobie z tym zadaniem w idealnym stylu, zawarła w swej baśni unikalną prawdę, że żadne bogactwa świata nie zastąpią miłości i relacji z innymi. W bardzo wyrazisty sposób podkreśliła, że w życiu nie chodzi o to, by wykorzystywać cudzą miłość i oddanie, oraz że często wspomnianej miłości nie potrafimy dostrzec i docenić.

Dużą zaletą "Baśni o perle" jest przemiana głównej bohaterki a także jej ojca, pokazana podczas wędrówki każdego z nich. Roszczeniowa, rozkapryszona Elwika przekonana o swojej wyjątkowości zmaga się z wieloma problemami, by ostatecznie uświadomić sobie, że jej pragnienia niszczyły innych ludzi. Natomiast kupec, który dla swojej córki zrobiłby wszystko jeśli tylko by go o coś poprosiła, zmienia się i zauważa, że nie zawsze powinien godzić się na wszystkie pomysły Elwiki (co może dać do myślenia wielu rodzicom).

Baśń jest napisana bardzo prostym językiem, tak, że dzieci nie powinny mieć trudności ze zrozumieniem tej wartościowej historii. Minimalistyczna okładka może nie przykuje Waszego wzroku w księgarniach, ale zaufajcie mi - treść "Baśni o perle" jest warta poznania. Myślę, że jest to idealna pozycja do przeczytania jej razem - przez rodzica i dziecko.

pokaż więcej

 
2017-05-13 21:09:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Waszyngton. Pracujący na wydziale zabójstw Nick Stewart otrzymuje od przełożonego zadanie, by rozwikłać zagadkę licznych porwań, które zdaje się nic nie łączy. Tymczasem narzeczona Nicka - Kate Frost - wylatuje do Nowego Jorku nagrać reportaż i przypadkiem staje się właścicielką dokumentów, które mogą kosztować ją życie. Kiedy zleceni zabójcy ruszą na polowanie, żadne z nich nie będzie mogło... Waszyngton. Pracujący na wydziale zabójstw Nick Stewart otrzymuje od przełożonego zadanie, by rozwikłać zagadkę licznych porwań, które zdaje się nic nie łączy. Tymczasem narzeczona Nicka - Kate Frost - wylatuje do Nowego Jorku nagrać reportaż i przypadkiem staje się właścicielką dokumentów, które mogą kosztować ją życie. Kiedy zleceni zabójcy ruszą na polowanie, żadne z nich nie będzie mogło czuć się bezpieczne.


Dlaczego ktoś porywa ludzi, którzy nie mają ze sobą nic wspólnego? Kto kieruje organizacją, która nie cofnie się przed niczym, byle zarobić miliony? Czy Nickowi uda się rozwikłać zagadkę zanim będzie za późno?


Jak już chyba dobrze wiecie, nie jestem zbyt wielką fanką kryminałów i thrillerów. Mimo to, po spotkaniu autorskim z Thomasem Arnoldem nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że powinnam poznać jego twórczość. Padło na "Anestezję", która jest debiutancką powieścią autora w odnowionej wersji, a którą miałam zaszczyt objąć patronatem. Podczas poznawania kolejnych stron tej historii moje rozterki stały się tylko ulotnym wspomnieniem, a ja z ogromną szybkością i zaciekawieniem wgłębiałam się w powieść.

Dużym plusem "Anestezji" jest dobrze poprowadzona akcja, która mknie w zawrotnym tempie. Choć jest ona podzielona na poszczególne osoby, to nie miałam wrażenia zagmatwania, a wręcz odwrotnie, z jeszcze większym napięciem oddawałam się lekturze czekając na moment, w którym drogi bohaterów się przetną. Dzięki temu, że Thomas jest z wykształcenia farmaceutą, to wątek medyczny był nie tylko ciekawym, ale i dopracowanym elementem.

Do bohaterów łatwo się przekonać, choć z początku możecie tak jak ja mieć problem, by wszystkich zapamiętać. Na szczęście wraz z rozwojem wydarzeń z większą łatwością przyswoicie poszczególne nazwiska i role ich posiadaczy. Zaletą "Anestezji" jest pokazanie skrajnie różnych postaw życiowych, odmiennej moralności bohaterów . Momentami martwiłam się o zdrowie i życie postaci i w głowie miałam słowa "NIECH ON NIE GINIE, ON NIE MOŻE ZGINĄĆ", co uznaję za plus, bo nie zawsze przywiązuję się do wykreowanych przez pisarzy osób.

Styl autora jest przystępny, nie da się odczuć, że jest to debiutancka powieść. Thomas Arnold potrafi od pierwszych stron przykuć uwagę i naprawdę ciężko mi było odłożyć "Anestezję" na bok (przepraszam wszystkich nauczycieli u których na lekcjach podczytywałam tę historię!). Jeśli jesteście przekonani, że jest tu sama "zimna" akcja to jesteście w błędzie, bo dzięki temu, że główni bohaterowie są narzeczeństwem, cała lektura staje się jeszcze bardziej przyjemna w odbiorze.

Podsumowując, "Anestezja" Thomasa Arnolda jest bardzo dobrym thrillerem medycznym. Osobiście jestem pod wrażeniem pomysłu na tę powieść, a także jego wykonania. Z czystym sumieniem polecam Wam tę pozycję, a swój egzemplarz już teraz przekazuję mamie, która po moim zachwycie uznała, że musi poznać te dzieło.

pokaż więcej

 
2017-05-13 20:42:09
Ma nowego znajomego: Krzysiek88
 
2017-05-13 20:42:02
Ma nowego znajomego: Agnieszka Donat
 
2017-05-13 20:41:51
Ma nowego znajomego: Rafał
 
Moja biblioteczka
159 155 1040
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (37)

Ulubione cytaty (37)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd