Zuzanna 
czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com
24 lat, kobieta, Jastrzębie-Zdrój, status: Czytelniczka, dodała: 6 cytatów, ostatnio widziana 12 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-15 17:50:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-15 17:35:18
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: WRÓĆ DO MNIE (tom 1)
 
2018-10-15 17:22:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Matylda i Kosma (tom 2)

Bez ukochanej osoby u boku życie traci sens. Nawet, gdy miejsce drugiej połówki zastąpiły dwie małe istotki. Rok po odejściu Kosmy Matylda musi samotnie dźwigać ciężar macierzyństwa, a przy tym codziennie zmagać się z tęsknotą za ukochanym mężczyzną. Kosmie też łatwo nie jest - ile jeszcze życia mu zostało tego nikt nie wie. Kolejne dni nieubłaganie przybliżają go do śmierci. Czy dawni... Bez ukochanej osoby u boku życie traci sens. Nawet, gdy miejsce drugiej połówki zastąpiły dwie małe istotki. Rok po odejściu Kosmy Matylda musi samotnie dźwigać ciężar macierzyństwa, a przy tym codziennie zmagać się z tęsknotą za ukochanym mężczyzną. Kosmie też łatwo nie jest - ile jeszcze życia mu zostało tego nikt nie wie. Kolejne dni nieubłaganie przybliżają go do śmierci. Czy dawni kochankowie zdążą się jeszcze spotkać? Czy ich miłość jest na tyle silna, by czekać?

Po tak fenomenalnym debiucie jakim okazała się książka "Napisz do mnie" w końcu doczekaliśmy kontynuacji losów Matyldy i Kosmy. Chyba każdego, kto poznał tych cudownych bohaterów nurtowały przede wszystkim dwa pytania - "Czy Kosma przeżyje?" oraz "Czy Matylda i Kosma wrócą do siebie?". No cóż, na żadne z nich nie znajdziemy wyczerpującej odpowiedzi w drugiej części, bo jeszcze wszystko może się wydarzyć w trzeciej - finałowej. Natomiast kiedy przeczytałam pierwsze zdanie "Zaczekaj na mnie" z wrażenia zakręciło mi się w głowie i zaczęłam się obawiać co zastanę na kolejnych stronach. No cóż, brawa dla autorów za najszybsze zrobienie mnie w przysłowiowego konia. Już po kilku stronach wiedziałam, że spokojnie mogę czytać dalej. A jednak nie było wcale tak spokojnie jak wówczas myślałam.

"Zaczekaj na mnie" jest książką nieco inną niż poprzedniczka. Przede wszystkim nie znajdziemy w niej tego, co tak urzekło mnie w "Napisz do mnie", czyli cudownych, intymnych listów, które wprowadzały czytelnika w romantyczny nastrój. Nie ma już tej beztroski jaka płynęła z kart pierwszej części. Jest więcej bolesnej strony życia, choć na chwile radości autorzy też trochę miejsca znaleźli. Najbardziej cieszę się z powrotu uroczego Helmuta, który swoją obecnością i psią mądrością wprowadza w historię mnóstwo ciepła i pozytywnych uczuć.

Gdybym miała jednym zdaniem powiedzieć jak upłynęła mi lektura podsumowałabym to tak: lektura to niecierpliwe oczekiwanie na jedno spotkanie. Przypadkowe, nieprzypadkowe, byleby w końcu do niego doszło. No bo ileż można się mijać, ileż można zwlekać, upierać przy swoim i odwlekać w czasie to, co w końcu musi nastąpić. Na szczęście ten upór nie irytuje, a w przypadku Matyldy jest wręcz zrozumiały, bo o Kosmie... no cóż, decyzja Kosmy, jaką podjął wiele miesięcy temu, to temat rzeka. I trochę go rozumiem, i trochę go nie rozumiem. Bądź co bądź, w jego sytuacji nie chciałabym się nigdy znaleźć.


