Koreański tygrys. Moja droga do sukcesu

Wydawnictwo: Książka i Wiedza
7 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
830512794X
liczba stron
232
kategoria
biznes, finanse
język
polski
dodał
ArtZ72

Książka zawiera opisy sprawdzonych strategii gospodarczych, odkrywa tajemnice zarządzania i przywództwa, radzi, jak kierować firmą i ludźmi, jak inwestować, obracać kapitałem, jak zdobywać kredyty, wydawać pieniądze, podejmować ważne decyzje i przeprowadzać trudne transakcje. Pełna jest też przypowieści zaczerpniętych z filozofii Wschodu - jej rozumienia sensu życia, stosunku do wiedzy, pracy,...

Książka zawiera opisy sprawdzonych strategii gospodarczych, odkrywa tajemnice zarządzania i przywództwa, radzi, jak kierować firmą i ludźmi, jak inwestować, obracać kapitałem, jak zdobywać kredyty, wydawać pieniądze, podejmować ważne decyzje i przeprowadzać trudne transakcje. Pełna jest też przypowieści zaczerpniętych z filozofii Wschodu - jej rozumienia sensu życia, stosunku do wiedzy, pracy, zdrowia, sposobu bycia - poświadczonych niezwykłą karierą jej autora.

 

źródło opisu: http://literacki24.pl

źródło okładki: http://literacki24.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 310
ArtZ72 | 2017-02-22
Przeczytana: 1997 rok

