Zimowy świat. Jak zwierzęta radzą sobie z zimnem

Tłumaczenie: Michał Szczubiałka
Seria: Menażeria
Wydawnictwo: Czarne
7,5 (8 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
3
7
2
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380498211
słowa kluczowe
zwierzęta, zima
kategoria
flora i fauna
język
polski
dodała
Ag2S

Człowiek, będąc w gruncie rzeczy bezbronny wobec zimna, włożył mnóstwo wysiłku w znalezienie sposobów przeżycia w skrajnych warunkach atmosferycznych. Nauczyliśmy się tak budować domy, tak szyć ubrania, tak się odżywiać, by chronić się przed niskimi temperaturami. A mysikrólik? Ptaszek wielkości kciuka potrafi przetrwać kilkunastostopniowe mrozy, nastroszywszy piórka i odpowiednio...

Człowiek, będąc w gruncie rzeczy bezbronny wobec zimna, włożył mnóstwo wysiłku w znalezienie sposobów przeżycia w skrajnych warunkach atmosferycznych. Nauczyliśmy się tak budować domy, tak szyć ubrania, tak się odżywiać, by chronić się przed niskimi temperaturami. A mysikrólik? Ptaszek wielkości kciuka potrafi przetrwać kilkunastostopniowe mrozy, nastroszywszy piórka i odpowiednio spożytkowując energię. Podobnie radzą sobie inne stworzenia: zmiana ubarwienia, hibernacja, zwiększanie masy ciała, specjalna budowa kończyn czy dzioba, ocieplone schronienia, gromadzenie zapasów – każdy gatunek znalazł swój sposób na przetrwanie najmroźniejszych miesięcy. Ptaki mają pióra puchowe, ssaki futro, które chroni je przed zimnem. Liczne zwierzęta, takie jak bobry, niedźwiedzie i niektóre owady, budują gniazda i nory, które uzupełniają lub zastępują bezpośrednie okrycie ciała. A niektóre, jak niezwykły susłogon arktyczny, zamarzają, żeby nie zginąć.

Zimą tylko pozornie nic się nie dzieje. Bernd Heinrich zabiera czytelnika do świata zasypanego śniegiem, skutego mrozem i… tętniącego życiem.

 

źródło opisu: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/zimowy-swiat

źródło okładki: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/zimowy-swiat

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
krosciucha książek: 3873

Zagadka mysikrólika

Wydawnictwo Czarne rzuca wyzwanie zimie i wydaje o niej książkę... na początek wiosny!

Kolejna pozycja Bernda Heinricha nie różni się w zasadzie od jego poprzednich książek. To solidna literatura popularnonaukowa. Profesor Heinrich znowu zabiera nas do swojej chaty w Maine i domu w Vermoncie, przybliżając życie różnych zwierząt zimą, czy raczej walkę o życie pośród śniegów.

„Skoro mysikrólik potrafi przetrwać przy trzaskającym mrozie, to wszystko wydaje się możliwe”. Bez wątpienia gwiazdą tej książki, a zarazem obsesją autora jest mysikrólik złotogłowy. Powinien być na okładce. Wydawałoby się, że taki mały ptaszek to nic nadzwyczajnego, ale po zastanowieniu... jak może przeżyć w zimie taka mała puchata kuleczka, która żywi się... owadami? I jak ma nie zamarznąć ten liliputek, który utrzymuje zawrotną temperaturę ciała 43 stopni Celsjusza! Toż to mały latający termofor, a wszyscy wiemy, jak szybko tracą one ciepło...

Heinrich zaczyna dość topornie, ale jak się zna tego autora, to się raczej oczekuje pewnego wysiłku umysłowego. Powiedzmy, że nie należy do nielotów, ale lekkiego pióra to on nie ma. Najpierw trzeba przebrnąć przez dosyć skomplikowane wykłady o przechłodzeniu, histerezie temperaturowej i hibernacji, aby wyprawić się na nieco chaotyczną przechadzkę po lasach Maine z autorem. Bywa ciut nużąco, dopóki Heinrich nie zaczyna wyciągać asów z rękawa. A trochę ich ma. Na przykład historię susłogona arktycznego, który nie tylko hibernuje, obniżając temperaturę ciała do...

Wydawnictwo Czarne rzuca wyzwanie zimie i wydaje o niej książkę... na początek wiosny!

Kolejna pozycja Bernda Heinricha nie różni się w zasadzie od jego poprzednich książek. To solidna literatura popularnonaukowa. Profesor Heinrich znowu zabiera nas do swojej chaty w Maine i domu w Vermoncie, przybliżając życie różnych zwierząt zimą, czy raczej walkę o życie pośród śniegów.

„Skoro mysikrólik potrafi przetrwać przy trzaskającym mrozie, to wszystko wydaje się możliwe”. Bez wątpienia gwiazdą tej książki, a zarazem obsesją autora jest mysikrólik złotogłowy. Powinien być na okładce. Wydawałoby się, że taki mały ptaszek to nic nadzwyczajnego, ale po zastanowieniu... jak może przeżyć w zimie taka mała puchata kuleczka, która żywi się... owadami? I jak ma nie zamarznąć ten liliputek, który utrzymuje zawrotną temperaturę ciała 43 stopni Celsjusza! Toż to mały latający termofor, a wszyscy wiemy, jak szybko tracą one ciepło...

Heinrich zaczyna dość topornie, ale jak się zna tego autora, to się raczej oczekuje pewnego wysiłku umysłowego. Powiedzmy, że nie należy do nielotów, ale lekkiego pióra to on nie ma. Najpierw trzeba przebrnąć przez dosyć skomplikowane wykłady o przechłodzeniu, histerezie temperaturowej i hibernacji, aby wyprawić się na nieco chaotyczną przechadzkę po lasach Maine z autorem. Bywa ciut nużąco, dopóki Heinrich nie zaczyna wyciągać asów z rękawa. A trochę ich ma. Na przykład historię susłogona arktycznego, który nie tylko hibernuje, obniżając temperaturę ciała do minus 2 stopni Celsjusza, lecz także budzi się co pewien czas, aby... ŚNIĆ.

Cudowne, prawda? Gdzieś tam w świecie śpią sobie w subnivium (kolejne szpanerskie słówko do kolekcji w prezencie od Heinricha!) grubiutkie przechłodzone susłogony, które śnią swoje tajemnicze sny...

Poza tym Heinrich pisze o hibernujących... ptakach (!), o tym, że żaby boją się zamarzać, co im w zasadzie ratuje życie, o uśpionych na dnie jezior żółwiach jaszczurowych, o agregacjach zimowych ptaków, o sójkach, co plują „klejem”, o szczekuszkach robiących szuszki na zimę, o gajach hibernacyjnych danaidów i o tym, że niedźwiedzie to urodzone lenie.

Pozycja Heinricha spełnia swoje zadanie jako książka popularnonaukowa napisana bez nadęcia i z garścią ciekawych faktów – zapewne nieznanych szerokiemu gronu czytelników (zwłaszcza że traktuje głównie o faunie amerykańskiej). Autor „rozgrzewa się” po pierwszych kilku rozdziałach i rzuca fascynującymi informacjami. Mimo to ma się wrażenie, że Heinrich nie bardzo wiedział, o czym pisać i jaką formę nadać swojej opowieści. Dziwi chaotyczne przeskakiwanie z tematu na temat: od ptaków do piżmaków, od wizyty w gawrze do żeremi bobrów, od horroru z arlekinami w domu autora po obloty wiosenne pszczół. Heinrich z uporem maniaka wraca co i rusz do zagadki mysikrólika. Wydaje się, że autor preferuje historie o ptakach. Jednocześnie obok rozdziałów o charakterze niemal wykładowym pojawiają się te mniej „oficjalne”, „spacerowe”, gdy autor w charakterze pilota wycieczek oprowadza nas po „swoim” lesie. Cóż, przynajmniej udaje mu się utrzymać zainteresowanie czytelnika.

Heinrich nie należy do moich ulubionych autorów. Nie interpretuje faktów tak fascynująco jak np. Wohlleben, nie ma lekkości Sy Montgomery ani talentu Mowata czy Geralda Durrella, nawet nie opisuje zwierząt z takim uczuciem jak Wajrak. Ja jednak cenię jego wyważone, przejrzyste naukowe podejście, nawet jeśli wydaje się pozbawione fantazji. Przy tym zawsze, choćby nie wiem, jak się starał, mam wrażenie, że książka jest przegadana. Że gdyby było krócej, wyszłoby na to samo. No i mógłby czasem przestać być aż tak do bólu rzeczowy.

Bo profesor Heinrich to ten typ, który idąc na przechadzkę w lesie, nie potrzebuje klucza do oznaczania gatunków, bo ma taki katalog wgrany w umysł. Zachwyca jego znajomość fauny i flory – ten człowiek poznaje opuszczone, wychłodzone gniazda ptasie pośród śniegów i chaszczy! Jednocześnie jest to osobnik, który wspina się na świerk i liczy, ile dana szyszka ma ziaren... Albo zapisuje dokładnie, ile piórek zawierają gniazda mysikrólików... Sam przyznaje, że zachwycają go fakty – same fakty. I dlatego Heinrich to autor, w którego słowa, choćby nie wiem jak niesamowite, można wierzyć. Bo on nie jest z kręgu bajarzy. To krańcowo rzetelny naukowiec do szpiku kości.

Pewnie był też znakomitym nauczycielem – nie każdy profesor zaprasza studentów, aby robili sobie kryjówki zimowe w śniegu... I nie każdy najzupełniej serio stwierdza, że nie wie, czy pewne muchy mają krioprotektory (np. słodką glicerynę), bo ich... nie kosztował. Jednocześnie potrafi przerazić. Heinricha interesuje wszystko i jest gotów to wszystko zniszczyć, aby zaspokoić swoją ciekawość – czy chodzi o rozkopanie prawdopodobnej kryjówki wiewiórki, czy o zabicie kilku mysikrólików.

Wydanie nie odstaje od poprzednich tomików serii „Menażeria”: porządne, eleganckie, zgrabne. Wielką bolączką są dla mnie białe okładki, brudzące się łatwo. Jak zwykle nie ma zdjęć czy rycin, co w moim odczuciu zubaża tekst – nie wiem, jak wygląda epoletnik krasnoskrzydły, oskomik czy Gynaephora groenlandica... A chciałabym to wiedzieć, nie odrywając się od lektury. Zdumiał mnie brak wytłumaczenia pewnych mało pospolitych wyrażeń (czy wszyscy wiedzą, czym są ryzofile?). Na tyle, na ile potrafię to ocenić, pozycja wydaje się w większości aktualna – może z pewnymi drobnymi wyjątkami, jak wzmianka o samcach pończoszników, które z jakichś powodów udają samice podczas wiosennego parzenia się (nie jest to już żadna zagadka – zainteresowanych odsyłam do np. „Kudłatej nauki”, którą swoją drogą i Heinrich mógłby przeczytać, żeby zrewidować swoje dziwnie negatywne przekonania o ograniczeniach fizyki...).

Tak czy inaczej, nie żałuję chwil spędzonych z autorem w lasach Maine. I na pewno przeczytam jego kolejne książki. Na Heinricha można liczyć, jeśli chodzi o wyważone, ale wciąż intrygujące fakty.

Jeśli spodziewacie się, że Heinrich podaje na koniec rozwiązanie tajemnicy mysikrólika, zwanego maleńkim królem, to muszę was zawieść. Nikt nie wie, jak one to robią, że przeżywają zimę, choć znamy coraz więcej elementów tej układanki. Ale wciąż nie ma ostatecznego wzoru.

I dlatego mysikróliki to ten jedyny przypadek, gdy profesor Heinrich nie zachwyca się samymi faktami...

Agata A. Majchrowicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 120
WerQa | 2019-04-10
Na półkach: Przeczytane

Autor książki - Bernd Heinrich - jest emerytowanym profesorem biologii na uniwersytecie w Vermon, który całe swoje życie poświęcił badaniom zwierząt. Jest autorem wielu książek i publikacji naukowych z zakresu zoologii, ekologii i ewolucji.
W Polsce wielu czytelników może kojarzyć go z jego wcześniej wydanymi przyrodniczymi bestsellerami poświęconymi faunie i florze: Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci; Chrapiący ptak. Rodzinna podróż przez stulecie biologii; Umysł kruka. Badania i przygody w świecie wilczych ptaków oraz Drzewa w moim lesie.
Tym razem Heinrich zaprasza nas na zimową wycieczkę po Maine, abyśmy mogli przyjrzeć się niesamowitym strategiom przetrwania zimna, jakie prezentują różne gatunki zwierząt. Będziemy mogli poczytać trochę o hibernacji, dowiedzieć się czegoś o zmianie ubarwienia, a także poznać specyfikę budowania gniazd lub siedlisk. Nauczymy się także o przemianach zachodzących w środowisku, które zawsze towarzyszą niskim temperaturom.
Zastanawialiście...

książek: 76
Tomek Duda | 2019-04-03
Na półkach: Przeczytane

http://www.bookparadise.pl/2019/04/bernard-heinrich-zimowy-swiat-jak.html
Fragment recenzji:
"Pomimo pasjonujących i ciekawych opisów, książki nie czyta się jednak łatwo i nie czyta się jej na raz. Miejscami przeszkadza zbyt szczegółowa terminologia i za bardzo drobiazgowa analiza procesów fizjologicznych zwierząt, pozostających w stanie zimowego odrętwienia. To co może być ciekawe dla biologów, niekoniecznie musi interesować zwykłego, ale pozostającego w kręgu zainteresowań przyrodniczych, czytelnika. Dlatego, sięgając po „Zimowy świat”, trzeba się uzbroić w cierpliwość i ciężar gimnastyki zatopionego w encyklopedyzmie umysłu łagodzić bardzo ciekawym opisem zachowań obserwowanych przez Heinricha zwierząt".

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd