Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Historia pszczół

Tłumaczenie: Anna Marciniakówna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,21 (1434 ocen i 260 opinii) Zobacz oceny
10
81
9
152
8
348
7
477
6
249
5
75
4
22
3
21
2
5
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bienes Historie, roman
data wydania
ISBN
9788308061060
liczba stron
514
język
polski
dodała
Ag2S

Jeden z największych norweskich bestsellerów ostatnich lat. Książka, którą jeszcze przed premierą zakupiło 15 krajów. Trzy intrygujące historie, zwyczajni, a jednak niezwykli bohaterowie, pszczoły i walka o przyszłość naszej cywilizacji. Epicka w swoim wymiarze, rozgrywana na trzech płaszczyznach czasowych, opowieść, której spoiwem są… pszczoły. Anglia, rok 1857. William marzył o karierze...

Jeden z największych norweskich bestsellerów ostatnich lat. Książka, którą jeszcze przed premierą zakupiło 15 krajów.
Trzy intrygujące historie, zwyczajni, a jednak niezwykli bohaterowie, pszczoły i walka o przyszłość naszej cywilizacji.

Epicka w swoim wymiarze, rozgrywana na trzech płaszczyznach czasowych, opowieść, której spoiwem są… pszczoły.
Anglia, rok 1857. William marzył o karierze naukowca przyrodnika. Los jednak chciał inaczej. Żona, gromadka dzieci i sklep z nasionami. Poczucie życiowej porażki sprawiło, że William pogrąża się w depresji. Ponowne natchnienie przychodzi wraz z dawnym naukowym wywodem na temat życia pszczół. William postanawia zbudować ul. Ul, który przyniesie jemu i jego potomkom zaszczyty i sławę…
Stany Zjednoczone, rok 2007. George jest hodowcą pszczół i właścicielem kilkuset uli. Chce rozwijać swoją farmę, by przekazać ją w spadku jedynemu synowi. Cóż z tego, skoro jego marzenia są tak dalekie od marzeń żony i syna. W dodatku wśród pszczelarzy coraz częściej pojawiają się pogłoski o niewyjaśnionej śmierci setek tysięcy owadów.
Chiny, rok 2098. Jedyne miejsce na ziemi, które poradziło sobie z katastrofą. Młoda kobieta Tao całymi dniami ręcznie zapyla drzewa owocowe, które są podstawą gospodarki Chin. Rozpaczliwe chce dać synkowi szansę lepszego życia - życia nadzorcy…

Historia pszczół to do bólu prawdziwa powieść doskonale ukazująca meandry ludzkiej psychiki, napięcia między rodzicami i dziećmi, dojmującą szarość dnia codziennego i pasję, która daje siłę do walki o lepsze jutro. Maja Lunde porusza te wszystkie tematy snując równoległą i porywającą opowieść o niezwykłych owadach, ich miejscu w przyrodzie i ludzkiej cywilizacji.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 867

Łyżka dziegciu

A zmarli w zachwyceniu, źrenicę rozwiewną

Przesłaniając od blasku skruszałych rąk wiórem.

Tłoczą się cień do cienia i wołają chórem:

"To - pszczoły! Pamiętacie? To - pszczoły na pewno!”

Teorii, które mówią o końcu świata i upadku ludzkości jest wiele, tym bardziej że w literaturze jest to temat niezwykle ciekawy, w którym zawsze można wymyślić coś nowego, zaskoczyć czytelnika jakąś fantastyczną teorią, jakimś niewiarygodnym czynnikiem, który doprowadzi nas albo do całkowitego upadku, albo nad jego skraj. Jednak te opowieści o apokalipsie, które przerażają nas najbardziej, dalekie są od wymyślnych stworzeń, obcych cywilizacji, wybuchów i spadających ni stąd ni zowąd fragmentów Wszechświata, których nikt nie przewidział do ostatniej chwili. Największy strach budzą w nas historie, których początek obserwujemy na co dzień, które wykluwają się na naszych oczach, a które pisarz jedynie leciutko i niemal niezauważalnie popycha do przodu, sprawiając, że wierzymy, iż jedynie przyśpiesza na potrzeby literatury to, co nieuniknione. Taką właśnie przypowieścią jest bestsellerowa „Historia pszczółMai Lunde, która za punkt wyjścia biorąc fakty, często niezauważalne lub bagatelizowane przez społeczeństwo, prowadzi nas ku klęsce tak realnej, że przecież wspominał o niej już Darwin.

„Historia pszczółto rozbudowana i leniwie snująca się powieść, której cały urok zasadza się właśnie na tej powolności i dokładności, z jaką autorka lepi kolejne rozdziały. Lunde nie usypia jednak naszej...

A zmarli w zachwyceniu, źrenicę rozwiewną

Przesłaniając od blasku skruszałych rąk wiórem.

Tłoczą się cień do cienia i wołają chórem:

"To - pszczoły! Pamiętacie? To - pszczoły na pewno!”

Teorii, które mówią o końcu świata i upadku ludzkości jest wiele, tym bardziej że w literaturze jest to temat niezwykle ciekawy, w którym zawsze można wymyślić coś nowego, zaskoczyć czytelnika jakąś fantastyczną teorią, jakimś niewiarygodnym czynnikiem, który doprowadzi nas albo do całkowitego upadku, albo nad jego skraj. Jednak te opowieści o apokalipsie, które przerażają nas najbardziej, dalekie są od wymyślnych stworzeń, obcych cywilizacji, wybuchów i spadających ni stąd ni zowąd fragmentów Wszechświata, których nikt nie przewidział do ostatniej chwili. Największy strach budzą w nas historie, których początek obserwujemy na co dzień, które wykluwają się na naszych oczach, a które pisarz jedynie leciutko i niemal niezauważalnie popycha do przodu, sprawiając, że wierzymy, iż jedynie przyśpiesza na potrzeby literatury to, co nieuniknione. Taką właśnie przypowieścią jest bestsellerowa „Historia pszczółMai Lunde, która za punkt wyjścia biorąc fakty, często niezauważalne lub bagatelizowane przez społeczeństwo, prowadzi nas ku klęsce tak realnej, że przecież wspominał o niej już Darwin.

„Historia pszczółto rozbudowana i leniwie snująca się powieść, której cały urok zasadza się właśnie na tej powolności i dokładności, z jaką autorka lepi kolejne rozdziały. Lunde nie usypia jednak naszej czujności, bo już na samym początku serwuje czytelnikowi łyżkę dziegciu w postaci historii żyjącej w Syczuanie w roku 2098 Tao, podczas gdy dwa opisywane równolegle wątki - Anglika Williama, którego poznajemy w 1857 roku i Amerykanina George'a z roku 2007 - wydają nam się początkowo, w porównaniu z historią Chinki, lepkimi i słodkimi beczkami miodu. Opowieści z różnych czasów są ze sobą na bieżąco przeplatane, co nie tylko nie sprawia, że czytelnik się gubi, ale także pozwala skonfrontować ze sobą różne światy i dostrzec kierunek, w jakim skrupulatnie podąża Maja Lunde. Tragedia, jaka staje się udziałem świata, nie jest stopniowana, a jej punkt kulminacyjny nie jest jednocześnie puentą powieści. Wręcz przeciwnie. Autorka rzuca czytelnika na głęboką wodę, od razu przedstawiając mu wizję naszej planety, a dopiero później, krok po kroku, uświadamiając nam zarówno jej przerażające skutki, jak i domniemane przyczyny. Sprawia to, że „Historia pszczółjest pisana nieco inaczej, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. To, czego być może chcielibyśmy się domyślać, jest nam powiedziane, natomiast to, co będziemy odkrywać wraz z przewracaniem kolejnych kart, to ludzkie historie dziejące się na przestrzeni lat, które w sposób ścisły i niezaprzeczalny połączone są z historią pszczół. Tą prawdziwą i tą, w której pisarka poszła o jeden niewielki krok dalej.

W Anglii w roku 1857 spotykamy Williama, któremu gromadka dzieci nieco pokrzyżowała plany związane z karierą przyrodnika. Pozbawiony pasji - a mężczyzna daleki jest od tego, by chęć do życia czerpać ze wspierającej go i kochającej rodziny - popada w letarg, w stan niemal wegetatywny, odcinając się zarówno od pracy w sklepie, który zapewniał jego rodzinie źródło utrzymania, jak i od jakiegokolwiek zainteresowania swoją żoną i pociechami, dla których ojciec staje się kukłą całymi dniami leżącą w łóżku. Jednak jeden impuls sprawi, że William otrząśnie się i odda czemuś, co od zawsze - choć nie od początku zdawał sobie z tego sprawę - było jego pasją. Ów impuls stanie się podłożem dla historii jego rodu, który na zawsze zwiąże się z pszczelarstwem, choć wywoła to tyleż samo radości, co trosk i niepowodzeń. Co jakiś czas będziemy się także przenosić do roku 2007, który spośród trzech płaszczyzn czasowych, z których spleciona została Historia pszczół, wydawać się nam będzie najbliższy. Na początku XXI wieku spotykamy więc George’a, mężczyznę, który swoją rodzinę - żonę Emmę i syna Toma - utrzymuje z hodowli pszczół. George nie jest zwolennikiem nowoczesnych rozwiązań, a pszczoły traktuje niemal jak członków swojej rodziny - jego ule są robione i malowane ręcznie, każdy jest inny i na swój sposób wyjątkowy. Do pszczół podchodzi z sercem i zaangażowaniem, nic więc dziwnego, że chciałby, aby jego syn Tom również przejął tę pasję, a któregoś dnia także rodzinną pasiekę. Niestety okazuje się, że pierworodny ma nieco inne plany, co z kolei prowadzi do wielu nieporozumień i ogromnej kolizji na trasie ojciec-syn. Ostatnią datą, w jaką wprowadza nas Lunde jest rok 2098, w którym świat, jaki znamy, przestał praktycznie istnieć. Głód i bieda są na porządku dziennym, a Chiny, gdzie żyje Tao, i tak radzą sobie lepiej niż reszta świata. Bohaterka z przyszłości pracuje ciężko przy ręcznym zapylaniu drzew owocowych i codziennie marzy, aby jej kilkuletni synek miał jakiekolwiek szanse na lepsze życie. Lepsze niż ona i jej mąż. Niestety, w świecie, w którym nie ma pszczół, to marzenie może być nieosiągalne.

Maja Lunde przeplatając ze sobą historie Williama, Geogre’a i Tao, niezwykle subtelnie, a przez to także nad wyraz prawdopodobnie, opowiada nam o drobnej z pozoru zmianie, jaka nastąpiła na ziemi, która z kolei wywołała globalny kryzys, upadek gospodarki, wymieranie gatunków, a także niewyobrażalny jak dotąd spadek liczby ludności. W „Historii pszczółnie znajdziemy zapierających dech w piersiach zwrotów akcji, nie będziemy świadkami zaskakujących wydarzeń czy tajemnic, które wymalują na naszych twarzach wypieki podniecenia. Znajdziemy za to mnóstwo emocji i będziemy świadkami niewielkich (w skali świata) ludzkich dramatów, które rozgrywać się będą na arenie rozszerzającego się Upadku, a w końcu w samym jego sercu. Dzieje ludzi nieodwracalnie połączone są z dziejami pszczół, i choć to z perspektywy człowieka widzimy przeszłość i przyszłość, pszczoły są cichymi bohaterami tej książki, wypełniają ją nieustannym bzyczeniem tożsamym z pracą robotnic, przypominającym nam o wysiłku, jaki owady te wkładają w rozwój i utrzymanie naszej planety i życia na niej, by później przerazić świat milczeniem zwiastującym kryzys, upadek, a może także i koniec cywilizacji. Maja Lunde opiera się na faktach i nazwiskach utrwalonych w historii pszczelarstwa. W jej powieści wspomniany zostaje François Huber, niewidomy pszczelarz, który jako pierwszy skonstruował ul ramowy służący do obserwacji owadów. Natrafimy także na Langstrotha, którego dokonania w tej dziedzinie również okazały się nie do przecenienia. Nie zabraknie także Jana Dzierżonia, Polaka, który nazywany jest do dzisiaj “ojcem współczesnego pszczelarstwa”. Również masowe ginięcie pszczół, Colony Collapse Disorder, - które nie tylko zadecydowało o ogólnoświatowym kryzysie, ale także dla naszych bohaterów przyczyniło się do wielu osobistych tragedii - jest zjawiskiem obserwowanym przez naukowców od lat, a - o czym było wspomniane już na początku - Lunde popchnęła jedynie ten wątek o krok naprzód, do roku 2098 i jego katastrofalnych skutków.

