Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stary człowiek i morze

Tłumaczenie: Bronisław Zieliński
Seria: Galeria
Wydawnictwo: Muza
5,61 (17575 ocen i 814 opinii) Zobacz oceny
10
464
9
913
8
1 328
7
3 427
6
3 769
5
3 159
4
1 382
3
1 748
2
520
1
865
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Old Man and the Sea
data wydania
ISBN
9788328700338
liczba stron
104
słowa kluczowe
morze, hemingway, Santiago
język
polski
dodał
norcast

Od lat utwór ten pozostaje w kanonie lektur szkolnych. Opisuje zmagania rybaka ze swoją zdobyczą i wiele uczy współczesnego czytelnika na temat walki i znaczenia słów: wygrać i przegrać...

 

źródło opisu: internet

Brak materiałów.
książek: 324
Haerowen | 2011-11-04
Na półkach: Przeczytane, Lektury

Lekturę „Stary człowiek i morze” napisał Ernest Hemingway w 1951 roku.
Te oto opowiadanie w dużej mierze przyczyniło się do uzyskania Nagrody Nobla przez Hemingwaya w roku 1954. Książka opisuje historię o starym rybaku, Santiago, który nie poddając się uparcie walczy z wielką i silną rybą, Marlinem. Innymi słowy, opowiada o przeciętnym człowieku z nieprzeciętną siłą wewnętrzną, który zrobił wszystko, by spełnić swoje pragnienie, a gdy zdawało mu się, że osiągnął cel, napotkał na przeszkodę zbyt wielką, jak dla jego starego serca.

Ja osobiście odradzam czytanie tej książki, według mnie jest nazbyt monotonna, brak jej dynamiki, co sprawia, że przy czytaniu powieki czytającego samoistnie opadają w taki sposób, że jedyną radą na to jest odłożenie lektury na bok i zajęcie się czymś innym.

Wiem, że nie mam prawa oceniać stylu pisarskiego tak wybitnego pisarza, który zdobył literacką Nagrodę Nobla, jednak czytając tę opowieść cięgle miałam wrażenie, że autor tydzień przed rozpoczęciem pracy nad nią, nauczył się budowy zdań złożonych i nie do końca sobie z nimi radzi. Mimo tego, doskonale wykorzystywał różne środki stylistyczne, chociażby ciekawie zbudowane retrospekcje, które notabene były dla mnie najlepszymi częściami książki. Oprócz retrospekcji zachwyciły mnie też niektóre porównania, jak na przykład to: „Tuż przed zapadnięciem zmroku, kiedy mijali ogromną wyspę wodorostów sargassowych, która wzdymała się i kołysała na wielkich falach, jak gdyby ocean kochał się z czymś pod żółtą kołdrą, małą linkę pochwycił delfin”.
Można też znaleźć dużą ilość monologów wygłaszanych przez Santiago, pomagają nam one bardziej utożsamić się z bohaterem i jego problemami, tymi dużymi i zwykłymi, mało znaczącymi rozterkami.
Możliwe, że mój tak zły odbiór tego dzieła jest spowodowany czasem, który minął od powstania lektury. W dniu dzisiejszym bardzo duża grupa ludzi potrafi napisać coś równie dobrego, ale nie ma siły przebicia, by stać się kimś sławnym i rozpoznawalnym. Innym wytłumaczeniem jest to, że w wieku czternastu, czy piętnastu lat nie zastanawiam się nad ukrytymi wątkami książki, czy symboliką różnych opisanych rzeczy, które dla mnie teraz zdają się przypadkowe. Niektóre fragmenty tekstu zmuszają rozumnego czytelnika do retrospekcji, a większość nastolatków woli odprężyć się przy czytaniu, zbytnio się nie wysilając.
Z moim negatywnym odbiorem spotkały się też fragmenty, w których Santiago mówi do przedmiotów, zwierząt, czy nawet części ciała, które czasami traktuje jak inny, zupełnie odrębny organizm. Nie spodobało mi się też to, jak stary rybak jadł surowe ryby. Możliwe, że kiedyś, a może i nawet teraz, je się ryby prosto z wody, bez żadnych przypraw, jednakże mnie osobiście przyprawiło to o mdłości i nie za bardzo zmotywowało do dalszego zapoznawania się z lekturą.
Moją ulubioną postacią z tej książki jest Manolin. Podziwiam go za to, że zaprzyjaźnił się z o wiele starszym mężczyzną od siebie (Santiago), a co więcej, opiekował się nim, jak gdyby należał do jego najbliższej rodziny. I nie chodzi mi tu o przynoszenie mu jedzenia i ubrań, tylko o podporę duchową, wspierał go w trudnych chwilach i próbował odciągać jego uwagę od przykrości życiowych, wypytując go o jedną z najbardziej cenionych przez Santiago rzeczy – Football.

Uważam, że opowiadanie Hemingwaya jest bardzo pouczające. Wyróżnia się spośród kanonu lektur szkolnych i jestem pewna, że szybko jej nie zapomnę. Chociaż jest wzruszającą opowieścią o zmaganiu człowieka z własnymi słabościami i opowiada o walce w wydobyciu wewnętrznej siły, której teraz wielu ludziom najzwyklej brakuje, nie mogę się jednak zmusić, by napisać, że mi się podobała. Myślę jednak, że mimo tego, że Santiago nie dopłynął ze swoją rybą do celu, tak naprawdę wygrał. Pokazał wszystkim, że mimo starego ciała, jego duch jest jeszcze silny, a on sam, potrafi przeżyć nawet tak bolesną porażkę. Wydaję mi się, że książka poucza nas, że mimo niepowodzeń powinniśmy dalej próbować, a to, że tym razem nam się nie udało, nie oznacza, że nie powinniśmy znów próbować.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Proces diabła

Jak wiecie po lekturze „Pamiętnika diabła” wciągnęłam się w idealny świat Kuby osiągając chyba najwyższy poziom zaangażowania w czytaniu – świat nie i...

zgłoś błąd zgłoś błąd