Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
lubieto94 
23 lat, kobieta, Jastrzębie-Zdrój, status: Czytelniczka, dodała: 5 cytatów, ostatnio widziana 9 godzin temu
Aktywności
2017-05-19 14:11:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Szkoła latania (tom 1)

Na mojej półce zagościła kolejna książka, o której mogłabym wypowiadać się w samych superlatywach. I to nie tylko ze względu na ciekawą fabułę, swobodny, nieskomplikowany język czy budzących różnorodne emocje bohaterów. Przede wszystkim ujęło mnie to, jak Sylwia Trojanowska przedstawiła problem otyłości u młodych osób - naturalnie, budząc przy tym empatię.

18-letnia Kasia, oprócz najlepszej...
Na mojej półce zagościła kolejna książka, o której mogłabym wypowiadać się w samych superlatywach. I to nie tylko ze względu na ciekawą fabułę, swobodny, nieskomplikowany język czy budzących różnorodne emocje bohaterów. Przede wszystkim ujęło mnie to, jak Sylwia Trojanowska przedstawiła problem otyłości u młodych osób - naturalnie, budząc przy tym empatię.

18-letnia Kasia, oprócz najlepszej przyjaciółki - Zochy, nie ma żadnych kolegów i koleżanek. Jest obiektem drwin ze strony rówieśników. A wszystko przez to, że ma nadwagę. I to nie byle jaką nadwagę... Kiedy pewnego dnia staje na wadze a jej oczom ukazuje się trzycyfrowy wynik, przerażona, ale też zdeterminowana podejmuje decyzję, by zmienić swoje ciało. A to wcale nie będzie takie proste, gdy jedynymi osobami, które wspierają Kasię jest jej mama, Zocha i... Penelopa Hoppe - ekscentryczna specjalistka od odchudzania, pod opiekę której trafia bohaterka. Dzięki jej metodom Kasia zaczyna gubić zbędne kilogramy, staje się bardziej pewna siebie, poznaje nowych ludzi a nawet daje sobie szansę na pierwszą miłość.

Brzmi wspaniale, prawda? Młoda dziewczyna, która konsekwentnie zmierza do celu. Dziewczyna, która poznaje niesamowitego, wrażliwego chłopaka i pierwszy raz zaznaje smaku miłości. Dlaczego, Autorko, przygotowałaś tak okrutne dla Kasi zakończenie pierwszej części jej losów? Czym zawiniła, że zadałaś jej taki cios w serce?

Zakończenie bez wątpienia należy do tych, które sprawiają, że natychmiast ma się ochotę sięgnąć po kolejną część. I na pewno to zrobię, bo losy Kasi nawet przez moment nie były mi obojętne. Bohaterka wzbudza empatię i czytelnik z całej siły kibicuje jej w tym ciężkim przedsięwzięciu, jakim jest zrzucenie 40 kilogramów. Wszak chyba większość kobiet marzy o pozbyciu się zbędnych kilogramów, pragnąc cieszyć się zgrabną sylwetką. W szczególności Kasia wzbudzi sympatię i zrozumienie właśnie u tych osób, które kiedyś zmagały się bądź nadal zmagają z otyłością. Jej historia na pewno w jakimś stopniu motywuje i daje nadzieję na to, że wszystko jest możliwe, ale konieczna jest zmiana stylu życia, co wiąże się z ogromem wyrzeczeń.

Wiele można mówić o samych bohaterach. O ile polubiłam Kasię, o tyle sprzeczne uczucia wzbudził we mnie Maks - chłopak, któremu Kasia wpadła w oko. I choć z początku polubiłam jego charakter, wrażliwość i emanującą z niego dobroć, o tyle nie potrafiłam zrozumieć jego skomplikowanych relacji z Karoliną, które od początku wydawały mi się podejrzane, co spowodowało, że nabrałam trochę dystansu do tego bohatera. Kim jest Karolina i jak bardzo namiesza w życiu Kasi? Przekonajcie się sami, nie będę Wam wszystkiego zdradzać.

Pozytywne odczucia budzi również Penelopa. Miła, ciepła, ale stanowcza. Sama chętnie uczestniczyłabym w spotkaniach "anonimowych grubasów", które prowadzi i to bynajmniej nie ze względu na swoją wagę, ale przez atmosferę, jaka tam panuje. To właśnie te spotkania zmieniają podejście Kasi do świata i sprawiają, że staje się bardziej asertywna. Natomiast apogeum wściekłości wzbudzała we mnie ciotka Matylda, której totalnie nie potrafiłam (wręcz nie chciałam) zrozumieć. Jej wredne zachowanie, słowa, które kierowała nie tylko do Kasi, ale przede wszystkim do jej matki, potrafiły skutecznie wytrącić mnie z równowagi. Ale tak to jest, gdy ktoś jest przekonany o swojej świętej racji, którą musi narzucić innym...