"Zaczekaj na mnie" jest bardziej życiowa niż "starsza siostra", bardziej gorzka, mało romantyczna i przyjemna - ale czy przez to gorsza? Absolutnie. Jest równie pełna emocji, lecz tym razem zupełnie innych. W tej części Lidia Liszewska i Robert Kornacki pokazują się czytelnikowi z nowej strony - już nie jako ci, którzy nagradzają bohaterów uśmiechem losu - tym razem autorzy nie boją się rzucać im wyzwań, dokładać trosk i zmartwień, pozostawiając dalej na kartach powieści tą swoją wrodzoną lekkość pisania. Cudowny dar - sama chciałabym umieć opowiadać tak jak Oni.
Mówi się, że istnieje coś takiego jak "klątwa drugiego tomu" - tu nie trzeba się o to w ogóle martwić. I o trzeci tom też jestem spokojna - wierzę, że Matylda i Kosma będą szczęśliwi, bo zwyczajnie na to zasługują.

pokaż więcej

 
2018-09-03 22:14:44
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-09-02 14:57:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-09-02 14:41:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

"Lokatorka" JP Delaney to jeden z tych debiutów, które dają nadzieję, że oto na rynku wydawniczym pojawił się kolejny autor, po którego twórczość czytelnicy będą sięgać w ciemno. Zafascynowana klimatem debiutanckiego thrillera nie wahałam się ani przez moment kiedy pojawiła się szansa, by przeczytać "W żywe oczy" - kolejną powieść w dorobku autora, ale co ciekawe - bazującą na innej powieści... "Lokatorka" JP Delaney to jeden z tych debiutów, które dają nadzieję, że oto na rynku wydawniczym pojawił się kolejny autor, po którego twórczość czytelnicy będą sięgać w ciemno. Zafascynowana klimatem debiutanckiego thrillera nie wahałam się ani przez moment kiedy pojawiła się szansa, by przeczytać "W żywe oczy" - kolejną powieść w dorobku autora, ale co ciekawe - bazującą na innej powieści wydanej przez tegoż pisarza, lecz pod innym nazwiskiem. Po przeczytaniu tej mącącej w głowie historii mogę stwierdzić, że różni się ona od "Lokatorki" pod wieloma względami, ale w jednej kwestii nic się nie zmieniło - autor wie, jak przyprawić czytelnika o dreszcze.

"W żywe oczy" to thriller psychologiczny, z wszystkimi cechami towarzyszącymi temu gatunkowi. Autor wiele uwagi poświęca przede wszystkim bohaterom, ich psychice i zachowaniu. Claire jest aktorką, która całą sobą angażuje się w powierzane jej role. Czasem można odnieść wrażenie, że ma wiele osobowości i widzi świat takim, jakim chce widzieć postać, w którą akurat się wciela. Aktorstwo to jej sposób na życie - dzięki swoim umiejętnościom może pracować dla kancelarii prawnej specjalizującej się w rozwodach, a jej zadaniem jest udowodnienie niewierności zdradzających małżonków. Jednym z takich podejrzanych niewiernych mężów, którego Claire ma za zadanie zdemaskować jest Patrick Fogler - jedyny jak do tej pory mężczyzna, który nie uległ jej urokowi. Następnego dnia okazuje się, że żona Patricka została zamordowana.

Kto i dlaczego zabił Stellę Fogler?
Co z tym wszystkim ma wspólnego Charles Baudelaire - francuski poeta i jego wiersze?


Jak wspomniałam, JP Delaney położył nacisk na ukazanie portretów psychologicznych głównych bohaterów. Nie odkrywa jednak przed czytelnikiem wszystkiego od razu i choć pewne wnioski nasuwają się dość szybko, to w finale okazuje się, że były one błędne. Historię poznajemy tylko z punktu widzenia Claire, będącej narratorką powieści, a przy tym aktorką cierpiącą na urojenia. To dodaje całej historii pewnej niejednoznaczności. Nie wiadomo do końca kto jest naprawdę sobą, a kto znakomitym aktorem. Czy to, co widzimy to tylko doskonała iluzja, czy po prostu takie są fakty.

Natomiast niewyjaśnione morderstwo Stelli nie jest w tym wszystkim najważniejsze, lecz pozostaje tłem dla czegoś innego, czegoś bardziej intrygującego - dla wierszy Baudelaire'a, ociekających erotyzmem a przy tym jakże brutalnych. JP Delaney tak interesująco przytacza postać francuskiego poety, że sama autentycznie zaciekawiłam się jego osobą i po lekturze sięgnęłam do internetu, by móc bliżej przyjrzeć się Baudelaire'owi.

