Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Asia Szarańska 
babskie-czytanie.blogspot.com
35 lat, status: Czytelnik, dodał: 4 książki i 3 cytaty, ostatnio widziany 3 tygodnie temu
Teraz czytam
  • Kryptonim "Frankenstein"
    Kryptonim "Frankenstein"
    Autor:
    Szokująca historia Joachima Knychały, śląskiego „Frankensteina” Joachim Knychała, seryjny morderca z Piekar Śląskich, terroryzował Śląsk w latach 1974–1982. Zaatakował kilkanaście kobiet, zamordowa...
    czytelników: 366 | opinie: 21 | ocena: 7,19 (115 głosów)
  • Śpiące królewny
    Śpiące królewny
    Autorzy:
    W przyszłości tak realistycznej i bliskiej, że mogłaby być współczesnością, coś dziwnego dzieje się z kobietami, które zasypiają: szczelnie owija je zwiewna substancja przypominająca kokon. Gdy ktoś j...
    czytelników: 2463 | opinie: 149 | ocena: 6,92 (709 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-03-30 07:29:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Stary dworek, tajemnica z przeszłości i paczka niezawodnych przyjaciół. Przygodę z twórczością Małgorzaty Kursy zaczynam od Tajemnicy sosnowego dworku. Trochę nie po kolei, bo nie doczytałam, że na kartach tej powieści pojawiają się bohaterowie znani z wcześniejszych książek autorki, ale nie szkodzi. Domyślam się, że jest to bardzo luźna kontynuacja, a nie seria, i poszczególne książki można... Stary dworek, tajemnica z przeszłości i paczka niezawodnych przyjaciół. Przygodę z twórczością Małgorzaty Kursy zaczynam od Tajemnicy sosnowego dworku. Trochę nie po kolei, bo nie doczytałam, że na kartach tej powieści pojawiają się bohaterowie znani z wcześniejszych książek autorki, ale nie szkodzi. Domyślam się, że jest to bardzo luźna kontynuacja, a nie seria, i poszczególne książki można czytać bez znajomości pozostałych.

W Tajemnicy sosnowego dworku poznajemy sympatyczną Kasię, która podejmuje pracę w fundacji. Nową siedzibą fundacji ma być właśnie tytułowy sosnowy dworek, a pierwszym zadaniem Kasi jest nadzór nad prowadzonymi w budynku pracami remontowymi. Szybko okazuje się, że nie będzie to zwyczajna praca. Kasia poznaje niezwykłe lokatorki starego dworku i trafia na ślad zagadki z przeszłości. Musi zmierzyć się nie tylko z nowymi obowiązkami, ale także z własnym, dość skomplikowanym, życiem miłosnym.

Tajemnica sosnowego dworku to lekka i zabawna powieść z historią w tle. Dużym jej atutem jest zagadka z przeszłości, której rozwiązanie zajmuje Kasię i jej przyjaciół. Klimatem przypomina mi nieco powieści detektywistyczne, które czytałam jako nastolatka. Ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie postaci dwóch dam nie z tego świata. I choć początkowo ten paranormalny akcent budził moje wątpliwości, przekonałam się, że nadaje historii kolorytu i to właśnie on w głównej mierze odpowiada za zabawną stronę Tajemnicy sosnowego dworku. Rozmowy panien Zuzanny i Marianny nie raz przyprawiły mnie o wybuch śmiechu.

Przyznaję, że początkowo miałam problem, by odnaleźć się wśród licznych bohaterów, bo nie czytałam wcześniejszych powieści pani Małgorzaty. A jest tych postaci naprawdę sporo, ponieważ obok tajemnicy z przeszłości to właśnie przyjaźń między grupką ludzi wydaje się być jednym z ważniejszych wątków powieści. Bohaterowie Tajemnicy Sosnowego dworku są tacy, jak lubię. Z krwi i kości, charakterystyczni ale nie przerysowani, a styl powieści jest lekki i przystępny. Myślę, że to świetna propozycja relaksującej lektury, przy której można odpocząć i dobrze się bawić. Polecam.

