Natasha Natblue 
kobieta, Warszawa, status: Czytelniczka, dodała: 4 książki i 5 cytatów, ostatnio widziana 15 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-14 13:30:33
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-11-14 12:24:40
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-14 12:00:50
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-14 11:21:52
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Seria: Świadectwa
 
2018-11-14 10:39:14
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Seria: #GOYOUNG
 
2018-11-14 10:27:47
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Promyczek (tom 1)
 
2018-11-14 09:59:41
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-30 13:39:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki - 2018
Autor:
Cykl: Wiślański Cykl (tom 5)

Niedługo po zakończeniu lektury książki „Cynamonowe dziewczyny” autorstwa Hanny Greń, zabrałam się za kolejną pozycję napisaną przez wspomnianą pisarkę. Tym razem w moje ręce trafiły „Popielate laleczki”, które również należą do cyklu „W Trójkącie Beskidzkim”.

Wszystko zaczyna się od pewnego e-maila, które otrzymała Astrida Szymanowska, a który został odczytany przez jej córkę – Beatę, zwaną...
Niedługo po zakończeniu lektury książki „Cynamonowe dziewczyny” autorstwa Hanny Greń, zabrałam się za kolejną pozycję napisaną przez wspomnianą pisarkę. Tym razem w moje ręce trafiły „Popielate laleczki”, które również należą do cyklu „W Trójkącie Beskidzkim”.

Wszystko zaczyna się od pewnego e-maila, które otrzymała Astrida Szymanowska, a który został odczytany przez jej córkę – Beatę, zwaną przez znajome osoby – Tulą. Wiadomość pochodziła od szantażysty, który za odpowiednią zapłatą obiecywał milczenie na temat czegoś, co wydarzyło się w przeszłości. Dwudziestoletnia dziewczyna chcąc chronić swoją matkę, postanawia wziąć sprawę w swoje ręce. Podając się za swoją rodzicielkę umawia się na spotkanie, które zamierza nagrać, a następnie wykorzystać w celu zastraszenia mężczyzny, że zostanie ono upublicznione, jeśli nie da Aście spokoju. Jednak zupełnie nie spodziewała się tego, że w umówionym miejscu odnajdzie go, ale… martwego.

Trzy lata później sytuacja się powtarza, lecz wówczas do akcji wkracza aspirant Mirosław Ostaniec wraz z komendantem Konradem Procnerem. Jednak Tula również nie odpuszcza i stara się odnaleźć zabójcę. W końcu zaczyna podejrzewać pewną osobę, jednak postanawia nie dzielić się z policją swoimi przypuszczeniami…

W przypadku piątego tomu czytelnik aż do samego końca nie dowiaduje się kim jest zabójca. Może próbować się domyślić kim on jest, ale ostrzegam – nie jest to proste zadanie. Autorka potrafi porządnie namotać w głowie i wyprowadzić w przysłowiowe pole. Przyznam szczerze, że mimo całkowitego skupienia się na fabule i jej szczegółach, zakończenie bardzo mnie zaskoczyło. Przez chwilę zastanawiałam się, czy autorka nie za bardzo „popłynęła” i czy taki zbieg okoliczności nie jest zbyt odrealniony, ale z biegiem czasu myślę, że Hanna Greń miała świetny pomysł, żeby połączyć wszystkie „wątki” ze sobą w taki sposób. Nie chcę Wam zbyt dużo zdradzać, więc już na ten temat milczę! ;)

I tym razem lektura książka była przyjemna ze względu na prosty język jakim posługuje się autorka, jak również z powodu wciągającej akcji, której towarzyszy wciąż narastające napięcie. Absorbujące są także poboczne wątki obyczajowe – w szczególności te poruszające kwestię zaufania w małżeństwie oraz relacji matka-córka. Czytelnik ma także sposobność spotkać się bohaterami znanymi z poprzednich części cyklu – między innymi z Danielem Laszczakiem oraz żoną Konrada Procnera, czyli Petrą.

Książka pod tytułem „Popielate laleczki”spełniła moje oczekiwania i z chęcią sięgnę po pozostałe, nieprzeczytane jeszcze przeze mnie trzy części cyklu „W Trójkącie Beskidzkim”. I wam również polecam lekturę książek Hanny Greń. W moim odczuciu są świetnym wyborem na jesienne i zimowe wieczory.

