Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha

Wydawnictwo: Czarne
6,2 (61 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
7
7
21
6
16
5
7
4
5
3
1
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380495562
liczba stron
272
słowa kluczowe
Indianie, Sat-Ohk
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
elfijka

Sat-Okh – Długie Pióro, syn wodza Szewanezów i Polki, która uciekła z zesłania na Syberii. Stanisław Supłatowicz, żołnierz AK, marynarz, autor poczytnych książek, w środowisku polskich miłośników amerykańskiego folkloru postać kultowa. Tyle wiedzieliśmy do tej pory, tyle sam o sobie mówił. Swoim życiorysem mógłby obdarować kilka osób. Nic więc dziwnego, że wciąż fascynuje, chociaż od jego...

Sat-Okh – Długie Pióro, syn wodza Szewanezów i Polki, która uciekła z zesłania na Syberii. Stanisław Supłatowicz, żołnierz AK, marynarz, autor poczytnych książek, w środowisku polskich miłośników amerykańskiego folkloru postać kultowa. Tyle wiedzieliśmy do tej pory, tyle sam o sobie mówił. Swoim życiorysem mógłby obdarować kilka osób. Nic więc dziwnego, że wciąż fascynuje, chociaż od jego śmierci minęło kilkanaście lat. Gdy Dariusz Rosiak, wytrawny reporter, postanowił przypomnieć tę legendarną postać, która dla młodych czytelników w czasach PRL-u była symbolem fascynującej przygody i bohaterstwa, sentymentalna podróż w przeszłość przerodziła się jednak w drobiazgowe śledztwo.

Autor ruszył w podróż tropem „polskiego Indianina”, zadając pytania o jego pochodzenie, życie i twórczość. Odpowiedzi uzyskał tyle, ile osób, do których udało się dotrzeć w Polsce, w Rosji i w Kanadzie. Badając dokumenty, odkrywał kolejne tajemnice, które złożyły się w historyczny thriller.

Sat-Okh to jedno potrafił na pewno – wodzić swoich tropicieli za nos. I robi to do dziś, wiele lat po odejściu do krainy wiecznych łowów.

 

źródło opisu: https://czarne.com.pl

źródło okładki: https://czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1080
malena | 2017-09-17
Przeczytana: 16 września 2017

"In my secret life"

Świetny reportaż, a raczej powinnam powiedzieć - świetnie napisana biografia. Mam tu swoją rzeczowość, rzetelność i ciekawy sposób ujęcia, czyli wszystko to, czego zabrakło mi w "Wandzie. Opowieści o sile życia i śmierci" Anny Kamińskiej. "Blada twarz" vel Dariusz Rosiak mierzy się z niezwykłym życiorysem Stanisława Supłatowicza vel Sat-Okha, "polskiego Indianina". Mierzy się to mało powiedziane. Skrupulatnie podąża jego tropem i udaje mu się odkryć wiele nieznanych, ale - co trochę dziwi - ogólnodostępnych faktów. Myślę, że taki jest w ogóle sens pisania biografii, a mianowicie odkrywanie tego, co jeszcze nie zostało odkryte. Powtarzanie powszechnie znanych informacji, w celu podtrzymania monumentu, czy też celowe obalanie pomnika bez odniesień do wiarygodnych źródeł - kompletnie mnie nie interesuje, więcej: budzi politowanie nad ułomnością osoby parającej się pisarstwem.

Samo poszukiwanie prawdy nie jest wolne od podejrzeń. Pojawiają się pytania o celowość włożonego wysiłku. Co ciekawe, pytania te padają zazwyczaj, gdy autor burzy ogólnie przyjętą, a może też i akceptowalną, wygodną dla innych, "prawdę". Zarzuty, które najczęściej się wówczas pojawiają to: pogoń za tanią sensacją, dowartościowanie się czyimś kosztem etc. Tak też często i bywa. Nie wydaje mi się jednak, by można było o to oskarżyć Rosiaka, zwłaszcza gdy zna się jego twórczość, jego poglądy na temat prawdy. Pozwolę sobie przytoczyć jedną z jego wypowiedzi: "Opowiadanie niesie ze sobą konsekwencje, czasem złe, zubożające ludzi, krzywdzące. Bywa tak, gdy wyziera z niego pokusa cynizmu, gdy autor rezygnuje z poszukiwania prawdy, bo prawda jest niemodna, bo przecież nie ma jednej prawdy, czyż nie tak? Istnieją tylko narracje, każda we własnym prawie, każda tyle samo warta. A przecież kiedy upuszczam książkę, to nie leci ona do góry, nie unosi się w powietrzu, tylko spada. Pewne rzeczy nie mają narracji, po prostu się zdarzają. Chodzi tylko o to, by je zauważyć". [1] Nie do końca się z nim zgadzam, ale przyjmuję jego punkt widzenia, tym bardziej że jest dla mnie bardziej osobą poszukującą prawdy (już samo jej odkrywanie jest celem samo w sobie), a nie osobą, która uważa, że ma na nią monopol, czy też pragnie się wybić czyimś kosztem. Zresztą jego utwór to jedynie próba - bez wątpienia udana - podążania jej tropem. Ogólna prawda pozostaje - jak można się tego było spodziewać po biografii- nieuchwytna, jej jedynym właścicielem był i nadal jest sam opisywany.

Dostajemy odpowiedzi na pytania, na które można znaleźć odpowiedź. Akurat w przypadku Sat-Okha nie było to aż takie trudne, jak początkowo wydawało się autorowi. Wystarczyło poszperać w różnych dokumentach, odbyć kilka podróży, porozmawiać z ludźmi z kręgu osób mniej lub bardziej bliskich opisywanemu. Metodę pracy Rosiaka można by przyrównać do chirurgicznego cięcia, ale ze znieczuleniem. Wraz z autorem krok po kroku stopniowo odkrywamy fakty. Warstwa po warstwie odpadają naleciałości, które przylgnęły do Sat-Okha (czasem z jego lub bez jego udziału, czasem z jego aprobatą, czy też niechcęcią do dementowania - miejscami absurdalnych, sprzecznych, wykluczających się - informacji). Interesujące jest już to samo "nawarstwienie". Życie ludzkie, każde życie, obrasta w prawdy, półprawdy, kłamstwa. W przypadku Sat-Okha mamy do czynienia ze szczegółnym namnożeniem półprawd, przekłamań, często z pogranicza absurdu. Nie wiem, na ile udawało się mu w tym wszystkim pozostać sobą, w ile z tych półprawd, kłamstw wierzył i czy w ogóle w nie wierzył, czy potrafił oddzielić siebie stworzonego, od siebie, jakim był w rzeczywistości. Wiem jedynie, że miał niemały udział w budowaniu swojego wizerunku ( i właśnie temu wizerunkowi Rosiak poświęca najwięcej uwagi), zaś wszelkie sugestie, wzbogacające, ubarwiające jego życiorys, przyjmował z cichym entuzjazmem, dementując je w momentach, gdy sprawy przybierały dla niego niekorzystny obrót. Po dość gruntownym odwarstwieniu, dokonanym przez Rosiaka, wyłania się skomplikowany, ale nadal (a może przez to) bardzo intrygujący człowiek, który znalazł swój sposób na życie, na uporanie się z nim. Nie chcę oceniać jego postępowania. Musiał mieć swoje powody, nie znam też ceny, jaką na co dzień płacił (o ile płacił, choć zakładam, że początkowo musiało to być dla niego trudne, z czasem coraz łatwiejsze, bo obie tożsamości siłą rzeczy musiały się z nim zrosnąć). Dostał od losu kiepskie karty i grał nimi po mistrzowsku. A tego nie można nie podziwiać. Oczywiste jest, że sam by tego nie dokonał, pomagali mu inni, a on z tej pomocy chętnie korzystał. Sądzę, że w większości przypadków obie strony odnosiły wzajemne korzyści, choć czasem proporcje tych korzyści nierównomiernie się rozkładały.

Nie zapominajmy, że na wizerunku Sat-Okha opierała się też twórczość literacka (i na tym polu Rosiak go nie oszczędza). Ten aspekt jest również równie fascynujący, jak cały jego życiorys, choć w tym przypadku jakoś trudniej o wyrozumiałość. W zderzeniu z ujawnionymi w tej książce faktami kompromisowe, ugodowe podsumowanie książki - brzmi dość słabo i trochę Rosiak sam sobie zaprzecza. Co prawda, ogólny wydźwięk większości utworów Sat-Okha - skierowanych głównie do młodych czytelników - jest pozytywny, ale nie zmienia to faktu, że ich geneza może budzić rozżalenie, zwłaszcza u jego sympatyków (zgodnie z wiedzą Rosiaka nadal można ich spotkać, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami - w Rosji i na Ukrainie), ale też ludzi, dla których uczciwość i szacunek to nie są puste słowa, którymi ktoś szafuje jedynie na kartach książki. Poza tym to wytłumaczenie, że działania wizerunkowe nie były podyktowane względami materialnymi, nie do końca mnie przekonuje. Oczywiście, możliwe, że ogólne korzyści, przeważały i nadal przeważają nad negatywnymi (Sat-Okh świetnie się sprawdzał w czasach PRL, więcej: ubarwiał odbarwioną rzeczywistość, był powiewem świeżości w dusznym, ciasnym miejscu - jak zwykli uważać co niektórzy). W końcu Sat-Okh nie był koturnową postacią, ideałem, wzorem do naśladowania, choć poprzez swój wizerunek za takową niewątpliwie chciał uchodzić. Jego śmierć poprzedziła stopniowa utrata zainteresowania, jego gwiazda zblakła. Proces ten dokonałał się w sposób naturalny. Tylko nieliczni zdecydowali się na głos sprzeciwu przeciwko żywej legendzie. Dariusz Rosiak w sposób elegancki, stonowany dołączył do tego grona po 14 latach, które minęły od śmierci "polskiego Indianina".

Jeden z indiańskich przyjaciół powiedział o Sacie: "Dla nas Sat-Okh był Prawdziwym Człowiekiem. I nie ma znaczenia, czy był Indianinem, czy nie. Wystarczy, że był Prawdziwym Człowiekiem". [2] Prawdziwy człowiek, ze złożoną tożsamością, w tym jedną niedostępną dla innych lub dostępną dla nielicznego grona. Dla mnie jeszcze bardziej intrygujący niż po przeczytaniu tego biograficznego reportażu.




1- D. Rosiak, "Biało-czerwony. Tajemnice Sat-Okha", Wołowiec 2017, s. 46.
2 - Ibidem, s. 232.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dni trawy

Powieść lekko napisana, choć nie o lekkich tematach. Narkotyki, śmierć, rozwód rodziców, pobyty w ośrodkach psychiatrycznych - a w tle wielka miłość d...

zgłoś błąd zgłoś błąd