niepoczytalna com 
niepoczytalna.com
status: Czytelnik, dodał: 3 książki, ostatnio widziany 37 minut temu
Teraz czytam
  • Czara wyroczni
    Czara wyroczni
    Autor:
    Akcja powieści rozgrywa się w siedemnastowiecznym Paryżu, a jej fabuła oparta jest na dokumentach sądowych ze śledztwa, które prowadzono po aresztowaniu zawodowej wiedźmy i trucicielki, Marie Bosse. D...
    czytelników: 1265 | opinie: 54 | ocena: 7,28 (397 głosów)
  • Kahlo 1907-1954
    Kahlo 1907-1954
    Autor:
    Maluję moją własną rzeczywistość. Jedyną rzeczą, jakiej jestem pewna, jest potrzeba malowania. A maluję bez żadnego namysłu, wszystko, co przemyka przez moją głowę. (Frida Kahlo)
    czytelników: 50 | opinie: 2 | ocena: 6,35 (23 głosy)
  • Na fejsie z moim synem
    Na fejsie z moim synem
    Autor:
    Powieść zaczyna się od urodzin Hitlera, które właśnie odbywają się w piekle, a później jest już tylko ciekawiej. Znajdziemy tu oryginalne rozważania o pochodzeniu człowieka, o Bogu, sztuce, tajemnicze...
    czytelników: 2321 | opinie: 186 | ocena: 5,43 (922 głosy) | inne wydania: 2
  • Nie kończąca się historia
    Nie kończąca się historia
    Autor:
    Bastian Baltazar Buks wchodzi przypadkiem do antykwariatu, gdzie znajduje starą zakurzoną księgę zatytułowaną "Nie kończąca się historia". Czytając ją, przenosi się do cudownej krainy fantazji pożeran...
    czytelników: 3216 | opinie: 114 | ocena: 7,56 (1521 głosów) | inne wydania: 4
  • Opowieść o miłości i mroku
    Opowieść o miłości i mroku
    Autor:
    Najbardziej osobista książka Amosa Oza, klucz do całej jego twórczości. Opowieść o miłości i mroku Amosa Oza (ur. 1939) to historia kilku pokoleń jego rodziny na Litwie i Ukrainie oraz po przybyciu do...
    czytelników: 1921 | opinie: 54 | ocena: 7,92 (341 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-19 13:16:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Uprzedzenia wiecznie żywe

Bardzo wiele obiecywałam sobie po przeczytaniu zapowiedzi powieści autorstwa Natalie Baszile, ale tym, co przesądziło o decyzji, że na pewno ją przeczytam było (sami na pewno nie zgadniecie) tłumaczenie Roberta Sudóła, który wykonał niesamowitą pracę w przekładzie "Księgi nocnych kobiet". Temat nie wydaje się oryginalny, ale nie uprzedzając wydarzeń, zacznę od...
Uprzedzenia wiecznie żywe

Bardzo wiele obiecywałam sobie po przeczytaniu zapowiedzi powieści autorstwa Natalie Baszile, ale tym, co przesądziło o decyzji, że na pewno ją przeczytam było (sami na pewno nie zgadniecie) tłumaczenie Roberta Sudóła, który wykonał niesamowitą pracę w przekładzie "Księgi nocnych kobiet". Temat nie wydaje się oryginalny, ale nie uprzedzając wydarzeń, zacznę od początku.

W powieści Baszile, prócz skomplikowanych relacji rodzinnych i poszukiwania swojego miejsca na świecie, porusza kilka powszechnych problemów takich jak rasizm, uprzedzenia, czy społeczne wykluczenie. Historia jest dość amerykańska, żeby nie powiedzieć – hollywoodzka. Młoda wdowa wraz z córką przenosi się z Los Angeles, by przejąć odziedziczoną farmę trzciny cukrowej w Luizjanie. Równolegle do losów Charley poznajemy historię jej przyrodniego brata, który zdaje się być jej całkowitym przeciwieństwem. Czy bohaterów ukształtowało otoczenie? Czy nierówny życiowy start wpłynął na to, że ich losy potoczyły się zupełnie inaczej? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
Natalie Baszile przedstawia obraz współczesnej Ameryki, małych, zamkniętych społeczności, w których zmiany zachodzą bardzo powoli. Autorka na główną bohaterkę wybrała czarnoskórą kobietę, która musi odnaleźć się w nieprzyjaznym świecie białoskórych farmerów. Gdyby tego było mało Charley jest wdową i samotną matką, która próbuje uporać się nie tylko z kłopotliwym spadkiem i macierzyństwem, ale także z coraz bardziej komplikującymi się relacjami rodzinnymi. Czy to nie zbyt wiele?