Styl JP Delaney pozostaje niezmienny - lekki, niespieszny, lecz wzbudzający niepokój i zaintrygowanie. Akcja nie pędzi szalonym tempem, a mimo to kartki same przelatują przez palce. Dopracowana w każdym calu fabuła zasługuje na uznanie, a podjęte przez pisarza kwestie takie jak BDSM, zaburzenia urojeniowe czy też nawiązania do wierszy poety wyklętego dodają książce bardziej tajemniczego i intrygującego klimatu.

"W żywe oczy" to thriller, który w którym poezja Charlesa Baudelaire'a przeplata się z brutalnymi morderstwami. To właśnie na wzór "Kwiatów zła" tajemniczy morderca zabija swoje ofiary. Dzięki nieoczywistości jaka emanuje z tej historii czytelnikowi cały czas towarzyszą emocje, wśród których dominuje niepokój i zaintrygowanie. Mi towarzyszyło naprzemiennie przerażenie i fascynacja - przerażenie tym, co fascynowało Claire, a fascynacja tym, jak autor to wszystko wymyślił i ubrał w słowa. Czytając tę powieść z zapartym tchem, dopiero w finale zorientowałam się, że JP Delaney zrobił mi wodę z mózgu, bo pojawiające się w trakcie historii zwroty akcji to pikuś w porównaniu z tym, co czeka na nas w finale. Ostrzegam, że książka mocno uzależnia.

pokaż więcej

 
2018-08-22 18:05:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Nauczyciela tańca" miałam okazję przeczytać dzięki Michalinie z bloga Książkowy świat w ramach organizowanego przez nią Booktour. Powieść ta zapoczątkowuje moją znajomość z twórczością Anny Dąbrowskiej, ale też niestety póki co ją kończy. Nie przekonała mnie ona na tyle, bym zechciała sięgnąć po inne książki autorki. Planowałam przeczytać "W rytmie passady", ale nie przemówił do mnie styl... "Nauczyciela tańca" miałam okazję przeczytać dzięki Michalinie z bloga Książkowy świat w ramach organizowanego przez nią Booktour. Powieść ta zapoczątkowuje moją znajomość z twórczością Anny Dąbrowskiej, ale też niestety póki co ją kończy. Nie przekonała mnie ona na tyle, bym zechciała sięgnąć po inne książki autorki. Planowałam przeczytać "W rytmie passady", ale nie przemówił do mnie styl pisarki, a właściwie rażące powtórzenia w tekście, których można było uniknąć korzystając chociażby z internetowego słownika synonimów. Nie wiem czy autorka ma tak ubogie słownictwo, czy nadużywała pewnych wyrazów świadomie czy też nie. W każdym razie początkowo mnie to śmieszyło, a potem już zwyczajnie drażniło, a że uczestniczki booktour zostawiały na marginesach swoje komentarze to wiem, że nie ja jedna byłam tym poirytowana. (to co Dziewczyny, cedzimy? ;-))



Powieść Anny Dąbrowskiej to takie typowe New Adult, bez żadnych ochów i achów, bez powiewu świeżości, z przewidywalnymi wątkami i finałem (najbardziej ujmującym momentem w całej historii). Jednak mimo przewidywalności w jednej kwestii autorce udało się mnie zaskoczyć. Nie było to jednak zaskoczenie zmieniające moje podejście do książki i nie wpłynęło na jej ocenę. Bohaterowie, jak na New Adult przystało, też są stereotypowi - oboje z bolesną przeszłością, zamknięci na ludzi i uczucia, poznają się i już od pierwszego spotkania coś zaczyna się w nich zmieniać. I tu pojawia się zgrzyt w postaci niekonsekwencji autorki, bo raz okazuje się, że Dominik nigdy nikomu nie pozwala się dotykać, a na kolejnej stronie nie ma żadnego problemu z tym, by dotknąć Kaję. Nie kupiłam tego, niestety. Poza tym nie przepadam za bohaterami, którzy na co drugiej stronie się kłócą i tak przez całą powieść. Nie polubiłam niezdecydowanej Kai, która prowokowała właściwie większość takich nieprzyjemnych sytuacji. Autorka nie zapomniała też namieszać w związku bohaterów obecnością zakochanej w chłopaku Magdy. Bardziej banalnie chyba już być nie mogło.



W całej historii najbardziej spodobał mi się motyw tańca i postać Sary - młodszej siostry Kai - która na skutek tragicznego wydarzenia z przeszłości przestała mówić. To właśnie muzyka pozwala dziewczynce wyzwolić emocje i wyrazić uczucia, dlatego Kaja mimo własnych oporów zgadza się zapisać siostrę na lekcje tańca, a jej nauczycielem jest nie kto inny jak właśnie Dominik. To około taneczne słownictwo, którym posłużyła się autorka, zupełnie nic mi nie mówiło, więc za dużo nie mogłam sobie wyobrazić. Dopiero z małą pomocą internetu udało mi się wkroczyć w świat krumpingu i tak też polecam zrobić osobom zdecydowanym na lekturę, bo łatwiej wtedy wczuć się w klimat powieści.



"Nauczyciel tańca" to proste, banalne love story. Miłośnik gatunku, który przeczytał wiele książek New Adult, pewnie będzie czuł niedosyt - ja właśnie to czułam po zamknięciu ostatniej strony. Tej powieści brakuje po prostu iskry, która zapaliłaby w czytelniku emocje mające mu towarzyszyć przy lekturze tego typu książek. W swoim gatunku to średnia pozycja - rozumiem, że autorkom ciężko wymyślić coś nowego, oryginalnego bo New Adult rządzi się swoimi prawami, ale jednak wciąż zdarzają się perełki, więc nie jest to niewykonalne. W tej powieści autorka poszła po najmniejszej linii oporu, wykorzystała same utarte schematy sprowadzając tę książkę do poziomu tych, które po przeczytaniu od razu się zapomina. Ja nawet teraz, pisząc tę recenzję kilka dni po przeczytaniu książki musiałam posiłkować się opisem z okładki, żeby przypomnieć sobie o czym ona w ogóle była. A potencjał był i zapowiadało się tak dobrze...

pokaż więcej

 
2018-08-14 20:19:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Madeline Green, była policjantka ucieka przed własnymi demonami do Paryża. W stolicy Francji szuka spokoju i wytchnienia po bolesnych wydarzeniach z przeszłości i nieudanej próbie samobójczej. Kiedy trafia do wynajętego domu należącego niegdyś do słynnego artysty Seana Lorenza, okazuje się, że budynek wynajął również ktoś inny - przeżywający kryzys twórczy dramatopisarz Gaspard Coutances.... Madeline Green, była policjantka ucieka przed własnymi demonami do Paryża. W stolicy Francji szuka spokoju i wytchnienia po bolesnych wydarzeniach z przeszłości i nieudanej próbie samobójczej. Kiedy trafia do wynajętego domu należącego niegdyś do słynnego artysty Seana Lorenza, okazuje się, że budynek wynajął również ktoś inny - przeżywający kryzys twórczy dramatopisarz Gaspard Coutances. Początkową wzajemną niechęć szybko zastępuje wspólne zaintrygowanie życiem zmarłego malarza, jego zamordowanym synem Julianem oraz tajemniczym zaginięciem ostatnich obrazów artysty. Madeline i Gaspard rozpoczynają poszukiwania zaginionych dzieł, odkrywając przy tym kolejne szokujące fakty o porwaniu żony Seana - Penelope i ich syna.

Paryż. Miasto niezwykle romantyczne, klimatyczne i urokliwe. Jak żadne inne nadaje się do roli tła dla historii, w której sztuka przeplata się z wielką miłością i jeszcze większą tragedią. Jednak Paryż z powieści Musso jest inny - hałaśliwy, deszczowy, pogrążony w strajkach, wręcz przygnębiający. A mimo to nadal można wyczuć jego specyficzny, francuski, czarujący klimat.

Miłość, tragedia, sztuka, Paryż - to połączenie wyszło pisarzowi wyśmienicie. "Apartament w Paryżu" ujmuje przede wszystkim malowniczym światem sztuki. Autor sprawnie operuje słowem, tworząc cudowne opisy dzieł, wzbudzając zachwyt nawet czymś tak prozaicznym jak nazwy pigmentów. Jednak to wszystko stanowi jedynie piękną otoczkę dla dramatu jaki rozegrał się w życiu Seana Lorenza. Tragiczna historia artysty, jego wielkiej miłości i muzy - Penelope oraz ich zamordowanego syna pachnie tajemnicą. Wiele w niej niewyjaśnionych do końca spraw i wątpliwości związanych z tym, co wydarzyło się wówczas, gdy Penelope i Julian zostali porwani. Więziona, torturowana kobieta i jej synek, okrutnie zadźgany nożem na oczach matki - komu i dlaczego zależało na tym, by pozbawić małe dziecko życia a jego rodziców skazać na nieustanne cierpienie? Tego za wszelką cenę pragnie dowiedzieć się Gaspard, który wciąga Madeline w śledztwo, podczas którego na brak zwrotów akcji nie będziemy narzekać. Wiele intrygujących kwestii dotyczy zwłaszcza ostatnich dni życia artysty. Co malarz odkrył tuż przed swoją śmiercią? Czego szukał w Nowym Jorku - mieście, które zapoczątkowało jego upadek?

Drobnym mankamentem tej historii jest to, że z czasem można przewidzieć jaki będzie finał sprawy zabójstwa małego Juliana. Jednak wszystkie okoliczności, które do tego finału prowadzą, nadrabiają swoją tajemniczością i nieprzewidywalnością. Nie przeszkadza tak bardzo to, że domyślamy się, co zastaniemy na końcu, bo nie wiemy co do tego doprowadziło. A to właśnie frapuje i zdumiewa w tej historii najbardziej.

"Apartament w Paryżu" to powieść, którą czyta się błyskawicznie. Zachwyca zagadkami, nieprzeciętnymi bohaterami, fascynującym światem sztuki i rodzinną tragedią. Tym razem autor oszczędził czytelnikowi fantastyki, która charakteryzuje wiele jego dzieł, wzbogacając tę historię o zupełnie inny, ciekawszy i ambitniejszy rodzaj magii - magię sztuki. Zaś ciekawe, dopracowane i absorbujące wątki kryminalne u Musso to akurat nic nowego. "Apartament w Paryżu" dostarczył mi przyjemnej rozrywki, a i na wzruszenie znalazło się trochę miejsca. Choć to kryminał, to jednak ma w sobie coś kojącego - tak właśnie oddziałuje na czytelnika wszechobecna sztuka. Polecam jak najbardziej.

pokaż więcej

 
2018-08-11 23:48:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Seria Mafijna (tom 2) | Seria: Editio Red

Długo zabierałam się do napisania tej recenzji. Książkę przeczytałam w czerwcu, teraz jest sierpień, a ja mam dalej pustkę w głowie i mnóstwo emocji na samo wspomnienie tej serii. Jedno wiem na pewno - nikt tak brutalnie nie obchodzi się z uczuciami czytelnika jak K.N. Haner. Może zabrzmi to zbyt banalnie, ale Seria Mafijna to istny rollercoaster różnorakich emocji, które zmieniają się w... Długo zabierałam się do napisania tej recenzji. Książkę przeczytałam w czerwcu, teraz jest sierpień, a ja mam dalej pustkę w głowie i mnóstwo emocji na samo wspomnienie tej serii. Jedno wiem na pewno - nikt tak brutalnie nie obchodzi się z uczuciami czytelnika jak K.N. Haner. Może zabrzmi to zbyt banalnie, ale Seria Mafijna to istny rollercoaster różnorakich emocji, które zmieniają się w szalonym tempie. Każdą ulgę zastępuje przypływ nienawiści, a każde szczęście zwiastuje nieuchronny dramat. "Piekielna miłość" nie raz wprawiła mnie w osłupienie, a finałowe zwroty akcji zapewniły intensywne wrażenia i długotrwały pobyt tej powieści w mojej głowie. Takiego obrotu spraw i takich niespodzianek w ogóle się nie spodziewałam...

"Piekielna miłość" to romans - erotyk z mafijnym tłem, choć trzeba przyznać, że scen erotycznych nie jest tu wcale aż tak dużo. Widać jednak, że w tym gatunku K.N. Haner czuje się jak ryba w wodzie. Kto poznał już twórczość autorki na pewno zauważy, że poczyniła ona w tej kwestii duże postępy - przepaść między scenami erotycznymi w Serii mafijnej a takimi scenami w serii o Morfeuszu jest ogromna. Tutaj dużo lepiej zostały one przedstawione, mało w nich sztuczności, jest ostro, ale jakoś tak naturalniej to wszystko się czyta. Nie czułam zażenowania, więc za to autorka ma u mnie ogromny plus. Przede wszystkim nie jest tych scen aż tak dużo. Dominują wątki mafijne i sercowe rozterki, a cała erotyczna otoczka stanowi uzupełnienie dodające historii rumieńców.

Fabuła "Piekielnej miłości" nie należy do ambitnych, bo czego wartościowego można się spodziewać po romansie i mafijnych porachunkach? Bohaterowie też często wzbudzają irytację swoim zachowaniem. Mimo to akcja dosłownie porywa i nim się czytelnik obejrzy już jest na ostatniej stronie. Każdy z ważniejszych bohaterów dostał szansę, by wcielić się w rolę narratora, dzięki czemu możemy lepiej poznać jego myśli i uczucia. Ten typ narracji lubię najbardziej, a tu sprawdził się on znakomicie. Lektura jest pełna napięcia, zwłaszcza, że autorka już miała okazję udowodnić nam, że potrafi być bezlitosna dla swoich bohaterów i skomplikować im życie jak największy wróg. Czy tym razem finał historii Nicole i Marcusa przynosi ulgę, czy pogłębia rozpacz? Koniecznie przekonajcie się o tym sami. Rozlewu krwi na pewno nie zabraknie.

Twórczość K.N. Haner ma swoich zwolenników i przeciwników. Zwolenników do lektury namawiać nie trzeba, przeciwników zaś namawiać nie ma sensu. Ten gatunek i styl pisarki trzeba po prostu lubić. Ja zaliczam się do tych pierwszych, bo uwielbiam emocje, które przeżywam dzięki autorce. Te szybkie tempo akcji, szokujące zwroty, skomplikowane uczucia i relacje, nieoczekiwane zamiany ról... To wszystko na długo zostaje w czytelniku i tak też jest w przypadku Serii Mafijnej. Polecam.

pokaż więcej

 
2018-07-27 18:55:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Salomon Creed (tom 2)

Marie-Claude przejęta historią losów swojego dziadka - Josefa Engla, jednego z czterech ocalałych w obozie Schneider Lager Żydów, pragnie dowiedzieć się jak najwięcej o tamtych czasach i pozostałych ocalonych, nazwanych die Anderen. Pomimo wielu ostrzeżeń dziadka, by nie zagłębiać się w trudną przeszłość, bo pewnych rzeczy zwyczajnie lepiej nie wiedzieć, wnuczka coraz wnikliwiej szuka... Marie-Claude przejęta historią losów swojego dziadka - Josefa Engla, jednego z czterech ocalałych w obozie Schneider Lager Żydów, pragnie dowiedzieć się jak najwięcej o tamtych czasach i pozostałych ocalonych, nazwanych die Anderen. Pomimo wielu ostrzeżeń dziadka, by nie zagłębiać się w trudną przeszłość, bo pewnych rzeczy zwyczajnie lepiej nie wiedzieć, wnuczka coraz wnikliwiej szuka potrzebnych jej informacji. Wkrótce Josef Engel zostaje brutalnie zamordowany, a obok jego zwłok morderca pozostawia napis "Skończyć to, co zostało zaczęto". Marie-Claude uświadamia sobie, że to ona przyczyniła się do śmierci dziadka. Wie również, że sprowadziła śmiertelne niebezpieczeństwo na siebie i swojego syna, Leo. A jedyną osobą, która może im pomóc jest der bleiche Mann - Salomon Creed.
Jakie tajemnice z czasów II wojny światowej skrywał Josef Engel? Kto i dlaczego go zabił? I kim jest Salomon Creed?

Powiem szczerze, że pierwsze godziny z książką były dla mnie niemalże katorgą i nieciekawie wróżyły na przyszłość. Nie rozumiałam co właściwie się dzieje, wiele kwestii wypadało mi z głowy i miałam problem, by zapamiętać kto jest kim, bo postaci jest tu naprawdę sporo. Najgorsze było to, że nic nie przyciągało skutecznie mojej uwagi i na niczym nie byłam w stanie się skupić. Przydługie opisy, powoli rozkręcająca się fabuła... Zapowiadała się ciężka, mozolna lektura. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że na koniec nie będę chciała odłożyć książki na półkę, a to, co przeczytam zmrozi mi krew w żyłach i skłoni do wielu refleksji, nie uwierzyłabym mu. A jednak tak właśnie się stało.

Trudno określić gatunek powieści, w której bolesna rzeczywistość miesza się z magicznymi elementami, a prawdziwe wydarzenia i losy Żydów z okresu II Wojny Światowej zręcznie łączą się ze współczesnym neonazizmem i coraz wyraźniej uwidaczniającym się w dzisiejszych czasach rasizmem. Refleksje nad tym, co działo się nieco ponad siedemdziesiąt lat temu oraz pytania o to, do czego zmierza dzisiejszy świat, współczesna polityka i nastawienie społeczeństwa do spraw, o których lepiej nam się milczy, nieustannie mnożą się wraz z rozwojem fabuły, w której poznajemy kolejne elementy okrutnej prawdy o zagładzie Żydów.

Akcja powieści toczy się we współczesnej Francji, zamieszkiwanej dziś nie tylko przez Francuzów, ale coraz częściej także przez obcokrajowców, zwłaszcza Arabów. Sytuacja migracyjna i związana z nią polityka sprzyja rosnącemu niezadowoleniu społeczeństwa i szerzącej się na ogromną skalę nietolerancji. Wśród bohaterów powieści najliczniejszą grupę stanowią właśnie tacy "patrioci", którzy walczą o wolną Francję, przy czym "wolna" = "wolna od Żydów, Arabów i innych nie-Francuzów". To między innymi oni stanowią dla będącej Żydówką Marie-Claude poważne zagrożenie. Jednak nie tylko z powodu swojego pochodzenia i religii kobieta jest ścigana. Ma ona bowiem coś, na co czyhają nie tylko członkowie Zjednoczonej Partii Wolnej Francji, ale także morderca - to lista z nazwiskami die Anderen - czterech ocalonych ze Schneider Lager. Pomimo grożącego jej niebezpieczeństwa, Marie-Claude za wszelką cenę chce spełnić ostatnią wolę dziadka i dostarczyć Ottonowi Adelsteinowi, jego przyjacielowi pewien prezent. W podróży do odkrycia prawdy, która jest jednocześnie ucieczką przed złem i niebezpieczeństwem, towarzyszy jej syn Leo i Salomon Creed, którego misją jest uratowanie chłopca, choć sam jeszcze nie wie przed czym. Jak zakończy się ta podróż?

Autor miał ciekawy pomysł na powieść, a to, że poruszył w niej tak ważne kwestie jak Holocaust czy nietolerancja dodatkowo zasługuje na uznanie. Dzięki temu powieść dostarcza nam nie tylko rozrywki, ale i chwil zadumy. Tematy podniesione w książce przez Simona Toyna nie są łatwe i przyjemne, i wierzę autorowi, który wprost dzieli się z czytelnikami wyznaniem, że trudno mu było napisać książkę o zagładzie Żydów, która ma służyć rozrywce. Na szczęście udało mu się to zrobić bez przekraczania jakichkolwiek granic. Powieść nie bulwersuje, nie budzi niesmaku i nie można o niej powiedzieć, że jest niestosowna. To, co ma intrygować - intryguje, to, co ma wzbudzić napięcie - wzbudza napięcie, a to, co ma dostarczyć nowej wiedzy i odświeżyć naszą pamięć o tym co już wiemy - wprawia w niedowierzanie i zadumę. Czytelnik sam wyraźnie wyczuwa to rozgraniczenie na część rozrywkową i na fragmenty, w których włączają się zupełnie inne emocje i refleksje.

Historia o "Chłopcu, który widział" jest fikcyjna. Należy jednak pamiętać, że Holocaust miał miejsce naprawdę. To, co dotknęło Żydów na kartach tej powieści, zdarzyło się w rzeczywistości i to wcale nie tak dawno temu. Powieść nie należy do łatwych i lekkich, bo w pewnym momencie włączają się emocje a oczy szeroko otwierają się na prawdę równie okrutną, co ważną. Ta książka to nie tylko interesująca historia o Salomonie Creedzie i jego misji. To także wymowna przestroga przed tym, do czego zmierza dzisiejszy świat i coraz wyraźniej uwydatniająca się wśród społeczeństwa nietolerancja. Jest do bólu realna a przy tym subtelnie magiczna. Warta przeczytania i zapamiętania.

pokaż więcej

 
2018-07-26 16:59:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Detektyw David Ross (tom 1)
 
2018-07-24 16:21:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Vivian Moore pracuje jako analityczka CIA. W pracy, która jest jednocześnie jej pasją, zajmuje się kontrwywiadem i zgłębia problem uśpionych rosyjskich agentów na terenie USA. Nowy opracowany przez nią program umożliwia dotarcie do komputera jednego z podejrzanych - Jurija Jakowa. Pewnego dnia odkrywa w nim folder ze zdjęciami pięciu uśpionych rosyjskich agentów, a wśród nich portret jej męża,... Vivian Moore pracuje jako analityczka CIA. W pracy, która jest jednocześnie jej pasją, zajmuje się kontrwywiadem i zgłębia problem uśpionych rosyjskich agentów na terenie USA. Nowy opracowany przez nią program umożliwia dotarcie do komputera jednego z podejrzanych - Jurija Jakowa. Pewnego dnia odkrywa w nim folder ze zdjęciami pięciu uśpionych rosyjskich agentów, a wśród nich portret jej męża, Matta. Szokujące odkrycie uruchomi lawinę niebezpiecznych wydarzeń, od których nie ma odwrotu.

Dawno nie miałam okazji czytać czegoś równie frapującego jak "Muszę to wiedzieć". Od razu uprzedzam, że dla tej książki trzeba zarezerwować sobie czas, bo przy niej człowiek zapomina o wszystkich obowiązkach. Wielka szkoda, że to jedyna książka Karen Cleveland, bo po tym, co wydarzyło się w "Muszę to wiedzieć", mam ogromny apetyt na więcej.

W swoim bestsellerze autorka odkrywa przed czytelnikiem intrygujący świat CIA, w którym prawda miesza się z kłamstwem, a każdy może ufać tylko sobie. Skupiając się na kwestii kontrwywiadu i działalności rosyjskich szpiegów pisarka dostarczyła czytelnikowi czegoś nowego i świeżego. Wśród tylu jednakowych historii z owładniętą psychozą bohaterką w roli głównej, tutaj mamy silną, ambitną kobietę, wzorową żonę i matkę, której życie zmienia się w ułamku sekundy, za sprawą jednego zdjęcia w nieodpowiednim miejscu. To, do czego Vivian tak usilnie dążyła, okazało się jej przekleństwem. O ileż łatwiejsze i bezpieczniejsze było życie w niewiedzy...

Wewnętrzne rozterki kobiety, troska o dobro dzieci, ale też i dobro ojczyzny nie są w żaden sposób przesadzone, a z jej poglądami w wielu kwestiach niejedna z nas by się zgodziła. Autorka szeroko i bardzo przekonująco uzewnętrznia mający tu miejsce konflikt ról - wewnętrzną walkę Vivian pomiędzy rolą agentki CIA, która ślubowała wierność ojczyźnie a rolą zwykłej żony i matki, która chce jak najlepiej dla swoich dzieci. W całej sprawie niczego nie ułatwia Matt i jego wersja wydarzeń. Mąż nawet nie zaprzecza, lecz otwarcie przyznaje się Vivian do tego, kim naprawdę jest i zapoznaje ją ze swoją historią.

Decyzja, którą podejmuje Vivian po szokującym odkryciu niesie za sobą szereg niebezpiecznych konsekwencji. O tym, czy bohaterka postąpiła słusznie, czy kierowała nią naiwność, czytelnik przekonuje się dopiero w finale, do którego prowadzi wiele kłamstw, intryg, tajemnic i zdumiewających zwrotów akcji. Kto w tej historii naprawdę gra fair, a kto idealnie kłamie? Co jest oczywiste, a co tylko takie się wydaje? Na jakie niebezpieczeństwa narazi siebie i całą rodzinę Vivian swoimi decyzjami? I do jakiego finału doprowadzą wszystkie podjęte kroki?

"Muszę to wiedzieć" to thriller na wysokim poziomie. Karen Cleveland postawiła poprzeczkę wysoko nie tylko sobie, ale i innym autorom, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki na książkowym rynku. Takie thrillery jak ten po prostu chce się czytać i robi się to z wielką przyjemnością i autentycznym zaintrygowaniem. Lekkość pióra, ciekawe intrygi, częste zwroty akcji i trzymająca w napięciu fabuła z nieoczywistymi bohaterami to jedne z wielu atutów tej książki. Do tego sprytna, przemyślana historia i zakończenie, którego nie można być pewnym do samego końca. Czy jeszcze was nie przekonałam?

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
647 114 2377
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (102)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (37)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd