Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Chata

Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawnictwo: Nowa Proza
7,34 (3657 ocen i 575 opinii) Zobacz oceny
10
542
9
567
8
697
7
760
6
539
5
258
4
121
3
104
2
45
1
24
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Shack
data wydania
ISBN
9788375340419
liczba stron
300
słowa kluczowe
wiara, cierpienie, religia
język
polski
dodała
Dorota_1988

Inne wydania

Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana, ale ciała dziewczynki nie odnaleziono. Cztery lata później pogrążony w Wielkim Smutku Mack dostaje tajemniczy list, najwyraźniej od Boga, a w nim zaproszenie do tej właśnie...

Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana, ale ciała dziewczynki nie odnaleziono. Cztery lata później pogrążony w Wielkim Smutku Mack dostaje tajemniczy list, najwyraźniej od Boga, a w nim zaproszenie do tej właśnie chaty na weekend. Wbrew rozsądkowi Mack przybywa do chaty w zimowe popołudnie i wkracza do swojego najmroczniejszego koszmaru. Jednakże to, co tam znajduje, na zawsze odmienia jego życie.
Mack spędza w chacie weekend, uczestnicząc w czymś w rodzaju sesji terapeutycznej z Bogiem, nazywającym siebie Tatuśkiem, Jezusem, który pokazuje się pod postacią żydowskiego robotnika, i Sarayu, Azjatką uosabiającą Ducha Świętego.
W czasach, gdy religia staje się coraz mniej istotna, „Chata” zmaga się z ponadczasowym pytaniem: „Gdzie jest Bóg w świecie tak pełnym niewysłowionego bólu?”. Odpowiedzi, które dostanie Mack, zadziwią Was, i być może odmienią tak jak jego. W otoczce twórczej błyskotliwości „Chata” jest głęboka duchowo, teologicznie oświecająca i ma moc wpływania na życie. „Chata” odcina się zarówno od komunałów religijnych, jak i tanich chwytów złego pisarstwa, i ujawnia coś ważnego i pięknego na temat tańca życia z boskością. Tę historię czyta się jak modlitwę, jak najlepszy rodzaj modlitwy, pełen męki, zadziwienia, jasności i zaskoczenia. Spostrzeżenia Williama Younga są nie tylko zniewalające, ale również prawdziwe i zgodne z Biblią. „Chata” to uprzejme zaproszenie do podróży do samego serca Boga.

 

źródło opisu: http://www.nowaproza.eu/

źródło okładki: http://www.nowaproza.eu/

pokaż więcej

książek: 1239
Krzysiek | 2016-01-14
Na półkach: 2016
Przeczytana: 08 stycznia 2016

Gdyby ktoś z nas dostał szanse rozmowy z Bogiem, z Jezusem, to o co by ich zapytał...? Jakie tajemnice życia próbowałby wyjaśnić? Jakby wyobrażał sobie taką rozmowę? Kto by chciał dostać szansę, by sobie z Bogiem trochę pogawędzić?
Z pewnością wielu...
...ale nie wszyscy!!!

Głównemu bohaterowi powieści Mackowi zostaje porwana córeczka. Cała masa policji, tropicieli z psami przeczesywała lasy, by ją znaleźć. Dziewczynka jakby zapadła się pod ziemię. Zginęła w momencie, gdy ojciec ratował z opresji resztę swoich dzieci, które w łódce na jeziorze łowiły ryby. Ta interwencja ojca odwróciła jego uwagę od córki, przez to ten zboczeniec miał łatwe zadanie, by upolować sobie tak niewinną istotę.
Gdy ojciec zdaje sobie sprawę z nieobecności córki jest już za późno na jakiekolwiek działania. Pozostaje tylko czekać, ale najgorsze jest to, że wszelkie prognozy policji i służb, którzy dobrze znają tego człowieka, nie wróżą niczego dobrego. Wręcz przeciwnie, przewidują straszny scenariusz, najczarniejszy z możliwych.
...i ta ciągła niepewność, oczekiwanie, wewnętrze tortury są dla takiej rodziny czymś rozdzierającym dusze i serce. Dopóki ciało nie zostaje znalezione, złudna nadzieja będzie stopniowa zwiększała ten ból i cierpienie.
A co zrobiłby temu zwyrodnialcowi, każdy z nas, gdyby można było wyrównać z nim rachunki? Co może kryć się w umyśle tak złego człowieka? Czy ktoś z nas byłby w stanie mu wybaczyć coś takiego...?

"Przebywanie z dziećmi leczy duszę" F. Dostojewski

Nieskończoność prawdy jest zawarta w tym zdaniu. Dzieci pełne niewinności i szczerości, najżywszej ludzkiej otwartości koją naszą duszę i sprawiają szczególnie wtedy, gdy jest nam źle, że zapominamy o naszych troskach i wszelkich problemach...
Czy można skrzywdzić tak niewinne istoty? Czy można sprawić im ból, cierpienie, wyrządzić wobec nich jakiekolwiek zło?

"Czyny za życia brzmieć będą echem w wieczności"

Jak pewnie wiedzą zaprawieni kinomaniacy, cytat ten pochodzi ze słynnego już filmu "Gladiator" Ridleya Scotta. Odkąd go usłyszałem oglądając film, zaczął brzmieć mi tych echem w świadomości. Bardzo często do niego wracałem i jak widać nadal to się nie zmieniło. Spodobał się mojej pamięci...
Dziecko skrzywdzone przez rodzica, będzie nosić przez całe życie piętno, zadanego przez niego cierpienia. Ta blizna zostanie w nim już zawsze.


Wybaczenie...
Gdzie leży jego granica? Co może zaważyć na tym, że darujemy komuś jakąś krzywdę, którą pamiętamy z przeszłości? A co się z nami dzieje, gdy tą gorycz i żal chowamy w sobie bardzo głęboko i nie pozwalamy im zniknąć?
Wybaczenie jest drogą do miłości i pokoju. Zatem czy dosłownie wszystko można przebaczyć? Nawet to największe zło w naszym przeświadczeniu...
Czy jeśli nie jesteśmy w stanie wybaczyć, to co jest w stanie uleczyć wtedy naszą duszę...Co się z nią stanie, gdy ten wszechograniający żal uwięzi ją w kajdanach nienawiści przez całe życie...? Czy taka dusza skazana jest na potępienie, gdy już opuści wszystko co fizyczne, co związane jest z ciałem? Przecież taka osoba w niczym nie zawiniła. To wobec nie zadana została krzywda. Więc czy za wszelką cenę musi znaleźć w sobie siłę, przełamać wszelkie blokady i hamulce, by jednak wybaczyć? Czy ma jakiś wybór...?

"- Musi być przynajmniej kilku, których można obwinić za ogrom bólu i cierpienia. A co z chciwcami, którzy wyzyskuja biednych? Z tymi, którzy wysyłają dzieci na wojnę? Co z mężami bijącymi żony? Co z ojcami bijącymi synów dlatego, że chcą złagodzić własną udrękę? Nie zasługują na sąd, Mackenzie?" (177 str.)

" - A co z mężczyzną, który poluje na niewinne dziewczynki? Co z nim, Mackenzie? Czy ten człowiek jest winny? Powinien być osądzony?
- Tak! - krzyknął Mack. - Skazać go na piekło!
- Czy należy go winić za twoją stratę?
- Tak!
- A co z jego ojcem, który zrobił z niego potwora, co z nim?
- Jego też!
- Jak daleko mamy sięgnąć wstecz Mackenzie? Występek to spuścizna po Adamie. A co z Adamem? I dlaczego na nim się zatrzymać? Co z Bogiem? Bóg to wszystko zaczął. Czy należy Go obwinić?" (177-178 str.)

Czy człowiek głęboko wierzący może stracić swoją wiarę i w pewnym momencie swojego życia po prostu, przestać wierzyć. Myślę, że odpowiedź jest oczywista...
Pewnie, że może zagubić się w wierze, poczuć się skrzywdzonym przez Boga, zawiedzionym tym, czym go doświadcza.
Co może być tego powodem? Jak silne doświadczenie może wywołać w człowieku tak zgoła odmienne nastawienie...?
...seria ciągłych porażek i życiowych niepowodzeń?
...wyrządzona przez kogoś krzywda, cierpienie?
...tęsknota za kimś kto odszedł?
Z pewnością...!!!
...a śmierć dziecka?
...czym jest dla rodzica?
Za każdą utratą wiary stoi inny przypadek, inny powód.

A gdy jesteśmy zagubieni, gdy błąkamy się w mroku naszej rzeczywistości, gdy nie widzimy sensu w naszym życiu...co wtedy nas uleczy...? Gdzie wówczas szukać ratunku?
Otóż, zrobić to może tylko jasność umysłu, znalezienie odpowiedzi, świadomość czyjejś obecności, wsparcia, pomocnej dłoni...
**** "Po prostu bądź ze mną" (198 str.) ****
Tylko przy Bogu i jego pośrednikach jest to możliwe...Nie chiałbym nikomu narzucać swojej prawdy. Tak mi się po prostu wydaje i wierzę w to...

"- Już dobrze, kochaniutk, możesz wszystko z siebie wyrzucić. Wiem, że jesteś zraniony, gniewny i zdezorientowany. Więc śmiało, daj upust łzom. One są jak uzdrawiające wody. Dla duszy jest dobrze, kiedy czasami popłyną." (92 str.)

Spodziewałem się wielkiej skarbnicy, rozmaitych wartości, przemyśleń, wskazówek jak żyć, by podążać w dobrym kierunku. Lecz to, co znalazłem w książce wielce przerosło moje oczekiwania...
Styczeń chciałbym uczynić miesiącem książek wyjątkowych, porywających, o wielkich wartościach ukrytych głęboko w treści. Będę oczywiście podążał tropem moich przypuszczeń i domysłów. Także w oparciu o opinie innych czytelników, bądź moją własną intuicję.
Czy mi się uda, przekonam się niedługo. Jeśli książki, po które sięgnę będą tak dobre jak "Chata" Younga, to mogę być o to spokojny. Człowiek zatraca się otwierając książkę i wchodząc razem z Mackiem do tytułowej CHATY. Traci poczucie własnej rzeczywistości.
Mack pozbawiony sensu życia, znajduje w CHACIE całe mnóstwo odpowiedzi, rozwiewa wszelkie swoje wątpliwości. CHATA i to niezwykłe z spotkanie, w którym był uczestnikiem odmieniło jego życie. Jego dusza wróciła z mroku. Dotąd utrzymywana tylko przez ciało, nagle doznała jakby drugiego życia.
Czytając opowieść o tym spotkaniu, sami odszukamy odpowiedzi, których poszukujemy, tajemnic, których byliśmy zawsze ciekawi. Ta książka nie da wszystkim pewności, co do prawd, które przed nami odkryje. Jednak właśnie na tym polega wiara. Na ciągłej niepewności, na nieustannym poszukiwaniu prawdy, sensu naszego życiu. Jezus w tych wszystkich dyskusjach z Mackiem podkreślał, że wiara oparta jest na zaufaniu i miłości. Nie można kogoś zmusić do miłości, do tego by wierzył w jakąś relację, by jej ufał. Gdy miłość jest przymusem, to nie można tego uczucia nazwać miłością.
Wiara zamiast na pewności powinna być w największym stopniu oparta na nadziei...
Żeby wierzyć trzeba zaufać, bo dowodów nigdy nie dostaniemy..

" - Żyć bez miłości to tak, jakby związać ptakowi skrzydła i pozbawić go możliwości fruwania. Nie chiałbym, żebyś tego doświadczył." (107 str.)

W związku z tym naszymi skrzydłami jest nadzieja...
W tej książce jak nigdy, pozaznaczałem sobie tyle fragmentów, myśli, sentencji. Nie sposób było sobie tego odmówić...
Oto niektóre z nich...

Podobało mi się to, co powiedział o Kościele, to na jakich wartościach i zasadach powinien być budowany...
Mack rozmawiając z Jezusem przyznał mu się, że zatracił w sobie potrzebę chodzenia w niedzielę do Kościoła.
Jezus mu na to odpowiedział...

"- Bo widzisz tylko instytucję stworzoną przez człowieka. Nie przyszedłem po to, żeby ją zbudować, Mnie chodzi o ludzi i ich życie, o wspólnotę tych, którzy kochają mnie, a nie budynki i programy.
Mack w pierwszej chwili oniemiał, kiedy usłyszał, że Jezus mówi o Kościele w taki sposób, ale z drugiej strony niezbyt go to zdziwiło. Właściwie poczuł ulgę.
- WIęc jak mam stać się częścią tej wspólnoty? - zapytał. - Jak poznać tę kobietę, w której jesteś najwyraźniej zadurzony.
- To proste, Mack. Chodzi o więzi międzyludzkie i zwykłe dzielenie życia. Rób to, co teraz robimy, bądź otwarty i dostępny dla innych. Mój Kościół to ludzie, a życie to relacje. Sam go nie zbudujesz. To moje zadanie i jestem w tym dobry. - Jezus się roześmiał." (197 str.)

"- Ja nie tworze instytucji. Nigdy tego nie robiłem i nie będę robił.
- A co z instytucją małżeństwa?
- Małżeństwo to nie instytucja, tylko więź. - Jezus znowi mówił głosem spokojnym i cierpliwym. - Jak już wspomniałem, nie tworzę instytucji. To zajęcie dla tych, którzy chcą odgrywać Boga." (198-199 str.)

Albo to, jak określił 10 przykazań...

"To było lustro, które pokazywało, jak brudna staje się twoja twarz, kiedy żyjesz niezależnie." (224 str.)

Albo jeszcze inne zdania, które zapadają w pamięci i zwracają na siebie uwagę czytelnika...

"- Och, Mackenzie, gdybyś wiedział. Nie sama praca, ale jej cel sprawia, że to jest coś wyjątkowego. - Uśmiechnęła się i dodała: - Jak wszystko, co robię." (144 str.)

"- Ludzie są tak zagubieni, że nie są w stanie zrozumieć, że można żyć i pracować wspólnie, nie mając nad sobą przywódcy." (135 str.)

" W uległości nie chodzi o władzę ani posłuszeństwo, tylko o miłość i szacunek. (162 str.)
" - Zauważyłeś, że choć nazywacie mnie Panem i Królem, nigdy w ten sposób wobec was nie postępowałem. Nigdy nie przejmowałem kontroli nad waszymi wyborami ani nie zmuszałem was, żebyście coś zrobili, nawet kiedy to, co zamierzaliście, było destrukcyjne albo bolesne dla was i dla innych?" (161 str.)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kruchość jutra

Kruchość jutra" to kontynuacja książki " W nadziei na lepsze jutro" . I znowu targają mną rożne uczucia. Złość, zrozumienie, radość......

zgłoś błąd zgłoś błąd