Bohaterowie "Królowej cukru" są nieco zbyt stereotypowi, by powieść mogła zadziwić czytelnika. Przewidywalność ich zachowań sprawiała, że lektura nie była tak przyjemna, jak można było oczekiwać. Ona – ta dobra – nie poddaje się przeciwnościom losu, on – lekkoduch – bez życiowych sukcesów. Dostająca córka oczywiście musi być zbuntowana, ale najgorsza wśród nich była postać babci głównej bohaterki. Bo o ile przyrodni brat Charley zachowywał się zwyczajnie głupio, o tyle babcia była irytująca ponad wszelką miarę. Wiecznie umoralniająca hipokrytka, która przez całą powieść próbuje naprawiać swoje błędy z przeszłości kosztem innych.

Trudno znaleźć mi coś, co wyróżniałoby "Królową cukru" na tle innych powieści z tego gatunku. Cała historia, choć filmowa, jest dość przewidywalna i bardzo długo nie mogłam się w nią zaangażować. Nie ma w niej rażących błędów, napisana jest poprawnie, ale wśród propozycji wydawniczych możemy znaleźć lepsze pozycje mówiące o dyskryminacji rasowej czy wykluczeniu (choćby wydane w tym roku "Błoto"), o podążaniu za marzeniami, poszukiwaniu swojej tożsamości i miejsca, również. Przekład nie zawiódł, ale tłumacz nie miał tu aż tak wielkiego pola do popisu. Jak na debiutancką powieść nie jest źle i będę miała na uwadze następne powieści Baszile, by sprawdzić jak się rozwinie jako pisarka, jednak nie podzielam zachwytów Oprah Winfrey.

pokaż więcej

 
2018-09-16 18:24:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ideały nie istnieją

Jakub Małecki przyzwyczaił swoich czytelników do pewnych stałych elementów, które przewijały się w jego powieściach. Najnowsza może okazać się dla nich wyzwaniem, ponieważ autor z nich zrezygnował. W "Nikt nie idzie" nie znajdziemy kultu małych wsi i miasteczek, wątków metafizycznych i realizmu magicznego. Z jednego autor jednak nie zrezygnował – z tej specyficznej...
Ideały nie istnieją

Jakub Małecki przyzwyczaił swoich czytelników do pewnych stałych elementów, które przewijały się w jego powieściach. Najnowsza może okazać się dla nich wyzwaniem, ponieważ autor z nich zrezygnował. W "Nikt nie idzie" nie znajdziemy kultu małych wsi i miasteczek, wątków metafizycznych i realizmu magicznego. Z jednego autor jednak nie zrezygnował – z tej specyficznej wrażliwości, która jest zdecydowanie największą siłą jego powieści – i chwała mu za to.
Kiedy na jednym ze spotkań autorskich Jakub Małecki zdradził, że powieść, nad którą pracuje będzie o kobiecie, która kogoś uprowadziła, byłam nieco zaniepokojona doborem tematu, jako że dotychczas wydane utwory raczej nie przywodziły na myśl thrillerów. Tym razem jednak akcja nie dzieje się na malowniczej wsi, niewiele jest tutaj połączeń między przeszłością a teraźniejszością (dość charakterystycznych dla tego autora), ale jedno pozostało niezmiennie – emocje.
Małecki po raz kolejny prezentuje uczuciowość, która nie wszystkim czytelnikom przypadła do gustu, a która do mnie przemawia bardziej, niż wszystkie inne. Autor gmera w psychice bohaterów, uderzając w struny, które mogą rezonować w każdym człowieku: potrzeba akceptacji, miłości. Wyciąga tęsknoty, które nam towarzyszą i mówi o dążeniu do nieosiągalnego ideału. Ta ostatnia cecha jest dość ważnym motorem napędzającym głównych bohaterów: Olga rezygnuje ze swojego szczęścia, bo wie, że nigdy nie będzie ono pełne i idealne, ojciec Olgi rezygnuje ze swojej największej pasji, ponieważ wraz z upływem czasu zmniejszają się jego możliwości, Klemens ze swoją nerwicą natręctw, przekłada swoje balony tak długo, dopóki ich ułożenie nie będzie doskonałe. Ale jedno w bohaterach jest szczególnie uderzające – ludzie nie tylko potrzebują być kochani i otrzymywać wsparcie, ale też odczuwają potrzebę ofiarowywania tych uczuć i troszczenia się o innych (stąd na przykład dość nietypowa relacja Olgi i Klemensa).

Jak to zwykle u Małeckiego bywa, jego bohaterowie są pokiereszowani przez los. Igor, z którym na pewno musi być coś nie tak, skoro wszyscy go opuszczają, Klemens, który jest po prostu inny, Olga pokutująca za błędy przeszłości – wszystkie historie są poruszające i patrząc na każdą z osobna można zrozumieć motywacje bohaterów, a nawet przyznać im rację, nawet jeśli po złączeniu ich w całość, zachowanie bohaterów często nie ma sensu, a ich decyzje wydają się absurdalne i nieprzewidywalne. Są po prostu ludzkie.
"Nikt nie idzie" przekazuje jedną ważną myśl – ideały nie istnieją. Choć może warto do nich dążyć, to na pewno nie za wszelką cenę, bo po drodze możemy stracić coś o wiele cenniejszego. Kiedy bohaterowie w końcu rezygnują z obsesyjnego dążenia do doskonałości, jest to wyrazem najczystszych, nieskazitelnych uczuć.
Jakub Małecki udowodnił (nie po raz pierwszy), że potrafi pisać inaczej i nie skorzystał z utartych schematów, choć te do tej pory sprawdzały się świetnie. Jeśli czegoś mi brakowało w jego najnowszej powieści, to tylko subtelności, nieuchwytnego pierwiastka w relacjach międzyludzkich, który zachwycił mnie zwłaszcza w "Rdzy". "Nikt nie idzie" jest pod tym względem dużo bardziej dopowiedziane i dosłowne. Nie gorsze, ale na pewno inne. Warte polecenia. Bo takie rzeczy po prostu się zdarzają…

pokaż więcej

 
2018-09-15 08:21:37
Ma nowego znajomego: Tysia19
 
2018-09-14 16:47:37
Ma nowego znajomego: Anezka
 
2018-09-14 16:19:21
Ma nowego znajomego: TylkoSkończęRozdział
 
2018-09-14 13:38:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Małe tęsknoty

Pisanie o ludzkich emocjach nie należy do zadań najłatwiejszych. Pisanie o emocjach w sposób wiarygodny i trafiający w sedno to już nie lada sztuka. Anna Gavalda nie po raz pierwszy postanowiła pisać właśnie o uczuciach, a miłośnicy jej prozy raczej nie powinni być zawiedzeni najnowszą pozycją jej autorstwa.
Mianownikiem opowiedzianych historii jest samotność, a może przede...
Małe tęsknoty

Pisanie o ludzkich emocjach nie należy do zadań najłatwiejszych. Pisanie o emocjach w sposób wiarygodny i trafiający w sedno to już nie lada sztuka. Anna Gavalda nie po raz pierwszy postanowiła pisać właśnie o uczuciach, a miłośnicy jej prozy raczej nie powinni być zawiedzeni najnowszą pozycją jej autorstwa.
Mianownikiem opowiedzianych historii jest samotność, a może przede wszystkim – strata. Śmierć, rozstanie – różne są przyczyny osamotnienia bohaterów. Sam tytuł, również nieprzypadkowy, ponieważ poznajemy ich zwykle w szczególnym momencie życia, w którym są całkowicie bezbronni. Ściągają maski, które noszą na co dzień, pokazują swoją prawdziwą twarz, swoje lęki, pragnienia i tęsknoty, odsłaniają swoje najczulsze, najintymniejsze miejsca. Co ciekawe, nie buntują się przeciwko temu, co ich spotkało, nie rwą włosów z głowy, a raczej zdają się być pogodzeni z losem i pokorni.
Niektóre historie są smutno-zabawne (zwłaszcza pierwsza pod względem klimatu i humoru jest naprawdę zaskakująca), inne nostalgiczne; zmuszają czytelnika by przystanął przy nich na moment i zastanowił się nad tym, co autorka próbuje przekazać. Lektura "Rozbrojonych" przypomina przysiadanie się do zupełnie obcych ludzi w kawiarni lub na ławce w parku i wysłuchanie opowieści o konkretnym fragmencie ich życia. Nie poznamy ich przyszłości, przeszłości najczęściej też.
Czytelnika może zaskoczyć różnorodność narracji. Dzięki temu zabiegowi opowiadania nie zlewają się w jedno i pod tym względem są wyraziste. Styl każdego jest charakterystyczny, ale czasem zdarzają się takie, w których sposób poprowadzenia historii jest zbyt chaotyczny i niejasny.
Bardzo liczyłam na to, że Anna Gavalda będzie tą autorką, która przekona mnie do lektury opowiadań, jednak najwidoczniej nie po drodze mi z krótką formą. Niewątpliwą siłą tych historii jest uniwersalność tematu, zdarzenia które dotykają każdego człowieka – tęsknota, potrzeba zrozumienia i miłości. Dla mnie jednak to zawsze za krótko, za mało. Fabuła i sens niektórych opowiadań zdążyły już ulecieć mi z głowy, ale były też takie, które zadomowiły się w niej na dobre. I właśnie dla tych warto sięgnąć po tę pozycję.

pokaż więcej

 
2018-09-11 16:11:34
Ma nowego znajomego: Kasia
 
2018-09-10 09:59:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

A kto z nami nie wypije…

Zdarzyło się Wam kiedyś sięgnąć po książkę popularnonaukową, która okazała się koszmarnie nudna, trudna, źle napisana, a na dodatek po skończonej lekturze stwierdzaliście, że nie dała Wam ona kompletnie nic, bo absolutnie niczego nie zapamiętaliście? Spokojnie – "Krótka historia pijaństwa" z pewnością do takich przypadków nie należy, a właściwie jest całkowitym...
A kto z nami nie wypije…

Zdarzyło się Wam kiedyś sięgnąć po książkę popularnonaukową, która okazała się koszmarnie nudna, trudna, źle napisana, a na dodatek po skończonej lekturze stwierdzaliście, że nie dała Wam ona kompletnie nic, bo absolutnie niczego nie zapamiętaliście? Spokojnie – "Krótka historia pijaństwa" z pewnością do takich przypadków nie należy, a właściwie jest całkowitym zaprzeczeniem powyższych cech.

