Wiersze ludowe

Wydawnictwo: Biuro Literackie
6 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8388515101
liczba stron
40
kategoria
poezja
język
polski
dodał
tivrusky

 

źródło okładki: http://www.biuroliterackie.pl/

Brak materiałów.
książek: 668
tivrusky | 2017-02-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 23 lutego 2017

Ciężko się w tomiku Bonowicza połapać. Wszystko to z powodu narracyjnej burzy, nawałnicy i gradu, którymi poeta czytelnika zasypuje, rzec można atakuje.

Otwieram tomik na stronie siódmej, trzeci wiersz, Sensation. Scena wjechania samochodu w tłum na przystanku autobusowym, relacja jednego z potrąconych, w pierwszych wersach oczywista, staje się nagle zlepkiem niepowiązanych scen, z którego nic wyciągnąć nie mogę. Szczytem (w którym pojawia się prawdziwa przyjemność) tego pisania jest wiersz Nominacje, zawierający krótkie, jednozdaniowe opisy trzech małych scen. Sceny nie łączą się ze sobą i sam wiersz nie wnosiłby może zbyt wiele, ale jest on kluczem otwierającym sporą część tomiku, wszystkie te chwile, gdy kolejna linijka przynosi nam rzeczy, zdawałoby się losowe, stanowiące jednak pewien ciąg myśli, który bez wyjaśnień pokazuje poeta.

Po Nominacjach wiemy już, że Wiersze ludowe to pójście do kina na czeski film bez napisów. Przyjdzie nam szukać zrozumienia cokolwiek niekonwencjonalnymi metodami, domyślać się znaczeń w znajomo pobrzękujących wyrazach. Co ciekawe, czasem jakieś (najprawdopodobniej własne, niezamierzone przez autora) sensy udaje mi się znaleźć.

I wtedy, gdy jestem już rozciągnięty i przyzwyczajony do tych myślowych kalamburów, Bonowicz ładuje działo i wypala takimi na przykład Złotymi talerzami, „Ale kim ja jestem? Czasem nie można / pogodzić tego że jesteś i tego kim.” Momentów podobnych mają Wiersze ludowe przynajmniej kilka, autor porzuca kamuflaż kalamburu, atakuje frontalnie.

To są wiersze płynące z obserwacji rzeczywistości, trochę się tej rzeczywistości dziwiące, jak przeczytamy w Opowiadaniu noworocznym: „Dziś już wszystko do siebie pasuje. / Powiedziałem cofając się. / Ale kiedyś tak nie było. / Kiedyś trzeba było. / Składać rzeczy do kupy na siłę.”. Być może mówiące o tym, że opisać, nazwać niczego się nie da, tak jak napisał Czesław Miłosz w swoim Sprawozdaniu: „Ponieważ istnieć na ziemi to już za dużo na jakiekolwiek nazwanie”.

Wszystkie te jasne momenty: kilka wyjątkowo mocnych i bezpośrednich linijek, plus kilka linijek naprawdę ładnych i dobrych, sprawiają, że tomik, z dostatecznego plus, staje się tomikiem dobrym. Być może trochę połamanym i miejscami niezrozumiałym... dzięki (nierzadkim na szczęście) błyskom zyskującym dużo, zasiewającym jedną czy dwie myśli po lekturze.



________________________________________
https://www.facebook.com/statekglupcow/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
444

I cóż by tu napisać? Świetny pomysł, doświadczenie reporterskie, historia Polski. Czyli wszystko, co może się złożyć na potencjalny przebój literacki....

zgłoś błąd zgłoś błąd