Autorka naprawdę dobrze wykreowała bohaterów - choć każdy budzi różne emocje, to jednak nie są sztuczni. Są normalni. Problem Kasi z nadwagą i brakiem akceptacji, nie tylko własnej, ale również ze strony innych osób, to współcześnie problem, który dotyka wielu ludzi. Również problem, z jakim zmaga się Zocha, zasługuje na to, by poświęcić mu uwagę i nie przejść obok niego obojętnie. Jestem naprawdę ciekawa jak wszystko rozwinie się w kolejnych częściach. Najbardziej zaś jestem ciekawa tego, co będzie dalej z Kasią i Maksem, bo po tym, co dostałam na zakończenie, niczego już nie jestem pewna...

Zachęcam Was do tego, by dać szansę Kasi i zaprosić ją do swojego życia. Liczcie się jednak z tym, że gdy sięgniecie po tę książkę, możecie przepaść na kilka godzin. Wiele ciekawych wątków skutecznie sprawi, że będziecie chcieli jak najszybciej poznać zakończenie. A gdy je już poznacie, to gwarantuję Wam, że natychmiast rozejrzycie się za kontynuacją.

pokaż więcej

 
2017-05-17 17:39:50
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-05-16 19:32:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Jeśli zobaczysz choćby promyk najbledszego światła, nie zastanawiaj się, leć tam."

Niezwykle emocjonujące zakończenie pierwszej części pt. "Drugie życie Matyldy" nie pozostawiło mi wyboru - musiałam sięgnąć po kontynuację losów Matyldy. Nie chciałam dłużej żyć w niepewności i niecierpliwić się coraz bardziej z każdą kolejną czytaną recenzją, zastanawiając się jakie dramaty przygotowała dla...
"Jeśli zobaczysz choćby promyk najbledszego światła, nie zastanawiaj się, leć tam."

Niezwykle emocjonujące zakończenie pierwszej części pt. "Drugie życie Matyldy" nie pozostawiło mi wyboru - musiałam sięgnąć po kontynuację losów Matyldy. Nie chciałam dłużej żyć w niepewności i niecierpliwić się coraz bardziej z każdą kolejną czytaną recenzją, zastanawiając się jakie dramaty przygotowała dla bohaterów autorka w tej części. Toteż niezmiernie ucieszyłam się, gdy w konkursie zorganizowanym przez Cyrysię udało mi się wygrać "Nie pytaj dlaczego". Cieszę się, że w końcu moja ciekawość została zaspokojona. I to w jakim stylu!

Dramatyczne i niespodziewane rozstanie z ukochanym synem Oskarem załamuje Matyldę. Sytuacji nie poprawia fakt, że policja zdaje się lekceważyć całą sytuację. Kobieta może liczyć na wsparcie bliskich jej osób - Rafała, rodziny i przyjaciół. Jednak bolesna przeszłość znów dopada bohaterów, nie dając skutecznie o sobie zapomnieć. W życiu Matyldy pojawia się Dawid - detektyw, który chce pomóc odnaleźć jej syna, a który niegdyś bardzo ją skrzywdził. Czy Matylda może mu zaufać? I co wspólnego ma z tym wszystkim Gabriela - dawna dziewczyna Rafała, która nieoczekiwanie daje o sobie znać, zmieniając na zawsze życie Matyldy i Rafała.

Dramatyczna walka o Oskara trwa. Bohaterowie stają na głowie, by odzyskać ukochanego syna Matyldy. Z miłości zdolni są do największych poświęceń. Nawet za cenę własnego życia.

"Nie pytaj dlaczego" to powieść, od której ciężko się oderwać. Od pierwszych stron wciąga czytelnika wywołując emocje, stanowiące zaledwie przedsmak tego, co czeka nas potem. Ta książka to zaledwie 200 stron samego życia, zaskakującego swą brutalnością i nieprzewidywalnością. Tu nic nie jest takie pewne i oczywiste. Ani uczucia bohaterów, ani ich intencje, ani to, co wydarzy się jutro... Wiele zamętu wzbudzają zwłaszcza nowi bohaterowie, będący pikantnym dodatkiem, podsycającym niepewność czytelnika i wzmagającym jego wątpliwości. To właśnie przez nich Matylda po raz kolejny stanie przed trudnymi dylematami, a decyzje, jakie będzie zmuszona podjąć, zaważą na jej związku i przyszłości. Jak ja współczułam tej bohaterce! Nie życzę takiego losu nikomu.