Książka autorstwa Marka Forsytha przede wszystkim daje czytelnikowi sporą dawkę rozrywki. Dowcipny styl autora sprawia, że nawet osoby nieprzepadające za historią nie powinny mieć problemu z docenieniem treści książki. Jest to zdecydowanie najśmieszniejsza książka popularnonaukowa jaką kiedykolwiek przeczytałam.

Forsyth zabiera nas w podróż w czasie, zaczynając od początku istnienia ludzkości aż po wiek XX, a to wszystko przez pryzmat spożywania alkoholu (ale nie alkoholizmu). Jak się okazuje, alkohol towarzyszy człowiekowi od zawsze, jednak w różnych kręgach kulturowych różnie podchodzono do jego picia. W niektórych kulturach upijanie się było przymusem, w innych zachowywano umiar, ale zdarzały się też takie, w których za upicie się groziła kara śmierci. Jak widać – co kraj, to obyczaj. Mark Forsyth nie skupia się tylko na kulturowym aspekcie picia. W jego książce znajdziemy mnóstwo informacji na temat produkcji alkoholu, miejsc jego spożywania a także rytuałów, które temu towarzyszyły.

Ponieważ rzadko zdarza mi się parskać śmiechem w czasie czytania książek (zwłaszcza popularnonaukowych), tym bardziej polecam Wam "Krótką historię pijaństwa". Obrany temat jest sam w sobie interesujący, a autor podszedł do niego ciekawie i dość nowatorsko (momentami wręcz brawurowo). Miłośnikom solidnej naukowej literatury pozycja może nie przypaść do gustu z racji lekkiego stylu i dość potocznego języka. Sama doceniam jednak fakt, że po skończonej lekturze zapamiętałam mnóstwo ciekawostek, a przecież o to w sumie trochę chodzi. Jedynym drobnym (tycim, tycim) mankamentem, była delikatna uszczypliwość autora względem niektórych narodowości (zwłaszcza Amerykanów). Innych zastrzeżeń nie mam.
Książka autorstwa Marka Forsytha jest świetną pozycją dla osób, która chciałyby się dowiedzieć czegoś nowego, ale nie bardzo odpowiada im naukowy styl i fachowe nazewnictwo. Czas spędzony z "Krótką historią pijaństwa" sprawił mi prawdziwą frajdę, której i Wam życzę. Na zdrowie!

pokaż więcej

 
2018-08-24 08:37:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ludzkie oblicze wielkich naukowców

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda droga do zdobycia Nagrody Nobla? Co najwięksi naukowcy robią w wolnym czasie? Jak wyglądają ich związki, a jak relacje z dziećmi? Jeśli zastanawiają Was kulisy wielkich odkryć naukowych, to koniecznie powinniście sięgnąć po pozycję autorstwa Andrzeja Kajetana Wróblewskiego.

Tak jak się spodziewałam, drugi tom w...
Ludzkie oblicze wielkich naukowców

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda droga do zdobycia Nagrody Nobla? Co najwięksi naukowcy robią w wolnym czasie? Jak wyglądają ich związki, a jak relacje z dziećmi? Jeśli zastanawiają Was kulisy wielkich odkryć naukowych, to koniecznie powinniście sięgnąć po pozycję autorstwa Andrzeja Kajetana Wróblewskiego.

Tak jak się spodziewałam, drugi tom w niczym nie ustępuje pierwszemu (a już pierwszy bardzo przypadł mi do gustu). To kolejny zbiór ciekawych i zabawnych anegdot dotyczących osób, które zwykle poznajemy w szkole z zupełnie innej strony. Lekkie pióro autora sprawia, że rozdziały czyta się niezwykle szybko, a choć lektura czasem dotyka największych osiągnięć z dziedziny fizyki, matematyki, czy chemii, nawet skrajny laik w tych dyscyplinach jest w stanie jej podołać. Na plus zaliczam też szatę graficzną obu części.

Oprócz dowcipnych notek biograficznych drugi tom jest wzbogacony o kilka rozdziałów na tematy okołonaukowe, np. z czego śmieją się naukowcy, albo którzy z nich byli dobrymi wykładowcami, a którzy zupełnie się do tego nie nadawali. Możecie mi wierzyć, niejednokrotne parsknięcia śmiechem są gwarantowane.