pokaż więcej

 
2018-03-20 16:37:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Na skrzydełku okładki napisano, że powieści Katarzyny Zyskowskiej nie otulają niczym ciepły kocyk i nie rozgrzewają jak goździkowa herbata. Nie wiem, ile w tym prawdy i jakie są pozostałe powieści pani Katarzyny, ale ta historia rzeczywiście do otulania się nie nadaje. I bardzo dobrze, bo tych otulających, ciepłych, przytulnych – mamy bardzo wiele, a takich mocnych, niepokojących, a... Na skrzydełku okładki napisano, że powieści Katarzyny Zyskowskiej nie otulają niczym ciepły kocyk i nie rozgrzewają jak goździkowa herbata. Nie wiem, ile w tym prawdy i jakie są pozostałe powieści pani Katarzyny, ale ta historia rzeczywiście do otulania się nie nadaje. I bardzo dobrze, bo tych otulających, ciepłych, przytulnych – mamy bardzo wiele, a takich mocnych, niepokojących, a równocześnie dobrze napisanych zdecydowanie mniej.

Fabuła powieści pani Zyskowskiej skojarzyła mi się z rozchełstanym kłębkiem sznurka. Kłębkiem splątanym do imentu, w którym poszczególne nitki pełzają na wszystkie strony, zaciskając się w dziesiątki większych i mniejszych supełków, pozornie nie do odplątania. Jednak wystarczy w tym chaosie odnaleźć jedną postrzępioną końcówkę i cierpliwie przeciągać ją przez niezliczone tunele, pętelki i węzły, bo dojść jądra kłębka. Kłębka lub przesyconej tajemnicą historii, której początek tkwi w jakimś „dawno dawno temu”, tuż przed wybuchem wojny, a może jeszcze wcześniej?

Początkowo sądziłam, że Katarzyna Zyskowska stworzyła powieść o toksycznej miłości, chorym związku, w którym jedna strona jest silnie podporządkowana drugiej, w którym dochodzi do przemocy fizycznej i psychicznej. Ale nie. To co najważniejsze w tej historii, kryje się jeszcze głębiej. W przeszłości. W złych uczynkach, których jedynymi świadkami były ściany starego domu, pnie strzelistych sosen, zakurzone pokoje i omszałe głazy. Uczynkach, które nigdy nie zostały ukarane. Tytułowych bohaterach powieści.

Katarzyna Zyskowska płynnie wiedzie nas przez koleje losu swoich bohaterów. Tych ludzkich. Tych z przeszłości i tych nieco bliższych nam w czasie. Stosując zabieg retrospekcji, odsłania kulisy, wydarzeń – często dramatycznych – sprzed lat. Nie zważa na tabu i konwenanse. Potrafi zmienić język swojej powieści, szyk zdań, brzmienie dialogów, by oddać atmosferę konkretnej epoki. Przywołuje miejsca i ludzi znanych z kart podręczników historii. Tak po prostu przyznaję – czytałam tę powieść z fascynacją. Z wypiekami. Nie mogłam się oderwać, bo już, teraz! chciałam poznać mroczne sekrety bohaterów Zyskowskiej. Teraz otwieram na pierwszej lepszej stronie i podczytuję. Sprawdzam koleje zdarzeń, kręcę głową nad tym, jaki świat jest malutki. Trawię książkę. I prawdą jest, że ta powieść nie pozostawia czytelnika obojętnym. Że wchodzi pod skórę i uwiera. Jak drzazga.

pokaż więcej

 
2018-03-20 16:30:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Czytam ebooki
 