Powieść czyta się w ekspresowym tempie. Autorka posługuje się swobodnym stylem, oszczędzając nam zbędnych opisów. To w połączeniu z dynamiczną akcją i interesującą, wciągającą fabułą sprawia, że książkę można połknąć w 3 godziny. Cały czas coś się dzieje - autorka nie daje nawet szans na to, by czytelnik mógł się znudzić. Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie, mimo tych wszystkich nieprzyjemności, jakie autorka zgotowała bohaterom.

Ta część, podobnie jak poprzedniczka, przepełniona jest cierpieniem i problemami. Tragedia goni tragedię, czytelnik nie zdąży dobrze ochłonąć po jednej bombie a autorka już serwuje kolejne. Jednak pomimo ogromu nieszczęść jakie dotykają bohaterów, nic nie jest tu przesadzone. Nie można powiedzieć, że to 200 stron czystego cierpienia. Życie ma również szczęśliwe momenty i takie też w książce znajdziemy, nie raz uśmiechając się w duchu do krzepiących wydarzeń, jakie pozwalają przetrwać bohaterom ciężkie w ich życiu czasy.

Choć "Drugie życie Matyldy" pozostawiło po sobie same pozytywne wrażenia, to muszę przyznać, że druga część spodobała mi się jeszcze bardziej. Wszelka ciekawość, niecierpliwość i wątpliwości jakie pozostawiła po sobie pierwsza część, zostały zaspokojone. Dostałam od książki to, czego oczekiwałam - emocje. Jeżeli też szukacie ich w książkach, to koniecznie zapoznajcie się z losami Matyldy, bo jej życie to pasmo samych emocjonujących, trzymających w napięciu wydarzeń.

pokaż więcej

 
2017-05-15 12:54:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Do przeczytania"Konklawe" skłoniła mnie przede wszystkim dość oryginalna tematyka, bo przyznam, że nigdy wcześniej nie słyszałam o książce, która opisywałaby wybory papieża. O samym konklawe wiedziałam niewiele, co było kolejnym powodem, by bliżej zapoznać się z książką - byłam po prostu ciekawa tego, jak to wszystko się odbywa. Bo choć historia jest fikcyjna, wiele zawartych w niej informacji... Do przeczytania"Konklawe" skłoniła mnie przede wszystkim dość oryginalna tematyka, bo przyznam, że nigdy wcześniej nie słyszałam o książce, która opisywałaby wybory papieża. O samym konklawe wiedziałam niewiele, co było kolejnym powodem, by bliżej zapoznać się z książką - byłam po prostu ciekawa tego, jak to wszystko się odbywa. Bo choć historia jest fikcyjna, wiele zawartych w niej informacji jest prawdziwych. Dla mnie osobiście jest to wielkim atutem książki, bo wzbogaciło to moją wiedzę o nowe, ciekawe elementy.

Muszę przyznać, że pomimo nużącego początku, historia ostatecznie zaskoczyła mnie do tego stopnia, że do teraz nie umiem wyjść ze zdumienia.

O samej fabule nie rozpiszę się zbyt szeroko. Tak jak wspomniałam - książka z początku nużyła i przez to, że nie umiałam zapamiętać kto jest kim, odbiło się to potem na dalszym poznawaniu historii. Czasem nawet dochodziło do sytuacji, gdy myślałam, że mowa o jednej osobie a tak naprawdę chodziło o różne osoby. Brak mojego początkowego skupienia niestety dał się we znaki i trochę namęczyłam się z odróżnianiem bohaterów. Gdybym na początku to przewidziała, po prostu wypisywałabym sobie po kolei nazwiska, imiona i narodowości, bo naprzemienne posługiwanie się przez autora tymi danymi potrafiło skutecznie wybić mnie z rytmu.

Kiedy umiera znienawidzony przez Kurię papież, kardynałowi Lomelemu przypada obowiązek przeprowadzenia Konklawe. Do Watykanu zjeżdżają się kardynałowie z całego świata. W ostatniej chwili na miejsce przybywa nikomu nieznany, mianowany przez papieża w tajemnicy przed wszystkimi, kardynał Benitez. Gdy rozpoczyna się konklawe, u niektórych kandydatów wyraźnie można wyczuć chęć objęcia tronu papieskiego a u innych wręcz przeciwnie. Już po pierwszych głosowaniach można dostrzec, między którymi kardynałami rozegra się "walka o tron". Jednak jak się okazuje, konklawe owiane jest intrygami i tajemnicami, których ujawnienie może wpłynąć na przebieg głosowania. Kardynał Lomeli musi zdecydować, czy ujawnić kompromitujące sekrety z przeszłości głównych pretendentów. Co mają na sumieniu kandydaci? I kto zostanie papieżem?

Sam wybór papieża nie był dla mnie zaskoczeniem. Podświadomie czułam, że będzie tak, jak wymyślił autor, choć głosowanie za każdym razem przebiegało inaczej. Wychodzące na jaw intrygi zaskakiwały i zachęcały do kontynuowania lektury, jednak tu też obyło się bez szybszego bicia serca.