Jestem pod wrażeniem tego, jak wielką pracę wykonał autor, by zebrać wszystkie te historyjki i anegdoty, bardzo często obalając też nieprawdziwe pogłoski. Andrzej Kajetan Wróblewski skutecznie walczy z mitem smętnego i ponurego naukowca, pogrążonego własnych myślach i niezwracającego uwagi na nic poza odkrywaniem nowych teorii. Nobliści często okazują się kawalarzami uwielbiającymi sporty i spotkania towarzyskie (często sowicie zakrapiane).

Książka Wróblewskiego to prawdziwa plejada ekscentryków. Jeżeli macie ochotę na lekką lekturę w gawędziarskim stylu, przy okazji której możecie dowiedzieć się kilku ciekawych faktów, koniecznie sięgnijcie po oba tomy "300 uczonych prywatnie i na wesoło". Nie pożałujecie.

pokaż więcej

 
2018-08-21 11:59:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Grzech zaniechania

Ile razy widzieliście dzieci, które bawiły się w niebezpieczny sposób, a jednak nie zwróciliście im uwagi? Ile razy zdarzyło się, że na waszych oczach ktoś potraktował kogoś w sposób nieodpowiedni, wzbudzający sprzeciw, ale postanowiliście nie reagować? Nie lubimy się wtrącać. Nie lubimy wsadzać nosa w nieswoje sprawy. Ale czy wiemy jakie będą tego konsekwencje?
Gdy...
Grzech zaniechania

Ile razy widzieliście dzieci, które bawiły się w niebezpieczny sposób, a jednak nie zwróciliście im uwagi? Ile razy zdarzyło się, że na waszych oczach ktoś potraktował kogoś w sposób nieodpowiedni, wzbudzający sprzeciw, ale postanowiliście nie reagować? Nie lubimy się wtrącać. Nie lubimy wsadzać nosa w nieswoje sprawy. Ale czy wiemy jakie będą tego konsekwencje?
Gdy pierwszy samodzielny wypad do Londynu kończy się zaginięciem jednej z nastolatek, wszystkie media i służby angażują się w poszukiwania, a opinia publiczna domaga się osądzenia winowajcy. Ponieważ dwóch mężczyzn, którzy mogą mieć coś wspólnego ze zniknięciem dziewczyny, skutecznie ukrywa się przed organami ścigania, cały gniew uderza w Elle – kobietę, która nie zareagowała na zbyt szybko rozwijającą się relację nastolatek z przypadkowo spotkanymi mężczyznami. Jednak ostracyzm i żal rodziny zaginionej to nie wszystko. Po pewnym czasie kobieta zaczyna otrzymywać anonimowe listy, które przybierają coraz bardziej złowrogi charakter.
"Obserwuję cię" jest najbardziej nietypowym kryminałem/thrillerem z jakim się spotkałam. Zwykłe autorzy w sposób dość przewidywalny (i nieco nachalny) budują napięcie, jednak Teresa Driscoll zastosowała zabieg zupełnie odwrotny. Bardzo mocno skupiła się na opowiedzeniu historii każdego z bohaterów. Są momenty, w których wątek zaginięcia jednej z dziewczyn rozmywa się w narracji dotyczącej prowadzenia kwiaciarni, zarządzania farmą, wspomnień z przeszłości. Ktoś może zapytać: po co? Po co odciągać uwagę od głównego problemu? Po co opowiadać historie, które wydają się nic nie wnosić do wątku kryminalnego? Ano po to, żeby wykreować bohaterów i to w sposób jak najbardziej wiarygodny. Każdy z nich ma swoją przeszłość, swoje słabości, lęki, motywacje. Autorka bardzo jasno daje do zrozumienia, że nie wątek kryminalny jest tutaj najważniejszy, a psychika głównych bohaterów. Jedno musicie wiedzieć – w tej historii nie ma niewinnych.
Teresa Driscoll napisała powieść, która wyróżnia się spośród innych pozycji z tego gatunku. Nie epatuje w prymitywny sposób soczystymi opisami, unika krwawych szczegółów. Nie znajdziemy tutaj przygód dzielnego detektywa, nie ma ponadprzeciętnie inteligentnego seryjnego mordercy, są za to zwykli ludzie jak sąsiad mieszkający za ścianą, czy kobieta, u której kupujemy codziennie pieczywo. Zwykli ludzie, którzy mają na sumieniu różne zbrodnie, planowanie lub będące dziełem przypadku. Bo nigdy nie wiemy, czy nasza drobna decyzja nie odmieni komuś całego życia…

pokaż więcej

 
2018-08-21 11:05:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Wind Gap zabija własne dzieci

Co musi się wydarzyć, by dana społeczność uznała, że zepsucie przeżarło ją do szczętu? Kiedy ludzie będą skłonni przyznać, że w skład ich pozornie przykładnej wspólnoty wchodzi morderca? On jest bliżej niż potraficie sobie wyobrazić.
Lektura powieści Gillian Flynn po raz kolejny nie rozczarowuje. Autorka w znakomity sposób tworzy swoich bohaterów o osobowościach...
Wind Gap zabija własne dzieci

Co musi się wydarzyć, by dana społeczność uznała, że zepsucie przeżarło ją do szczętu? Kiedy ludzie będą skłonni przyznać, że w skład ich pozornie przykładnej wspólnoty wchodzi morderca? On jest bliżej niż potraficie sobie wyobrazić.
Lektura powieści Gillian Flynn po raz kolejny nie rozczarowuje. Autorka w znakomity sposób tworzy swoich bohaterów o osobowościach mętnych i niejednoznacznych, bardzo dawkuje kolejne tropy, powoli podsuwa nowe części układanki. "Ostre przedmioty" nie są typowym thrillerem. Powieść jest głębokim studium życia w małej, hermetycznej społeczności, gdzie każdy wie o każdym wszystko, a plotki obiegają całe miasto jeszcze przed południem. Duszna małomiasteczkowa atmosfera i mroczny klimat tworzą niezwykłe tło do jeszcze mroczniejszej historii, w której niewygodne prawdy łatwiej jest przemilczeć.
Flynn udowodniła, że jest mistrzynią opisywania relacji międzyludzkich – dobitnie wybrzmiewają trudne stosunki rodzinne, niezbyt szczere przyjaźnie, a to wszystko dopełnione sporą dawką hipokryzji, spowijającej całą społeczność. W "Ostrych przedmiotach" dobro i zło mieszają się w bohaterach tak, że ciężko jednoznacznie kogoś potępiać lub pałać do niego sympatią. Postać Camille Preaker jest boleśnie wiarygodna – przez motywacje, reakcje na następujące kolejno wydarzenia, cały wachlarz odruchów obronnych, wszelkiego rodzaju autodestrukcje, traumy i tajemnice. Mniej lub bardziej jawne manipulacje i szantaże emocjonalne to największe atuty powieści.
"Ostre przedmioty" nie powinny zawieść miłośników gatunku, a i tym, co rzadko sięgają po thrillery – z racji wątków obyczajowych i psychologicznych – powieść powinna przypaść do gustu. Cała historia jest naprawdę nieźle napisana, wątek kryminalny ma ręce i nogi i tylko na końcu odrobinę zgrzyta rozwiązanie jednego wątku (mowa tutaj o motywie dotyczącym zębów ofiar – wyjaśnienie odrobinę przesadzone i przekombinowane). Więcej grzechów nie pamiętam i polecam powieść Gillian Flynn – pełną brudu, hipokryzji i bolesnych tajemnic.

pokaż więcej

 
2018-08-21 10:17:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Nie dajcie się zwieść okładce

Przy okazji ekranizacji autobiografii Romaina Gary’ego wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło wznowić tę pozycję i jeśli nie czytaliście jej wcześniej, koniecznie powinniście to nadrobić. Na wstępie muszę Was uprzedzić – nie dajcie się zwieść melancholijnej okładce ani tym bardziej napuszonemu zwiastunowi filmu. W książce nie znajdziecie wielkich, bohaterskich...
Nie dajcie się zwieść okładce

Przy okazji ekranizacji autobiografii Romaina Gary’ego wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło wznowić tę pozycję i jeśli nie czytaliście jej wcześniej, koniecznie powinniście to nadrobić. Na wstępie muszę Was uprzedzić – nie dajcie się zwieść melancholijnej okładce ani tym bardziej napuszonemu zwiastunowi filmu. W książce nie znajdziecie wielkich, bohaterskich czynów, patetyzmu czy nie wiadomo jakich wzruszeń, a jedyne łzy, które towarzyszyły mi podczas lektury, to te ze śmiechu, którego napady miałam wielokrotnie.

Romain Gary snuje swoją historię, w centrum której od zawsze znajdowała się jego matka – kobieta o niezachwianej wierze w swoje dziecko, największy motywator autora i niewątpliwie najważniejsza osoba w jego życiu. Tworzą oni tak ekscentryczny duet, że nie sposób przejść obok niego obojętnie. Prozę Gary’ego cechuje niezwykle lekkie pióro, więc pomimo tego, że w książce nie pojawiają się prawie żadne dialogi, całość nie męczy i czyta się szybko (dla porównania "Opowieść o miłości i mroku" Amosa Oza, która również jest książką autobiograficzną, prawie zabiła mnie nudą i stagnacją). Poziom autoironii bije wszelkie rekordy, a jeśli zdarzają się chwile egzaltacji, to jest ona tak teatralna, że przywołuje jedynie uśmiech.

