Dziecioodporna

Tłumaczenie: Anna Gralak
Wydawnictwo: Otwarte
6,25 (3260 ocen i 314 opinii) Zobacz oceny
10
152
9
178
8
305
7
816
6
835
5
542
4
181
3
187
2
30
1
34
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Baby Proof
data wydania
ISBN
9788375151657
liczba stron
392
język
polski
dodał
gall21

Czy trzeba wybierać między dziećmi a karierą? Czy w miłości mają sens niezrywalne umowy? Czy w życiu warto mówić "nigdy"? Claudia i Ben są szczęśliwym małżeństwem. Nie chcą mieć dzieci, realizują się w pracy i w życiu towarzyskim. Kiedy jednak w domu ich przyjaciół pojawia się niemowlę, w Benie coś pęka. Pragnie zostać ojcem. Jak w tej sytuacji zachowa się Claudia? Czy ich małżeństwo wytrzyma...

Czy trzeba wybierać między dziećmi a karierą?
Czy w miłości mają sens niezrywalne umowy?
Czy w życiu warto mówić "nigdy"?

Claudia i Ben są szczęśliwym małżeństwem. Nie chcą mieć dzieci, realizują się w pracy i w życiu towarzyskim. Kiedy jednak w domu ich przyjaciół pojawia się niemowlę, w Benie coś pęka. Pragnie zostać ojcem. Jak w tej sytuacji zachowa się Claudia? Czy ich małżeństwo wytrzyma tę próbę?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2011

źródło okładki: www.otwarte.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 267

https://biegampoksiazkiiczekolade.tumblr.com/tagged/Dziecioodporna
^ zapraszam na tumblra, ma obrazki i fajną szatę graficzną!

Jak (nie)mieć dzieci i nie zwariować... czyli “Dziecioodporna” Emily Giffin

Zwykle nie przepadam za streszczeniami zdradzającymi sedno konfliktu w powieści, ale po głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku, że nie można inaczej było tego streścić i jednocześnie zachęcić do czytania. Także duży plus dla osoby tworzącej ten opis.

Claudia i Ben są szczęśliwą parą od wielu lat i Claudia nie może sobie wyobrazić bardziej perfekcyjnego mężczyzny, niż Ben, który, tak jak ona, nie chce mieć dzieci i jest w pełni zadowolony ze stylu życia, jaki prowadzą. Chwilę po tych zachwytach spada na nich nieszczęście. No, nie tak dokładnie na nich, tylko na ich przyjaciół. I nie nieszczęście, tylko takie duże, wrzeszczące, smarkające, srające i rzygające szczęście. Które w tajemniczy sposób zmienia Bena w osobę, która pojawiała się w młodzieńczych koszmarach Claudii - w mężczyznę pragnącego dziecka.

Co zrobić w momencie, gdy osoba, z którą chcesz spędzić resztę swojego życia zmienia się w kogoś, kogo unikałaś jak opryszczki? Co, jeśli jest to tak dotkliwa różnica, że nie wyobrażasz sobie dalszego życia w ten sposób? I - przede wszystkim - co jeśli ta osoba jest idealna pod absolutnie każdym względem za wyjątkiem tego jednego?

Temat niechęci do posiadania dzieci jest ostatnimi czasy dość gorący i - co dziwi mnie za każdym razem gdy chodzi o całkowicie nieszkodliwe decyzje natury osobistej - kontrowersyjny. Istnieje jakiś społeczny przymus posiadania dzieci, o ile masz działającą macicę i jesteś w mniej więcej akceptowalnym wieku rozrodczym (jak rozmnażasz się za wcześnie jesteś puszczalska, jak za późno, wariatka). To tak, jakbyśmy wciąż tkwili jednym butem w Średniowieczu, gdzie jak w małżeństwie nie masz dziecka, to jest z tobą coś nie tak. A jak nie chcesz mieć dzieci “bo nie”, to jesteś egoistyczna, narcystyczna i w ogóle nie myślisz o umierającej Ziemi, która ginie z powodu przeludnienia i na stos z tobą. Ale o tym broń Boże nie wspominaj, bo zostaniesz zakrzyczana, że postępujesz nie po chrześcijańsku (choć przysięgam, że nie pamiętam, by w Biblii kazano nam się rozmnażać w tempie wprost proporcjonalnym do zasobów naturalnych).

Claudia od kiedy tylko pamięta nie chce mieć dzieci. Może być ciotką na pełny etat, ale czuje się lepiej, gdy pod koniec dnia odstawia dzieci do ich rodziców i może swobonie rozwalić się na kanapie i robić wielkie NIC. Może sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby Ben nie wiedział, że ona nie chce mieć dzieci, ale tak nie było - pisał się na to, ba!, był zadowolony. Tylko potem przyszły mu hormony i ups, co teraz? Dziecka mu się chce, cholera.

Wybaczcie ciężki sarkazm, ale tak po prawdzie - ile razy słyszeliście jak to kobieta złapała faceta na dziecko? Albo wymusza na nim dziecko? Albo nagle jej się zachciało a on biedny nie chce? W drugą stronę, kiedy to mężczyźnie zachce się potomka, kobieta staje się potworem, który broni swoich praw reproduktywnych niczym smok białogłowę z wieży, a ten biedny rycerzyk, heroiczny i altruistyczy, cierpiący nieludzkie męki, może jedynie czekać, aż smok łaskawie machnie ogonem i pójdzie w cholerę, bo mu umowa ochroniarska się skończyła.

Nie jestem wielką fanką Giffin pod względem fabularnym i charakterologicznym. O ile jej styl jest łatwy i przyjemny, to jej postacie zwykle drażnią mnie, a fabuła trąca telenowelą. W tym jednak przypadku byłam zachwycona. Zamiast prześmiewczego podejścia do tematu rodzicielstwa i hormonów, bądź ignoranckich prób zrzucenia “winy” na Claudię i zrobienia z niej samolubnego potwora (i podobnie z Benem), mamy przedstawienie argumentów “za” i “przeciw”. Opinie oraz głosy postaci pobocznych również się różnią i ten zabieg literacki pozostawia książkę neutralną, a czytelnik jest w stanie sam podjąć decyzję, po której ze stron się opowiada - jeśli w ogóle.

Kreacja Claudii jest bezprecedensowa - kobieta, która wie, czego chce, jest gotowa tego bronić, a jednocześnie zmaga się z konfliktem tego, czego chce, a silnym uczuciem do męża, który jest też jej najlepszym przyjacielem. Sam Ben ma swoje wady i zalety, a jego pragnienie zostania ojcem nie jest przedstawione w sposób ani śmieszny, ani wchodzący w przesadę Mamy tu realny dramat ludzi wplątanych w coś, czego się nie spodziewali, a co ich przerosło.

Warto tu zaznaczyć, że pomimo ciężkiego tematu całość podana jest w łapiący za serce sposób. Pod sam koniec mocno-mocno przytuliłam książkę, niczym Emilka z Animaniaków swoje zwierzątka i szczerzyłam się jak głupia. To była bardzo dobra lektura, podnosząca na duchu i pozostawiająca wrażenie ciepłego, pluszowego kocyka w mroźny dzień.

10/10

Bonusy:

Było sobie życie - Bardzo często widać książki o kobietach, które dzieci chcą mieć, ale nie mogą. Rzadko kiedy w drugą stronę. Tymczasem takie istnieją i mają się średnio dobrze, bo presja na nich wywierana jest ogromna i zewsząd są atakowane. “Dziecioodporna” nie pomija tego aspektu. Z kolei najbardziej widoczna postać poboczna boryka się z problemem zdrady.

Taki romans to ja mogę - Chwyta za serce i boli - ale jest to dobry ból. Jest tam miłość i jest ona wielka, ale nie wszechogarniająca. Jest bliskość, ale nie ma przywiązania łańcuchami. Jest piękna i nie ma w tym żadnego ale.

Mężczyzna doskonały - Ben. Zakochałam się. Ostrzegam, że jest to zaraźliwe. Jest dobry. Jest miły. Jest najlepszym przyjacielem i powiernikiem. Dużo rozumie i dużo czuje. Nie naciska, nie jest świnią, w żaden sposób nie można go nazwać bydlakiem. A przy tym przystojny jak wszyscy diabli. Chcę go.

Autorskie ciekawostki - Wbrew tytułowi, Giffin zaszła w ciążę pisząc “Dziecioodporną”. Ach, ta ironia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jak ogień i woda

Cóż mogę powiedzieć fajna i miła książka. Mamy w niej i romansik i opowiada o wartości jaka jest rodzina. Bardzo polubiłam Melody taka dobra i fajna...

zgłoś błąd zgłoś błąd