Za to zakończenie kompletnie mnie osłupiło. Spodziewałam się chyba wszystkiego, ale taki finał nawet nie mieścił się w moich wyobrażeniach. I to właśnie dla samego finału zachęcam, by sięgnąć po książkę.

Tak naprawdę gdyby wcześniej książki nie przeczytała moja mama, pewnie zakończyłabym gdzieś na 60 stronie. To ona zdradziła mi, że zakończenie mnie zaskoczy, choć oczywiście nie pisnęła ani słowa, co takiego zaskakującego może być w wyborze papieża. Wiedziałam, że to na pewno będzie któryś ze 118
kardynałów zebranych na konklawe i choć miałam swój typ, wiedziałam, że nawet jeśli się mylę, to i tak wybiorą kogoś z tego grona. Pozostało mi więc przebrnąć przez początkową nudę. Choć autor nie używa ciężkiego języka, a książkę czyta się sprawnie i szybko, to jednak zwyczajnie nie działo się nic takiego, co przykułoby moją uwagę. Akcja nabiera tempa, gdy rozpoczyna się konklawe i w powietrzu da się wyczuć, że coś jest nie tak a pewne kwestie nie są zwykłymi zbiegami okoliczności. Jak się okazało - mama miała rację - zakończenie mnie zaskoczyło i bynajmniej nie z powodu wyniku głosowania.

Przekonajcie się sami. Polecam.

pokaż więcej

 
2017-05-11 22:24:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione

Annę i Michała na studiach połączyło uczucie, które miało przetrwać wieki. Miłość jaka rozkwitła między dwojgiem młodych ludzi była piękna i szczera. Pewnego dnia nieoczekiwanie wszystko się zmieniło a Anna zostawiła Michała nie wyjaśniając mu powodu swej decyzji.

Po 16 latach oboje spotykają się na konferencji, gdzie mają okazję porozmawiać po raz pierwszy od czasu rozstania. Wskutek...
Annę i Michała na studiach połączyło uczucie, które miało przetrwać wieki. Miłość jaka rozkwitła między dwojgiem młodych ludzi była piękna i szczera. Pewnego dnia nieoczekiwanie wszystko się zmieniło a Anna zostawiła Michała nie wyjaśniając mu powodu swej decyzji.

Po 16 latach oboje spotykają się na konferencji, gdzie mają okazję porozmawiać po raz pierwszy od czasu rozstania. Wskutek nieprzewidzianych zdarzeń jakie mają miejsce po ich wyjeździe bohaterowie są zmuszeni spędzić ze sobą najbliższe dni. Czy Anna wyjawi Michałowi prawdziwy powód ich rozstania, wyznając mu przy tym swój największy sekret? Jak dalej potoczą się losy dwójki niegdyś zakochanych w sobie ludzi, których los znowu postawił na tej samej drodze?


Odpowiadając na pytanie, czy było warto wziąć udział w Book Tour, nie przychodzi mi na myśl inne stwierdzenie niż "TO BYŁA CHYBA NAJLEPSZA DECYZJA W TYM ROKU". Ta książka jest NIESAMOWITA! Co więcej, ta książka spodobała mi się jeszcze bardziej niż "Dziewczyna o kruchym sercu", która otrzymała ode mnie ocenę 10/10! Jak to możliwe?! Czyżby przebiła moich ulubieńców? Z pewnością dołączyła do tego szczęśliwego grona najwspanialszych książek, jakie dane mi było przeczytać.

"Zimową miłość" przeczytałam jednym tchem i nie chciałam odkładać nawet na moment. Nic w tamtej chwili nie było ważniejsze niż Anna i Michał, ich relacja, ich życie i emocje, jakie dzięki nim przeżywałam. Nie sądziłam, że o 2 w nocy człowiek może być tak poruszony...


"Myślę, że żeby za kimś tęsknić, to trzeba go najpierw kochać."


W książce teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Dzięki temu zabiegowi możemy śledzić nie tylko obecne zmagania bohaterów, ale też poznać ich historię i dowiedzieć się, dlaczego Anna podjęła decyzję o rozstaniu. Pomimo tego, iż uważam, że mogła postąpić inaczej, bohaterka nie wzbudza irytacji czy antypatii. Było mi jej po prostu żal i z wszystkich sił starałam się usprawiedliwić jej decyzję. Poza tym, gdyby postąpiła inaczej, ta historia nie byłaby taka piękna i dramatyczna zarazem.

