Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szare Płaszcze: Komandoria 54

Wydawnictwo: Genius Creations
6,38 (16 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
1
7
6
6
4
5
3
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Szare Płaszcze: Komandoria 54
data wydania
ISBN
9788379950959
liczba stron
490
słowa kluczowe
fantasy
język
polski

Na rubieżach upadającego Imperium, w dowodzonej przez Olafa Komandorii 54, stacjonuje grupa nowicjuszy Zakonu Szarej Straży. Ten mały i niedoświadczony oddział ma za zadanie egzekwować prawo i zapewnić osadnikom bezpieczeństwo. Nie będzie to jednak proste. Na pograniczu schronienia szukają adepci zakazanych sztuk, przestępcy i zbiegli niewolnicy. Granicę przekraczają dzikie plemiona, a w...

Na rubieżach upadającego Imperium, w dowodzonej przez Olafa Komandorii 54, stacjonuje grupa nowicjuszy Zakonu Szarej Straży. Ten mały i niedoświadczony oddział ma za zadanie egzekwować prawo i zapewnić osadnikom bezpieczeństwo. Nie będzie to jednak proste.

Na pograniczu schronienia szukają adepci zakazanych sztuk, przestępcy i zbiegli niewolnicy. Granicę przekraczają dzikie plemiona, a w łupieżczych wyprawach towarzyszą im potężni szamani i nadprzyrodzone istoty. Imperium wystawia przeciwko nim nie grupę rycerzy w lśniących zbrojach, a niedoświadczonych rekrutów pod wodzą zgorzkniałego weterana. Czy to może się skoczyć inaczej niż pożogą i zgliszczami, płaczem ocalałych i lamentem wziętych w niewolę?

 

źródło opisu: https://geniuscreations.pl/ksiazki/szare-plaszcze-...(?)

źródło okładki: https://geniuscreations.pl/ksiazki/szare-plaszcze-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1958
Janusz Szewczyk | 2017-05-29
Przeczytana: 28 maja 2017

"To urocze miejsce, w którym się znajdujecie, to Komandoria 54 Zakonu Szarej Staży. Znana również jako Kurwidołek". To zdanie właściwie powinno każdemu miłośnikowi fantasy wskazać czego mniej więcej może się spodziewać po książce debiutanta, Marcina Guzka (debiutuje on jako autor powieści, bo zdaje się, że jakieś krótsze formy wcześniej zdarzyło mu się popełnić). Przygodowe fantasy o szybkiej akcji umieszczonej przez autora w świecie pełnym pozostałości z czasów świetności dawnego Imperium, w którym bliżej nieokreślona Plaga solidnie zmniejszyła zagęszczenie ludności. Ludzie usiłują podnieść się po zarazie, a pomagają im w tym żołnierze/bracia z o-mało-co-zakonu Szarych Płaszczy, którzy w zależności od potrzeb potrafią pełnić rolę wiedźminów, sędziów, sił porządkowych, strażników, rycerzy obrońców itp. itd. Główni bohaterowie to rekruci, pragnący mniej lub bardziej z własnej woli (zwykle mniej) zostać członkami Szarych Płaszczy - były książę, olbrzymi Wiking, małoletni były mnich, były bard, obdarzona magicznymi talentami była uliczna sztukmistrzyni czy też obdarzona wielkim biustem wojowniczka. Wszyscy z ciążącą na ich zachowaniach przeszłością. Podstawowym zadaniem ich przyszłego bractwa jest podobno walka z demonami i czarnoksiężnikami, ale stwierdzenie to nie bardzo znajduje potwierdzenie w treści książki, gdyż szkolenie kompletnie niedoświadczonych rekrutów w ogóle nie obejmuje zagadnień magicznych. Ta niekonsekwencja autora jest tym wyraźniejsza, że wszelkie kontakty z demonicznymi siłami wywołują początkowo u rekrutów palpitacje i niekontrolowane skurcze przepon. Błyskawicznie im jednak przechodzi i już po kilku kontaktach z miejscową wiedźmą stają się nieomal specjalistami, fachowo używającymi magii, którą podobno mieli zwalczać. Sprawia to wrażenie, że autor nie do końca panował nad tym co pisał. Niektórzy spośród kandydatów na Szare Płaszcze miewają wątpliwości co do jakości swojego szkolenia, ale trudno im się nimi przejąć skoro każdego kolejnego dnia ktoś próbuje ich zabić. Sterty strupów przesypują się przez brzegi stronic. Giną główni bohaterowie (i to wcale nie ci, którym bym tego życzył), giną masowo wieśniacy, giną imperialni legioniści, giną wilki, giną znani i nieznani napastnicy, giną dzicy zza wielkiej puszczy. W tym tempie liczebność mieszkańców okolicy z pewnością nie okaże się wystarczająca by napisać dalszy ciąg, którego akcja działaby się w tej samej okolicy. Być może taki był od początku zamiar autora, ale zagęszczenie naturalnych i magicznych zagrożeń na hektar Rubieży Imperium przekracza wyraźnie wartość krytyczną, oznaczającą niechybnie całkowity zanik lokalnej populacji (epilog książki potwierdza zresztą tę teorię).

Powieść ma nieco nieciągłą konstrukcję i składa się z serii po części odrębnych fabularnie historii (chociaż rozdziałów nie nazwałbym osobnymi opowiadaniami), połączonych postaciami głównych bohaterów. Większość z nich to pozornie zamknięte całości (historia chłopaka-albinosa, która zapewne będzie miała dalszy ciąg jeśli autor zdecyduje się na kontynuację; historia Olbrzyma, która pojawia się w książce w dwóch odsłonach i może okazać się jedynie preludium do znacznie większej zagadki) splatające się na różne sposoby wokół rekrutów Szarych Płaszczy, pośród których są też postaci, które potencjalnie potrafią o wiele więcej niż pokazują (Cassandra). Nie widać jednak jakiegoś głównego motywu, wspólnej tajemnicy łączącej bohaterów, poza rzekomym szkoleniem, które zresztą w książce opisywane jest wyjątkowo zdawkowo. Szybka akcja powoduje jednak, że nie przeszkadza to w lekturze.

Książka jest całkiem niezłą rozrywką, chociaż autorowi udało się też zawrzeć w treści sporą liczbę drażniących szczegółów. Równouprawnienie wśród rekrutów i wyrównane proporcje płci pozwalają autorowi na swobodne przelewanie na papier swoich zapewne niezrealizowanych fantazji erotycznych, co nie zawsze jest fajne, a bywa śmieszne jak i żenujące. To, że język nijak nie pasuje ani do epoki (skąd się biorą w podupadłym rzymskopodobnym imperium takie słowa jak "koedukacyjny", "dekadenckich" czy "statystyczna" nie sposób zgadnąć) ani do postaci (wiejskie służące z osady w puszczy to erudytki wygłaszające sarkastyczne komentarze) staje się standardem w produkcjach fantasy, bo stylizacja wymaga jednak od autora nieco wysiłku, a mało któremu autorowi chce się wysilać. Niestety M. Guzek popełnia przy tym jeszcze jeden błąd nie różnicując indywidualnie języka i słownictwa postaci, co prowadzi do nienaturalnych i niezamierzenie śmiesznych dialogów. Indywidualizacja języka postaci zdarza się rzadko i najczęściej polega na wprowadzeniu do wypowiedzi serii bluzgów. Zalet prostego, żołnierskiego języka nie sposób nie docenić przy dynamizowaniu akcji, ale czasami np. kilkukrotne czytanie o tym, kto ma co w dupie bywa dość nużące. Gdy dodamy do tego fabularne nielogiczności i cuda typu "Pod jego dowództwem na tych kilka chwil banda przypadkowych chłopów zmieniła się w oddział", nie da się ukryć, że autorowi brakuje doświadczenia pisarskiego. Doświadczony autor nie pisałby o wieśniakach "ci ludzie są prymitywni, niezorganizowani, słabo uzbrojeni i niewyszkoleni" by równocześnie stwierdzić, że są oni "bardzo wyczuleni na punkcie prywatności". Takie kuriozalne zdania naprawdę psują przyjemność czytania "Komandorii 54".

Równocześnie jednak książka ta to całkiem przyzwoita rozrywka. Pomysły autora może nie są wyjątkowo oryginalne, ale sprawnie i z dużym poczuciem humoru opisane, co w połączeniu z dramatycznymi i krwawymi wydarzeniami z fabuły daje przyjemną, lekką literaturę. Niewiele dowiadujemy się tak naprawdę o tajemnicach Szarych Płaszczy i jest tu szerokie pole do pisania kolejnych tomów, do których prowadzić mogą niedokończone wątki. Jeśli autor ograniczy umieralność głównych postaci i dopracuje szczegóły, kontynuacja może być interesująca. W kazdym bądź razie mam zamiar na nią poczekać i sprawdzić czy potencjał autora rozwinie się w takim kierunku w jakim powędrował A. Sapkowski po napisaniu swoich pierwszych opowiadań. Są na to pewne szanse, ale pojęcia nie mam czy realne. Dołożyłem więc jedną gwiazdkę do oceny, na wypadek gdyby M. Guzek wyrósł z czasem na wielką gwiazdę rodzimego fantasy ;-). Czego jemu i przyszłym czytelnikom życzę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Naznaczeni. Mroczna strona

Nadal jestem pod wrażeniem serii Naznaczeni, jednak druga część troszkę mniej podobała mi się od pierwszej. Co prawda, po raz kolejny nie wiedziałam,...

zgłoś błąd zgłoś błąd