Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pogromca Zwierząt

Cykl: Sokole Oko (tom 1) | Seria: Biblioteka Klasyki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
6,53 (218 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
7
8
20
7
83
6
62
5
26
4
5
3
4
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Deerslayer
data wydania
ISBN
9788373843967
liczba stron
347
słowa kluczowe
Stany Zjednoczone, Indianie
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

James Fenimore Cooper (1789-1851) był pisarzem wszechstronnym. Pisał romanse i powieści szpiegowskie, ale sławę przyniosła mu romantyczna panorama amerykańskiego osadnictwa Pięcioksiąg przygód Sokolego Oka, który jest do dziś klasycznym wzorem przygodowej powieści indiańskiej.

 

Brak materiałów.
książek: 394
wojtek.wysocki | 2013-09-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2009 rok

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Potężna dawka klasyki, do której dawno nie zaglądałem. Czytałem w sumie na wyrywki, nawet do końca nie pamiętając, które części (poza oczywistym "Ostatnim Mohikaninem"), a że pamięć mam krótką, nie do końca wiedziałem czego się spodziewać.

Chociaż może nie do końca (:D). Coopera można postawić w jednym rzędzie z takimi mistrzami gatunku jak Dumas, Walter Scott, czy nasz rodzynek: Sienkiewicz. U nich wszystkich możemy odnaleźć taką wiązankę romantycznej przygody, wyjątkowej odwagi (czy też brawury,albo jak kto woli głupoty), dramatu i tragedii. Bo cóż mądrego i głębokiego mogłoby być w historyjce z Happy Endem.

To co mnie zaskoczyło, to wyjątkowa matołowatość Sokolego Oka, ale ponieważ wynika to z tego "kim on jest" i "dlaczego jest takim super zajebistym gościem" to wcale nie razi. No i jedna z ostatnich scen, kiedy spławia laskę bo ma ważniejsze rzeczy do roboty (jak np. latanie pół nago po lesie). Trochę prostak, no ale cóż.

Jeśli mam się czepiać pióra to jedynie tych durnych wstawek w stylu "ale tutaj skończymy ten opis, powrócimy w następnym rozdziale". Generalnie lepiej bym się czuł bez takich upiększaczy. Poza tym, podobnie jak u pozostałych klasyków, czyta się to niezwykle lekko, wręcz przewiewnie. Tak naprawdę dopiero jak zacząłem szukać w jakiej tak naprawdę kolejności powinienem to czytać okazało się, że autor trochę skakał w czasie, i że chronologia pisania ma się nijak do chronologii w książkach. Stąd może też te nawiązania w książkach, że "20 lat później widziano go", czy "że tutaj wrócił po latach złożyć swoje kości" (co akurat jest strasznym wychylaniem się przed szereg, szczególnie że czytając opisy batalii nie wiadomo kto i kiedy zginie, a tutaj jakby koleś dostawał od autora "god' a" (taki żart).

Ciekawy jest temat "równości" podjęty przez autora, gdzie jeden z bohaterów mówi, że Indianie to zwierzęta i zabijanie ich nie jest niczym złym, a drugi próbuje mu wytłumaczyć, że różnimy się kolorem skóry i obyczajami, które nas definiują, co przystoi jednym, nie przystoi drugim i odwrotnie. Jeśli spojrzy się na to, kiedy to pisał, musiał narobić duuużo szumu wokół własnej osoby. Dzisiaj to wydaje się oczywiste, i bez tego kontekstu można by pomyśleć o odgrzewanym na stronach kotlecie.

Generalnie bardzo na plus i już zacząłem najważniejszą powieść serii, więc zobaczę co, dla odmiany, z niej zapamiętałem. Obym tylko za bardzo nie sugerował się filmem, który zresztą zaraz po lekturze mam zamiar obejrzeć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Olvido znaczy zapomnienie

Książka nie zaciekawiła mnie specjalnie, akcja szczególnie nie porywa. Można by powiedzieć, że fabuła jest monotonna, dopiero w połowie i pod koniec k...

zgłoś błąd zgłoś błąd