Jedno z pewnością kłamstwem nie jest – miłości w tej książce jest wiele i jest ona siłą napędową zarówno dla matki, która walczy o zapewnienie sobie i dziecku jak najlepszych warunków materialnych, jak i dla syna, który robi wszystko, by nie zawieść oczekiwań swojej matki. Choć w ich wspólnej relacji na pewno nie brakuje wzruszeń, to mimo wszystko spora część opowieści ma charakter dowcipny, a wielka miłość zwykle ujawnia się w drobnych gestach.

Powieść Gary’ego zachwyciła mnie językiem – tej powieści się nie czyta, przez tę powieść się płynie. Nie sposób nudzić się przy tej lekturze, kiedy jedna anegdota goni następną. Jedynym nużącym momentem były fragmenty, w których główny bohater zostaje powołany do wojska, jednak stanowiły one zaledwie ułamek całej historii.

"Obietnica poranka" nie jest kolejną wyciskającą łzy historią o wojnie (choć działaniom wojennym jest poświęcona jedna z trzech części książki, to stanowi ona jedynie tło). To przede wszystkim opis niecodziennej, osobliwej relacji łączącej autora i jego matkę ukazujący, jak ważną rolą jest macierzyństwo, jak ogromny wpływ na życie dziecka może wywierać jego rodzic i jak trudne i niewygodne jest czasem podołanie rodzicielskim oczekiwaniom.

Jeżeli chcecie się dowiedzieć, co łączy miłość i zjedzenie gumowego kapcia, koniecznie sięgnijcie po powieść Romaina Gary’ego. Dla wszystkich miłośników biografii, pełnych uroku wspomnień z dzieciństwa czy po prostu świetnie napisanych powieści powinna być to pozycja obowiązkowa. Sama nie wiem, jak przez prawie trzy dekady żyłam w nieświadomości istnienia tej książki…

pokaż więcej

 
2018-08-06 09:43:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Dawniej młodzież była inna…?

Choć książka autorstwa Piotra Ambroziewicza wygląda dość niepozornie i na pierwszy rzut oka, spodziewać się po niej można lekkiej lektury o charakterze rozrywkowym, to już pierwsze strony wyprowadzają nas z błędu. Tak naprawdę książka jest wnikliwym studium chuligaństwa w Polsce. Autor w sposób niezwykle rzetelny i z naukowym zacięciem podchodzi do tematu, a jego...
Dawniej młodzież była inna…?

Choć książka autorstwa Piotra Ambroziewicza wygląda dość niepozornie i na pierwszy rzut oka, spodziewać się po niej można lekkiej lektury o charakterze rozrywkowym, to już pierwsze strony wyprowadzają nas z błędu. Tak naprawdę książka jest wnikliwym studium chuligaństwa w Polsce. Autor w sposób niezwykle rzetelny i z naukowym zacięciem podchodzi do tematu, a jego rozważania rozpoczynają się etymologią słowa “chuligan”, by następnie – w oparciu o ogromną ilość źródeł – przedstawić charakterystykę i ewolucję polskiego degenerata i skandalisty.

Piotr Ambroziewicz bardzo duży nacisk kładzie na ukazanie tego, jak zmieniało się postrzeganie chuligaństwa przez władze i społeczeństwo w kolejnych latach omawianej dekady, jak powoli oddziela się obraz bikiniarza-buntownika od pospolitego bandyty i zabijaki. Oprócz tego autor bardzo mocno skupia się na politycznym aspekcie omawianego problemu (chuligan jako wróg publiczny), podpierając swoją analizę ogromną ilością źródeł: artykułów potępiających łobuzerię, kształcących społeczeństwo, jak rozróżnić bikiniarza i na jakie niepokojące symptomy zwracać uwagę, a także omawiających sprawy sądowe młodocianych rzezimieszków. To wszystko jest barwnie przeplatane fragmentami "Dziennika" i "Złego" Leopolda Tyrmanda.

Choć odczuwam lekki niedosyt informacji dotyczących subkulturowych aspektów (chciałabym więcej fantazyjnych fryzur, barwnych ubrań i zachłyśnięcia kulturą Zachodu), to ciężko zarzucić tej lekturze niedopracowanie, zwłaszcza po bardzo obszernym omówieniu pochodzenia chuligaństwa oraz całego podłoża tego zjawiska. Przez kilka rozdziałów autor prowadzi polemikę z wybranymi tekstami źródłowymi, omawiając przyczyny tworzenia się band chuligańskich i sposoby radzenia sobie państwa z tym problemem (czyt. wyeliminowanie jednostek destrukcyjnych ze społeczeństwa).

"Złote lata polskiej chuliganerii. 1950-1960" są pozycją przede wszystkim naukową, co potwierdza warsztat autora, jego podejście do tematu oraz niezliczona ilość przytoczonych źródeł. Nie należy jednak obawiać się tego, że książka okaże się “trudna i nudna”, gdyż styl Piotra Ambroziewicza jest lekki, a jego nieco złośliwe uwagi i komentarze znacznie ożywiają narrację. Dla miłośników epoki PRLu jest to pozycja obowiązkowa, a dla tych, którzy jeszcze się wahają, powiem jedno: poczytajcie o tej niepewnej dekadzie w dziejach Polski Ludowej (gdzie żaden wyrok sądowy nie był niepodważalnie oczywisty) i wybrykach, od których włos jeży się na głowie. Sami zobaczycie, że młodzież przez te ponad pół wieku wcale tak bardzo się “nie zepsuła”, a może nawet i ucywilizowała?

pokaż więcej

 
2018-08-03 12:11:01
Ma nowego znajomego: Ida_wrześniowa
 
2018-08-01 08:29:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Nic się nie zmieniło…

Kiedy zaczęłam czytać "Pokój służącej" pomyślałam, że ma być on pewnego rodzaju polemiką z powieścią Kathryn Stockett "Służące" (zwłaszcza, że "Służące" pojawiają się ona na kartach recenzowanego dzieła). Bohaterki powieści Mitchell do złudzenia przypominały mi czarnoskóre pomoce domowe z miasta Jackson, jednak nie zostały one przepisane jeden do jednego, za to...
Nic się nie zmieniło…

Kiedy zaczęłam czytać "Pokój służącej" pomyślałam, że ma być on pewnego rodzaju polemiką z powieścią Kathryn Stockett "Służące" (zwłaszcza, że "Służące" pojawiają się ona na kartach recenzowanego dzieła). Bohaterki powieści Mitchell do złudzenia przypominały mi czarnoskóre pomoce domowe z miasta Jackson, jednak nie zostały one przepisane jeden do jednego, za to poszczególne charakterystyki wydawały się być zmiksowane (jedna z bohaterek nie może zajść w ciążę, następna nie odnajduje się w roli matki, czym rani swoje dzieci, a jeszcze inna postanawia przeciwstawić się wszystkim i opowiedzieć o prawdziwym obliczu bycia służącą). Czyż nie brzmi to znajomo?

Jeśli chodzi o samą powieść jest ona niezwykle wciągająca i bardzo dobrze napisana. Autorka zabiera czytelnika do egzotycznego świata, na singapurskie osiedle ekspatów z zachodu – zamkniętej, dusznej społeczności ludzi tak różnych, że w innych okolicznościach raczej nie weszliby oni z sobą w interakcje. W tym zamkniętym światku emigrantów żyje ktoś jeszcze. Ktoś prawie niewidoczny, nieistotny. Ktoś bez prawa głosu. Filipińskie pomoce domowe na służbie u “białego pana”. Zdawać by się mogło, że tę historię cywilizowany świat ma już za sobą – osobne toalety dla służby, duszne klitki bez okien zamiast sypialni, brak szacunku, praw, godności. Jakby niewystarczającym dramatem służących było pozostawienie swoich dzieci pod opieką rodziny i widywanie ich raz na kilka lat. Każdy kolejny element rzeczywistości okazuje się jeszcze bardziej przytłaczający – oszukiwanie przez biura pracy, molestowanie seksualne, podglądanie, odbieranie prawa do dnia wolnego od pracy, kary za najdrobniejsze uchybienia, szantaże, wyzyskiwanie. To nie rzeczywistość czarnoskórych służących w Stanach Zjednoczonych lat sześćdziesiątych. To obraz boleśnie aktualny.

"Pokój służącej" porywa od pierwszych stron. Losy wszystkich bohaterek naprawdę budzą emocje – są wstrząsające a niejednokrotnie bulwersują, choć każdy w inny sposób. Nie ma bohaterek idealnych, a zdarza się, że tym najmniej idealnym, najbardziej się kibicuje. Powieść Mitchell walczy z bylejakością powieści obyczajowych. To kolejna pozycja o kobietach dla kobiet (przede wszystkim, choć nie tylko). Pewnie trwałabym z moim zarzutem odnośnie zbytniego podobieństwa do powieści Stockett, gdyby nie posłowie, w którym autorka przyznaje, że jej książka jest w ogromnej mierze autobiograficzna, a opisane w niej kobiety nie mają swojego pierwowzoru w innej powieści, lecz w rzeczywistości, co sprawia, że oceniam tę powieść jeszcze wyżej.

Jeżeli więc podobały się Wam "Służące" ( powieść lub jej ekranizacja), jeżeli cenicie sobie historie, które poruszają bo są dobre a nie dlatego, że stosują szantaż emocjonalny, koniecznie musicie sięgnąć po powieść Fiony Mitchell – historii o samotności, zagubieniu, ale też sile kobiet, która opiera się na ich jedności i wzajemnym zrozumieniu. To historia walki o siebie, o własną godność i człowieczeństwo, tym bardziej wstrząsająca, że dzieje się dziś. Teraz.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
249 162 2133
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (45)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd