Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zuzanna 
23 lat, kobieta, Jastrzębie-Zdrój, status: Czytelniczka, dodała: 6 cytatów, ostatnio widziana 4 dni temu
Aktywności
2017-06-23 14:37:57
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-23 12:49:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione
Autor:
Cykl: Promyczek (tom 1)

Ta książka chodziła za mną od dłuższego czasu, jednak dopiero niedawno wpadła w moje ręce. Z początku nieco się przeraziłam ilością stron i zwątpiłam w to, czy uda mi się ją skończyć w miarę szybko. Moje obawy okazały się bezzasadne, bo kiedy dałam się wciągnąć w świat "Promyczka" nic nie było w stanie mnie z niego wyciągnąć.

Tytułowy Promyczek to nikt inny jak Kate Sedgwick. Nie bez powodu...
Ta książka chodziła za mną od dłuższego czasu, jednak dopiero niedawno wpadła w moje ręce. Z początku nieco się przeraziłam ilością stron i zwątpiłam w to, czy uda mi się ją skończyć w miarę szybko. Moje obawy okazały się bezzasadne, bo kiedy dałam się wciągnąć w świat "Promyczka" nic nie było w stanie mnie z niego wyciągnąć.

Tytułowy Promyczek to nikt inny jak Kate Sedgwick. Nie bez powodu nazywa ją tak Gus - największy przyjaciel Kate. Od samego początku życie Kate było falą nieszczęść i smutków. Mimo to, dziewczyna zachowała optymizm i pogodę ducha. Kate ma jedną zasadę - żadnych związków. Dziewczyna nie chce nikogo zranić, więc miłość trzyma od siebie z daleka. Jednak ta i tak ją dopada - nagle, niespodziewanie, w najmniej odpowiednim momencie. Czy Kate wierna swoim zasadom będzie potrafiła zwalczyć swoje uczucie do Kellera Banksa? A może da sobie w końcu szansę na skosztowanie odrobiny szczęścia?

"Promyczek" to powieść, którą powinien przeczytać każdy. Jestem tego pewna. Niesie za sobą wiele ważnych przekazów a sama Promyczek jest postacią godną naśladowania. Jej życiowa postawa wzbudziła mój szacunek do bohaterki. Może była nieco wyidealizowana, zbyt doskonała charakterem, może było to wszystko trochę nierealne... ale gdyby takie nie było, książka nie byłaby tak cudowna i całość nie byłaby taka poruszająca.

Nie tylko postać Promyczka zasługuje na uwagę, bo jest też wielu innych bohaterów, którzy skradli moje serce. Przede wszystkim Gus, z którym Kate przyjaźni od zawsze. Takiej przyjaźni jaka łączyła tę dwójkę można tylko pozazdrościć. Bohaterowie byli w stanie zrobić dla siebie wszystko, razem dzielili smutki i radości i zawsze mogli na sobie polegać. Obojętny nie pozostał mi również Keller - od początku czułam, że to wyjątkowa postać, która ukrywa przed światem jakieś tajemnice. Te tajemnice tylko wzmogły moją sympatię, ale też współczucie do tego bohatera. W jego osobowości mogłabym się zakochać... Można powiedzieć, że bohaterowie powieści to jedna wielka kochająca się rodzina. I chyba właśnie ta wszechobecna miłość mnie tak ujęła.

Ale ta książka jest nie tylko o tym co dobre, ale też o tym co złe, smutne i przykre. Nie da się ukryć, powieść zahacza również o trudne tematy, przez co historia poruszyła moje serce. Nie wstrząsnęła nim, nie przyprawiła o palpitacje, ale zagwarantowała niezapomniane wzruszające, ale też smutne chwile, którym towarzyszyły najszczersze łzy. Ta historia to cała paleta uczuć, ich różnorodność sprawiła, że nawet na chwilę się nie nudziłam. Finału się domyślałam - nie trudno było zgadnąć jak kończy się powieść, kiedy tyle się słyszało o tym, że to zakończenie jest trudne. Mimo to uważam, że taki finał był potrzebny, by ta książka nie była kolejną zwykłą schematyczną młodzieżówką z happy endem, o której zapomina się po odłożeniu na półkę. Zakończenie zagwarantowało mi emocje, dzięki którym jeszcze długo będę pamiętać historię Promyczka. To zdecydowanie jedna z najbardziej poruszających historii jaką znam.

Polecam tę książkę KAŻDEMU - nieskomplikowany język i swobodny styl jakim posługuje się Kim Holden sprawiają, że historię i przekaz jaki z niej płynie przyswaja się lekko. "Promyczek" to powieść, którą chce się mieć w swojej biblioteczce i dzielić się nią z innymi po to, by mogła trafić do jak największej ilości osób. Myślę, że Promyczek na to zasługuje. Jego historia poruszy najbardziej zatwardziałe serca.

pokaż więcej

 
2017-06-21 21:59:45
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Tak wygląda szczęście (tom 1)
 
2017-06-17 13:15:14
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Pieter Vos (tom 1)
 
2017-06-13 21:48:11
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-10 19:33:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych autorek. Zawsze to podkreślam, ilekroć mowa o jej twórczości. Każdy fan New Adult, pomimo dominującej schematyczności i przewidywalności gatunku, nie przejdzie obojętnie obok jej powieści. Dlaczego? Właśnie dlatego, że Colleen Hoover potrafi wyjść poza ramy schematu i stworzyć historię tak piękną, odmienną od innych i pełną najprawdziwszych emocji,... Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych autorek. Zawsze to podkreślam, ilekroć mowa o jej twórczości. Każdy fan New Adult, pomimo dominującej schematyczności i przewidywalności gatunku, nie przejdzie obojętnie obok jej powieści. Dlaczego? Właśnie dlatego, że Colleen Hoover potrafi wyjść poza ramy schematu i stworzyć historię tak piękną, odmienną od innych i pełną najprawdziwszych emocji, że skończywszy jedną książkę już ma się ochotę sięgać po kolejną, a potem następną i jeszcze następną... Jej książki są jak narkotyki - łatwo im się poddać i szybko od nich się uzależnić. Autorka jest absolutną mistrzynią wywoływania emocji, zarówno sama fabuła jak i zakończenia jej książek są cudownie wzruszające, często też nie pozostawiają mnie bez zdumienia. Są piękne w swej prostocie, zachwycają swą ideą. Dlaczego w takim razie zamykając ostatnią stronę "Confess" czułam coś na kształt rozczarowania?

Auburn i Owen spotykają się przypadkiem - dziewczyna po trudnych życiowych przejściach rozpaczliwie szuka dodatkowego zatrudnienia. Szczęśliwym zrządzeniem losu trafia do galerii Owena, który pilnie potrzebuje nowej pracownicy. Auburn ma mu pomagać podczas wystawy, która ma się odbyć tego wieczoru. Owen jest niezwykle utalentowanym malarzem, a jego obrazy inspirowane są anonimowymi wyznaniami innych ludzi. Między bohaterami od razu nawiązuje się nić porozumienia i sympatii. Jednakże uczucie, jakie rodzi się między tą dwójką skazane jest na klęskę. Skrywane przez nich tajemnice oraz inne życiowe priorytety są poważną przeszkodą wspólnego szczęścia.

Cenię sobie narrację jaką zastosowała autorka. Jest według mnie idealna dla takich powieści - biegnie dwutorowo, widzimy więc wszystko naprzemiennie oczami Auburn i Owena. Pozwala to bliżej poznać bohaterów i wgłębić się w ich historię - zarówno tę wspólną, jak i każdego z osobna. Podsyca to również ciekawość, bo od razu dowiadujemy się, że Auburn wcale nie jest obca Owenowi, co tylko prowokuje do tego, by czytać dalej. Czytać i odkrywać sekrety z życia obojga... Prawdę poznajemy w finale, który zupełnie mi nie pasował do tej cudownej historii.

Historia Auburn i Owena jest piękna. Oboje doświadczeni przez los zmagają się z własnymi demonami. W imię miłości do najbliższych zdolni są do największych poświęceń - nawet do poświęcenia własnego związku, który mógłby być wyjątkowy. Autorka niezwykle autentycznie oddała chemię jaka pojawiła się między tą dwójką i tego nie można odmówić Hoover - potrafi tak plastycznie opisać uczucia, że wypieki pojawiają się na twarzy i serce zabije szybciej od samego czytania, jak rodzi się miłość. I nie trzeba żadnych erotycznych scen, by oddać intymność sytuacji. Emocje tej dwójki natychmiast udzielają się czytelnikowi, którego serce do końca pragnie wierzyć, że happy end to tylko kwestia czasu...

Ogromne pochwały należą się autorce za cudowny motyw wyznań towarzyszących obrazom. Były one tak prawdziwe, że niekiedy aż wstrząsające. Dodawały pewnej dojrzałości całej książce i działały na wyobraźnię. Zarówno anonimowe wyznania jak i obrazy Owena, które można zobaczyć na kartkach powieści, stanowią wspaniały dodatek do całości i tylko wzbogacają wartość książki.


"Kiedy jestem przy Tobie, myślę o tych wszystkich wspaniałych rzeczach,
które mógłbym robić bez Ciebie".


Po niesamowitej historii o pięknym uczuciu, pełnym poświęceń i nie pozbawionym przeciwności losu, przychodzi finał niosący wyjaśnienia. Finał, który ciężko jednoznacznie mi ocenić. Nie spodziewałam się bynajmniej, że pojawi się jakiś zgrzyt. Jednak dla mnie zakończenie było nieco pozbawione emocji i nie tego się spodziewałam. Cieszę się, że Owen ujawnił ostatnią ze swoich tajemnic, ale zupełnie nie pasowało mi to do Hoover i jej stylu kończenia powieści. Czuję się nieco... zawiedziona? Pomijając fakt, że scenariusz finału jest możliwy do przewidzenia na pewnym etapie powieści, może sama nie odwzorowałam go w swoich przypuszczeniach idealnie, ale o pewnych elementach układanki czytelnik zostaje uprzedzony i jest w stanie poskładać z nich całość. Moje rozczarowanie wynika chyba właśnie z braku emocji i napięcia tak charakterystycznego dla ostatnich kartek innych powieści Hoover. Mam wrażenie, że autorce zwyczajnie zabrakło polotu i ambitniejszego pomysłu na zakończenie, które wydaje się zbyt proste i banalne. O ile całość jest cudowna, to jednak nie potrafiłam pozbyć się wrażenia, że zakończenie trochę tę cudowność osłabiło.

Podsumowując, muszę przyznać, że "Confess" nie jest według mnie najlepszą książką autorki, za jaką uchodzi, ale nie jest też książką złą. Nie można jej odmówić niezwykłego klimatu. "Confess" to książka, która się podoba, ale tym, którzy znają twórczość autorki i wiedzą na co ją stać, może to nie wystarczyć. Ciężko mi określić które miejsce w rankingu książek autorki przyznałabym tej powieści, ale na pewno nie znalazłaby się na podium. Wydaje mi się ona jednak bardziej dojrzała niż pozostałe, co jest jej niewątpliwą zaletą. Nie jest przesłodzona i mimo tego co sądzę o zakończeniu, fabuła nie jest pozbawiona emocji, jednak ich ilość jest oszczędna. "Confess" to powieść emocjonalnie wyważona, taka w sam raz żeby nie znudzić czytelnika, ale też by nie narażać zbyt często na palpitacje serca, które tak uwielbiam czytając książki Colleen Hoover. No cóż, osobiście uważam, że autorkę stać na zdecydowanie bardziej zapadające w pamięci zakończenia, dla takich urzekających historii.

pokaż więcej

 
2017-06-09 20:58:23
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-09 13:19:11
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-09 13:17:34
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-09 11:42:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Drogi prawdziwej miłości nigdy nie są proste"

Najgorzej jest napisać recenzję, gdy książka pozostawia w takim szoku, że ciężko znaleźć jakiekolwiek słowa, by go wyrazić. Więc napiszę po prostu - jestem w szoku i to głębokim. Thrillery stają się moją nową miłością. Po tym co spotkało mnie podczas lektury "Co kryją jej oczy" nie mogło być inaczej. Jestem tą książką oczarowana, choć ciężko...
"Drogi prawdziwej miłości nigdy nie są proste"

Najgorzej jest napisać recenzję, gdy książka pozostawia w takim szoku, że ciężko znaleźć jakiekolwiek słowa, by go wyrazić. Więc napiszę po prostu - jestem w szoku i to głębokim. Thrillery stają się moją nową miłością. Po tym co spotkało mnie podczas lektury "Co kryją jej oczy" nie mogło być inaczej. Jestem tą książką oczarowana, choć ciężko znaleźć w niej cokolwiek czarującego. Jest mroczna, tajemnicza i... nieprzewidywalna. A finał zwala z nóg.

Adele i David niegdyś zakochani w sobie po uszy młodzi ludzie, dziś oboje są pełni świadomi tego, że w ich małżeństwie nie dzieje się najlepiej. Ma okazję przekonać się o tym również Louise - sekretarka Davida, która romansuje ze swoim szefem i jednocześnie przyjaźni się z jego żoną. Taki trójkąt nie wróży nic dobrego, zwłaszcza, gdy nagle sprawy małżeństwa stają się dla Louise ważniejsze niż jej własne życie. Tylko kto w tym układzie gra fair? David o dwóch twarzach, z czego ta gorsza kreuje zimnego, oschłego, agresywnego mężczyznę, czy Adele - piękna, zastraszona, więziona przez męża i faszerowana lekami przeciwpsychotycznymi żona? Jakie tajemnice skrywa małżeństwo? W tej historii nic nie jest takie, na jakie wygląda.

"Co kryją jej oczy" to książka, która autentycznie intryguje, choć nie od samego początku się ją rozumie. Przyznam, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron czułam się nieco ogłupiona i nie potrafiłam znaleźć sensu tego wszystkiego. Na próżno zresztą go szukać w fabule, wyjaśnienie przyszło dopiero z finałem. Właściwie przez większą część książki czytelnik wie tylko, że gdzieś czai się zło, że są jakieś sekrety i że nic nie jest przypadkowe. To co dzieje się w książce, jest dokładnie ze sobą powiązane i doskonale przemyślane, tak by po zamknięciu ostatniej strony pozostał szok i dreszcze na plecach. Ja je czułam. Autentycznie.

Narracja prowadzona jest naprzemiennie z perspektywy Adele i Louise, przeplatana niekiedy opisami przeszłości Adele z okresu, gdy nie była jeszcze żoną Davida. Taki zabieg narracyjny powoduje, że czytelnik ma okazję dobrze poznać obie bohaterki i szybko wysnuć odpowiednie wnioski.

Na ogromne uznanie zasługuje kreacja bohaterów i ich portrety psychologiczne. Dla Adele nie ma nic ważniejszego niż miłość do męża i jest to niezaprzeczalne. Kocha go i z tej miłości jest w stanie posunąć się do wszystkiego, do największego zła. Tkwi w chorym związku, znosi oschłość Davida, upokorzenia a przed innymi gra żonę idealną. Jednak przy tej bohaterce zapala się lampka ostrzegawcza. Oho, ona coś kombinuje... Jej przyjaźń z Louise jest najbardziej intrygującym wątkiem w całej powieści. Przez cały czas zastanawiałam się - po co ona robi z nią to wszystko?! Na pewno musi mieć w tym jakiś cel... Wszystko wyjaśnia się oczywiście w finale, ale do tego czasu istniało poważne ryzyko, że obgryzę z nerwów wszystkie paznokcie.
Przyjaźń Adele i Louise jest nieprzypadkowa o czym czytelnik dowiaduje się bardzo szybko, co tylko potęguje ciekawość co do tej przedziwnej sytuacji. Adele i Louise... przyjaciółki, o których nie może dowiedzieć się David. Jest to bohater, o którym wiemy tak naprawdę najmniej. Nie dowiadujemy się, co siedzi w jego głowie, czy naprawdę jest brutalnym tyranem czy jego działania mają inny sens. Jego zachowanie jest dalekie od zachowania kochającego męża. Nie potrafiłam go rozgryźć, ale nie o to w tym wszystkim chodziło. Jest bohaterem ważnym, ale raczej nie najważniejszym. I z pewnością jest coś, co wiąże tych małżonków. To przeszłość...

Nadal mam w głowie chaos. "Co kryją jej oczy" to książka, o której nie można powiedzieć "podobała mi się", bo słowo "podobała" jest tu nie na miejscu i nie pasuje do całości. To książka, która po prostu zachwyca swym intrygującym tajemniczym klimatem, sekretami, które czuć w powietrzu, zakończeniem, po którym nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Jeśli ktoś był w stanie je przewidzieć, to chapeau bas! GORĄCO POLECAM! Gwarantuję zaczytanie, które oderwie Was od reszty świata.

pokaż więcej

 
2017-06-07 00:08:42
Dodała cytat z książki: Szept wiatru
Życie jest najpiękniejszą z tajemnic, a na dodatek mamy pewność, że nigdy do końca tej tajemnicy nie odkryjemy.
 
2017-06-07 00:07:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Szkoła latania (tom 3)

"Życie jest najpiękniejszą z tajemnic, a na dodatek mamy pewność, że nigdy do końca tej tajemnicy nie odkryjemy."

Zazwyczaj lekkie i przyjemne powieści obyczajowe pochłaniam w ekspresowym tempie. Przeczytanie ostatniej części serii o Kaśce Lasce p.t. "Szept wiatru" zajęło mi jednak nieco więcej czasu niż zwykle, czego powodem nie był bynajmniej brak czasu (choć owszem miałam go mało), a już...
"Życie jest najpiękniejszą z tajemnic, a na dodatek mamy pewność, że nigdy do końca tej tajemnicy nie odkryjemy."

Zazwyczaj lekkie i przyjemne powieści obyczajowe pochłaniam w ekspresowym tempie. Przeczytanie ostatniej części serii o Kaśce Lasce p.t. "Szept wiatru" zajęło mi jednak nieco więcej czasu niż zwykle, czego powodem nie był bynajmniej brak czasu (choć owszem miałam go mało), a już na pewno nie to, że źle mi się ją czytało. Zmuszona byłam robić sobie przerwy od książki, bo zwyczajnie nie umiałam naraz przyjąć tylu emocji. Odłożenie książki na bok, ochłonięcie od doprowadzających mnie do palpitacji wydarzeń i przewietrzenie umysłu było w moim przypadku jedynym sposobem na to, żeby ukoić nerwy. Oj korciło mnie strasznie, żeby zerknąć na ostatnią stronę i uspokoić trochę ciekawość i towarzyszące jej napięcie, ale na szczęście tego nie zrobiłam. Wytrwale, kartka po kartce zmierzałam z ogromnym przejęciem do finału tej historii, która jeszcze w pierwszej części była zwyczajną lekką powieścią, przeznaczoną bardziej dla młodzieży. Drugi tom okazał się dojrzalszy ze względu na problemy bohaterki i to, jak sobie z nimi radziła, bo niewątpliwie Kasia wykazała się niebywałą dojrzałością. Ale trzeci tom zdecydowanie w tej kwestii przebił poprzednie części...

Życie Kasi po raz kolejny przybrało niespodziewany obrót. Długotrwałe szczęście nie zostało wpisane w losy bohaterki, która posłuchawszy głosu rozsądku, po raz kolejny musi pożegnać się z miłością swojego życia. Uleczenie złamanego serca jest dla niej trudne, ale jak zawsze ogromne wsparcie okazuje jej Zocha. To właśnie dzięki niej i posiadanym przez nią informacjom w Kasię wstępuje nowa nadzieja na odzyskanie ukochanego, bowiem jak się okazuje - nic nie jest tak oczywiste jak się wydaje. Zdeterminowana i zdolna do największych poświęceń Kasia zrobi wszystko, by odzyskać Maksa. Tylko co na to bezwzględna Karolina, która nie uznaje porażek? Czy Kasia podejmując próbę odzyskania ukochanego narazi się na niebezpieczeństwo? Czy bohaterom pisany jest happy end?

W tej części autorka od samego początku pozostawia czytelnika w napięciu, zasypując go informacjami, które zwiastują ogrom emocji w kolejnych rozdziałach książki. I te emocje niewątpliwie mi towarzyszyły. Z niepokojem obserwowałam poczynania Kasi, która odkrywając sekrety Karoliny, postawiła wszystko na jedną kartę i postanowiła zawalczyć o ukochanego. Jak można się domyślić - Karolina łatwo nie odpuści, przez co niemal cały czas trwałam w zdenerwowaniu, ale też w ogromnej ciekawości, jak zakończy się walka tych dwóch kobiet o jednego mężczyznę.

Bohaterowie i tym razem mnie nie zawiedli. Kasia jest tak autentyczną bohaterką, że pozostaje bić brawo autorce za jej kreację, za stworzenie postaci wywołującej empatię, postaci, z którą czytelnik ma ochotę się spotkać i wysłuchać jej historii. A niewątpliwie warto tę historię poznać, bo mogłaby ona przytrafić się każdemu - wszak wielu ludzi zmaga się z otyłością, z brakiem akceptacji, z kompleksami, jak również z problemami w miłości, z byciem "tą drugą", z konfliktami z rówieśnikami a także ze zgrzytami w relacjach rodzinnych czy też z brakiem zrozumienia u bliskich osób. Wielu ludzi pragnie zawalczyć o swoje szczęście a Kasia jest jedną z takich postaci, która może zainspirować do tego, by zmienić coś w swoim życiu, by nie bać się podejmować ryzyka i stawiać czoła przeciwnościom losu.

Samo zakończenie było dla mnie prawdziwą niespodzianką, gdyż rozwiązania jakie zastosowała autorka w ogóle się nie spodziewałam - autorka proponuje czytelnikowi dwa alternatywne zakończenia i tylko od czytelnika zależy, który finał wybierze. Czy którykolwiek z nich spełnia oczekiwania i nadzieje czytelników? Tak czy inaczej - obydwa chwytają za serce i sprawiają, że żal rozstawać się z bohaterami, którzy już zdążyli zadomowić się w moim sercu.

pokaż więcej

 
2017-06-06 13:33:25
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-06 13:26:31
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-31 23:14:32
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Moja biblioteczka
507 42 752
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (73)

Ulubieni autorzy (9)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (26)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd