
Każde martwe marzenie. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom 5)
- Seria:
- Fantastyka z Plusem
- Data wydania:
- 2018-11-28
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-11-28
- Liczba stron:
- 742
- Czas czytania
- 12 godz. 22 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788364384868
Deana d’Kllean, niegdyś Pieśniarka Pamięci i mistrzyni miecza, a dziś rządząca pustynnym księstwem wybranka Boga Ognia, stoi na progu wojny. Powstanie niewolników, które wybuchło u południowych granic państwa, zatacza coraz szersze kręgi. Genno Laskolnyk wraz ze swoim czaardanem wolnych jeźdźców wpada w sam środek wojny. Czego szuka wśród niewolników, którzy postanowili zrzucić jarzmo krwawych panów? Tymczasem tysiące mil na północ Czerwone Szóstki trafiają na tajemnicę, która pochłonęła już niejedną ofiarę. Czy odwaga górali ocali im życie?
Meekhan spływa krwią i wydaje się, że nic już nie powstrzyma płomienia, który ogarnia Imperium.
"Opowieści z meekhańskiego pogranicza" Roberta M. Wegnera to barwny, epicki fresk, w którym splatają się losy pełnokrwistych postaci, a ludzkie dramaty sąsiadują z intrygami bogów i tajemnicami sprzed tysięcy lat. Bestsellerowy cykl docenili czytelnicy nie tylko w Polsce, ale i w Rosji, gdzie "Opowieści…" zdobyły nagrodę najlepszej fantasy roku.
Kup Każde martwe marzenie. Opowieści z meekhańskiego pogranicza w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Każde martwe marzenie. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Granica świetności przekroczona
Istnieje, moi drodzy Państwo, na tym łez padole dość silne stronnictwo ludzi uważających, że wszystko już było. Dyskutować z ich przekonaniem nie zamierzam, uszczegółowię natomiast tę myśl i powiem, iż rzeczywiście nic nowego nie powstanie – w ramach literatury. A do uzasadnienia tej tezy, cokolwiek kontrowersyjnej, posłużę się „Każdym martwym marzeniem”, czyli piątym tomem „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”, prawdopodobnie najlepszego otwartego polskiego cyklu fantasy (a kto wie, czy ta „otwartość” stanowi w tym wypadku jakiekolwiek kryterium). Mój przykład skonstruuję natomiast w oparciu o fakt uderzająco prosty – sagę autorstwa Roberta W. Wegnera ktoś już kiedyś napisał. Ten ktoś nazywa się Steven Erikson, a jego dzieło – „Malazańska Księga Poległych”.
Uspokajam wszystkich łowców sensacji, którzy zdążyli założyć, że będę chciał zarzucić polskiemu pisarzowi zbyt wyraźną inspirację czy wręcz plagiat; wstrzymajcie konie! Pragnę raczej jasno oświetlić „Każde martwe marzenie”, by ukazać je wszystkim fanom „Malazańskiej” (o ile jeszcze cyklu Wegnera nie znają) jako nowe otwarcie, jako okazję do tego, aby ponownie zanurzyć się w przygodzie.
Co łączy oba cykle? Przede wszystkim skala zaprezentowanej historii. Choć nie jestem wielkim miłośnikiem opus magnum Eriksona, to znam je i cenię właśnie ze względu na to, że autor podjął się ogromnego zadania: stworzył świat nieskończenie rozległy, głęboki, skomplikowany, po czym zaczął go szarpać kolejnymi konfliktami – od portowych bójek, przez globalne wojny, aż do starć bogów. W „Każdym martwym marzeniu” wyraźnie widać, że Wegner realizuje dokładnie ten sam plan. Ale zaraz, zaraz, dlaczego piszę o tym przy okazji piątego tomu, czyżby poprzednie cztery stanowiły kameralne, zamknięte historie? Czyżby się nie zanosiło? Cóż, prawdę mówiąc, zanosiło się, ale niżej podpisany potrzebował bodźca, aby w potencjalny sukces uwierzyć. Trzecia powieść okazuje się właśnie tym bodźcem (na marginesie: czy to tylko przypadek, że w „Malazańskiej” to także trzecia część, „Wspomnienie lodu”, stanowi prawdziwy majstersztyk?).
W poprzednich tomach Wegner skakał po swoim świecie i w każdym z jego zakątków opowiadał nową historię. Historię nawiązującą do metafabuły, ale trochę nieśmiało, jakby mimochodem. W „Każdym martwym marzeniu” w końcu powiązania między wydarzeniami z opowiadań: „Nieba ze stali” i „Pamięci wszystkich słów” wychodzą na jaw; co więcej, stają się najważniejsze. A czytelniczej satysfakcji, która towarzyszy przyglądaniu się temu, jak wszystkie elementy zostają umieszczone na właściwych miejscach, nie da się z niczym porównać. Optymizmem napawa także fakt, że nowe składowe „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” nie podważają solidnych fundamentów, nie stanowią też przypadkowych przybudówek, lecz kolejny etap prac nad wspaniałym gmachem. Świadczą o tym przede wszystkim fragmenty epilogu, które zapowiadają kolejną – przemyślaną – rewolucję.
„Każde martwe marzenie” ma krytyczne znaczenie dla cyklu, ale także samo w sobie stanowi fascynującą powieść fantasy. Historia buntu niewolników i ich walki o wolność wiele obiecuje, ale i wiele oferuje: nie tylko heroizm nowych bohaterów, lecz także kolejne komplikacje w i tak niełatwym świecie geopolityki. Gdzieś na uboczu trwa „prywatna” saga Szóstej, wciąż niezwykle ciekawa, a wszystko wieńczy prawdziwie Eriksonowska w stylu bitwa. Wszystko to składa się w precyzyjną całość – i tu bodaj pojawia się jedna z najpoważniejszych różnic między „Malazańską” a „Meekhańskimi”: porządek. Cykl Kanadyjczyka to sen szaleńca: pełen barw, dowodzący nieskończonej wyobraźni, przepiękny i zapadający w pamięć, ale też po brzegi wypełniony chaosem – niepotrzebnymi postaciami, urwanymi wątkami, niezrozumiałymi rozwiązaniami. U Polaka rządzi dyscyplina – wygląda na to, że z pięciu dotychczasowych tomów każdy odegrał wyznaczoną mu rolę i nawet na chwilę z niej nie wypadł.
Pora uspokoić tych, którzy już mają mi za złe, że sugeruję, iż Wegner napisał drugą „Malazańską”, tylko lepiej. Nie, to nie tak. O sukcesie Eriksona nie zadecydowała tylko skala, choć bez wątpienia była kwestią krytyczną – poza nią saga charakteryzowała się trudną do ubrania w słowa innością, która wyróżniała ją na tle powodzi fantasy. Jednym z uchwytnych elementów owej inności był absurdalny humor, którym bohaterowie Kanadyjczyka potrafili zabłysnąć w najbardziej niespodziewanej chwili, innym – dar do kreślenia przejmująco tragicznych bohaterów. „Meekhańskie” do tej inności dopiero dorastają; finał „Każdego martwego marzenia” wiele w tej kwestii obiecuje, czekam więc na realizację tej obietnicy. Póki co w tym starciu – które na potrzeby tekstu wykreowałem – wynik pozostaje niejasny: z jednej strony kolorowy, piękny, spaczony kwiat Eriksona, z drugiej solidniejsza, ale i mniej barwna roślina Wegnera.
„Każde martwe marzenie” to najlepsza powieść fantastyczna i jedna z najlepszych polskich książek, jakie przeczytałem w tym roku. Nie ma w niej może jakiegoś wybitnego błysku, ale jest niebagatelna, niecodzienna zdolność planowania, która w połączeniu z najsolidniejszym z rzemieślniczych warsztatów przyniosła rzecz godną polecenia każdemu miłośnikowi wielkich historii.
Bartosz Szczyżański
Opinia społeczności książki Każde martwe marzenie. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Audiobook i męczyłem go po kawałku przez parę dni😔 Filip Kosior wkurzał mnie przy tym odsłuchu strasznie, aż mi normalnie dymiło pod czaszką i musiałem przerywać. Nie chcę dużo ujmować Wegnerowi za tą książkę, ponieważ poprzednie części mi się podobały a lektor? Cóż zawsze można wybrać ebook ale ostatnio nie po drodze mi z czytaniem, wolę zdecydowanie słuchać także padłem ofiarą swojego wyboru. Mimo to polecam ten cykl bo jest wart uwagi i przeczytania, Wegner pisze naprawdę świetnie a o tym audiobooku wolał bym szybko zapomnieć, uff......
Oceny książki Każde martwe marzenie. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Poznaj innych czytelników
4595 użytkowników ma tytuł Każde martwe marzenie. Opowieści z meekhańskiego pogranicza na półkach głównych- Przeczytane 3 024
- Chcę przeczytać 1 520
- Teraz czytam 51
- Posiadam 717
- Ulubione 126
- Fantasy 95
- Fantastyka 90
- 2019 82
- 2021 32
- Audiobook 28























































Opinie i dyskusje o książce Każde martwe marzenie. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Ależ to się zaczyna pięknie spinać i zazębiać. Widać, że autor od początku miał plan na cały ten świat.
