Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sanktuarium

Wydawnictwo: Sonia Draga
5,6 (55 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
2
7
17
6
9
5
13
4
4
3
5
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375080919
liczba stron
464
język
polski

W nowym, trzymającym w napięciu thrillerze autora międzynarodowego bestsellera Ostatni templariusz młoda genetyczka i agent CIA podejmują karkołomną misję odnalezienia niebezpiecznej księgi i odkrywają sekret, który w ciągu wieków niszczył każdego, kogo napotkał na swej drodze.

 

Brak materiałów.
książek: 830
Andrew Vysotsky | 2010-11-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 sierpnia 2010

INFANTYLNE SANKTUARIUM

Sanktuarium (oryg. The Sanctuary) to pierwsza powieść Raymonda Khoury, po którą sięgnąłem. Szczerze mówiąc, do jej przeczytania popchnęła mnie reklama w postaci intrygującego plakatu, który dojrzałem na ścianie korytarza naszej biblioteki.

Książkę, choć gruba, czyta się dobrze i to jedyne, co o niej można powiedzieć dobrego. Liczne retrospekcje wtrącone w akcję dnia dzisiejszego, tak jakoś bez ładu i składu, wybijają z rytmu i tej odrobiny napięcia, które miejscami udało się autorowi zbudować. Po pewnym czasie zaczynają zdrowo denerwować, tym bardziej, że nie wnoszą niczego nowego do rozwiązania zagadki, które do początku jest znane. Sensacyjny aspekt powieści, wbrew temu, czego można spodziewać się po bestsellerze, też nie zachwyca. Choć akcja szybka, to praktycznie brak tajemniczości, suspensu i stresu, które są nieodłącznym atrybutem dobrej sensacji. Osią akcji jest walka dobra i zła o formułę długowieczności. No, może tutaj jest drugi pozytywny aspekt lektury, gdyż autor powstrzymał się od pisania o formule nieśmiertelności, co w epoce spidermanów i innych podobnych wymysłów jest objawem bardzo pozytywnym. Z drugiej strony rozważania na temat skutków ujawnienia tajemnicy długowieczności są tak płytkie, że aż infantylne. Dość powiedzieć, że Khoury nawet nie zauważył, iż taki proces dzieje się na naszych oczach i żadna formuła nie jest do tego potrzebna. Wystarcza wydłużenie średniej życia w ciągu ostatnich wieków, spowodowane zresztą bardziej zwiększeniem przeżywalności noworodków niż faktycznym przedłużeniem życia jednostek. To jednak temat na osobny felieton.
Niestety, jedyna prawdziwa tajemnica, która dręczy czytelnika Sanktuarium, to jak autor wybrnie z potrzeby zakończenia powieści, w której i tak od razu wszystko jest wiadome. Całość konsekwentnie zmierza do bardzo nijakiego i mało realnego końca. Co i jak nie będę dokładnie opisywał, by nie odbierać ewentualnym czytelnikom tej odrobiny zadowolenia, jaką książka może zaoferować. Miłośników gatunku, znających choć nieco realia, uprzedzę iż na klimat realizmu rodem ze służb specjalnych też nie mają co liczyć. Nie wiem czy to wina autora, czy też tłumacza, ale jeśli ktoś nie odróżnia pistoletu od karabinka, to powinien pisać (lub tłumaczyć) romanse. Fakt, że oba te rodzaje broni strzeleckiej mogą po angielsku być określone jednym słowem gun, podobnie zresztą jak armata i wszystko co ma lufę, ale od tego jest kontekst, by po polsku oddać to odpowiednim słowem.

Drobiazgów, które psują radość z lektury, można by się czepiać jeszcze długo, co jednakowoż nie znaczy, że to kompletny knot. Jeśli wybieracie się do biblioteki (a tym bardziej księgarni), to nie sięgajcie po tą powieść pana Raymonda. Szkoda na nią czasu, a tym bardziej pieniędzy. Wolałbym już naszego Nienackiego, jeśli szukacie zagadek historycznych lub Guillou, jeśli wolicie dobre realistyczne klimaty z bronią. Z drugiej strony, gdybyście przypadkiem dostali Sanktuarium w prezencie, to nie wyrzucajcie jej. Aż tak zła nie jest. To typowa sztampa prosto z podręcznika "Jak napisać bestseller w pięć minut". Można przeczytać, jeśli nie ma się akurat lepszej alternatywy. To po prostu 3+ w starej skali ocen.

Andrew

recenzja opublikowana również na moim blogu

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Blondynka wśród łowców tęczy

Lubię książki Pawlikowskiej. Szybko się je czyta. Szkoda tylko, że są takie króciutkie... no i mówiąc szczerze to wiele z tych historyjek wydaje się b...

zgłoś błąd zgłoś błąd