2018-03-09 13:16:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Na życiu Clare cieniem kładą się wydarzenia z przeszłości. Dwadzieścia lat wcześniej jej ojciec opuścił rodzinny dom, zabierając ze sobą młodszą córkę i wyjechał z kraju. Matka Clare nigdy nie poradziła sobie z tą sytuacją, a wieloletnie poszukiwania nic nie dały, zupełnie jakby mężczyzna i dziewczynka zapadli się pod ziemię. Jednak niespodziewanie Alice przysyła list, nawiązuje kontakt z... Na życiu Clare cieniem kładą się wydarzenia z przeszłości. Dwadzieścia lat wcześniej jej ojciec opuścił rodzinny dom, zabierając ze sobą młodszą córkę i wyjechał z kraju. Matka Clare nigdy nie poradziła sobie z tą sytuacją, a wieloletnie poszukiwania nic nie dały, zupełnie jakby mężczyzna i dziewczynka zapadli się pod ziemię. Jednak niespodziewanie Alice przysyła list, nawiązuje kontakt z utraconą rodziną i przyjeżdża, by spędzić trochę czasu z matką, siostrą i jej bliskimi. Początkową radość u Clare szybko wypiera niepokój. Kobietę dopadają wątpliwości, przekonuje się jednak, że nikt ich nie podziela, a matka i mąż zarzucają jej zazdrość. Czy Alice naprawdę jest siostrą Clare czy wyłącznie sprytną manipulatorką, która chce ukraść jej życie?

Nieczęsto zdarza mi się natrafić na książki, które „już teraz” muszę doczytać do końca, ponieważ tak bardzo jestem ciekawa zakończenia, że nie jestem w stanie ich odłożyć. Powieść Sue Fortin właśnie tak na mnie zadziała. Już pierwsze strony uświadamiają czytelnikowi, że coś się wydarzy, coś złego, niebezpiecznego, ale co? Tego do końca nie wiemy, lecz autorka szybko przenosi nas w przeszłość i zaczyna tę zagadkę rozplątywać. Początkowo dość niemrawo, był nawet moment, kiedy zaczęłam się wahać, czy ta lektura była trafionym wyborem, z czasem jednak akcja wyraźnie przyspiesza i trzyma w napięciu do niemal samego końca.

Motywy, na których autorka oparła swoją powieść, nie są czymś nowym czy odkrywczym. Były już stosowane i w książkach i w filmach, ale mimo to Sue Fortin udało się stworzyć ciekawy thriller psychologiczny. Być może jest on dość prosty, a w niektórych momentach nawet przewidywalny, ale czyta się naprawdę dobrze. Bez wątpienia jest to zasługą prostego stylu, pierwszoosobowej narracji i niezwykle dynamicznej akcji, która właściwie nie zostawia miejsca na dłuższe opisy czy przemyślenia. Może to być brane w równym stopniu za atuty książki jak i za jej minusy, w zależności od naszych preferencji. Jeśli oczekujecie klimatycznej opowieści, to nie ta książka. Jeśli szukacie niepokojącej historii, w której akcja pędzi do przodu i trzyma w napięciu do końca, będziecie zadowoleni. Osobiście uważam, że Siostrzyczka jest o wiele ciekawsza i lepiej napisana niż topowa Dziewczyna z pociągu, ale to naturalnie moje subiektywne zdanie, oparte na wrażeniach z lektury i emocjom, jakie jej towarzyszyły.

pokaż więcej

 
2018-03-05 17:33:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Lubię książki Winstona Grahama. Już powieści „Ross Poldark” i „Demelza” ujęły mnie rewelacyjnie oddanym klimatem XVIII – wiecznej Kornwalii. Kiedy dowiedziałam się, że ukazywać się będzie kolekcja tych książek, stwierdziłam, że nie może zabraknąć ich w mojej biblioteczce. „Jeremy Poldark” to trzecia odsłona tej emocjonującej sagi, osadzona w latach 1790-1792. Historia skupia się wokół... Lubię książki Winstona Grahama. Już powieści „Ross Poldark” i „Demelza” ujęły mnie rewelacyjnie oddanym klimatem XVIII – wiecznej Kornwalii. Kiedy dowiedziałam się, że ukazywać się będzie kolekcja tych książek, stwierdziłam, że nie może zabraknąć ich w mojej biblioteczce. „Jeremy Poldark” to trzecia odsłona tej emocjonującej sagi, osadzona w latach 1790-1792. Historia skupia się wokół małżeństwa Poldarków, nad którym zbierają się czarne chmury. Ross staje przed sądem, Demelza szuka dla niego ratunku. Wzajemnie niezrozumienie prowadzi do utarczek i przykrości. Autor trafnie ukazał oblicze małżeństwa, które nie potrafi poradzić sobie ze śmiercią dziecka i kłopotami finansowymi. Pokazuje to, co niby jest wiadome, a często również zapominane: szczera rozmowa potrafi rozwiązać wiele problemów, a wielu przypadkach nawet im zaradzić.

pokaż więcej

 
2018-02-27 13:59:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Springer to w moim odczuciu jeden z lepszych polskich reporterów. Mało kto potrafi tak snuć opowieści o ludziach, miejscach i przedmiotach, skupiając się na pozornie nic nie znaczących detalach. Pokochałam go za Miedziankę, cenię za niesamowity zmysł obserwacji i wyłapywania dziwnych zdarzeń, które tkają tę naszą polską rzeczywistość. I za ironię, z którą opisuje to, co widzi. „Miasto... Springer to w moim odczuciu jeden z lepszych polskich reporterów. Mało kto potrafi tak snuć opowieści o ludziach, miejscach i przedmiotach, skupiając się na pozornie nic nie znaczących detalach. Pokochałam go za Miedziankę, cenię za niesamowity zmysł obserwacji i wyłapywania dziwnych zdarzeń, które tkają tę naszą polską rzeczywistość. I za ironię, z którą opisuje to, co widzi. „Miasto archipelag” już na etapie zapowiedzi wylądowało na mojej liście książek do przeczytania. Nie mogło być inaczej po wspaniałej przygodzie z „Miedzianką” i po „Wannie z kolumnadą”, która w tak udany sposób obrazuje nasze otoczenie. Niestety, tym razem czegoś mi u Springera zabrakło. Ale od początku.

Od Białej Podlaskiej poprzez Kalisz, Leszno, Radom i Sieradz do Zamościa. Trzydzieści jeden polskich miast, które do 1999 roku pełniły rolę stolic swoich województw, a następnie zostały jej pozbawione. Pozbawione i w większości przypadków pozostawione samym sobie, z rosnącym bezrobociem, pogłębiającą się beznadzieją, niżem demograficznym, rozlatującymi się budynkami użyteczności publicznej, umierającą kulturą. Filip Springer wyruszył w podróż po kraju, przemierzył go wzdłuż i wszerz, odwiedzając dawne miasta wojewódzkie, rozmawiając z mieszkańcami, politykami i artystami. Z tych spotkań i opowieści wynurzył się obraz Polski współczesnej, jej problemów, nadziei, rozczarowań i sukcesów. Nie wszędzie jest źle, nie wszędzie jest dobrze, gdzieniegdzie jest dziwnie.

Z pewnością jest to pozycja interesująca, z której czytelnik dowiaduje się wielu ciekawostek na temat byłych miast wojewódzkich i mniej więcej zyskuje pogląd na to, jak jak wygląda w nich życie obecnie. W moim przypadku jednak czegoś zabrakło. Za mało było zwyczajnych ludzkich historii, niektóre miasta były zaledwie muśnięte lub spojrzano na nie tylko pod kątem sztuki i polityki. A mnie najbardziej interesowałyby relacje zwykłych najzwyklejszych ludzi, który te zmiany dotknęły. Spotkania i rozmowy z byłymi politykami/urzędnikami z czasem stały się nużące i z utęsknieniem zaczęłam wypatrywać przerywników, czyli rozdziałów zatytułowanych „w drodze”. One kojarzyły mi się ze Springerem, jakiego znam z FB, bystrym obserwatorem, mistrzem ciętej riposty. I takiego Springera będę wypatrywać w kolejnych książkach. A wam radzę się przekonać, czy Miasto Archipelag do was przemawia.

pokaż więcej

 
2018-02-23 15:21:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

„Całe miasto o tym mówi” to opowieść o mieszkańcach małego miasteczka w Missouri. Elmwood Springs jest tak sielskie i miłe, jak wskazuje na to jego nazwa, ma również niezwykle sympatycznych mieszkańców. Poznajemy ich w chwili, gdy założyciel miasta i hodowca krów, Lordor Nordstrom przekazuje osadzie pięknie położoną działkę i zakłada na niej cmentarz pod nazwą Spokojne Łąki. Osada jest... „Całe miasto o tym mówi” to opowieść o mieszkańcach małego miasteczka w Missouri. Elmwood Springs jest tak sielskie i miłe, jak wskazuje na to jego nazwa, ma również niezwykle sympatycznych mieszkańców. Poznajemy ich w chwili, gdy założyciel miasta i hodowca krów, Lordor Nordstrom przekazuje osadzie pięknie położoną działkę i zakłada na niej cmentarz pod nazwą Spokojne Łąki. Osada jest malownicza, powietrze czyste, ziemia żyzna, czego może więc brakować w tak wspaniałym miejscu? Okazuje się, że… kobiet! Za namową sąsiadów pragnący zawrzeć związek małżeński Lordor poszukuje żony za pośrednictwem gazety. Na jego ogłoszenie odpowiada Katrina, Szwedka pracująca w charakterze służącej. Po dłuższej korespondencji młoda dama wyrusza do Missouri, aby na miejscu przekonać się, czy z tej mąki będzie chleb. Okazuje się, że nie tylko chleb, ale także dzieci. Rodzina Nordstromów rozrasta się, a wraz z nią rozrasta się także miasteczko, w którym stopniowo pojawiają się kolejne budynki, udogodnienia i atrakcje. Sąsiedzi żyją ze sobą w zgodzie, okazują sobie życzliwość i pomagają. Dzieci rosną i zakładają własne rodziny. Czas płynie, aż w końcu na Spokojne Łąki trafia pierwszy lokator…

I w tym miejscu następuje to, co odróżnia powieść Fannie Flagg od innych małomiasteczkowych opowieści. Okazuje się, że Spokojne Łąki nie są zwykłym cmentarzykiem. Mieszkańcy miasta budzą się tam po śmierci i ze swoich kwater obserwują życie toczące się u stóp wzgórza. Zawzięcie plotkują na temat mieszkańców, dziwią się dokonującym zmianom i czekają na wizyty swoich bliskich. Wraz z mieszkańcami Elmwood Springs oraz niezwykłymi lokatorami Spokojnych Łąk przyglądamy się nie tylko życiu miasteczka, ale także wydarzeniom o znaczeniu światowym: wojnom, lotom kosmicznym, zmianom politycznym i postępowi technologii. Tłem dla nich jest zwykła małomiasteczkowa codzienność, która pachnie dżemem z fig, świeżo skoszoną trawą i lakierem do włosów. Nie znam chyba drugiej autorki, która z tych okruchów codzienności potrafiłaby stworzyć taki wyjątkowy klimat. A u Flagg nie brakuje zwykłych ludzkich historii, które w jednej chwili przywodzą nas o śmiech, w drugiej sprawiają, że ściska się gardło albo płynie łza. A miasteczka z jej powieści to miejsca, w których niejeden z nas chciałby zamieszkać lub po prostu zjawić się przejazdem.

I tak. Wiem, że to obraz jak z bajki, który pewnie niewiele wspólnego ma z rzeczywistością. Zdaję sobie sprawę, że zarówno postaci jak i tło są mocno przejaskrawione, a wątek z reinkarnacją jest nierealny. I zupełnie mi to nie przeszkadza. Przez trzy dni byłam częścią społeczności Elmwood Springs i wraz z mieszkańcami miasteczka przeżywałam radości, smutki i dramaty. Obserwowałam zmiany zachodzące tym miejscu, raz z dumą, innym razem z troską. Spotkałam bohaterkę znaną z innej książki Flagg, to prawie jak spotkanie ze starą przyjaciółką. Utulałam się ciepłem tej opowieści, a pomiędzy mną a bohaterami zawiązała się więź. Przykro mi było ich opuszczać. Ale wiecie co? Jeszcze do nich wrócę, tak jak do Whistle Stop czy na babską stację… wrócę, czekając na kolejną powieść Fannie Flagg.

pokaż więcej

 
2018-02-01 13:23:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Jak często zdarza się Wam wracać myślami do lat dzieciństwa? Kogo wspominacie? Rodziców? Dziadków? Pierwszą miłość? Kumpli z podwórka? Co najmocniej zapisało się w Waszej pamięci? Długie wakacyjne wieczory? Smak podkradanych z drzewa jabłek? Zapach rzeki? Pierwsze kolonie? Lody Bambino?

