Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pieśń Susannah

Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Cykl: Mroczna Wieża (tom 6)
Wydawnictwo: Albatros
7,43 (2447 ocen i 99 opinii) Zobacz oceny
10
228
9
393
8
556
7
691
6
342
5
147
4
41
3
36
2
7
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Dark Tower VI: Song of Susannah
data wydania
ISBN
9788379855889
liczba stron
462
słowa kluczowe
King, Pieśń, Susannah, Mroczna, Wieża
język
polski
dodał
Pinkiman

Inne wydania

Podczas bitwy z Wilkami Susannah Dean znika, porwana przez Mię - demona, który zawładnął jej ciałem. Przez portal czasowy trafia do Nowego Jorku roku 1999. Mia pragnie, by Susannah urodziła chłopczyka imieniem Mordred, którego przeznaczeniem jest zabić Rolanda. Wykorzystując Jaskinię Przejścia, Pere Callahan i młody Jake udają się na poszukiwanie Susan i Czarnej Trzynastki, kryształowej kuli...

Podczas bitwy z Wilkami Susannah Dean znika, porwana przez Mię - demona, który zawładnął jej ciałem. Przez portal czasowy trafia do Nowego Jorku roku 1999. Mia pragnie, by Susannah urodziła chłopczyka imieniem Mordred, którego przeznaczeniem jest zabić Rolanda. Wykorzystując Jaskinię Przejścia, Pere Callahan i młody Jake udają się na poszukiwanie Susan i Czarnej Trzynastki, kryształowej kuli skupiającej złe moce, która przepadła wraz z dziewczyną. W Nowym Jorku szykują się do walki na śmierć i życie, chcąc zapobiec wydarzeniom mogącym przyspieszyć zniszczenie Mrocznej Wieży. Tymczasem Roland i mąż Susannah Eddie przenoszą się do USA 1977 roku, by od niejakiego Calvina Towera odkupić niezabudowaną posesję na Manhattanie. Rośnie tam piękna czerwona róża, od której zależą losy świata. W tym prawdziwym świecie żyje młody pisarz Stephen King, autor "Miasteczka Salem" i zapomnianego, niedokończonego cyklu o Rolandzie, gdzie powołał do życia rewolwerowca i światy alternatywne. Tylko wtedy, gdy zgodzi się na kontynuowanie opowieści, możliwe będzie odnalezienie Mrocznej Wieży...

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1226

"Wiecie - powiedział King - ja kiepsko opowiadam. Może i dziwnie to brzmi, ale pewnie dlatego zapisuję moje opowieści" (str. 322)

King bardzo często podkreśla, że nigdy nie ma w głowe całej książki. Historia i cała fabuła tworzy się i buduje wraz z pisaniem. To wystrzelone z umysłu słowa powołują do życia postacie, bohaterów, ważnych bądź tylko epizodycznych; mnożą się sytuacje, zazębiają wątki, tworząc pod koniec spójną i jednolitą całość.
Ja podobnie mam ze swoim pisaniem i zabawą słowem. Nigdy nie wiem tak do końca jak wyjdzie mi recenzja i co będzie sobą reprezentowała. Najważniejsze są punkty zaczepienia, myśl, którą można rozwinąć, rozłożyć na części pierwisze...

A zatem do dzieła...zobaczymy co z tego wyjdzie..

Mroczna Wieża w ogólnym znaczeniu nawiązuje do bardzo wielu rzeczy. Każde piętro Mrocznej Wieży sięgającej nieba dotyczy innej kwestie.
Tym razem wejdę na "Piętro Czasu"....
Bohaterowie powieści z Rolandem na czele, wrzucani są w różne światy, wymiary, rzeczywistości. To wszystko jest rozłożone na różne czasy. Tych kombinacji i wszelkich alternatywnych miejsc jest całe mnóstwo. Najczęściej przenoszą się za pomocą drzwi, które są przejściem gdzieś...jest ich całe mnóstwo, pojawiają się w poszczególnych miejscach, bądź pojawiają się znikają. Wszystko jest kwestią "ka" przeznaczenia.
Każda nowa przygoda naznaczona jest innym wymiarem, światem. Wędrówka ku Wieży stojącej na krańcu świata
PIĘTRO CZASU...
Dla mnie cała ta rozmaitość czasu i przestrzeni, mnogość wymiarów i rzeczywistości nawiązuje do czasu, do naszego przemijania. Im bardziej człowiek jest doświadczony życiem, tym więcej wspomnień, obrazów, sytuacji kryje jego pamięć.To wszystko dzieje się oczywiście w jednym wymiarze, na przestrzeni jednego świata. Lecz upływający czas i żywe wspomnienia, które cały czas są obecne w świadomości człowieka sprawiają wrażenie czegoś nierzeczywistego..., ale przecież to wszystko wydarzyło się naprawdę. Czas rozmywa poszczególne sytuacje i wydarzenia, zaciera niuanse im towarzyszące. Poprzez to każde wspomnienie wydaje się człowiekowi, jakby innym światem, innym "niegdyś". Im bardziej odległe jest takie wydarzenie, tym bardziej wydaje się to czymś nierealnym, wycinkiem czasu, który został przypięty naszemu przeznaczeniu. Czas sprawia, że te wydarzenia stają się w naszej wyobraźni zupełnie inne, aniżeli miało to miejsce w rzeczywistości. Dodajemy niepostrzeżenie jakieś detale, nieświadomie zmieniamy tło tych wydarzeń, coś z nich wycinamy, coś zamienimy.
W ten niezwyczajny sposób, stworzeniem tak epickiej sagi King między innymi mówi nam o przemijaniu. Przedstawia swój punkt widzenia, z którym nie każdy musi się zgadzać, nie każdemu jego przekaz musi się podobać...

Na tym etapie całej sagi cały obraz Mrocznej Wieży jest coraz jaśniejszy, bardziej przejrzysty. Wiele rzeczy zostało już wyjaśnionych. Lecz nadal pozostało wiele znaków zapytania. Jest coraz mniej tajemnic, ale jeszcze nie wszystko jest wiadome.
Jednolity i całkowicie przejrzysty obraz całej sagi, czytelnik zapewne dostanie u schyłku ostatniej części, kiedy to już wszystko będzie jasne.
"Pieśni Susannah" pozwalają już rozumieć więcej niż dotychczas i mniej więcej poznać możliwy kierunek całej opowieści. Czytelnik już jest bardziej świadomy tego, po co Roland i reszta zmierza do Mrocznej Wieży, co ich tam czeka...jaka jest ta Wieża, czym jest, jaki sam cel w sobie kryje, jak wygląda od kulis, kto ją stworzył, kto wszystkim dowodzi, wchodzi w jej skład, gdyż każdy dowodzący ma swoich wykonawców. Znika coraz więcej znaków zapytania.

Taki już konkretny obraz Mrocznej Wieży dała właśnie "Pieśń Susannah". Poprzednie części spokojnie i delikatnie dawkowały w świadomość czytelnika informacje, odnośnie Wieży.
"Pieśń Susannah" znacznie ten proces przyśpieszyła. W życiu nie spodziewałbym się, że cała saga będzie zmierzać właśnie w tym kierunku, za którym miałem okazje wraz ze słowami podążyć. Rozwój wydarzeń, połączenia poszczególnych wątków, były dla mnie totalnym zaskoczeniem. Takiego obrotu sprawy w ogóle nie brałem pod uwagę.
Nie napiszę czegoś, czego potencjalny czytelnik nie znalazłby w opisie na odwrocie książki bądź tu, w naszym serwisie lubimy czytać...
To, co tym razem zrobił King, na tym etapie powieści czyni całą sagę czymś wyjątkowym, wybitnym. Poszczególne częście różnią się od siebie, a sama "Pieśń Susannah" nie wybija się ponad resztę. Doprowadza jednak całą opowieść do takiego punktu kulminacyjnego, że kopara dosłownie opada...
Czy słyszeliście kiedykolwiek, żeby jakiś pisarz umieścił siebie w powieści, jako jedną z ważniejszych postaci?
Ja rzecz jasna, jeszcze o czymś takim nie słyszałem. Jak Roland z Eddiem pojechali do Stephena Kinga w latach 70-tych, kiedy to miał już na swoim koncie opublikowane powieści "Carrie" i "Miasteczko Salem" to zupełnie straciłem orientację w fabule. To, co do tego momentu próbowałem sobie przewidzieć, zniknęło w jednej chwili. Roland i Eddie w pogawędce z Kingiem, dobre mi sobie:)
Mało tego..., później, gdy bohaterami poruszają się między różnymi czasami i światami jeszcze parę razy jest wzmianka o Kingu..
Kapitalnie to sobie Stephen wymyślił...:)

Wszystkie części porywają czytelnikowi jego rzeczywistości. Podąża za Rolande, żyje jego wędrówką...
Jak w każdej wędrówce, są przestoje, akcja nie zawsze jest dynamiczna.To jest opowieść rozciągnięta na tak wielką skalę, zatem czymś normalnym są rozwlekłe monologi czy niezbyt trzymające w napięciu momenty. Takie spowolnienie nie każdemu odpowiada. Ktoś zrzędliwy, niecierpliwy ponarzeka z pewnością i nie każda część spełni jego oczekiwania.
Ja nie wysuwam pochopnych wniosków. Dłużyzny mi nie przeszkadzają, a wręcz przeciwnie pozwalają złapać oddech, przed zwiększeniem obrotów rozwoju wydarzeń. Akcja musi opływać, wzrastać i obniżać się jak sinusoida. Nie wszędzie można pędzić zawrotną prędkością. Istnieje takie coś jak hamulec, który od czasu do czasu też warto wcisnąć..:)
Sagi trzeba oceniać pod względem całości, a nie wyodrębniać poszczególne części. Jak tak czytam czasem opinie, to widzę, że wielu w tym temacie ma zupełnie inne zdanie...
...ale nie mi to oceniać!!!

Nie mogę zdradzić więcej tego, co czeka czytelnika w tej części. Mam wrażenie, że i tak powiedziałem dużo. To byłaby literacka zbrodnia z mojej strony, gdybym odsłonił wszystkie karty i tajemnice.. Zamordowałbym czyjeś wyobrażenie, czyjąś wizję.
Tego nie mógłbym zrobić..., ale jak wspomniałem wcześniej nie napisałem czegoś, czego nie można byłoby znaleźć w opisie...
Powiem tylko jeszcze raz, że nie spotkałem w żadnej książce takiego zabiegu literackiego. Ba nawet spośród tych, o których słyszałem, a nie czytałem, nie potrafię znaleźć w pamięci podobnej, w której pisarz zdecydowałby się na coś podobnego...
Dobrze wiem, że granice wyobraźni Kinga są nieskończenie wielkie. W tej części doświadczyłem kolejnej dawki tej nieskończoności.
King rozwalił system..., doszczętnie...!!!

Są opowieści, które są całym życiem danego pisarza, które są w jego umyśle niemalże cały czas..., żyje nimi nieustannie, zmieniając coś, budując ciąg dalszy. Postacie, które obok rodziny są ważne, prawie w równym stopniu, a sama opowieść jest częścią jego samego. MROCZNA WIEZA jest niepodważalnym dowodem na to, że to ona zajmuje w sercu i umyśle Kinga najwięcej miejsca, spośród wszystkich książek jakie napisał.
Są pisarze, w których pasja żyje i oddycha pełną piersią. Pieniądze, sława i uznanie nie mają dla kogoś takiego, wielkiego znaczenia. Bowiem, gdy zamknie się w swoich czterech ścianach, w swoim intymnym zakątku, umiejscowionym gdzieś w domu, to on siada sobie i czyta lub bawi się słowami, tworząc coś nowego. Magia słów stanowi ważną część jego codzienności..., prawdziwą część...

"- Nie sądzę, aby był nieśmiertelny. Nie sądzę by potrzebował nieśmiertelności. Moim zdaniem musi tylko napisać odpowiednią książkę. Ponieważ są książki, które żyją wiecznie". (310 str.)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Książka jest świetna. Jest w niej dużo przekleństw i przemocy, ale dla osób w wieku od 16 lat nie powinno to aż tak bardzo przeszkadzać w lekturze. Ja...

zgłoś błąd zgłoś błąd