Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W stronę Swanna

Tłumaczenie: Tadeusz Boy-Żeleński
Cykl: W poszukiwaniu straconego czasu (tom 1)
Wydawnictwo: MG
7,82 (1279 ocen i 121 opinii) Zobacz oceny
10
281
9
273
8
212
7
243
6
132
5
64
4
27
3
29
2
8
1
10
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
À la recherche du temps perdu. Du côté de chez Swann
data wydania
ISBN
9788377791585
liczba stron
479
słowa kluczowe
Francja, magdalenki, arystokracja
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
joly_fh

Inne wydania

Wydanie na 100-lecie pierwszego wydania. „W stronę Swanna” to pierwszy tom quasi-autobiograficznego cyklu Marcela Prousta „W poszukiwaniu straconego czasu”, uznanego w powszechnej opinii krytyków za arcydzieło literatury. Pewnego dnia smak magdalenki zanurzonej w herbacie budzi w bohaterze, młodym człowieku rozpieszczonym przez matkę i babkę, wspomnienia. Wraca myślą do miasteczka Combray,...

Wydanie na 100-lecie pierwszego wydania.

„W stronę Swanna” to pierwszy tom quasi-autobiograficznego cyklu Marcela Prousta „W poszukiwaniu straconego czasu”, uznanego w powszechnej opinii krytyków za arcydzieło literatury. Pewnego dnia smak magdalenki zanurzonej w herbacie budzi w bohaterze, młodym człowieku rozpieszczonym przez matkę i babkę, wspomnienia. Wraca myślą do miasteczka Combray, gdzie spędzał cudowne wakacje jako dziecko.

„Kariera pisarska Prousta szła drogą dość niezwykłą. Zaczęła się stosunkowo późno, przerwała ją wojna, potem przecięła ją rychła śmierć. Ale mimo że w chwili zgonu nieznane było jeszcze w całości jego dzieło, już niepodobna było wątpić, że odszedł artysta i myśliciel na miarę największych; Proust zaważył jak mało kto na swojej epoce. Tuż po śmierci Prousta zaczęto gromadzić – z niezawodną pewnością ich znaczenia – dokumenty tyczące pisarza i człowieka, listy, wspomnienia, tradycje ustne.

Równocześnie zaczęła narastać legenda. Nie ma dziś czytelnika – a może i nie czytelnika – Prousta, który by nie wiedział o jego chorobie, o jego światowych sukcesach, o jego późniejszym odosobnieniu, o jego dostatku, hojności, neurastenii, dziwactwach, o heroizmie wreszcie, z jakim do ostatniego tchnienia pracował, uzupełniał swoje dzieło, spożytkowując jako materiał twórczy własne cierpienie, niemal własną śmierć.”
Tadeusz Żeleński (Boy)

 

źródło opisu: wydawnictwomg.pl

źródło okładki: wydawnictwomg.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 792
malaMi | 2014-03-01
Na półkach: Klasyka
Przeczytana: 28 lutego 2014

Setna rocznica pierwszego wydania cyklu W poszukiwaniu straconego czasu stała się pretekstem do jego wznowienia w pięknym, siedmiotomowym wydaniu i tym samym nadania mu drugiego - czy raczej kolejnego - życia. Ta obszerna autobiografia, dzieło życia Marcela Prousta, wyniosła go na wyżyny literackiego świata, choć początki nie były łatwe.

Czytając W stronę Swanna odnosi się wrażenie, że Proust pisał przede wszystkim dla siebie. Tak trudna w odbiorze powieść nie mogła być przecież pisana dla mas, dla ludzi nie będących w stanie docenić jego kunsztu literackiego. I chyba coś w tym jest, bo książka okrzyknięta arcydziełem przez krytyków, nie znajduje szerokiego grona odbiorców wśród szarego tłumu. Do twórczości Prousta trzeba dojrzeć, mieć na nią czas i nastrój. Bo tylko czytana w pełnym skupieniu, z zaangażowaniem i ciekawością każdego słowa, daje się poznać jako dzieło wybitne. To głównie zasługa przepięknego języka, bardzo opisowego i wyszukanego. Orzeszkowa i jej opisy przyrody w Nad Niemnem wypadają blado na tle dzieciństwa autora w Combray i jego znajomości z panem Swannem. Mieszczańskie życie przeplata się tutaj z arystokratycznymi salonami, pierwsze miłości z pierwszymi zawodami. Można się pokusić o stwierdzenie, że jest to luźna panorama społeczno-polityczna Francji. Lwia część pierwszego tomu cyklu W poszukiwaniu straconego czasu to rozważania Prousta, jego wspomnienia, obserwacje i myśli. Dlatego ta akcja jest tak wolna, a ilość dialogów znikoma. Nie ma co ukrywać, to naprawdę potrafi znużyć, ale dopiero pod koniec wyłania się pełny obraz zawartej tu historii, której sposób opowiadania kryje w sobie piękno, jakiego próżno szukać w dzisiejszej literaturze. I o ile potrafię docenić tę niepowtarzalność i wnikliwość w sposobie postrzegania życia oraz niezwykłą wrażliwość autora na otaczający świat, tak chyba nie do końca dojrzałam do tego, aby w pełni zrozumieć tę powieść. Pewnie wrócę do niej za kilka lat, kiedy będę starsza i bogatsza w doświadczenia, których zabrakło mi dziś. Zresztą nie sądzę, aby jednorazowe przeczytanie W stronę Swanna pozwoliło odkryć wszystkie płaszczyzny tej książki, bo z pewnością nie ma w niej nic oczywistego. Warto również zgłębić dosyć obszerny wstęp Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który przybliżył życie pisarza, jego problemy ze zdrowiem i czynniki, które zaważyły na takim właśnie przedstawieniu wydarzeń w całym cyklu.

Tym co stanowi o niezwykłości W stronę Swanna jest przede wszystkim umiejętność Prousta do operowania słowem. Bo tutaj każdym pojedynczym wyrazem trzeba się delektować, rozsmakować w niełatwej strukturze zdań, gdzie wszystko zdaje się mieć swoje miejsce, mimo rozwlekłości i tendencji do nadmiernego opisywania. Dlatego też jest to powieść dla cierpliwych – trzeba się poszczycić tą cechą, aby przebrnąć przez całość, nie rzucić książką w kąt, nie poddać się. Bo i takie momenty będą – zwątpienie, rezygnacja i nuda z pewnością przyjdą, ale czy warto było sobie zadać ten trud będzie można ocenić dopiero na koniec. Marcel Proust podzielił pierwszy tom na trzy części. Poza tym nie ma tu żadnych rozdziałów, żadnego oddzielenia akcji, co mnie osobiście jeszcze bardziej spowalniało już i tak dłużącą się lekturę. Mimo to udało się – przeczytałam. Na pewno nie żałuję, ale zdecydowanie za parę lat będę musiała wrócić razem z Marcelem do Combray, do pana Swanna i jeszcze raz przeanalizować tę opowieść.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ręka mistrza

Bardzo dobra książka S.KINGA uwielbiam tego autora! druga część zdecydowanie ciekawsza, więcej się dzieje - POLECAM!

zgłoś błąd zgłoś błąd