Bohaterowie są po prostu wspaniali. Pełni ciepła od razu wzbudzili moją sympatię. Anna z początku wycofana, skrywająca w sobie swoje uczucia i pragnienia, z biegiem czasu staje coraz odważniejszą kobietą, zdeterminowaną, by zawalczyć o swoje szczęście. Tylko czy jest jeszcze o co walczyć? Czy 16 lat to nie za dużo, by pozwolić na zburzenie świata, który Michał już sobie uporządkował?
Podobała mi się również kreacja Michała. To mężczyzna, któremu w życiu nie brakowało trosk. Musiał zmierzyć się z niewyjaśnionym porzuceniem przez ukochaną dziewczynę, ale to dopiero uruchomiło lawinę nieszczęśliwych wydarzeń w jego życiu. Koniecznie musicie poznać jego historię.

"Zimowa miłość" to książka pełna tajemnic, bowiem jak się okazuje, nie tylko Anna skrywała je przed Michałem. Również sama bohaterka nie wiedziała wszystkiego o swoim życiu, w którym wychowywała się bez matki. Tak właściwie nie wiedziała o nim nic. Cieszę się, że mogłam wraz z nią odkrywać szokujące sekrety z przeszłości jej rodziców, które były atrakcyjnym dodatkiem do głównego wątku.

Z pełnym przekonaniem książkę polecam każdemu, kto lubi piękne, wypełnione ciepłem i niewyjaśnionymi tajemnicami historie miłosne. Historia Anny i Michała dotknie Wasze serca i sprawi, że zaszklą się Wam oczy. A kiedy zamkniecie ostatnią stronę, jedyne co będziecie chcieli zrobić, to przytulić się do książki a potem przeżyć tę historię raz jeszcze. Ja z pewnością zaopatrzę się w swój egzemplarz, bo ta wyjątkowa historia zasługuje na to, by do niej wracać.

pokaż więcej

 
2017-05-09 17:00:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Kiedy kończyłam czytać "Mniej złości, więcej miłości" obiecałam sobie, że jak najprędzej sięgnę po kontynuację losów bohaterów, których niezmiernie polubiłam, tym bardziej, że zaskakujący finał drugiej części tylko podsycił moją ciekawość co będzie dalej. W końcu udało mi się dopaść książkę w bibliotece, a gdy dałam się porwać lekturze, spędziłam niezwykle trzymające w napięciu chwile.

...
Kiedy kończyłam czytać "Mniej złości, więcej miłości" obiecałam sobie, że jak najprędzej sięgnę po kontynuację losów bohaterów, których niezmiernie polubiłam, tym bardziej, że zaskakujący finał drugiej części tylko podsycił moją ciekawość co będzie dalej. W końcu udało mi się dopaść książkę w bibliotece, a gdy dałam się porwać lekturze, spędziłam niezwykle trzymające w napięciu chwile.

"Kropla zazdrości, morze miłości" to już ostatnia część opowiadająca o losach Kingi, Hani oraz bliskich im osób. Jest mi z tego powodu smutno, bo naprawdę bardzo polubiłam bohaterów powieści, co więcej - wzbudzili we mnie ogrom empatii, ja wręcz żyłam ich problemami! Zupełnie jakby dotykały bezpośrednio mnie. Przez większość historii odczuwałam najszczersze zdenerwowanie i stres, nie dowierzając temu, co też autorka funduje tym biednym bohaterom. Z goryczą musiałam przyznać, że zafundowała im po prostu samo życie.

Tej powieści nie da się streścić bez spoilerów, dlatego jeżeli macie w planach poznać tę wspaniałą serię, to możecie pominąć mój krótki opis fabuły, choć postaram się w nim nie nakreślić za wiele szczegółów.

Kinga wciąż nie otrząsnęła się po stracie, jakiej doznała kilka miesięcy temu. Musi stawić czoła teraźniejszości i przyszłości, tym bardziej, że ma dla kogo. Jak zawsze może liczyć na Hanię i Mirę, a także na swoją rodzinę, zwłaszcza przezabawną, ale jakże mądrą babcię Janinę. W życiu Kingi szykuje się wiele zmian, nie tylko tych związanych z pracą, którą już niedługo może stracić. Kinga przypadkowo stanie się świadkiem dziwnej sytuacji i po raz kolejny jej bezpieczeństwo zostanie poważnie zagrożone. Jaki udział w tym wszystkim ma znienawidzony przez nią Kamil i jej szef?
Wielkie zmiany szykują się również u Hani i Wiktora, którzy coraz bardziej się od siebie oddalają. Pomimo niegasnącego między nimi uczucia, bohaterowie coraz rzadziej znajdują wspólny język, a kłótnie stają się rutyną. Hania coraz więcej czasu spędza z kolegą z pracy - Arturem. Czy przez niego rozpadnie się związek Hani i Wiktora? Jedno jest pewne - Artur bardzo poważnie namiesza w życiu bohaterów.