Ależ to się zaczyna pięknie spinać i zazębiać. Widać, że autor od początku miał plan na cały ten świat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAlbo jestem za głupia i nie złapałam tego boskiego flow, albo autor sam się pogubił w tym panteonie... Czas na tom 6 - bo zawsze kończę to co zaczęłam - ale sięgam po niego bez przekonania. Czekam na wielkie wow lub pozostanie mi tylko powiedzieć -" i po co to wszystko"?
Albo jestem za głupia i nie złapałam tego boskiego flow, albo autor sam się pogubił w tym panteonie... Czas na tom 6 - bo zawsze kończę to co zaczęłam - ale sięgam po niego bez przekonania. Czekam na wielkie wow lub pozostanie mi tylko powiedzieć -" i po co to wszystko"?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny raz autor nie zawiódł. Bardzo długa książka, w zasadzie kilka przeplatających się opowieści, które meandrują w dość niespodziewanych kierunkach i splatają się czasem ze sobą.
Dodatkowy plus o czymś, co powinno być oczywiste: świetne postaci kobiece, każda inna, każda ciekawa i pełnokrwista.
Znakomita lektura.
Kolejny raz autor nie zawiódł. Bardzo długa książka, w zasadzie kilka przeplatających się opowieści, które meandrują w dość niespodziewanych kierunkach i splatają się czasem ze sobą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDodatkowy plus o czymś, co powinno być oczywiste: świetne postaci kobiece, każda inna, każda ciekawa i pełnokrwista.
Znakomita lektura.
No i zarwałem noc, bo musiałem doczytać do końca, nie dało się. Pretensji nie mam.
Powieść wchodzi w tym tomie już po całości na wyższy, boski poziom i w niczym nie traci, tam też jest ciekawie. Może tylko przydałoby się jednak otwarcie z jednego nowego wątku? Choć postacie tak się rozwijają, że właściwie nawet stare wątki są jakby nowe.
Jak dla mnie utrzymanie świetnego poziomu z części poprzedniej.
No i zarwałem noc, bo musiałem doczytać do końca, nie dało się. Pretensji nie mam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść wchodzi w tym tomie już po całości na wyższy, boski poziom i w niczym nie traci, tam też jest ciekawie. Może tylko przydałoby się jednak otwarcie z jednego nowego wątku? Choć postacie tak się rozwijają, że właściwie nawet stare wątki są jakby nowe.
Jak dla mnie utrzymanie świetnego...
W tym tomie nadal śledzimy losy Deany oraz Altsina, ale również pojawiaja się moja ulubiona Straż Górska, a mianowicie, dwie czerwone szóstki. Lubię ich rudego dowódcę Kennetha, powiem wam, że wreszcie nauczyłam się wymawiać jego nazwisko 😊, oraz wyglądających jak banda żołnierzy. Ktoś miesza się do świata ludzi, a ludzie cierpią pragnąc ogarnąć chaos, bogowie prowadzą gierki i nikt nawet oni nie wiedzą kto pociąga za sznurki. No cóż, pewnie tylko autor wie jak się to wszystko skończy. Nam czytelnikom zostaje tylko czekać na dalszy ciąg.
W tym tomie nadal śledzimy losy Deany oraz Altsina, ale również pojawiaja się moja ulubiona Straż Górska, a mianowicie, dwie czerwone szóstki. Lubię ich rudego dowódcę Kennetha, powiem wam, że wreszcie nauczyłam się wymawiać jego nazwisko 😊, oraz wyglądających jak banda żołnierzy. Ktoś miesza się do świata ludzi, a ludzie cierpią pragnąc ogarnąć chaos, bogowie prowadzą...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam tą serie m.in. za to spotykania bohaterów z różnych historii, które naprawdę wynagradzają godziny spędzone z każdym z nich.
Uwielbiam tą serie m.in. za to spotykania bohaterów z różnych historii, które naprawdę wynagradzają godziny spędzone z każdym z nich.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRobert Wegner w tym tomie wchodzi na pełnej petardzie, rozbijając w pył wyobrażenia o tym, że Meekhan to tylko kolejna seria o rycerzach i magach. To, co tu dostajemy, to gęsta, duszna od pyłu i krwi panorama świata, który właśnie przestaje istnieć w dotychczasowej formie. Nie ma tu miejsca na uprzejmości – misternie splatane od lat nitki zaciskają się na gardle, pokazując, że każda decyzja bohaterów, każdy ich krok na krańcach imperium, prowadzi nieuchronnie do tego jednego, brutalnego momentu.
W tej odsłonie czuć przede wszystkim autentyczność cierpienia i zmęczenia. Nie ma tu lśniących pancerzy, które nie znają brudu; jest za to pot, strach i lojalność, która boli bardziej niż rana od miecza. Fabuła ma niesamowitą siłę – potrafi przejść od starcia bóstw, przy którym czuć drżenie ziemi, do szeptu w ciemnej uliczce, niosącego więcej napięcia niż niejedna bitwa....
Dzieło dalekie od lekkiej rozrywki; stawia czytelnikowi poprzeczkę równie wysoko, jak postaciom w nim opisanym. Wymaga pełnego oddania i pokory wobec trudnych, niejednoznacznych prawd. Wszystko w tym tomie jest „bardziej”: stawka jest wyższa, mrok głębszy, a nadzieja ma wyjątkowo gorzki posmak. To proza pisana z rozmachem, który nie boi się brudu i skomplikowania, gdzie polityka miesza się z pierwotnym lękiem przed tym, co czai się w ciemności. Ten świat jest tak spójny i bezwzględny, że po lekturze trudno wrócić do rzeczywistości, w której nie słychać szczęku meekhańskiej stali....
Robert Wegner w tym tomie wchodzi na pełnej petardzie, rozbijając w pył wyobrażenia o tym, że Meekhan to tylko kolejna seria o rycerzach i magach. To, co tu dostajemy, to gęsta, duszna od pyłu i krwi panorama świata, który właśnie przestaje istnieć w dotychczasowej formie. Nie ma tu miejsca na uprzejmości – misternie splatane od lat nitki zaciskają się na gardle, pokazując,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdsłuchuję od nowa wszystkie, nawet krótkie opowiadania żeby być w "klimacie" Meekhamu i ta część jak dla mnie jest najlepsza jak do tej pory a mam nadzieję że będzie już tylko lepiej!
AAAAA i nie trzeba będzie długo czekać ;)
Odsłuchuję od nowa wszystkie, nawet krótkie opowiadania żeby być w "klimacie" Meekhamu i ta część jak dla mnie jest najlepsza jak do tej pory a mam nadzieję że będzie już tylko lepiej!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAAAAA i nie trzeba będzie długo czekać ;)
inne wymiary, podróże w czasie no i to jest prawdziwie SF ,a nie czekaj są tu też bogowie ,wielkie bitwy i magia to nie było fantasy 🤔. wielkie spotkania bohaterów z poprzednich tomów i przedstawienie w końcu wielkiej stolnicy Meekhanu i samego cesarza który z miejsca stał się jedną z moich ulubionych postaci.
inne wymiary, podróże w czasie no i to jest prawdziwie SF ,a nie czekaj są tu też bogowie ,wielkie bitwy i magia to nie było fantasy 🤔. wielkie spotkania bohaterów z poprzednich tomów i przedstawienie w końcu wielkiej stolnicy Meekhanu i samego cesarza który z miejsca stał się jedną z moich ulubionych postaci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobre. To kawał ciężkiej opowieści, miejscami pełna niedopowiedzeń, chaotyczna i mało obrazująca wydarzenia, ale jednak dobra. Szkoda wielka, że to nie jest koniec.
Bardzo się to dłuży wszystko, a chociaż wreszcie otrzymujemy jakiś kręgosłup wydarzeń, wszystko się plącze, jest tyle supłów, że nie wiem, czy autorowi chce się to rozwiązać, czy on czasem nie dzierga jakiegoś szalika (oczko lewe, oczko prawe, tu tak, tu tam, niech się samo jakoś tka).
Obawiam się, że kiedy będę znowu wkraczać do meekhańskiego imperium, to jedyne co będę pamiętać, to tych kilkoro bohaterów, tak dobrze wydzierganych w tym niekończącym się szaliku fabuły.
Dobre. To kawał ciężkiej opowieści, miejscami pełna niedopowiedzeń, chaotyczna i mało obrazująca wydarzenia, ale jednak dobra. Szkoda wielka, że to nie jest koniec.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo się to dłuży wszystko, a chociaż wreszcie otrzymujemy jakiś kręgosłup wydarzeń, wszystko się plącze, jest tyle supłów, że nie wiem, czy autorowi chce się to rozwiązać, czy on czasem nie dzierga jakiegoś...