Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Skarb pana Isakowitza

Wydawnictwo: W.A.B.
5,78 (40 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
3
7
10
6
9
5
13
4
3
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328015821
liczba stron
256
język
polski
dodała
Karkam

Mieszkająca w Szwecji żydowska rodzina o niemiecko-polskich korzeniach wiedzie spokojne życie na przedmieściach. Do czasu… aż siedmioletni syn Danny’ego dowiaduje się o rodzinnym skarbie, ukrytym gdzieś w Polsce przez pradziadka tuż przed transportem do obozu koncentracyjnego. Jeśli ma się skarb – trzeba go wykopać – to przecież jasne. Ojciec i dziadek, ku uciesze chłopca, połykają bakcyla i...

Mieszkająca w Szwecji żydowska rodzina o niemiecko-polskich korzeniach wiedzie spokojne życie na przedmieściach. Do czasu… aż siedmioletni syn Danny’ego dowiaduje się o rodzinnym skarbie, ukrytym gdzieś w Polsce przez pradziadka tuż przed transportem do obozu koncentracyjnego.

Jeśli ma się skarb – trzeba go wykopać – to przecież jasne. Ojciec i dziadek, ku uciesze chłopca, połykają bakcyla i sposobią się do drogi.

Trójpokoleniowa wyprawa do Polski to okazja do snucia wspomnień, kłótni o używanie GPS-a, podkradania sobie słodyczy, dobrych rad, jak należy napisać bestseller z ust kogoś, kto nigdy nic nie napisał – słowem konfrontacji trzech kochających się mężczyzn, nienawykłych do ciągłego przebywania razem.

Dziadek jedzie, by lepiej zrozumieć swego ojca. Wnuczek – dla smaku przygody. Ojciec zaś czuje, że nareszcie zdoła ukończyć książkę o swej rodzinie.

 

źródło opisu: http://www.grupawydawniczafoksal.com/ksiazki/skarb...(?)

źródło okładki: http://www.grupawydawniczafoksal.com/uploads/book_...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 730
mag | 2015-09-16
Na półkach: Przeczytane

Dałam się zwieść opisowi wydawcy na okładce. Myślałam, że książka Danny'ego Wattina to ciepła powieść drogi o tym, jak to bohaterowie - przedstawiciele trzech pokoleń rodziny Wattinów - wyruszają w sentymentalną podróż śladami swoich przodków, by odnaleźć mityczny rodzinny skarb schowany gdzieś w Polsce przez pradziadka Hermana Isakowitza.

Lubię takie powieści, schemat jest wtedy prosty: podróżujący zanim dotrą do celu, przeprowadzają rekonesans całego swojego życia, dojrzewają do pewnych decyzji, odkrywają nowe perspektywy, poznają siebie, godzą się (albo kłócą) z towarzyszami podróży - generalnie następuje w nich jakaś przemiana. Cel nie jest wtedy najważniejszy, ale sama droga do niego.

Książka Dannego Wattina nie jest powieścią. To literatura faktu łącząca w sobie elementy powieści drogi i sagi rodzinnej: To moja próba opowiedzenia o krewnych i ich przyjaciołach, którzy uciekli z Niemiec, by uniknąć Holocaustu*- pisze w „Podziękowaniach" autor.

By opowiedzieć o losach swojej rodziny, szwedzki dziennikarz stosuje chwyt pożyczony od Jamesa Joyce'a - jakieś zdarzenie (zamówienie lodów przed wejściem na prom), przedmiot (cukierki lukrecjowe) zabierają czytelnika w przeszłość do przedwojennego Berlina. Obserwujemy zatem narodziny nazizmu i objęcie przez Hitlera władzy w Niemczech. W tę historię, którą autor pozwala sobie komentować, wpisane są tragiczne losy rodziny Isakowitzów (zmienili później nazwisko na Wattin).

Wattin zwraca szczególną uwagę na problem asymilacji. Jego dziadkowie urodzili się w Niemczech, ale ponieważ byli Żydami, musieli uciekać pod groźbą coraz większych represji. Co chwilę we wspomnieniach pojawiają się uczucia żalu i tęsknoty: Zawsze czuliśmy się Niemcami. Ja byłem Niemcem, mój ojciec był Niemcem. Bił się za Niemcy w pierwszej wojnie światowej, od początku do końca. I nagle przestał być Niemcem. To było nie do pomyślenia.

Tragiczne losy dziadków i krewnych, którzy przymusowo musieli emigrować do Szwecji są przeplatane współczesnymi scenkami. Oto mamy trzech facetów- ojca, syna i dziewięcioletniego wnuczka, który wprawdzie mało się odzywa, ale to właśnie on był prowodyrem całej akcji. No bo jak to, krąży w rodzinie legenda, że pradziadek ukrył w Polsce skarb i nikt go nie jedzie szukać?! A przecież skarby są właśnie po to, by je odnaleźć. Wsiadają więc w samochód i ... ciągle się kłócą. Powiem szczerze, że irytowały mnie te swoiste interludia, na szczęście autor zaraz wracał do meritum, czyli do opowieści o swoich przodkach. Te fragmenty są mocną stroną książki. Niestety, gdy Wattin bierze się za ocenianie ówczesnej szwedzkiej polityki, próby patrzenia na obcy kraj ( w tym przypadku są to Niemcy przedwojenne i współczesna Polska) zniża się do poziomu uczniaka nafaszerowanego stereotypami (bo jak Polak to antysemita i pijak oraz wielbiciel tłustej kiełbachy). A to drażni.

„Skarb pana Isakowitza" to proza w pewnym sensie rozliczeniowa. Ale tylko dla samego autora, taka forma autoterapii. Jednych może wciągnąć, innych zirytować, u mnie było różnie, fragmenty o babci Heldze bawiły, sądy autora drażniły, więc bilans wychodzi na zero.

* Wszystkie cytaty pisane kursywą pochodzą z omawianej książki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Znalezione nie kradzione

„„Znalezione nie kradzione” to niby druga część trylogii z Billem Hodgesem, jednak tak naprawdę to nie on jest tutaj głównym bohaterem, pojawia się do...

zgłoś błąd zgłoś błąd