[Recenzja pochodzi z natblue.eu]

pokaż więcej

 
2018-10-19 04:39:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki - 2018
Autor:
Cykl: Wiślański Cykl (tom 2)

Nie lubię tracić dnia na podróż, dlaczego do Szczecina najczęściej jeżdżę nocnymi pociągami. Jednak praktycznie zawsze kończy się to nieprzespaną nocą. Mam problem z zasypianiem we wszelkich środkach transportu. Z tego też względu staram się zabierać ze sobą taką książkę, dzięki której szybciej minie mi czas przejazdu. Tym razem mój wybór padł na książkę autorstwa Hanny Greń pod tytułem... Nie lubię tracić dnia na podróż, dlaczego do Szczecina najczęściej jeżdżę nocnymi pociągami. Jednak praktycznie zawsze kończy się to nieprzespaną nocą. Mam problem z zasypianiem we wszelkich środkach transportu. Z tego też względu staram się zabierać ze sobą taką książkę, dzięki której szybciej minie mi czas przejazdu. Tym razem mój wybór padł na książkę autorstwa Hanny Greń pod tytułem "Cynamonowe dziewczyny" będącą drugim tom Wiślańskiego Cyklu. Pierwszej części nie miałam jeszcze okazji przeczytać, ale upewniłam się, że nie ma przeszkód ani obaw w rozpoczęciu przygody z tym cyklem od któregokolwiek z tomów. Każdy bowiem dotyczy zupełnie odrębnej historii, a wspólny mianownik stanowi jedynie część bohaterów.
 
Akcja książki "Cynamonowe dziewczyny" dzieje się w Bielsku-Białej, Wiśle i okolicach. Dwóch policjantów łączy siły, aby odnaleźć seryjnego mordercę bezlitośnie kaleczonych i wykorzystywanych młodych dziewczyn, które łączył podobny wygląd. Sprawa okazała się być powiązana również ze śmiercią ich kolegi po fachu, który zajmował się sprawą dotyczącą jednej z nich.
 
Teoretycznie czytelnik stosunkowo szybko dowiaduje się kim jest morderca, ponieważ część rozdziałów prowadzonych jest z jego punktu widzenia - w narracji pierwszoosobowej, a więc może dogłębnie wejść w jego psychikę oraz poznać motywy jakimi się kieruje decydując się na tak makabryczne czyny. Praktycznie jednak nie zna jego imienia i nazwiska, więc razem z policjantami musi dopasować postać sprawcy do konkretnej osoby - odkryć tożsamość mordercy. Pozostałe rozdziały przedstawione są z punktu widzenia osób, które zajmowały się śledztwem, więc odbiorca książki na bieżąco obserwuje na jakim etapie rozwiązania sprawy aktualnie się znajdują i w jaką stronę zmierza ich tok myślenia. 
 
"Cynamonowe dziewczyny" określiłabym jako thriller kryminalny posiadający elementy powieści obyczajowej - w tle możemy obserwować osobiste perypetie życiowe głównych bohaterów. Fabuła jest emocjonująca, a akcja bardzo wartka i nieustannie trzymająca w napięciu. Język jakim posługuje się Hanna Greń jest prosty, więc bez problemu czyta się tę pozycję, nawet będąc bardzo zmęczonym. Autorka posiada również poczucie humoru, więc podczas lektury można również natrafić na kilka zabawnych sytuacji.
 
"Cynamonowe dziewczyny" przeczytałam podczas podróży z Warszawy do Szczecina. Pod koniec nie potrafiłam nawet na chwilę przerwać lektury - tak byłam ciekawa zakończenia. Książka autorstwa Henny Greń nie dołączy do listy moich ulubionych książek, lecz spodobała mi się na tyle, że od razu z chęcią zabrałam się za kolejny tom należący do cyklu wiślańskiego.  Tym razem piąty noszący tytuł "Popielate laleczki". Obie pozycje otrzymałam od Wydawnictwa Replika wraz z charmsem, którego możecie dostrzec na zdjęciu powyżej.


[Recenzja pochodzi z natblue.eu]
 

pokaż więcej

 
2018-10-17 15:37:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki - 2018

Bukowski powiedział, że „pisanie jest łatwe, to życie bywa czasami trudne”. I to właśnie z tego powodu ostatnio jest mnie tu tak mało. Kiedy już powoli się podniosę z jednej tragedii, dociera do mnie kolejna zła wiadomość. To wszystko sprawia, że zupełnie nie mam głowy do pisania. Staram się jak najwięcej odpoczywać, przede wszystkim odpoczywać psychicznie. Czas po pracy spędzam głównie na... Bukowski powiedział, że „pisanie jest łatwe, to życie bywa czasami trudne”. I to właśnie z tego powodu ostatnio jest mnie tu tak mało. Kiedy już powoli się podniosę z jednej tragedii, dociera do mnie kolejna zła wiadomość. To wszystko sprawia, że zupełnie nie mam głowy do pisania. Staram się jak najwięcej odpoczywać, przede wszystkim odpoczywać psychicznie. Czas po pracy spędzam głównie na oglądaniu seriali i czytaniu książek. Chociaż tak naprawdę ostatnie dwa tygodnie spędziłam tylko nad jedną pozycją. Zatapiałam się w dziele pod tytułem „Charles Bukowski. Świecie, oto jestem. Wywiady i spotkania, 1963-1993” pod redakcją Davida Stevena Callonne’a. Przeczytanie jej nie zajęło mi tyle czasu ze względu na to, że jest słaba, lecz z powodu chęci delektowania się nią.

Osoba Charlesa Bukowskiego wywołuje we mnie różne skrajne emocje. W jednej chwili strasznie mnie denerwuje i nie rozumiem jego zachowania, a już za moment jestem pełna podziwu tego, co mówi, w jaki sposób podchodzi do pewnych spraw. W takich sytuacjach totalnie podzielam jego tok myślenia. Bardzo cenię go za to, że zarówno w swojej twórczości, jak i w życiu, był totalnie prawdziwy. Nigdy nie owijał w bawełnę, nie koloryzował rzeczywistości, mówił jak jest – szczerze i prosto z mostu. Myślę, że był mężczyzną, którego bardzo bym lubiła, mimo że prawdopodobnie co chwila wkurzałby mnie czymś.

Myślę, że jest to książka do której będę jeszcze wracać co kilka lat. Wówczas sprawdzę w jaki sposób z biegiem czasu podchodzę do pewnych spostrzeżeń Charlesa Bukowskiego. Ponadto pewne jego wypowiedzi, które najbardziej do mnie trafiły, będę chciała sobie zapisać w notesie, żeby móc bez problemu do nich wracać. Nie zrobiłam tego od razu, bo z przyczyn osobistych zupełnie nie miałam teraz do tego głowy. A w trakcie lektury już wiedziałam, że książka tak bardzo mi się podoba, iż będzie dla mnie przyjemnością jeszcze raz do niej zajrzeć.

Oczywiście nie wszystkie wywiady według mnie były naprawdę dobre, niektóre mnie wręcz trochę nużyły, lecz na szczęście nie było ich dużo. Powodzenie dziennikarza w przeprowadzeniu udanego – dla siebie – wywiadu zależało nie tylko od niego samego, lecz również od humoru Bukowskiego w danym dniu. Jednak rozmowy przeprowadzone w momencie, gdy tak naprawdę nie był w nastroju na nią, mogą okazać się dla czytelnika równie ciekawe – ma bowiem wówczas okazję poznać kompletnie inne oblicze tego osobliwego pisarza.

Moim faworytem był wywiad z roku 1974 przeprowadzony przez Roberta Wennerstena i noszący tytuł „Płacąc za konie: wywiad z Charlesem Bukowskim”. Niejednokrotnie Buk poprawił mi humor swoimi wypowiedziami zabarwionymi dobrym żartem. Podobał mi się również pomysł Geralda Locklina, który nie przeprowadził zwyczajnego wywiadu z Charlesem Bukowskim. Postanowił jedynie zasugerować mu pewne tematy, a następnie dać wolną rękę, aby pisał o czymkolwiek chce. Efekty tego okazały się być naprawdę dobre. Bardzo przyjemnie czytało mi się ten list – swoisty wywiad z samym sobą. W książce znajdziecie go pod tytułem „Charles Bukowski o Charlesie Bukowskim. Według listów do Geralda Locklina 1982-1983”.

Książkę o Charlesie Bukowskim nie czytałam w najlepszym momencie swojego życia. Jednak podczas lektury tego dzieła natrafiłam na słowa Charlesa Bukowskiego, które są dla mnie prawdziwym ukojeniem. Wypowiedziane zostały przez niego w wywiadzie przeprowadzonym przez Alden Mills w 1989 roku, Słowa te brzmią: „Nie warto się poddawać; zawsze znajdzie się najmniejsza plamka światła w najczarniejszym z piekieł”.