Pszczoły pszczołami, ale czym byłaby „Historia pszczółbez ludzi? Cichym, bezładnym bzyczeniem, chaotycznym, lecz radosnym, które z czasem dopiero zmieniłoby się w symfonię strachu i cierpienia. Być może dosłyszelibyśmy w owej symfonii wołanie o pomoc, ale jak zaufać ludziom, którzy tyle razy już przechodzili obojętnie obok sygnałów? Dlatego Maja Lunde wprowadziła do swojej powieści ludzi, którzy z kolei wnoszą troski, radości, cierpienia, obawy i nadzieje, a dzięki temu czytelnik pojąć może, jak wielki wpływ na ludzkość mogą mieć tak niewielkie stworzenia. Bohaterowie wykreowani przez pisarkę są różni, choć na wielu płaszczyznach można dostrzec pewne podobieństwo, zwłaszcza między Williamem a Georgem. Ten cichy kataklizm szykowany nam przez autorkę nabiera rumieńców właśnie przez małe codzienne kataklizmy tych dwóch mężczyzn i Tao. Dzięki niezwykłemu wyczuciu i znajomości, a także zrozumieniu ludzkich uczuć i zachowań, Lunde sprawiła, że od powieści niełatwo się oderwać, mimo że na pozór nic się w niej nie dzieje. Jednak trzy rodziny, które poznajemy wHistorii pszczół, do domów i pasiek których zaglądamy i którym kibicujemy, w jakiś sposób znany tylko zaangażowanemu czytelnikowi się z nimi zaprzyjaźniając, tworzą niezwykły świat - z jednej strony tak nam bliski, stworzony z drobnych zmartwień i niewielkich sukcesów, a z drugiej strony odległy zarówno czasowo, jak i momentami ideologicznie. Najważniejsze są tu relacje między poszczególnymi członkami rodziny, a już największy nacisk Lunde położyła na to, co nam, ludziom, zdarza się niezwykle często - na sytuacje, kiedy chcąc zrobić coś dobrze, poprawić stosunki z drugą osobą, przeprosić ją lub dać do zrozumienia, że jest nam przykro, że nam na niej zależy - w jakiś irracjonalny sposób robimy coś odwrotnego, z czego później niezwykle ciężko nam się wyplątać. Te niuanse w relacjach zostały bardzo subtelnie, ale i wymownie ukazane. Lunde porusza również temat przenoszenia swoich marzeń i pasji na dzieci, które - jak często pokazuje życie - nie zawsze chcą iść w tym kierunku, co rodzice. Warto zwrócić uwagę na to, że bohaterowie „Historii pszczółnierzadko irytują swoim zachowaniem, często egoistycznym i dziecinnym, w dodatku krzywdzącym innych ludzi, zwłaszcza najbliższych, choć wydaje im się, że słuszność leży po ich stronie, a efekt końcowy będzie pożytkiem dla wszystkich. Mam wrażenie, że takie nastawienie bohaterów - zwłaszcza Williama i George’a - koresponduje z zachowaniem ludzi wobec pszczół. Człowiek egoistycznie pragnie nad wszystkim zapanować i mieć kontrolę, w dodatku wydaje mu się, że pszczoły mają spełniać jego zachcianki i działać na jego korzyść. Tymczasem takie zachowanie i egoistyczne myślenie, a także próba sztucznego zapanowania nad nieokiełznaną i dziką przyrodą może nas drogo kosztować. Dobrze więc, że norweska pisarka w tej tak naprawdę ciepłej i pouczającej powieści, w tej beczce literackiego miodu, zanurza łyżkę dziegciu, jaką jest wytknięcie nam naszych błędów, bo tylko krzywiąc się od goryczy, jesteśmy w stanie dostrzec to, co ją wyzwala.

„Historia pszczółto również historia ludzi. Krążą one między sobą, lecz nie da się ich rozdzielić. Nadanie trzem wątkom wspólnego mianownika udało się autorce zaskakująco wzruszająco i jednocześnie nienachalnie. Ostatecznie, zarówno ludzie, jak i pszczoły, zarówno bohaterowie książki Mai Lunde, jak i jej czytelnicy spotykają się w jednym punkcie stworzonym przez zlepienie ze sobą: zrozumienia, uporu i wytężonego słuchu na ostrzeżenia, które otrzymujemy od świata każdego dnia. To bowiem nasza wspólna historia i każda, nawet najbardziej niepozorna istota przyczynia się do jej tworzenia i przyszłego kształtu. I o ile książka ta nie zmieni pewnie świata, ani globalnego nastawienia do omawianego w niej problemu, o tyle chyba każdy czytelnik zawaha się, a być może nawet rozmyśli, zanim następnym razem zabije nachalną pszczołę - z obrzydzenia, strachu bądź przyzwyczajenia. Tym lepiej, że jej premiera zeszła się z początkiem wybuchu wiosny, kiedy wszystko budzi się do życia. Także pszczoły, którym zawdzięczamy tak wiele, tak rzadko zdając sobie z tego sprawę.

Ale drogę powrotną zwęszywszy - w odmęcie

Pszczoły lśnią się gromadą już co chwila rzadszą.

Już - w świat się przedostając, gasną na zakręcie

Już ich - nie ma! A oni wciąż patrzą i patrzą…*

Bolesław Leśmian, Pszczoły

Sylwia Sekret

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4823)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 743
Mollinka_90 | 2017-04-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 kwietnia 2017

Pszczoły - niepozorne, lecz niezwykle ważne owady. Pożyteczne zapylacze, bez których, jak zapewniał Albert Einstein, ludzkość w krótkim czasie wyginie. Problemem na globalną skalę są obecnie choroby pszczół i ich tajemnicze wymieranie, które spędza sen z oczu naukowcom. Maja Lunde postanowiła opowiedzieć o tych fascynujących owadach w powieści, która stała się światowym bestsellerem.

Czekałam na możliwość przeczytania tej powieści z niecierpliwością, bo byłam jej bardzo ciekawa. Spodziewałam się odrobinę więcej, przez pół książki nieco się nudziłam i towarzyszyło mi poczucie zawodu. Dopiero końcówka zrekompensowała mi nieco to pierwsze, niezbyt dobre wrażenie, stąd aż 7 gwiazdek.

"Historia pszczół" to tytuł nadany moim zdaniem troszeczkę na wyrost, gdyż opowieść norweskiej pisarki to przede wszystkim historia ludzi z pszczołami związanych. Akcja dzieje się w trzech, pozornie ze sobą niezwiązanych, przedziałach czasowych:

Poznajemy Chinkę Tao, żyjącą w przyszłości, gdy na świecie...

książek: 5393
miki24gr | 2016-04-30
Przeczytana: 30 kwietnia 2016

Bardzo ciekawa książka, zdecydowanie inna od większości literatury współczesnej, zmusza do refleksji na temat szans przetrwania ludzkości, jej dążenia do samozagłady, współzależności świata ludzi, roślin i zwierząt. Pokazuje jak istotne jest dbanie o równowagę w przyrodzie.
Akcja prowadzona jest na trzech odległych od siebie płaszczyznach czasowych, przez co czytelnik przeżywa jednocześnie trzy historie, a krótkie rozdziały nie pozwalają znudzić się ani przez chwilę.
Z jednej strony można poszerzyć swoją wiedzę o pszczołach, ich życiu "rodzinnym", z drugiej wnikliwie przyjrzeć się psychice głównych bohaterów.
Muszę przyznać, że lektura tej powieści sprawiła mi nadspodziewanie dużą przyjemność, dlatego polecam ją z czystym sumieniem.

książek: 569
Nina | 2016-05-01
Na półkach: Ebook, Przeczytane
Przeczytana: 30 kwietnia 2016

Dawno nie wciągnęła mnie taka książka "o niczym". Bo niby nic się w niej nie dzieje, fabuła niespieszna, szalonej akcji brak, a jednak oderwać się nie można. A wszystko prowadzi do jednej, jakże ważnej konkluzji - należy szanować i żyć w zgodzie z naturą. Bez tego tylko jeden krok do wyginięcia ludzkości. Trochę to przerażające, kiedy uzmysłowimy sobie jak bardzo jesteśmy uzależnieni od przyrody, w tym przypadku od małych, pracowitych pszczół. Co może się wydarzyć, kiedy ich zabraknie? Przeczytajcie. Warto.

książek: 505
Meggie | 2016-05-08
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Pszczoły – małe, niepozorne, ale bardzo pracowite owady, bez których świat mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Od niepamiętnych czasów ludzie zajmują się ich hodowlą. W 1852 roku William pracuje nad ulepszeniem konstrukcji ula. Jego pasja natrafia na wiele chwil zwątpienia. Czy po wielu próbach odzyska spokój i osiągnie sukces? W 2007 roku w Stanach zaczynają ginąć pszczoły. George prowadzi rodzinną hodowlę i z niepokojem śledzi wydarzenia w obawie o interes, który prowadzi. Czy w jego ulach będzie nadal słychać przyjemny, pszczeli szum? W świecie Tao w 2098 roku nie ma pszczół, a zapylaniem kwiatów zajmują się ludzie, pracując niestrudzenie od świtu do nocy. Brakuje żywności i nadziei. Gdy pewnego dnia jej dziecko znika wszystko nabiera innych barw. Kobieta postanawia za wszelką cenę odnaleźć syna. Czy Tao odzyska dziecko? Dlaczego na świecie brakuje pszczół? Jak te trzy historie się łączą?

Maja Lunde – norweska pisarka, spod której pióra wyszło szereg książek dla dzieci i...

książek: 646
Izabela Pycio | 2016-05-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 maja 2016

"Jedna pszczoła bowiem jest niczym, cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną znaczenia, natomiast razem z innymi jest wszystkim. Bo razem stanowią pszczelą rodzinę."

Pszczoły wyniszczane są przez pajęczaki, wirusy, niestabilną pogodę i... człowieka. Stosowane w rolnictwie pestycydy przyczyniają się do masowego wymierania tych owadów. Ale to właśnie również człowiek potrafi podporządkować swoje życie ich hodowaniu, dbaniu o pasieki i cieszeniu się pozyskiwanym miodem. Z jednej strony bardzo uzależnieni jesteśmy od przyrody i jej mieszkańców, a z drugiej bezowocne wydają się wysiłki natury przeciwstawieniu się dewastowaniu planety w imię nadrzędnych potrzeb ludzkości. To nie delikatna nić powiązania człowieka z pszczołami, ale silna współzależność istnienia gatunków, bowiem historia apis to także nierozerwalna z nią historia homo sapiens.

Autorka w spokojnym tonie, sprzyjającym głębszym przemyśleniom, niezwykle malowniczo i z uczuciem, przybliża czytelnikowi fragmenty z życia...

książek: 2240
Weronika | 2016-11-29
Przeczytana: 24 listopada 2016

Napisana w prosty sposób, a jednak przemawiająca do wyobraźni.
Świat bez pszczół.
Bez pszczół, bez zapylania roślin, bez samych roślin, które bez zapylenia nie będą się rozmnażać. Skoro bez roślin, to i bez zwierząt które żywią się roślinami i bez zwierząt, które żywią się zwierzętami zjadającymi rośliny.
Świat bez jedzenia.
Świat głodu, nędzy i wojen o dostęp do pokarmu.
Książka mówiąca o tym jak łatwo stracić to co wydaje się nie do stracenia.
Historia trzech rodzin, która pod koniec splecie się w jedną całość.
Opowieść o odwiecznej walce pokoleń, o marzeniach dzieci i rodziców, niepokrywających się ze sobą.
Polecam.

książek: 1077
filipinka | 2016-07-01
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 01 lipca 2016

Początek „Historii pszczół” jest świetny. Wątki się przeplatają, kartki się przewracają i mimo że nie ma w książce zawrotnego tempa akcji, to rzuciłam się w bieg zdarzeń „z impetem w głąb”. Szczególnie interesujący wydawał mi się apokaliptyczny wątek rozgrywający się w przyszłości. Gdzieś od połowy mój zapał jednak zaczął wygasać. Myślę, że to za sprawą głównych męskich bohaterów. Każdy z nich ogarnięty jest dziwną melancholią i dosadnie rzecz ujmując dotknięty pierdołowatością. Miotają się, są emocjonalnie rozedrgani i trudno zrozumieć ich działania. Na tego typu mężczyzn można chyba wytworzyć reakcję alergiczną, a tak szczególny ich nadmiar może nawet grozić wstrząsem anafilaktycznym.

Reasumując fabuła i cała koncepcja osnuta wokół ekologicznych zagrożeń wynikających z wyginięcia pszczół jest bardzo ciekawa. Konstrukcja również. Gdyby nie ci mężczyźni....

książek: 564
AMisz | 2016-03-29
Przeczytana: 29 marca 2016

Strasznie trudno mi tę książkę ocenić, bo odzwyczaiłam się od czytania książek "o niczym". Nie zrozumcie mnie źle - ja po prostu jestem fanką powieści gatunkowych, w których co chwilę coś się dzieje: albo trup pada gęsto i krew się leje, albo nadlatują kosmici, albo smoki chcą spalić miasto, albo astronauta walczy o przeżycie, albo czarownica sypia z diabłem - w każdym razie lubię książki, w których dzieje się dużo i szybko. I nagle w moje ręce wpada "Historia pszczół" norweskiej pisarki, o której za wiele nie wiadomo - bo jej strona jest po norwesku, a książka opowiada o... pszczołach.
Powieść najeżona jest drobiazgowymi opisami, które niczego nie wnoszą do akcji, nie popychają jej w żaden sposób do przodu - te opisy były gęste jak miód, fabuła się w nich zanurzała, a akcja posuwała się w takim tempie, na jaki gęstość miodu pozwalała. Wszystko w tej książce jest takie wysmakowane, bogate, momentami duszne, a przedzieranie się przez kolejne zdania to walka o każdy krok, o każdy...

książek: 2355
gosia123 | 2016-04-26
Przeczytana: 26 kwietnia 2016

Historia pszczół to książka,która wabi nas już tytułem.Akcja powieści toczy się w trzech płaszczyznach,ale przesłanie jest jedno...człowiek powinien żyć w zgodzie z naturą,bo bez niej zginie.
Książkę mogę polecić z czystym sumieniem,bo to naprawdę kawał porządnej literatury

książek: 544
Olena | 2016-07-27
Na półkach: Inne, Przeczytane
Przeczytana: 27 lipca 2016

Trzy splecione ze sobą historie, trudne relacje rodzic-dziecko, zagubiona w mrokach dziejów księga, czarny scenariusz na przyszłość, a w tle brzęczenie małych owadów, które wykonują WIELKĄ robotę.

Podczas czytania „Historii pszczół” nieustannie towarzyszyło mi skojarzenie z „Opowieścią wigilijną.” Wiem, skojarzenie odrobinę dziwne, śpieszę więc z wyjaśnieniami. U Dickensa trzy duchy zabierają Scrooge’a w niezwykłą podróż: w przeszłość – do minionych Wigilii Bożego Narodzenia, w teraźniejszość oraz w przyszłość. Stary skąpiec doświadcza wizji o tym, co było, co jest i co może się wydarzyć. Dzięki temu nie tylko odkrywa sens ludzkiej egzystencji, ale też ma szansę zmienić to, co wydawało się być nieuniknione. Podobne przesłanie płynie z powieści norweskiej pisarki, z tym że tutaj autorka skupiła się na zależnościach między pszczołami a człowiekiem (dokładnie na tym, jak było kiedyś, jak jest i jak może być).

W przeszłość, do XIX-wiecznej Anglii, zabiera nas William – przyrodnik,...

zobacz kolejne z 4813 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Najpopularniejsze artykuły w 2016

Przyszedł czas na serię podsumowań serwisowych. Dzisiaj prezentujemy wam listę najpopularniejszych artykułów, które ukazały się w minionym roku - jakie rozmowy podobały Wam się najbardziej, które aktualności najchętniej komentowaliście, które teksty publicystyczne czytaliście z największym zaangażowaniem?


więcej
Patronaty tygodnia

W tym tygodniu w księgarniach zadebiutuje aż 18 tytułów pod naszym patronatem. Kryminały, literatura młodzieżowa, literatura piękna, post-apo – każdy znajdzie coś dla siebie. Jakich książek możecie wypatrywać w najbliższych dniach? Podpowiadamy!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd