Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Opowieść wigilijna

Tłumaczenie: Michał Filipczuk
Wydawnictwo: Zielona Sowa
6,82 (15062 ocen i 658 opinii) Zobacz oceny
10
803
9
1 514
8
2 072
7
4 901
6
2 872
5
2 039
4
345
3
415
2
31
1
70
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Christmas carol
data wydania
ISBN
8373891730
liczba stron
68
słowa kluczowe
Wigilia, skąpstwo, przemiana
język
polski

Inne wydania

W wigilijny wieczór, kiedy cały Londyn oczekuje z radością świąt Bożego Narodzenia, jeden tylko gburowaty, zgryźliwy i nieludzko skąpy bankier Scrooge pozostaje nieczuły na świąteczną atmosferę

 

książek: 544
Wicca | 2012-12-21
Na półkach: Literatura angielska
Przeczytana: 20 grudnia 2012

O tym czym są Święta Bożego Narodzenia, czego dotyczą, i co stanowi o ich wyjątkowości możemy się dowiedzieć z trzech źródeł. Nie są to broń Boże sieci sklepowe, które bezczelnie wykorzystują zewnętrzną, komercyjną symbolikę tego okresu. Nie są to pozbawione głębi tzw. piosenki świąteczne gwiazdek pop, które 'słowo' Święta odmieniają przez wszystkie przypadki w tekstach w oderwaniu od ich religijnego źródła. Owszem, święta to MIŁOŚĆ, CIEPŁO, PRZEBACZENIE, REFLEKSJA, RADOŚĆ - ale z jakiegoś powodu. Ktoś nas zmienił poprzez to, że się pojawił i poprzez to, że uznajemy to pojawienie się za fakt historyczny wraz z tym, co o sobie powiedział.

Podam te trzy źródła, które możecie z czystym sumieniem uznać za wiarygodne w kwestii definicji znaczenia Świąt.
Pierwsze to Pismo Święte, drugie to tradycja Kościoła, trzecie to… OPOWIEŚĆ WIGILIJNA autorstwa Charles'a Dickens'a.

Jak wiecie, nie jestem zakonnicą, więc pierwsze źródło pominę. Nie jestem też teologiem, więc naturalnie nie zainteresuję Was drugim źródłem. Jestem zaklętą między stronami powieści miłośniczką książek, odwiedzam różne światy, te prawdziwe i te wobrażone. Odnajduję w tych fikcyjnych światach prawdę, dzięki której się rozwijam, która mnie cieszy i którą dzieliłam się z Wami. Dziś chce podzielić się prawdą o świętach Bożego Narodzenia. A świadkiem tej prawdy jest ktoś kogo niewiele osób dażyło szacunkiem. Wy też byście tego nie czynili. Ale nie martwcie się, był czas kiedy sam sobie na to zapracowywał. Chodzi o Ebenezer'a Scrooge'a. Ostatecznie skończył dobrze ale sięgnijmy wspólnie do źródła. Powieść idealnie wpasowuje się w tematykę Świąt. Ma ten dodatkowy atut że choć umiejscowiona w realiach XIX wiecznej Anglii, i mroczna to, mrok ów nie jest apologetą grzechu i wyuzdania, ale ustępuje miejsca światłu prawdy. A duchy potępionych zaprzęgły się w służbę Boga, ratując w nieszczęśniku to wszystko co jeszcze można uratować. Poznajemy więc Scrooge'a, którego dusza jest jak śnieg który pada na groby, a który nie może stopnieć w zetknięciu z martwą i zimna płytą grobowca. Oczy są czarne jak kawałki węgla, spoczywające nieruchomo w ciemnej piwnicy, nie znające ciepła kominka. A ręce, jakby miał je tylko do sprawnego przeliczania pieniędzy które kocha. Mamy więc przykład prozy gdzie antybohater staje się bohaterem. Czego trzeba by skruszyć serce dusigrosza, materialisty i ateisty? Jak rozbić tą twardą jak skała triadę, która nadaje ton wyrazowi o nazwisku Scrooge??? Potrzeba refleksji nad samym sobą, potrzeba coś zobaczyć czego się przed tym nie widziało i strachu przed tym co się widzi. Oraz tej części sumienia, która tkwi w każdym z nas, ponieważ Bóg żadnego człowieka nie stworzył do końca złym. Potrzeba było, by ów człowiek doświadczył, że jest coś więcej poza śmiercią, że śmierć to nie koniec. Ile Scrooge'a w nas samych? Oby jak najwięcej, bo to oznacza że możemy zrobić wszystko!!!

A zmiana zaczyna się kiedy strony powieści ogarnia mrok nocy a skąpiec udaje się do domu. Za kilka godzin będziemy mieli do czynienia z innym człowiekiem...

Baliście się zmarłych? A co byście powiedzieli, gdyby ktoś taki się Wam ukazał i do tego cierpiący pod ciężarem łańcuchów na które zasłużył żyjąc jak my? Duch wspólnika z przeszłości, który widzi Scrooge'a jest jednak niczym latarnia na ciemnym morzu. Zapowiada pojawienie się duchów które pokażą mu co stracił, co traci ktoś przez niego i co on a przez niego jego bliscy mogą odzyskać. Piękny morał wynika z tej powieści. Święta to przeżycie duchowe, to obchodzenie pamiątki urodzin Chrystusa w duchu jakiego nas uczył.
Przez dobro dla innych, przez współczucie i pomoc innym, przez działania na rzecz poprawy losu tych mniejszych, biedniejszych, kupujemy nie tylko ich uśmiech, nie tylko doświadczamy własnej satysfakcji, ale osiągamy szczęście wieczne oglądając i poznając Tego kogo narodziny świętujemy.

Świąteczny poranek - Scrooge otwiera oczy. Śnieg w blasku słońca wydaje się ciepłym puchem. Czas ogrzać ludzkie serca i pożywić głodnych i napoić spragnionych. Dziś Scrooge spędzi czas na kupnie prezentów dla biednych, przyjmie do tej pory odrzucane zaproszenie na wizytę od swego siostrzeńca, wstąpi do Kościoła, na uroczyste nabożeństwo i złoży olbrzymią ilość świątecznych życzeń - największą w swoim życiu.

Zamykam książkę i idę w ślady odmienionego Scrooge'a...A Wam kochani miłośnicy książek, życzę z całego serca WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jutro przypłynie królowa

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Reportaż bardzo wciąga i skłania do przemyśleń nad naturą człowieka i moralnością. Czytając już tylko opis na...

zgłoś błąd zgłoś błąd