Amnezjak

Wydawnictwo: Powergraph
7,05 (60 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
10
8
14
7
20
6
5
5
4
4
2
3
0
2
0
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364384646
liczba stron
480
język
polski

Literatura Jakuba Nowaka nie tylko kipi od pomysłów, które innym wystarczyłyby na całe fantastyczne cykle, ale napisana została z rzadkim literackim wyczuciem, gęstością i świadomością pisarskich arkanów. Autor to pisarz i politolog, który od początku podąża swoimi ścieżkami. Wizje SF oszałamiającej przyszłości, fantastycznej przeszłości i złożonej teraźniejszości rzadko bywają tak brawurowe,...

Literatura Jakuba Nowaka nie tylko kipi od pomysłów, które innym wystarczyłyby na całe fantastyczne cykle, ale napisana została z rzadkim literackim wyczuciem, gęstością i świadomością pisarskich arkanów. Autor to pisarz i politolog, który od początku podąża swoimi ścieżkami. Wizje SF oszałamiającej przyszłości, fantastycznej przeszłości i złożonej teraźniejszości rzadko bywają tak brawurowe, bogate i przemyślane.

Spis treści:

"Karnawał", "Dziwne dni", "Ekumenizm", "Rychu", "Retro", "Ciężki metal", "Dominiczka mówi", "Zimno, gdy zajdzie" oraz "Amnezjak".

 

źródło opisu: www.sklep.powergraph.pl

źródło okładki: https://www.facebook.com/powergraph/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2164
Janusz Szewczyk | 2017-06-10
Przeczytana: 10 czerwca 2017

Zanim sięgnąłem po tę książkę znałem jedynie tytułowe opowiadanie. Zaintrygowało mnie ono pomysłami, ale zniechęciło duszną atmosferą i niejednoznacznością przekazu. Z pewnością jednak dowiodło równocześnie, że autor ma bardzo mocno pofałdowany mózg i jest człowiekiem bezkompromisowym, przez co jego teksty mogą posiadać wysoki próg wejścia. Miałem więc sporo wątpliwości czy kupić ten zbiór i w pewnym sensie okazały się one słuszne, bo to nie jest książka rozrywkowa. Lektura jej wymagała wysiłku i dawała satysfakcję tylko wtedy jeśli byłem na ten wysiłek gotowy. Trwało to dość długo, bo nieomal nad każdym tekstem musiałem trochę czasu się zastanowić. To zupełne przeciwieństwo prostej rozrywki, której zazwyczaj szukam w książkach. No i nie da się ukryć - to jeden z najlepszych zbiorów opowiadań SF jakie czytałem. Przy wyszukiwaniu analogii do stylistyki i poziomu zawartych w nim tekstów przychodzą mi do głowy przede wszystkim utwory Jacka Dukaja. Sam Dukaj zresztą zachwala autora na okładce i uważam, że ewidentnie ma ku temu powody. Opowiadania w większości przypadków koncentrują się na historii, ona je napędza, daje tło, postaci i rekwizyty. Żałuję tego, bo takie inspiracje w SF po prostu niespecjalnie mnie intrygują i wolałbym inną, bardziej egzotyczną tematykę. Niektóre teksty, chociaż dobrze napisane, są ciężkostrawne ze względu na tematykę. Jeden wydał mi się obrzydliwy. Krótko o poszczególnych tekstach (opisy mogą zawierać spoilery):

Karnawał. Wycinek alternatywnej historii, w której nieznani, kosmiczni sprawcy podarowali umiarkowanie rozwiniętym przedstawicielom ziemskiej religii Sztukę. Czy Sztuka jest fizyką nieodróżnialną od magii czy też magią religijną skuteczną od poziomu kwantowego czy może boskim darem, można jedynie zgadywać. Pierwsze zdanie mojego opisu tego opowiadania jest całkowicie prawdziwe i zupełnie nie oddaje zawartości fabuły, podlanej polsko-patriotyczno-powstańczym sosem. Czyta się podobnie jak teksty Dukaja - autor sypie dziesiątkami oryginalnych pomysłów, skąpiąc wyjaśnień i pozostawiając składanie puzzli czytelnikowi. Cały tekst sprawia przez to wrażenie nieco niekompletnego - ma się wrażenie, że te wszystkie osierocone fragmenty i pomysły powinny znaleźć własne zakończenia. Świetne opowiadanie.

Dziwne dni. Początkowo sprawia wrażenie nudnawych pierdół rozgrywających się w alternatywnej historii, w której Jim Morrison z The Doors wylądował w Polsce, szczęśliwie unikającej komunizmu. Z czasem okazuje się, że tekst oparty jest na bardzo ambitnych założeniach i w pewnym sensie intrygujący, dzięki nawiązaniom do filozoficznych koncepcji hiperrzeczywistości (autor uprzejmie
dołącza klucz-wskazówkę w postaci wzmianki o Baudrillardzie). Brak różnic między rzeczywistością i tym co ją tylko udaje, wyraża się w występowaniu postaci z fikcyjnych historii (pisarz z "Człowieka z Wysokiego Zamku" Dicka oraz komiksowy kapitan Żbik). Niestety psychodeliczna atmosfera do mnie nie przemawiała, chociaż z pewnością ułatwiała bohaterom życie w hiperrzeczywistości i była dobrze napisana. Paradoks - świetne opowiadanie, które mi się nie spodobało z powodu scenografii.

Ekumenizm. SI (a może i obce inteligencje symulujące pradawnych bogów) w walce o dominację nad ludźmi i sobą nawzajem. Wydawałoby się, że z takich założeń wyjdzie mało oryginalna historia, ale to nieprawda. Autor zrobił z niej wielopoziomową bijatykę w systemach wirtualnej rzeczywistości statku kosmicznego, której mieszkańcy nagle doświadczają totalnej awarii i są zmuszeni wrócić do tej bardziej klasycznej rzeczywistości, w której boskie awatary tracą kontakt ze swoimi wybrańcami. Serie neologizmów wykorzystanych do opisów technologii i mnogość pomysłów zanurzone są w błyskawicznej i sensacyjnej akcji. W pewnym sensie jest to też opowieść o pierwszym kontakcie, chociaż na początku trudno jest się tego domyślić. Czyta się znakomicie.

Rychu. Opowiadanie o alternatywnym Philipie K. Dicku (Rychu=Ryszard=Richard=Dick?) i jego obsesjach, wykorzystujące wiele faktów z życia amerykańskiego pisarza a przede wszystkim słynną historię o zwalczaniu S. Lema jako komitetu komunistycznych propagandzistów. Tekst męczący czytelnika pokładami paranoi głównego bohatera. Może i jest dobry, ale zbyt się nudziłem by to zauważyć.

Retro. Cyberpunk w peerelu - cóż za karkołomny pomysł. Kolejna alternatywna historia, której akcja odbywa się w Dziurze, obozie zesłań pod Śląskiem. Gęsta i duszna atmosfera polskiego matrixu z udziałem Jaruzelskiego, Pewexu i Grundiga. "Demolka hemoroidów stalową pałką." Gdzieś w tle i nie tylko w tle "Centrala" Brygady Kryzys i dziesiątki innych charakterystycznych elementów tamtych czasów z zomowcami włącznie. Nieźle napisane, ale męczące, lepiące się do starych wspomnień, które niespecjalnie kocham, i przytłaczające poczuciem beznadziei. Chciałoby się wychwalać styl pisarza, ale jak mam to zrobić, kiedy pisze o rzeczach, o których ja nie bardzo chcę pamiętać. Ciekawe jak odbiorą ten tekst ludzie, którzy tamtych czasów pamiętać nie mogą. Mnie początkowo odrzucił.

Ciężki metal. Rzeczywiście ciężki tekst z pogranicza psychiatrii i opowieści o inwazji. Niejednoznaczność jest tu raczej zaletą, chociaż powoduje, że momentami trudno to opowiadanie uznać za SF.

Dominiczka mówi. O wątpliwych urokach bezpośredniego sprzężenia omózgowania z oprogramowaniem sieciowym. Temat potencjalnie nośny i wykonanie całkiem niezłe, chociaż nie pojmuję po co autor okrasił tekst całymi seriami prymitywnych wulgaryzmów (ta maniera wstawiania wszędzie dziesiątek bluzgów zaczęła być męcząca, nie pisząc już o tym że w takiej ilości przestały one robić jakiekolwiek inne wrażenie poza chamskim). Zakończeniu czegoś brakuje.

Zimno gdy zajdzie. Z pewnością ten tekst nie zostawia czytelnika obojętnym. Nie potrafię się tylko zdecydować, co właściwie czuję. Obrzydzenie? Przerażenie? Zgrozę? Pomysł na nagłe zmartwychwstanie w cudzym ciele trudno uznać za oryginalny, ale autor porusza jego nietypowe i ryzykowne w odbiorze aspekty. Chyba jednak wybieram obrzydzenie.

Amnezjak. Wcześniej zamieszczony w antologii "Science Fiction". Ściągnąłem tu swoją opinię o tym opowiadaniu autocytując: ciężki i niejednoznaczny tekst, ale za to konsekwentnie napisany. Czytałem bez wielkiej przyjemności, ale z zainteresowaniem, jak relację z autonomicznego ośrodka futurystyczej propagandy patriotycznej, zamieszkałego przez postludzkie symulacje postaci historycznych. Nie wykluczam całkowicie błędnej interpretacji, bo jednej interpretacji chyba po prostu nie ma. Podobnie jak nie ma zakończenia. Za to wiele polskości w fantastycznych wariacjach. Może i nie jest to opowiadanie, do którego chciałbym kiedykolwiek wrócić, ale wielkiej oryginalności nie sposób mu odmówić i ocenić je muszę wysoko.

Podsumowanie. Jestem pod wrażeniem talentu autora. Gdyby tylko chciało mu się pisać o przyszłości zamiast taplać się w historii, awansowałby z miejsca do kategorii ulubionych. Niestety tematyka wielu tekstów była mało atrakcyjna, by nie rzec nużąca. Jeśli komuś to nie przeszkadza, to z pewnością warto ten zbiór przeczytać. Oceniam wysoko za poziom literacki. Może tylko wypada dodać, że autor trochę za bardzo lubi wulgaryzmy i zdrobnienia imion. No i jedno opowiadanie jest jednak chore.
Wyrazy uznania dla wydawnictwa Powergraph - publikują naprawdę niezłe książki polskich autorów. I wszystko w twardych okładkach. Tak trzymajcie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gdy zgasną światła

Wszystko, co daje nam Ziemia kiedyś się kończy. Tak dzieje się z pitną wodą, świeżym powietrzem i innymi zasobami. W "Gdy zgasną światła&...

zgłoś błąd zgłoś błąd