Bohater powieści Huberta Fryca porządkuje stary dom po dziadkach. Drewniana chałupa na wzgórzu jest już...
Jak często zdarza się Wam wracać myślami do lat dzieciństwa? Kogo wspominacie? Rodziców? Dziadków? Pierwszą miłość? Kumpli z podwórka? Co najmocniej zapisało się w Waszej pamięci? Długie wakacyjne wieczory? Smak podkradanych z drzewa jabłek? Zapach rzeki? Pierwsze kolonie? Lody Bambino?

Bohater powieści Huberta Fryca porządkuje stary dom po dziadkach. Drewniana chałupa na wzgórzu jest już właściwie ruiną, zupełnie jakby po śmierci swoich gospodarzy sama również chciała dokonać żywota. Każdy kąt, każdy przedmiot przywodzi myśl o staruszkach i wspólnie spędzonych chwilach, ale prawdziwą lawinę wspomnień sprowadzają dopiero zaginione przed laty kasety magnetofonowe. Dwadzieścia lat wcześniej chłopiec uwiecznił na nich niezwykłą opowieść starego Franciszka. Opowieść o Domu, o wyjątkowych miejscach i ludziach. Odtwarzając słowa dziadka, Michał powraca myślami do pamiętnego lata, wakacji spędzonych w domu na wsi, gdy poznał swoją przyszłą żonę. Wsłuchując się w opowieść, odkrywa znaczenie rodzinnych więzi i własne, ukryte pragnienia.

Powieść Huberta Fryca jest niezwykle klimatyczna i sentymentalna. Dla mnie w sposób szczególny, nie sięgnęłam po nią bowiem przypadkowo. Rozpoczynając lekturę, wiedziałam, że autor opisuje „moje” okolice i choć miejsce akcji ukrywa pod fikcyjną nazwą, to już same wzmianki o znanych mi miejscach, miejscowościach, punktach orientacyjnych uczyniły tę czytelniczą podróż ciekawszą i bardziej realną. Nie spodziewałam się jednak, że ta niepozorna objętościowo książka ma w sobie tyle głębi i ukrytych przekazów. Najważniejszym jest znaczenie rodzinnych więzi i korzeni. Walka między starym a nowym. Między przywiązaniem do ojcowizny a poszukiwaniem swojego miejsca w życiu i ucieczką. Gorycz, upór, chęć postawienia na swoim, tęsknota, strach przed przemijaniem – te i wiele innych emocji możemy wyczytać między wierszami, poznając Michała i jego rodzinę.

Powieść Huberta Fryca jest nie tylko nostalgiczną, przepełnioną tęsknotami podróżą w przeszłość, ale także ciekawie nakreślonym obrazem polskiej wsi sprzed 20-30 lat. Opisy codziennych obowiązków domowych, wypełnianych przez dziadka – gospodarza i babcię – gospodynię, prac w domu i obejściu, trudów i przyjemności związanych z życiem na wsi, a także obraz społeczeństwa wiejskiego – to wszystko jest niezwykle sugestywne i plastyczne. Przeciwwagą dla tych zwykłych najzwyklejszych okruchów życia są przepełnioną pewnym mistycyzmem opowieści dziadka Franciszka, utkane ze skrawków wspomnień i miejscowych legend. I właśnie te historie snute przez starszego mężczyznę nadają tej powieści magicznej otoczki, sprawiają, że książka staje się nieoczywista i niebanalna. Nie spodziewajcie się zawrotnej, pędzącej akcji. To zupełnie nie taka lektura. Jest leniwa, spokojna, ulotna jak przywoływane wspomnienia i refleksyjna.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
589 318 3631
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (81)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd