Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Czerwone i czarne

Tłumaczenie: Tadeusz Boy-Żeleński
Seria: Arcydzieła Literatury Światowej
Wydawnictwo: Zielona Sowa
6,7 (1266 ocen i 59 opinii) Zobacz oceny
10
64
9
124
8
160
7
397
6
256
5
165
4
34
3
46
2
11
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Le rouge et le noir
data wydania
ISBN
8372205116
liczba stron
424
kategoria
klasyka
język
polski

Powieść przedstawia krytyczny obraz życia we Francji epoki ponapoleońskiej. Pogrążone w materializmie i hipokryzji społeczeństwo staje na drodze kariery inteligentnego, wrażliwego i ambitnego młodzieńca, Juliana Sorel. W bezwzględnym pragnieniu osiągnięcia awansu społecznego Julian, syn ubogiego cieśli, nie waha się odgrywać roli oportunisty i cynika, jak również z zimnym wyrachowaniem...

Powieść przedstawia krytyczny obraz życia we Francji epoki ponapoleońskiej. Pogrążone w materializmie i hipokryzji społeczeństwo staje na drodze kariery inteligentnego, wrażliwego i ambitnego młodzieńca, Juliana Sorel. W bezwzględnym pragnieniu osiągnięcia awansu społecznego Julian, syn ubogiego cieśli, nie waha się odgrywać roli oportunisty i cynika, jak również z zimnym wyrachowaniem rozkochuje w sobie kobiety, które mogą mu pomóc w zrobieniu kariery...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 391
Kazik | 2012-09-04
Na półkach: Przeczytane, Francuska
Przeczytana: 04 września 2012

Francja, wiek XIX, urokliwa dziura na prowincji znana jako Verriéres. Życie tam mija spokojnie - biedota dogorywa albo umiera, mieszczaństwo obrasta w tłuszczyk, gazety stronnictw wszelakich toczą swoje małe wojenki, wyższe sfery na przemian się nudzą i ekscytują małymi intryżkami. W tej to właśnie mieścinie żyje sobie niejaki Julian Sorel, syn cieśli. Ponieważ w porównaniu do braci jest chuchrem, w dodatku chuchrem umiejącym łacinę, rodzina usilnie stara się pozbyć, a miejscowy ksiądz dostrzega w nim potencjał na sprawnego kaznodzieję. Choć Julian gwiżdże na religię, zdaje sobie sprawę z zamożności duchowieństwa i z czystego wyrachowania wkracza na kapłańską ścieżkę kariery. Nim jednak uda się do seminarium, otrzyma posadę nauczyciela u mera, którego żona okaże się być bardzo zainteresowana nowym domownikiem...

"Niech mnie Bóg strzeże od przesady.", powiedział z patosem Julian.
"Niech mnie Bóg strzeże od dalszego czytania tych bzdetów.", wyburczała z irytacją Kazik.

Od czego by tu... pozwolę sobie wymienić cztery grzechy główne tej książki, które skutecznie wysysają całą radość z lektury.

Po pierwsze, kiepska konstrukcja charakterów. Główny bohater miał być obdarzony interesującą osobowością, w której wyrachowanie i namiętność współdziałają na zasadzie yin i yang. Urodzony w zbyt późnych czasach, zapatrzony w Napoleona, ambitny, dumny i sprytny, bez skrupułów wspinający się coraz wyżej po społecznej drabinie... Brzmi świetnie? Cóż, Julian jest jedynie niekonsekwentnym, przeambicjonowanym, zapatrzonym w siebie palantem, do którego ciężko czuć sympatię. Z początku mnie drażnił, potem jego losy stały mi się całkowicie obojętne - czy zwycięży, czy przegra, mnie to było rybka plum. Dwie główne postacie kobiece prześcigają się w byciu wkurzającymi, choć trzeba przyznać, że każda na swój sposób. Prócz tego przez książkę przewija się masa szczątkowo zarysowanych postaci, które szybko wylatują z pamięci. Nieważne, czy to zgorzkniały cieśla, czy biskup, każdy wysławia się w podobny sposób. Wszystkich łączy jedno - niekonsekwencja. Narrator mówi jedno, bohaterowie robią drugie.

Po drugie, romans. Cholerny, nudny, wypełniony potwornym patosem romans, który ciągnie się w nieskończoność. Zamiast porządnej analizy społeczeństwa i jego zgnilizny, dostałam jakiś przeklęty harlekin. A ponieważ bohaterowie z powodu swojej papierowości są mi całkowicie obojętni, to i trawiące ich przeżycia są mi całkowicie obojętne. Tym bardziej, że zachowanie kochanków przechodzi w ciągu rozdziału od skrajności do skrajności, od pogardy do niezdrowej namiętności - nie żeby tam z jakiś konkretnych powodów, po prostu autor nie miał zbytnio pomysłu, jak rozruszać fabułę.

Po trzecie, krytyka francuskiego społeczeństwa. Z bólem stwierdzam, że niezbyt wyszło. Wynika to głównie z bezkrwistości postaci. Niby powszechna obłuda jest stale zaznaczana, ale jakoś tak, ja wiem, bez przekonania? Ciężko wykrzesać z siebie oburzenie, złość czy smutek, świat przedstawiony jest po prostu mdły.

Po czwarte, chaos. Autor nieraz próbuje żonglować na raz trzema zagadnieniami, ale nie ma ani wrodzonej zręczności, ani wprawy. Bezustanne przeskakiwanie i brak płynności w rozwijaniu fabuły powoduje zlewanie się ważnych wydarzeń z dygresjami, przez co istotne kwestie tracą całą dramatyczność. A nie daj Boże, jak jeszcze autor wepchnie się w nawiasie z bezpośrednim zwrotem do czytelnika... I jeszcze to niezrozumiałe punktowanie, kiedy postaciom zdarza się coś wyliczać... I miejscami nieumiejętność przejścia od narracji do dialogu... Matko, i jeszcze te dialogi i duchowe monologi z akapitami...

"Czytelnik musi zapewne podzielać całą nudę jałowego życia, które pędził Julian.". Święte słowa, panie Standhal, lepszej recenzji na temat tej książki nie można wysmażyć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarny Wygon. Bisy

Fabuła Czarnego Wygonu wydawała się być zamknięta, wszystko wyjaśniło się w poprzednim tomie, to jednak autor wraca do cyklu, aby opowiedzieć wątki, k...

zgłoś błąd zgłoś błąd