Autorka po raz kolejny ukazała ogromny talent, tworząc historię, która jednocześnie wzrusza i przeraża, smuci i wywołuje uśmiech, za to nieustannie, od samego początku trzyma w ogromnym napięciu. Z niecierpliwością dążyłam do finału, a kiedy do niego dotarłam po prostu odjęło mi mowę. Kilka razy wracałam do fragmentu, w którym Kinga telefonuje do Hani, by przekazać jej szokujące wieści, zostawiając mnie w takim samym szoku w jakim byli bohaterowie. Takiego zwrotu akcji się nie spodziewałam, choć czułam, że nie wszystko było tak idealne, jak się wydawało.

Pomimo wielu trudności, z jakimi borykają się bohaterowie, książka została napisana tak przyjemnym, swobodnym stylem, że mknęłam po stronach jak szalona. Lekkie pióro autorki to kolejny atut, dla którego chętnie sięgnę po jej inne książki. Z pewnością autorka zna się na tym co robi, a robi to bardzo dobrze.

Mój zachwyt wzbudziła również kreacja bohaterów - każdy z nich inny, a każdy jakże prawdziwy. Można naprawdę wyczuć emocje bohaterów, wczuć się w ich problemy i dylematy. Jednych rozumiemy doskonale, innych staramy się zrozumieć, jednak każdy z bohaterów ma swoje racje a ich postępowanie uświadamia nam, że każdy ma prawo w życiu się pogubić. Najważniejsze jednak, by odnaleźć z powrotem tę właściwą drogę.

pokaż więcej

 
2017-05-07 10:30:12
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-06 11:13:28
Dodała książkę na półkę:
 
2017-05-06 11:13:14
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-05 22:44:05
Dodała książkę na półkę:
Cykl: Beatrice Kaspary (tom 1) | Seria: Gorzka Czekolada
 
2017-05-05 12:44:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Po raz pierwszy miałam okazję przeczytać autobiografię. Zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać i nie byłam przekonana, czy przypadnie mi do gustu poznawanie prawdziwego życia całkiem obcego mi człowieka, o którym po raz pierwszy usłyszałam niedawno, właśnie przy okazji premiery owej książki. Kiedy przeczytałam o czym jest ta książka, tknęło mnie przeczucie, że musi być niezwykle... Po raz pierwszy miałam okazję przeczytać autobiografię. Zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać i nie byłam przekonana, czy przypadnie mi do gustu poznawanie prawdziwego życia całkiem obcego mi człowieka, o którym po raz pierwszy usłyszałam niedawno, właśnie przy okazji premiery owej książki. Kiedy przeczytałam o czym jest ta książka, tknęło mnie przeczucie, że musi być niezwykle wartościowa i od razu postanowiłam sobie, że ją przeczytam, choć jak już wspomniałam - nie wiedziałam jak zareaguję na pierwsze spotkanie z gatunkiem. Okazało się, że mimo przytłaczającej tematyki, spotkanie z książką wcale nie należało do smutnych. Było raczej refleksyjne, choć zdarzyło mi się podczas czytania epilogu uronić łzę.

Z początku myślałam, że czeka mnie 232 stron zmagań autora z chorobą. Oczekiwałam, że pewnie Paul Kalanithi pod wpływem choroby przewartościował swoje życie i będzie chciał przekonywać czytelników do tego, by czerpali z życia najwięcej ile się da. Nie do końca moje oczekiwania się sprawdziły, co akurat okazało się bardzo pozytywnym zaskoczeniem.

Jak się okazało, książka podzielona została na 2 części.

Pierwsza część książki nie skupia się na chorobie Paula, ale na początkach jego kariery. Paul opisuje czasy swojej młodości, studiów, o tym jak poczuł swoje powołanie, aby oddać się neurochirurgii. Możemy również spojrzeć na początki jego pracy w tym zawodzie. W książce Paul wyjawia swoje dylematy, wspomina wybory, jakich musiał dokonywać jako lekarz - zarówno te złe, jak i te dobre. Uczestniczymy w jego pierwszym zetknięciu ze śmiercią pacjenta, i śledzimy pierwsze odpowiedzialne decyzje.

W tej części czytamy również o przeprowadzonych przez Paula zabiegach i operacjach, poznajemy także jego życzliwe relacje z pacjentami i rodzinami pacjentów, których niejednokrotnie musiał informować o tragicznych wieściach. Poznajemy receptę Paula na to, jak delikatnie, ale przekonująco informować rodzinę pacjenta o tym, co może być dla chorego najlepsze. A tym "najlepszym" czasami może być właśnie śmierć.