[Recenzja pochodzi z natblue.eu]

pokaż więcej

 
2018-10-06 13:02:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki - 2018
Autor:

Czasami potrzebujemy oderwać się od rzeczywistości. Problemy tak bardzo nas przytłaczają, że chociaż na chwilę, na jeden krótki moment chcemy przestać o nich myśleć. W takich sytuacjach zatopienie się w lekturze dobrej książki wydaje się być trafnym rozwiązaniem. Ciekawa fabuła pozwoli nam chociaż na kilka godzin znaleźć się w zupełnie innym świecie - być może dla jej bohaterów gorszym, lecz... Czasami potrzebujemy oderwać się od rzeczywistości. Problemy tak bardzo nas przytłaczają, że chociaż na chwilę, na jeden krótki moment chcemy przestać o nich myśleć. W takich sytuacjach zatopienie się w lekturze dobrej książki wydaje się być trafnym rozwiązaniem. Ciekawa fabuła pozwoli nam chociaż na kilka godzin znaleźć się w zupełnie innym świecie - być może dla jej bohaterów gorszym, lecz dla nas poruszanie się po nim może okazać się sposobem na przetrwanie trudnego okresu w życiu.



Pewne okoliczności sprawiły, że tym razem to ja odczuwałam potrzebę sięgnięcia po fikcyjną historię, na której uda mi się całkowicie skupić. Opowieść, która mnie porwie i pochłonie w każdym najmniejszym calu. Strzałem praktycznie w dziesiątkę okazał się thriller psychologiczny stworzony przez JP Delaneya pod tytułem "W żywe oczy". Wartka akcja, której główną bohaterką była Claire Wright, pochłonęła mnie niemalże maksymalnie. Kilka razy odkładałam książkę, gdy moje myśli zaczęły błądzić gdzie indziej .Jednakże było to krótkotrwałe i  spowodowane bardziej moimi prywatnymi sprawami niż poziomem powieści "W żywe oczy".



Claire pragnie spełnić swoje największe marzenie. Chce zostać aktorką. Wydaje się, że jeśli chodzi o grę aktorską i wcielanie się w jakąkolwiek rolę, to nie ma w sobie równych. Pytanie tylko, czy jest to wystarczające, aby zrealizować swój cel? A może lepiej trochę inaczej wykorzystać swoje zdolności i umiejętności? Przykładowo - w dość nietuzinkowej pracy dla kancelarii prawniczej?

Autor stworzył niesamowicie zakręconą fabułę. Za każdym razem, gdy czytelnik już jest pewien, że doskonale zna zakończenie historii, JP Delaney wyprowadza go w przysłowiowe pole. Podziwiam, że sam się w tym wszystkim nie pogubił! Jednakże chociaż człowiek czuje się zmanipulowany na każdym kroku, to i tak świetnie się bawi aż do ostatniej strony. To zasługa nie tylko ciekawej historii, ale też wprowadzonego odpowiedniego klimatu, intrygujących odniesień do mrocznej poezji Charlesa Baudelaire’a, interesującego wątku dotyczącego teatru i bycia aktorem czy wreszcie lekkiego stylu autora, dzięki któremu lektura książki "W żywe oczy" jest jeszcze przyjemniejsza.



Początkowo drażniły mnie wstawki imitujące scenariusz. Odnosiłam wrażenie, że autor na siłę chce być oryginalny. Jednakże z czasem przyzwyczaiłam się do nich i dostrzegłam, jaki JP Delaney miał w tym zamysł - chciał, żeby czytelnik poczuł się jak na prawdziwej sztuce teatralnej. Lecz skąd ten pomysł i czemu jest trafny - tego już Wam nie zdradzę. ;)



Książka "W żywe oczy" autorstwa JP Delaney'a nie znalazła się na liście moich ulubionych thrillerów psychologicznych, ale bardzo mi się podobała i mogę ją szczerze polecić. A fragment "Jeśli masz spędzić z ukochanymi ludźmi ostatnie kilka godzin, powinnaś je zapamiętać" ze względów prywatnych już na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

[Recenzja pochodzi z bloga natblue.eu]

pokaż więcej

 
2018-09-27 10:12:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki - 2018
Cykl: Kate Daniels (tom 1)
 
2018-09-14 08:52:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki - 2018
 
2018-09-05 16:19:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki - 2018
 
2018-09-04 18:47:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki - 2018
Cykl: Kobiety nieidealne (tom 1)

[Recenzja pochodzi z http://natblue.eu/]

Pokochałam książki Emily Giffin, ale po przeczytaniu pięciu powieści tej autorki, w których porusza naprawdę trudne tematy, potrzebowałam czegoś lekkiego, zabawnego i odprężającego. Postanowiłam sięgnąć po książkę „Kobiety nieidealne. Magda”, która stanowi pierwszą pozycję z cyklu stworzonego przez dwie przyjaciółki – Magdalenę Kawkę i Małgorzatę...
[Recenzja pochodzi z http://natblue.eu/]

Pokochałam książki Emily Giffin, ale po przeczytaniu pięciu powieści tej autorki, w których porusza naprawdę trudne tematy, potrzebowałam czegoś lekkiego, zabawnego i odprężającego. Postanowiłam sięgnąć po książkę „Kobiety nieidealne. Magda”, która stanowi pierwszą pozycję z cyklu stworzonego przez dwie przyjaciółki – Magdalenę Kawkę i Małgorzatę Hayles.



Nie będę za bardzo zdradzać fabuły, aby nie pozbawiać Was dodatkowej frajdy z czytania. Wspomnę jedynie, że podczas lektury tej książki poznacie cztery nieidealne, ale za to wyjątkowe kobiety. Mimo różnicy charakterów oraz doświadczeń życiowych tworzą grupę wspaniałych przyjaciółek, które razem poradzą sobie nawet w najgorszych sytuacjach. Przeanalizowanie problemu z czterech różnych punktów widzenia i to przy butelce wina (albo kilku) musi przynieść dobre rozwiązanie, nieprawdaż?



Chociaż w pierwszej książce z cyklu pojawiają się wszystkie bohaterki, to autorki główną uwagę skupiły na jednej z nich – Magdzie. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że dogłębnie poznajemy jej historię, motywy jakimi się kieruje w danych sytuacjach, jak również uczucia jej wówczas towarzyszące. Kolejny tom poświęcony będzie Izie, a dwa następne – Joannie i Baśce.


AUTENTYCZNOŚĆ I ŚWIETNE POCZUCIE HUMORU



Ostatnio w mediach społecznościowych często mówi się o byciu prawdziwym i wiarygodnym. Ludzie zaczęli mówić „stop” chorobliwemu dążeniu do ideału albo udawaniu, że się ma perfekcyjne życie rodem z Instagrama. Stworzone przez autorki kobiety są przede wszystkim właśnie autentyczne – potrafią popełniać błędy w każdym aspekcie swojego życia, nie zawsze mają czas na pójście do fryzjera i zdarza się im chodzić z obdrapanym lakierem na paznokciach. Porażki w wychowaniu dziecka również nie są im obce. A jeśli chodzi o związki z mężczyznami? O tym, to już lepiej sami przeczytajcie.



Bardzo mi się podoba, że bohaterki cyklu „Kobiety nieidealne” są takie… prawdziwe. Ale nie ukrywam, że autorki najbardziej „kupiły” mnie świetnym poczuciem humoru, totalnie trafiającym w mój gust. Tuż po rozpoczęciu lektury trafiłam na fragment, który koniecznie musiałam pokazać przyjaciółce, bo tak mnie rozśmieszył. Kiedy kilka dni później zapytała mnie jak podoba mi się ta książka, wspomniałam, że ten cytat był właśnie z niej, na co ona – „Oo to z niej? No to fajna 😂😂”.



Co ważne, autorki zachowały balans między sytuacjami zabawnymi, a tymi smutnymi czy poważnymi wymagającymi chwili refleksji. Wszystkie cztery przyjaciółki są inteligentne i potrafią wyczuć, kiedy można sobie zażartować, a kiedy należy skupić się na ważniejszych sprawach. To kolejny plus pierwszej części „Kobiet nieidealnych”. Za każdym razem, kiedy sięgam po lekkie pozycje literackie towarzyszy mi obawa, że będą napisane w sposób infantylny, a fabuła będzie banalna bądź przekoloryzowana. Na szczęście napisana przez Magdalenę Kawkę oraz Małgorzatę Hayles książka jest bardzo mądra, nieszablonowa i pokazująca, że nie trzeba być idealnym, aby być wyjątkowym.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
750 203 1125
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (42)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (90)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd