7,63 (8 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
3
7
2
6
0
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788374533942
liczba stron
160
kategoria
sztuka
język
polski
dodała
Abdita

Sprawcą tych tekstów jest oko. A raczej para żywych oczu. Oczu ciekawych wszystkiego, patrzących na świat zachłannie, raz w pośpiechu, raz w zagapieniu. Oczu, które ciągnie daleki świat, ale i własny śmietnik. Równie urzeczonych hinduistycznymi świątyniami, jak podwórkowym habitatem dla bezpańskich kotów. Kochających sztukę, ale odpornych na muzealne zbiegowiska arcydzieł. Oczu łasych na...

Sprawcą tych tekstów jest oko. A raczej para żywych oczu. Oczu ciekawych wszystkiego, patrzących na świat zachłannie, raz w pośpiechu, raz w zagapieniu. Oczu, które ciągnie daleki świat, ale i własny śmietnik. Równie urzeczonych hinduistycznymi świątyniami, jak podwórkowym habitatem dla bezpańskich kotów. Kochających sztukę, ale odpornych na muzealne zbiegowiska arcydzieł. Oczu łasych na absurdy, ale też czułych na krzywdę i fałsz. A nade wszystko wciąż utwierdzanych w wierze, że „świat jest tak piękny, że aż zatyka”.

 

źródło opisu: http://terytoria.com.pl/ksiegarnia,tytuly,1088.html

źródło okładki: http://terytoria.com.pl/ksiegarnia,tytuly,1088.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
swita77 książek: 276

Patrz, kontempluj, zobacz!

Pani profesor to ma nadzwyczajne oko! Zazdroszczę tej umiejętności patrzenia, dostrzegania drugiego dna (a czasem i trzeciego, i czwartego) i różnych nieoczywistości w bliższym i dalszym otoczeniu. Nawet jeśli autorka niniejszej książki pisze o tym lekko i przyjemnie, robi to świetnie a przede wszystkim przystępnie. Powiedzieć o tych felietonach, że są pasjonujące, to zdecydowanie za mało. Bo Maria Poprzęcka pisze w taki sposób, że zaciekawi nawet największego abnegata. I nie onieśmiela czytelnika posiadaną wiedzą za to udowadnia, że spotkania ze sztuką w różnych jej przejawach mogą być fascynującą lekcją i przygodą.

Felietony zostały przemyślnie pogrupowane w rozdziały. I nierzadko nie da się po tytule odgadnąć, co też może kryć tekst. A są zaskakujące i wciągające, aż szkoda, że tak krótkie. Poprzęcka uczy nas między innymi, jak odbierać rzeczywistość i jak na nią paczeć/patrzeć. Tym przewrotnym tytułem – Na oko (i krzyczącym z okładki Pacz!) - autorka puszcza do czytelnika oko co nie znaczy, że można sobie podczas czytania pofolgować. Czyli: patrz tak, by widzieć a nie tylko bezmyślnie się gapić.

Poprzęcka zachęca do słuchania intuicji, wyjścia poza sztywne ramy popularnych definicji, akademickich teorii i naukowego podejścia. Oczywiście taka teoretyczna wiedza i przygotowanie się przydają, ale ileż radości dostarcza samodzielne odnajdywanie ukrytych znaczeń! Radość odkrywcy jest tym większa, że pozwala zachwycić się sztuką nawet w tak nieoczywistej formie, jak...

Pani profesor to ma nadzwyczajne oko! Zazdroszczę tej umiejętności patrzenia, dostrzegania drugiego dna (a czasem i trzeciego, i czwartego) i różnych nieoczywistości w bliższym i dalszym otoczeniu. Nawet jeśli autorka niniejszej książki pisze o tym lekko i przyjemnie, robi to świetnie a przede wszystkim przystępnie. Powiedzieć o tych felietonach, że są pasjonujące, to zdecydowanie za mało. Bo Maria Poprzęcka pisze w taki sposób, że zaciekawi nawet największego abnegata. I nie onieśmiela czytelnika posiadaną wiedzą za to udowadnia, że spotkania ze sztuką w różnych jej przejawach mogą być fascynującą lekcją i przygodą.

Felietony zostały przemyślnie pogrupowane w rozdziały. I nierzadko nie da się po tytule odgadnąć, co też może kryć tekst. A są zaskakujące i wciągające, aż szkoda, że tak krótkie. Poprzęcka uczy nas między innymi, jak odbierać rzeczywistość i jak na nią paczeć/patrzeć. Tym przewrotnym tytułem – Na oko (i krzyczącym z okładki Pacz!) - autorka puszcza do czytelnika oko co nie znaczy, że można sobie podczas czytania pofolgować. Czyli: patrz tak, by widzieć a nie tylko bezmyślnie się gapić.

Poprzęcka zachęca do słuchania intuicji, wyjścia poza sztywne ramy popularnych definicji, akademickich teorii i naukowego podejścia. Oczywiście taka teoretyczna wiedza i przygotowanie się przydają, ale ileż radości dostarcza samodzielne odnajdywanie ukrytych znaczeń! Radość odkrywcy jest tym większa, że pozwala zachwycić się sztuką nawet w tak nieoczywistej formie, jak rupieciarnie na balkonach (Loggia), czy zadziwiające obiekty mieszkalne (Habitat).

Maria Poprzęcka nie wartościuje opisywanych zjawisk, zwyczajnie je opisuje, ale robi to oczarowana tym, co zobaczyła. Nie naśmiewa się i nie drwi z tego, co wielbiciele muzealnych eksponatów mogą zakwestionować jako sztukę (a już na pewno wysoką). Jest w niej pokora i szacunek dla sztuki, zarówno tej uznawanej przez zawodowych krytyków, jak i tej wstydliwie pomijanej, jako niegodnej panteonu. Dostrzega jej piękno i użyteczność.

Wrażliwość Poprzęckiej nieustannie mnie zadziwia. Jest w niej dziecięca radość odkrywania, która w połączeniu z ogromną erudycją daje piorunującą mieszankę. Ona autentycznie uczy sztukę rozumieć, ale też uczy patrzeć na świat. I to bez wysnuwania łatwych wniosków i krzywdzących ocen. Spójrz na to z drugiej strony, chciałoby się rzec, patrząc na piętrzące się hałdy rupieci na balkonie. Widzi w tym wszystkim człowieka, działalność spontaniczną, często niezamierzoną radosną twórczość, którą podziwiać trzeba a nie ganić. Jakby chciała przekazać poprzez teksty: Patrz! Podziwiaj! Poczuj!

Tematyka felietonów zahacza o wątki polityczne, religijne, może czytelnik na dłużej pochyli się nad problemem samotności, poczyta też o nowoczesnych technologiach czy ubóstwie. Autorka raczej stawia pytania, niż udziela jednoznacznej odpowiedzi, tym samym zachęcając do tego, by samodzielnie poszukać nowych interpretacji. Felietony rozbudzają uśpioną wrażliwość soczewki, są nauką patrzenia i dostrzegania. A jeśli się uczyć, to przecież od najlepszych: „Patrz, patrz uważnie, a znajdziesz nieoczekiwane piękności! Chodziło o czystą przyjemność i satysfakcję oka”.

Jej interpretacja rzeczywistości zaskakuje, ale autorka nie narzuca swojego punktu widzenia. Odkrywa przed czytelnikiem wieloznaczność, która kryje się w codziennych, tych niby zwyczajnych zjawiskach i w szeroko rozumianej sztuce. Zamiast bezmyślnego gapienia proponuje przyglądanie. I jeśli taki między innymi cel przyświecał tej publikacji, to udało się go osiągnąć.

Żałować można jedynie, że książka po prostu się kończy, tak zajmujące jest odkrywanie świata z takim przewodnikiem jak Maria Poprzęcka. Aż się chce po lekturze pójść przed siebie i patrzeć: zachłannie, na nowo interpretować rzeczywistość, którą już niby oswoiliśmy. Bo jak apetyt rośnie w miarę jedzenia, tak tu w miarę patrzenia coraz szerzej otwierają się oczy. 

Magdalena Świtała

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 200
Jack_Travis | 2016-07-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 lipca 2016

Zbiór felietonów, jeden lepszy, drugi już nie. Liczyłem na coś ciekawszego.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd