Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wojna, która nas zmieniła

Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
7,36 (11 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
3
7
6
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365369840
liczba stron
240
kategoria
literatura faktu
język
polski

W zachodnich mediach coraz rzadziej relacjonuje się dziś wydarzenia, które mają miejsce we wschodniej Ukrainie, chociaż wojna w Donbasie trwa nadal. Paweł Pieniążek od samego początku inwazji rosyjskich zielonych ludzików relacjonuje te wydarzenia dla polskiej prasy, radia i telewizji. Czasem wprost z pola największych bitew. Bohaterowie reportażu Pieniążka, Kucha, Chachoł, Mrówa, Alina i...

W zachodnich mediach coraz rzadziej relacjonuje się dziś wydarzenia, które mają miejsce we wschodniej Ukrainie, chociaż wojna w Donbasie trwa nadal. Paweł Pieniążek od samego początku inwazji rosyjskich zielonych ludzików relacjonuje te wydarzenia dla polskiej prasy, radia i telewizji. Czasem wprost z pola największych bitew.
Bohaterowie reportażu Pieniążka, Kucha, Chachoł, Mrówa, Alina i inni, walczą po jednej i po drugiej stronie frontu. Niektórzy wyjechali z Donbasu, uciekając przed ostrzałami, inni zostali – bo tam jest ich dom. W przejmujących historiach Pieniążka poznajemy te tragiczne detale konfliktu, które umykają w zdawkowych relacjach medialnych, zrujnowane życia, heroiczne próby odbudowy codzienności i marzenia o powrocie do normalności.

 

źródło opisu: https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/wojna-kto...(?)

źródło okładki: https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/wojna-kto...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 376
Przemek | 2017-05-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 maja 2017

Ciekawa książka, oddająca klimat konfliktu na wschodzie Ukrainy. Jest jednak pewien problem: nie do końca potrafię po lekturze zrozumieć co pchnęło separatystów do walki. Ok, w Kijowie podśmiewali się z rosyjskojęzycznych górników, to mogło sprawić, że czuli się gorsi, na miejscu szalała propaganda, która dolewała oliwy do ognia... Ale czy to samo mogło wystarczyć? Czy podziały, jakie mamy obecnie w Polsce wiele się od tego różnią? Ciekawe, że w Ługańsku separatyści, podobnie jak reszta kraju rozczarowani Janukowyczem, niemal dogadali się z Ukraińcami bez walki (s. 171). Matuszka Rosija natychmiast zareagowała, przysyłając broń i ochotników, którzy rozpalili konflikt na nowo.

Okazuje się jednak, że po początkowym dużym zaangażowaniu, Rosji przeszła ochota na budowanie Noworosji i wycofała się z wspierania separatystów. Wojna utknęła w martwym punkcie, nikt jej nie chce, nikt nie chce walczyć dalej, nikt nie wie jak ją zakończyć. Żołnierze codziennie po 19:00 dla zabicia nudy strzelają do siebie, ale nic z tego nie wynika w sensie militarnym. Jedna i druga strona siedzi w okopach i nie zamierza ruszać się ani do przodu, ani wstecz (s. 250).

Na początku wojny było inaczej. Separatyści byli mocno wspierani przez Rosjan, toczyły się walki takie jak w Iłowajsku, zdominowane pokaz siły rosyjskiej artylerii oraz wyrzutni rakietowych Grad i Uragan (s. 115). Ciekawe, że ci żołnierze rosyjscy byli przerzucani na front w taki sposób, że sami nie wiedzieli, że jadą na wojnę (s. 119). A jak wygląda ostrzał rakietowy?

"Pogawędkę gwałtownie ucinają nam wybuchające tuż obok rakiety. Jedna za drugą, przerwy między nimi wynoszą ułamki sekundy. Nie ma wątpliwości: to Grad" (s. 42).

Ciekawe, że po klęsce Ukrainy pod Iłowajskiem, propaganda szybko wykreowała mity, wg których Rosjanie wcale tam nie rozgromili Ukraińców, a zrobili to sami separatyści w liczbie 50 kałasznikowów kontra kontyngent liczący 1500 żołnierzy... (s. 130)

W książce opisany jest też los ludzi, zamieszkujących miasteczka z linii frontu. Większość z nich wcześniej czy później zmuszona jest do ewakuacji. Udają się kilkanaście/kilkadziesiąt kilometrów dalej, a tam życie toczy się normalnie, ludzie robią zakupy w supermarketach, bawią się w klubach... Tylko uchodźcy pozostali bez środków do życia i nie mają jak dołączyć do towarzystwa. Mieszkają u rodzin, ale chcą uwolnić je od swojego ciężaru. Gdy tylko walki na froncie milkną, oni wracają do zrujnowanych domów i ogródków warzywnych, z których mogą czerpać pożywienie. Nielicznym udaje się odzyskać pracę, np. za 1500 hrywien miesięcznie. W 2013 odpowiadało to ok. 500zł, obecnie 200-250 (s. 230).

Po stronie ukraińskiej walczy armia ukraińska oraz bataliony ochotnicze Prawego Sektora (słynni neonaziści, jednak ci na froncie nie bardzo przejmują się ideologią, raczej chcą walczyć), Ajdaru i innych. W książce zabrakło mi bliższej charakterystyki tych formacji, określenia czym różnią się od siebie, jakie wartości prezentują, co myślą młodzi ludzie, którzy udają się pod ich sztandarami na front. Ciekawe, że bataliony ochotnicze finansują wolontariusze, a armia ukraińska na początku wojny wyglądała jak stado obdartusów... Które jednak z czasem wyposażono nawet w noktowizory (s. 125 Roman po uwolnieniu z tortur dziwi się wyglądowi ukraińskich "marines").

Odnośnie warstwy redakcyjnej książki, zabrakło mi jakiegoś głębszego planu, spoiwa, które łączyłoby kolejne rozdziały. Czytając książkę, można popaść w uczucie zagubienia: przed chwilą byłem po stronie ukraińskiej, teraz jestem po stronie rosyjskiej, a dlaczego w ogóle autor wybrał tą, a nie inną miejscowość na cel swojej kolejnej wizyty?

Z innych rzeczy, do których mógłbym się przyczepić to polska transkrypcja ukraińskich imion, która była dla mnie trochę karykaturalna i opisy "przelatujących naboi" (pocisków? kul?).

Reasumując: ciekawe studium konfliktu, jednak miejscami zbyt słabo zaangażowane (motywy separatystów, omówienie przekonań prawicowych batalionów ochotniczych, różnic między nimi). Autor ma bardzo lekki styl pisania i to kolejny atut.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dylan Dog: Cagliostro!

Gdy będziecie zaczynać przygodę z serią Dylan Dog, w co drugiej recenzji przeczytacie o Umberto Eco, dla którego to jedna z ulubionych rozrywek oraz o...

zgłoś błąd zgłoś błąd