Paul Kalanithi poświęca również miejsce na opisanie wzajemnych relacji ze współpracownikami. Przytoczonych zostaje wiele sytuacji, które pozostawiają z refleksją. Uświadamiamy sobie, jak ciężka i odpowiedzialna jest praca lekarzy, w szczególności u neurochirurgów, gdy od śmierci, czy paraliżu może dzielić zaledwie drgnięcie ręki podczas zabiegu. Do tego trzeba mieć powołanie i niewątpliwie to powołanie widać było u Paula Kalanithiego.

Druga część skupia się już konkretnie na zmaganiach Paula z chorobą. Paul z lekarza staje się pacjentem. Możemy dostrzec, jak ogromne wsparcie miał Paul w swojej żonie, rodzinie i wśród przyjaciół. Tutaj również autor musiał zmierzyć się z wieloma dylematami takimi jak np. czy kontynuować pracę w zawodzie, jakiego leczenia się podjąć, czy zdecydować się na powiększenie rodziny... Przede wszystkim respekt budzi nastawienie Paula do sytuacji, w której się znalazł, a także decyzja, jaką po ponad 20 miesiącach walki z chorobą przyszło mu podjąć.

"Jeszcze jeden oddech" to książka, która uzmysławia, że życie nierozerwalnie wiąże się ze śmiercią. Wie to każdy z nas, ale większość z nas nie myśli o tym na co dzień. Każdy żyje w przekonaniu, że śmierć nadejdzie później niż prędzej. Historia Paula Kalanithiego oswaja nas z myślą, że każdy z nas ma swój koniec. Dzięki świadectwu Paula, jego mądrym refleksjom, książka przygotowuje na to, co nieuchronne. To poruszająca, mądra historia, którą powinien przeczytać każdy z nas. A epilog jest najbardziej wzruszającym epilogiem, wśród wszystkich epilogów jakie przeczytałam w całym swoim życiu.

Osobiście wyniosłam bardzo wiele z tej historii. I nie chodzi tu o kwestię doceniania życia i czerpania radości z każdej chwili. Nie to było zamiarem Paula. Jego celem było to, by pomóc ludziom zrozumieć śmierć i pokazać, jak kończy się nasza droga zwana życiem. Nie mam wątpliwości, że Paul ten cel osiągnął.

pokaż więcej

 
2017-05-03 23:39:16
Dodała książkę na półkę:
Autor:
 
2017-05-01 14:39:44
Dodała książkę na półkę:
 
2017-04-30 10:50:47
Dodała książkę na półkę:
 
2017-04-29 21:04:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

To niestety będzie bardzo krytyczna recenzja, w której trudno Wam będzie doszukać się słów pochwały. Sama się temu ogromnie dziwię, bo muszę przyznać, że do tej pory o tej książce czytałam same pozytywne opinie i widziałam, że uzyskuje raczej pozytywne i dość wysokie oceny. Większość wypowiada się o niej ciepło i w samych superlatywach. Z tym, co piszą inni mogę zgodzić się w jednym, ale to... To niestety będzie bardzo krytyczna recenzja, w której trudno Wam będzie doszukać się słów pochwały. Sama się temu ogromnie dziwię, bo muszę przyznać, że do tej pory o tej książce czytałam same pozytywne opinie i widziałam, że uzyskuje raczej pozytywne i dość wysokie oceny. Większość wypowiada się o niej ciepło i w samych superlatywach. Z tym, co piszą inni mogę zgodzić się w jednym, ale to raczej stwierdzenie faktu niż opinia - książka porusza trudny temat jakim jest białaczka u młodej kobiety, matki trójki dzieci.

Renata jest kobietą, która totalnie poświęca się rodzinie, zwłaszcza swoim dzieciom, bo jej męża - Mateusza - ciągle nie ma w domu. Pochłonięty pracą rzadko bywa w domu, którym zajmuje się Renata. U bohaterki ni stąd ni zowąd zaczynają się ujawniać niepokojące objawy choroby - szybko się męczy, często krwawi a na ciele ma coraz więcej siniaków. Kiedy w końcu robi badania, diagnoza brzmi jak wyrok - ostra białaczka. Jak bohaterka radzi sobie z chorobą? Czy otrzyma w końcu tak potrzebne jej wsparcie męża? Czy uda jej się wygrać walkę o życie?

Nie powiem Wam, bo nie wiem. Niestety nie byłam w stanie doczytać książki do końca.