Książka niezwykle ciekawa, po trosze autobiografia, a po trosze zbiór doświadczeń i życiowych rad. Dziś to publikacja nieco zapomniana, podobnie jak sam Autor - założyciel i szef grupy Daewoo. Do tego zapomnienia przyczyniły się zarówno popełnione przez niego błędy, jak i czynniki zewnętrzne, a także fakt, że prezes Kim w desperackim akcie ratowania firmy posunął się do złamania prawa. A jednak warto sięgnąć po tę książkę, bowiem Pan Kim Woo-Choong (Kim to nazwisko, w Korei wymieniane zawsze przed imieniem) był i jest postacią nietuzinkową. Powiem więcej, jest jedną z najbardziej wyrazistych postaci współczesnego biznesu. Jak wielu południowokoreańskich biznesmenów pochodzący ze społecznych nizin, pełen pasji, niesamowicie uparty, pracowity, ofiarny, traktujący pracowników niemal jak synów i córki, a przy tym optymista (jak się okazało, niemal do szaleństwa), niesłychanie ambitny i odważny w podejmowanych działaniach. Co więcej, chcący podzielić się swoim doświadczeniem i życiową mądrością z ludźmi na całym świecie.
Upadek koncernu i jego twórcy zaczął się blisko 20 lat temu, gdy wybuchł azjatycki kryzys, w którym nota bene maczał paluchy m.in. osławiony George Soros - na co dobitnie wskazał długoletni premier Malezji i architekt malezyjskiego "cudu" gospodarczego, dr Mahathir Mohammad. Kryzys ów powalił na kolana gospodarki niektórych państw Dalekiego Wschodu. Zaznaczam - niektórych - bo Chiny kontynentalne, Tajwan, Singapur czy Wietnam całkiem nieźle sobie z nim poradziły, podczas gdy np. Indonezja, Tajlandia czy ojczyzna Autora - Korea Pd. - mocno ucierpiały. Koncern Daewoo w chwili wybuchu kryzysu był trzecim co do wielkości czebolem w tym kraju. Gwoli wyjaśnienia, czebol to - podobnie jak japońskie keiretsu - holding skupiający przedsiębiorstwa z różnych gałęzi gospodarki. Daewoo, założone w 1967 r., działało w takich branżach jak inżynieryjno-budowlana, motoryzacyjna, maszynowa, elektroniczna, telekomunikacyjna, stoczniowa, tekstylna, a także na rynku ubezpieczeń i hotelarstwa. Podobnie było w wypadku innych wielkich południowokoreańskich koncernów, np. Hyundai, Samsung, LG czy SK. Dlaczego więc kryzys doprowadził do upadku Daewoo, podczas gdy większość czeboli przetrwała kryzys? Miało to związek z tym, że prezes Kim był człowiekiem niezwykle ambitnym i lubiącym ryzykowne wyzwania. Chciał jak najszybciej wprowadzić stworzony przez siebie koncern do grona największych firm świata. I był bardzo blisko celu: Daewoo było obecne w wielu krajach, m.in. w Polsce, na Ukrainie, w Uzbekistanie, Egipcie, Sudanie, Wietnamie. W niektórych z tych krajów nikt nie zamierzał inwestować z uwagi na niski poziom lokalnej konsumpcji, niestabilność i związane z nią ryzyko. Prezes Kim wychodził jednak z założenia - czemu dał wyraz w książce - że powinno się upatrywać możliwości, a nie bać się porażek. Temu niezmąconemu optymizmowi dawał wyraz nawet wtedy, gdy w Koreę Pd. uderzyły pierwsze podmuchy gospodarczego cyklonu. Podczas gdy np. Samsung i LG pozbywały się najbardziej toksycznych aktywów, Daewoo dalej inwestowało w nadziei, że w ten sposób uda się osiągnąć zyski na nowych obszarach bez konieczności "odchudzania" koncernu. Ta polityka okazała się błędna i doprowadziła do jednego z największych bankructw w historii: W 1999 r. gigant stworzony przez Pana Kima ostatecznie załamał się pod ciężarem 84 mld dolarów długów, znacznie przekraczających łączną wartość przedsiębiorstw wchodzących w skład czebola.
Czy w świetle powyższych faktów możemy powiedzieć, że Autor okazał się głupcem i nic mądrego nie ma do powiedzenia? No cóż, postawmy sprawę inaczej i zapytajmy: Czy byłoby lepiej, gdyby jako młody chłopak zamiast zrywać się wcześnie rano z łóżka i zajmować się handlem, spał do południa albo włóczył się bez celu? No właśnie, błędów nie popełnia ten, kto niczego nie robi, kto się wymiguje od podejmowania jakichkolwiek decyzji. Natomiast ludzie twórczy, przedsiębiorczy, odważni podejmują wiele decyzji, za co często płacą błędami, niekiedy fatalnymi w skutkach. Tak było w wypadku Pana Kima. Choć stworzona przez niego grupa Daewoo uległa załamaniu, to wiele firm wchodzących w jej skład nadal działa i daje pracę tysiącom ludzi na całym świecie. Np. w branży stoczniowej, produkcji sprzętu AGD czy wreszcie samochodowej: Daewoo Motors, które zostało połknięte przez General Motors przy akompaniamencie społecznych protestów w Korei. Pikanterii temu dodaje okoliczność, że gdy dekadę później samo GM znalazło się w opałach, zamiast - jak Daewoo - ulec wyprzedaży, zostało uratowane z pieniędzy amerykańskich podatników. Amerykanie bez cienia wstydu i zażenowania zrobili dokładnie to, czego bezwolne marionetki Waszyngtonu - Bank Światowy i MFW - odmówiły Koreańczykom... Jak widać, Jankesi lubią stręczyć innym ekonomiczne recepty, z których sami nie chcą skorzystać. Fakt, że niejedna z firm powołanych do życia przez Pana Kima nadal działa, dodaje mu wiarygodności jako Autorowi niniejszej książki. Myślę, że warto sięgnąć po nią, by wejrzeć w sposób myślenia jednego z najodważniejszych i najbardziej ambitnych przedsiębiorców XX wieku. W końcu to dzięki takim jak on - niezłomnym, ofiarnym i niestrudzonym ludziom, biedna, zapyziała Korea w ciągu kilku dekad stała się jednym z najwyżej rozwiniętych krajów świata. Nawet jeśli z odwagą i ambicją był on w końcu przesadził, to mogę powiedzieć, że niejednego się z jego książki nauczyłem, nawet w sprawach zdawałoby się codziennych, banalnych. Zresztą sprawdźcie sami, Drodzy Czytelnicy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczynka w Krainie Przeklętych: Siúil, a Rún #1

Bardzo oszczędna w słowach i obrazach pozycja. Duże, przestronne kadry, skromne dialogi. A jednak, historia wciąga, świat przedstawiony stawia przed n...

zgłoś błąd zgłoś błąd