Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,71 (2181 ocen i 213 opinii) Zobacz oceny
10
241
9
559
8
432
7
563
6
180
5
138
4
26
3
30
2
6
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Long Walk
data wydania
ISBN
9788372554574
liczba stron
244
słowa kluczowe
powieść, gra, chłopcy
język
polski
dodał
Marcin

Inne wydania

Mroczna, alegoryczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych. Stu chłopców wyrusza w morderczy marsz - meta będzie tam, gdzie padnie przedostatni z nich. Tu nie ma miejsca na sportową rywalizację, ludzkie uczucia ani na zasady fair play, ponieważ gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Najwyższą z możliwych.

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2006

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Wielki_Marsz-p-1377-.html

Brak materiałów.
książek: 1240
awiola | 2012-05-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 maja 2012

„Zmarli są sierotami. Nie mają ojca, matki, dziewczyny, kochanki. Towarzyszy im tylko cisza, cisza jak skrzydełko ćmy. Koniec rozdzierającego bólu przy każdym ruchu, koniec długiego sennego koszmaru marszu drogą. Ciało w spokoju, w bezruchu. Cisza. Idealny mrok śmierci”



Ktoś kto nie zna dokładnie biografii Stephena Kinga, biorąc do ręki książkę autorstwa niejakiego Richarda Bachmana, najprawdopodobniej nie wpadłby na pomysł, że pod tym pseudonimem kryje się King we własnej osobie. Powołanie do życia tej postaci bardzo mnie zaintrygowało, dlatego troszkę najpierw na ten temat bo to ciekawa historia, a później już o samej książce.

Oficjalna biografia Richarda Bachmana ( tak, miał swoją biografię) wskazywała, że autor z powodu bezsenności zaczął pisać powieści. Zmarł w 1985 r. na bardzo rzadką odmianę schizonomii. Był autorem siedmiu książek z tym, że ostatnią wydano w roku 2007 r. Znalazłam też taką informację, jakoby ujawnienie prawdy, że Bachman i King to ta sama osoba nastąpiło w roku śmierci Bachmana. Ale jak to się ma do wydanej w późniejszym okresie książki – nie wiem. Stephen King używał tego pseudonimu, zanim stał się sławny dzięki swoim książkom. Pisarz tłumaczył:

”Większość z nas ma w sobie takie miejsce, w którym zawsze pada deszcz, cienie są długie a lasy pełne potworów. Dobrze jest dysponować głosem, którym można opowiedzieć o strachach tego miejsca i częściowo opisać jego topografię, nie negując blasku i jasności, które przepełniają nasze zwykłe życie. Dla mnie Bachman jest tym głosem”

Skąd akurat taki pseudonim? Wybór owiany jest prawie, że legendą. Pisarz najpierw chciał użyć nazwiska panieńskiego matki, wtedy przybrałby pseudonim Guy Pillsbury. Zmienił jednak zdanie, ze względu na wysokie prawdopodobieństwo odkrycia. Połączył w końcu pierwszy człon nazwy zespołu Bachman – Turner Overdrive z pseudonimem Donalda E. Westlakea – Richard Stark. I tak właśnie powstał Richard Bachman. Bardzo ciekawa postać z własną historią.

„Wielki Marsz” został wydany w 1979 r. Akcja powieści dzieje się w niedalekiej przyszłości w Stanach Zjednoczonych. Co roku organizowany jest tam tytułowy Wielki Marsz, coś na kształt dzisiejszego reality show. Stu młodych chłopaków z całego kraju, zgłaszających wcześniej swoje kandydatury, zostaje wylosowanych spośród tysięcy chętnych do wzięcia udziału w makabrycznej zabawie. Jedynym zadaniem uczestników marszu jest wędrówka. Wędrówka w której nie ma mety. Wygrywa ten, który będzie szedł dalej, pozostali zostają zabijani na oczach wielotysięcznych tłumów. Minimalna prędkość z jaką chłopcy muszę maszerować to 6 km/h. Za niedotrzymanie tego pułapu grozi upomnienie. Trzy upomnienia oznaczają czerwoną kartkę czyli śmierć bez litości. W marszu bierze udział Ray Garraty, nazywany synem stanu Maine. Bohater podczas morderczego pochodu nawiązuje jakże ekstremalne w tych warunkach przyjaźnie. Uczestnicy poruszają także tematy dotyczące przyjaźni, miłości, zaufania ale i śmierci. Każdy z nich chce wygrać, chociaż tak naprawdę nie wiadomo co jest nagrodą. I czy patrzenie na bezsensowną śmierć dziewięćdziesięciu dziewięciu pozostałych uczestników daje satysfakcję z wygranej.

Powiem wam, że ta książka wgniotła mnie w krzesło. Uważam, że jest to jedna z najlepszych książek Kinga, jakąkolwiek czytałam. Jest tak realistyczna, tak bardzo prawdopodobna, że aż strach myśleć. Kto wie, czy za jakiś czas, media nie wpadną na pomysł by takie reality show powstało. Tym bardziej, że śmierć dobrze się sprzedaje jak wiemy. A śmierć na oczach tysięcy ludzi tym bardziej. Rozrywka przoduje, nawet chora rozrywka.

Autor genialnie uwidocznił upadek moralny człowieka, świat bez barier i żadnych wartości. Rozmowy uczestników skłaniają czytelnika do myślenia. Brutalne sceny zabijania wycieńczonych chłopców bez cienia litości wpływają na psychikę. Wyobraźcie sobie iść bez odpoczynku, dzień, dwa, trzy z ustaloną odgórnie szybkością mając do dyspozycji jedynie wodę i koncentraty. Na samą myśl już bolą mnie nogi. King moim zdaniem ukazał tutaj swój kunszt pisarki w całej okazałości. Zakończenie zostawia pewien niedosyt. Może to i dobrze. Czytelnik sam ma możliwość dopisać sobie dalsze losy osoby, która wygrała. Jestem świeżo po lekturze i zastanawiam się jak wielką wyobraźnię ma autor, żeby napisać coś takiego. Aż strach myśleć co mu siedzi w głowie.

Naprawdę polecam. Genialnie mroczna książka wykorzystująca wydawałoby się banalny pomysł. Przeczytajcie, a już zawsze na wszelkiego rodzaje marsze i pochody będziecie patrzeć inaczej niż dotychczas.




http://subiektywnie-o-ksiazkach.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Faktotum

Książka przepełniona wulgaryzmami i niskim humorem - tak najczęściej podsumowywany jest Charles Bukowski. Zgadzam się z tą opinią, jednakże uważam, że...

zgłoś błąd zgłoś błąd