Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Green Blood #5

Tłumaczenie: Paweł Dybała
Cykl: Green Blood (tom 5)
Wydawnictwo: J.P. Fantastica
7,74 (19 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
5
7
6
6
2
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
グリーン・ブラッド
data wydania
ISBN
9788374715454
liczba stron
240
słowa kluczowe
akcja, dramat, gangi, historyczna, seinen, manga
kategoria
komiksy
język
polski
dodała
Dejikos

W trakcie pościgu za swoim ojcem Luke i Brad trafiają na terytorium Dakotów, gdzie zostają pojmani przez Indian. Dowiadują się od nich, że Edward King uknuł kolejny plan nieuchronnie prowadzący do krwawej masakry. Czy braciom uda się go powstrzymać!? Nadchodzi moment wielkiej konfrontacji! Poznajcie mrożący krew w żyłach finał tej opowieści!

 

źródło opisu: J.P.F. 2016

źródło okładki: http://jpf.com.pl/

Brak materiałów.
książek: 772
Paulina | 2017-05-19
Przeczytana: 14 maja 2017

To już koniec przygody z mangą „Green Blood”. Niezmiernie mi smutno z tego powodu, bo całkiem miło spędziłam z nią czas. Ale wszystko, co dobre kiedyś musi się skończyć, przecież nic nie trwa wiecznie. Nadchodzi ostateczne rozstrzygnięcie, pogoni braci Burns. I nawet nie wiecie, ile miałam obaw co do finału tej serii. Wręcz z duszą na ramieniu sięgałam po ostatni tomik. Mogłam mieć tylko nadzieję, że wszystko będzie dobrze i to rozstanie zapamiętam na długi czas. Jak myślicie, moja obawy były słuszne? Ja już znam zakończenie tej historii i zaraz dowiecie się, czy liczyłam na taki obrót spraw.

Luke i Brad trafili na terytorium Indian, gdzie zostali pojmani. Luke, jak zwykle wpakował ich w kłopoty. Dowiadują się także, że Edwar King jest całkiem niedaleko i to on uknuł kolejny plan prowadzący do krwawej masakry.
Nadchodzi moment ostatecznej konfrontacji!
Kto wyjdzie z niej zwycięsko?
Czy bracia przeżyją to starcie?
Jako zakończy się ta epicka pogoń?
Czas na niezwykle emocjonujący finał!


Jak można było się domyślić, ostatni tom „Green Blood” dostarcza wielu niezwykłych emocji. Od samego początku trzyma w napięciu, bo wiemy, że już za moment historia zostanie zakończona. Już nie mówiąc o tym, że nawet na chwilę nie można oderwać się od czytania. Zapartym tchem czeka się na to, co ma nastąpić. Ale żeby nie było łatwo, za nim znajdziemy się na tej upragnionej ostatniej stronie, najpierw bracia Burns będą musieli przeżyć jeszcze jedną przygodę (tak to można ująć, żeby zbyt wiele wam nie zdradzać). I tak szczerze pisząc, jestem trochę rozdarta, nie mam pojęcia czy cieszę się, że to już koniec, czy jednak mi z tego powodu jest przykro…

Edwar King, przestępca, który we wszystkich dwudziestu czterech stanach jest znany ze swej brutalności i bezwzględności. Za jego głowę jest wyznaczona nagroda o wartości piętnastu tysięcy dolarów, dla tego, kto pomoże w jego schwytaniu. Przebiegły i nieczuły. Nie dla niego są sentymenty. Nawet właśni synowie go nie obchodzą i jest gotów ich zabić z zimną krwią. Zresztą tam, gdzie on się pojawia, tam zostawia mnóstwo trupów. Dla niego to chleb powszedni. Dla osiągnięcia swojego celu gotów jest poświęcić wszystko. Jest także zbyt pewny siebie, już dawno nikt nie był w stanie mu podskoczyć, dlatego jego czujność jest uśpiona…

No dobra, nie spodziewałam się, że akcja potoczy się w takim kierunku, ale domyślałam się, jakie będzie zakończenie. Zaskoczyło mnie tylko to, w jaki sposób autor je przedstawił, co mnie niezmiernie cieszy. Lepiej nie mogłam sobie tego wyobrazić. I jestem usatysfakcjonowana ostatnim tomikiem tego tytułu. A to chyba najważniejsze, kiedy czytelnik jest zadowolony ze swojej lektury. Może ten tytuł nie jest wybitny, ale zawiera wszystko to, co przynajmniej ja w nim szukałam. Miałam emocje, miałam krew i brutalność. Historię nie tylko o zemście, ale o miłości braterskiej i poświęceniu się dla dobra sprawy. Zdecydowanie to nie była jedna z tych płytkich i głupiutkich mang dla celów humorystycznych…

Piąty tom jest zwieńczeniem całej historii. Zawiera wszystkie elementy poprzednich części. Ale przede wszystkim jest idealnym dopełnieniem. I po raz kolejny muszę zachwycić się przepiękną okładką i kreską, która wciąż mnie zachwyca, przez cały czas potrafi wprawić mnie w osłupienie. Nawet na chwile nie odbiegała od ideału. A ja nie mogę się na nią napatrzeć, żeby wszystkie mangi miały tak dopracowane kadry… ale to chyba niemożliwe i to jest najsmutniejsze w tym wszystkim. Mnie nic już więcej nie pozostaje, tylko polecić wam „Green Blood”, bo jest przy czym miło spędzić czas!

Podsumowując „Green Blood” to tytuł, który wart jest waszej uwagi. Nawet choćby ze względu na samą jego kreskę. Fabuła, no cóż, może nie jest jakiś wysokich lotów, ale jest prosta, czasami przewidywalna, a najważniejsze zawiera głębsze przesłanie i wartości. Wystarczy uważnie się wczytać…



Moja ocena: 7/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zło czai się wszędzie

Kolejny, warty polecenia, kryminał Agathy Christie. Spokojna, wakacyjna sceneria, kameralny hotelik na małej wyspie. Wśród wakacyjnych gości jest ame...

zgłoś błąd zgłoś błąd