Bardzo nie lubię wystawiać takich opinii, ale cóż, chcę być szczera sama ze sobą, więc nie będę na siłę jej zachwalać. To chyba moje trzecie tak bardzo nieudane spotkanie z jakąkolwiek książką. Ale dopiero drugi raz zdarza mi się odłożyć książkę, nie doczytawszy jej do końca. Muszę z ręką na sercu przyznać, że ta książka totalnie mnie rozczarowała. Zwykle doczytuję książki do końca, ale tu po prostu nie umiałam się do tego zmusić. No po prostu się nie dało... Tak mnie niekiedy irytował styl pisania autorki, że po 255 stronach wymiękłam i odłożyłam książkę. Cała książka liczy 629 stron a męczyć mnie zaczęła po jakichś kilkudziesięciu stronach, więc i tak podziwiam się za to, że dobrnęłam do tej 255 strony, bo miałam ochotę już dużo wcześniej przerwać lekturę. Myślałam, że może tylko początek jest taki nużący, ale niestety im dalej brnęłam w tę historię, tym bardziej mnie ona irytowała i zamiast budzić moje współczucie dla bohaterów, wzbudzała współczucie dla mnie samej, że się z nią jeszcze męczę.

W każdej książce staram się wyłapywać przede wszystkim plusy. W przypadku tej książki mam wrażenie, że szukałam ich na siłę, bo minusów tu pod dostatkiem. Z ręką na sercu, ale ta książka ma tylko dwie zalety: pomysł na fabułę i prosty, nieskomplikowany (acz czasem sztuczny) język.

Minusów jest tyle, że nie będę ich wszystkich wymieniać. Wymienię te, które najbardziej mnie drażniły. Przede wszystkim sztucznie brzmiący język i częste dialogi bohaterów o niczym konkretnym. Również kompletnie niepotrzebne przemyślenia bohaterów i to nawet tych, którzy nie odgrywają większej roli w historii. Niczego to nie wniosło do książki a jedynie zapychało strony.

Moim zdaniem książka zupełnie pozbawiona jest emocji. Nie było ich ani w bohaterach, ani we mnie. W niektórych momentach spodziewałam się, że będzie dramatycznie, że w końcu pojawi się jakiś dreszczyk, że nastąpi jakiś moment przełomowy i nareszcie będzie się coś działo. Niestety, na nadziejach się skończyło.

[SPOILER! zupełnie zszokowała mnie scena, gdy Renata dowiaduje się o kochance męża. Ja tu się spodziewałam jakichś łez, krzyków, rozpaczy, rozwodu, zwrotów akcji, hura w końcu zacznie się coś dziać... A tu szok! Bohaterka przyjęła informację o zdradzie męża tak, jakby się dowiedziała, że właśnie spadł śnieg. Nie załamała się, nie rozpaczała. Co więcej, nawet potem normalnie rozmawiała ze swoim mężem, tak jakby zdrada była dla niej czymś normalnym i rutynowym. No chyba takie rzeczy się w rzeczywistości nie dzieją...].

Przyznam szczerze, że co chwilę sprawdzałam ile jeszcze stron zostało do końca. Męczyła mnie ta książka. Dawno nie czytałam tak nijak napisanej powieści. Opis zapowiadał ciekawą, emocjonującą historię, która pewnie wywołałaby sporo emocji, gdyby została inaczej napisana. Totalnie niewykorzystany potencjał. No powiedzcie sami. Czy poniższy dialog nie brzmi sztucznie?

"Mateusz całuje każdy skrawek skóry Renaty.
- Łaskoczesz - szepcze ona.
- Mhm - odpowiada Mateusz spomiędzy jej ud.
- Oj, wiruje, świat wiruje - szepcze znów Renata.
- Mhm - odpowiada Mateusz."

No heloł. Nie kupuję tego. Nic a nic. Nie przekonuje mnie to, nie wywołuje emocji, wręcz żenuje i śmieszy. W podobnie suchy sposób została napisana zdecydowana większość książki. Autorka nie skupia się za bardzo na uczuciach bohaterów. Opisuje ich zachowania, czasem niepotrzebnie wtrąca rzeczy mało istotne, ale emocji mi w nich brak. Liczą się tylko suche fakty. Jest tak albo tak, ten robi to, ten tamto, ten powiedział to, ten odpowiedział tak i kropka.

Bohaterowie również nie zdobyli mojej sympatii. Renata od początku mnie irytowała swoim zachowaniem. Zgrywała chojraka i lekceważyła objawy poważnej choroby. I tak przez pierwsze 150 stron musiałam się męczyć z upartą bohaterką, która za nic miała swoje zdrowie i twierdziła, że nic poważnego się nie dzieje. Jej mąż - Mateusz też nie przykuł mojej uwagi niczym szczególnym.

Zawiodłam się bardzo. Myślałam, że historia mnie porwie, że wraz z bohaterką będę rozpaczała nad jej chorobą, że będę jej współczuła. Nastawiłam się na historię, która na długo zapadnie w mojej pamięci. No cóż... zakończyłam nie dobrnąwszy nawet do połowy, ale niestety te 255 stron w ogóle mnie nie zachęciło do tego, by czytać dalej. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie porwała mnie ta historia.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
487 36 592
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (61)

Ulubieni autorzy (9)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (25)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd