Sława i fortuna. Listy Stanisława Lema do Michaela Kandla 1972-1987

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
8,46 (13 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
5
7
2
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308049341
liczba stron
736
słowa kluczowe
listy
język
polski
dodała
joly_fh

Czy o Stanisławie Lemie napisano i powiedziano już wszystko? Wydaje się, że twórczość wybitnego pisarza i myśliciela została wystarczająco głęboko zanalizowana: co chwila ukazują się kolejne książki i artykuły na temat jego powieści, o niesłabnącym zainteresowaniu Lemem świadczą też kolejne ekranizacje jego prozy. Przed nami jednak wydarzenie, które może rzucić zupełnie nowe światło na życie i...

Czy o Stanisławie Lemie napisano i powiedziano już wszystko? Wydaje się, że twórczość wybitnego pisarza i myśliciela została wystarczająco głęboko zanalizowana: co chwila ukazują się kolejne książki i artykuły na temat jego powieści, o niesłabnącym zainteresowaniu Lemem świadczą też kolejne ekranizacje jego prozy. Przed nami jednak wydarzenie, które może rzucić zupełnie nowe światło na życie i dzieło autora Solaris. W październiku nakładem Wydawnictwa Literackiego ukaże się książka Sława i Fortuna – będą to wszystkie listy pisane przez Stanisława Lema do jego amerykańskiego tłumacza Michaela Kandla.

Z wielu powodów będzie to publikacja wyjątkowa. Listy pochodzą z lat 1972 – 1987, przy czym ogromną większość z nich Lem wysłał za ocean w latach 70-tych. Dla pisarza był to czas bardzo udany. To wtedy napisał swoje ważne książki, takie jak Golem XIV, Maska, Fiasko, czy Pokój na Ziemi. Lem rozwija w tym okresie swój światopogląd i, co być może jest jeszcze ważniejsze, zaczyna odczuwać coś, co dzisiaj nazwalibyśmy stabilizacją zawodową. Stanisław Lem wraz z coraz częstszymi tłumaczeniami swoich utworów osiąga sukces poza granicami bloku socjalistycznego. Krok po kroku podbija Zachód. Głównym tematem listów pisanych do Michaela Kandla jest właśnie ów sukces. Lem szczegółowo, czasem poważnie, a czasem w zabawny sposób opowiada o swoich zmaganiach z nie do końca uczciwymi wydawcami; czytelnik dopuszczony jest do tajemnic, które wcześniej nie wychodziły na światło dzienne.

Wybitny znawca twórczości Lema, profesor Jerzy Jarzębski: Korespondencja z Kandlem to opowieść o sukcesie, o tym, jak nie sprzeniewierzając się intelektualnej rzetelności i artystycznej doskonałości, można coraz wyżej podnosić poprzeczkę, a jednocześnie nie rezygnować z milionów odbiorców, sławy wśród elit i nawet – z pieniędzy, które przychodzą nieco później, ale w ilościach więcej niż zadowalających. Opowieść Lema nie jest jednak radosna: to wszystko dzieje się w jednostkowym życiu, które wypełnione jest chorobami, rozczarowaniami, stopniowym osłabieniem wiary w potrzebę twórczości. Zarazem pojedynczy ludzie i całe społeczeństwa obnażają swe najgorsze cechy, historia wciąż zawodzi oczekiwania, zagadki świata nie znajdują definitywnych rozwiązań, a w miejsce Boga-opiekuna ludzkości, w którego nie sposób uwierzyć, wchodzi pustka daremnie szukająca wypełnienia.

Lem w swoich długich i stojących na wysokim poziomie artystycznym listach w wielu miejscach tłumaczy Michaelowi Kandlowi główne idee swych utworów. W żadnym innym miejscu pisarz tak jawnie nie analizował swoich dzieł, dla miłośników Lema bez wątpienia książka Sława i Fortuna będzie kopalnią wiedzy. Te listy to przewodnik po świecie utworów Lema i ogromna ilość bezcennych informacji na temat pisarskiej kuchni. Oczywiście Lem nie byłby sobą, gdyby także i w listach nie bawił się słowami i formą – duże partie tekstu to prawdziwe perełki i popis literackiego kunsztu, dzięki któremu mógł wodzić za nos cenzurę i opowiedzieć swemu amerykańskiemu tłumaczowi więcej niż oficjalnie mógł. Lem czasem sięga po formę naukowego wykładu, a czasami pełnymi garściami korzysta z dobrodziejstw innych gatunków: opowiadania, anegdoty, a nawet reportażu. To wszystko sprawia, że listy pisane do Kandla to najlepsza obok listów do Sławomira Mrożka korespondencja pozostawiona przez Stanisława Lema.

Sekretarz pisarza Wojciech Zemek: Listy do Michaela Kandla stanowią czystą esencję korespondencji Stanisława Lema. Kandel pełni tutaj rolę uważnego słuchacza, odbiorcy doskonałego i katalizatora. Dzięki temu powstała bogata i wielopoziomowa relacja, którą czyta się jak świetną realistyczną powieść. Podstawowa płaszczyzna dyskursu to autor i tłumacz, gwarantująca temu ostatniemu (a przy okazji również i czytelnikowi) najwyższy stopień wtajemniczenia w kwestiach dotyczących twórczości Lema. Kolejna to Mistrz i Uczeń, pobierający życiowe nauki. Pisarz i krytyk. Wybitny twórca i adept, stawiający pierwsze kroki w dziedzinie literatury. Człowiek z komunistycznego Wschodu oraz konsumpcyjnego Zachodu, przedzieleni niezniszczalną, jak się wtedy wydawało, żelazną kurtyną. Wszystko to składa się na fascynującą dysputę, podczas której dogłębnie poznajemy Lema-pisarza, filozofa i człowieka. Czytelnik otrzymuje spójne kompendium, będące z jednej strony komentarzem i kluczem do twórczości Lema, egzegezą jej naczelnych wątków, a z drugiej kopalnią wiadomości na temat samego Autora.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1413
almos | 2017-11-19
Przeczytana: 24 października 2017

Obcowanie z Lemem, tym gigantem myśli, jest zawsze ucztą intelektualną. W tym zbiorze listów z lat 70. do swojego tłumacza na j.angielski mówi Lem szczerze o swoim życiu, interpretuje swoje dzieła, wyraża opinie o stanie Polski i świata. Sporo tam perełek i aforyzmów, które trzeba wyłuskać w morzu dyskusji translatorskich i opinii o strategiach wydawniczych. Niemniej to fascynująca lektura.

Ten gruby tom listów z lat 70. do Michaela Kandla, ulubionego tłumacza Lema na język angielski, opowiada o czasach, kiedy to do mistrza przyszła tytułowa sława i fortuna: zaczął być wydawany na świecie, zdobył wielkie uznanie w Niemczech, powoli i z trudem wchodził na rynek anglosaski. Mimo, że w listach pełno jest rozważań na temat szczegółów translatorskich i strategii wydawniczych, ich główna wartość polega na szczerości Lema, dostajemy tu mistrza nieledwie w domowych kapciach. A że umysł to był niezwykły, genialny, obcowanie z nim jest zawsze ucztą intelektualną.

I tak, mówi Lem o swoich fascynacjach i inspiracjach literackich: „Dostojewski jest może najbliższym mi duchowo pisarzem, chociaż jest to bliskość choroby, nieszczęścia, piekła, zmory i wreszcie widma mogiły, a nie jakaś inna”, dalej: „Gombrowicz, którego Dzienniki niczym Biblię sobie czytam co jakiś czas”.

W chwilach szczerości mówi mistrz (źle) o sobie: „ja jestem niezmiernie okrutną i przykrą osobą w głębinach, coś à la profesor Hogarth, ja tylko umiem dobrze to powściągać”. Dalej „ja z natury jestem raptus, weredyk i gwałtownik i wyładowanie wezbranych uczuć cenię sobie wyżej od forsy”.

Przy okazji interpretuje Lem swoje dzieła chodzi np. o 'Pamiętnik znaleziony w wannie' czy 'Głos Pana' (trzeba przeczytać!). Ale o własnej twórczości mówi z okrutną szczerością „Robiłem jako pisarz sporo rzeczy MIERNYCH, np. cały Pirx dla mnie to literatura zacna, młodzieżowa, gładka, zręczna, łamigłówkowa, ale zarazem odcięta od autentyczności”. Dalej „Śledztwa nie szanuję, Kongres tak sobie, ale na Cyberiadę będę w dalszym ciągu stawiał, w tym sensie, że ona jeszcze kiedyś wypłynie.”

Ciekawe są różnice mentalne obu panów. Oto Lem, przeżywszy potworności II wojny: „Doświadczyłem w okupację niemiecką absolutnej bezbronności i żyłem jako pluskwa w ścianie, za którą niemieccy fachowcy (doskonali! jak Eichmann) uganiali się z najlepszymi truciznami” i stalinizmu ma zupełnie inny pogląd na zło i naturę ludzką, pogląd w zasadzie niemożliwy do zrozumienia dla żyjącego w spokoju i dobrobycie Kandla.

Nie byłby Lem sobą gdyby nie wypowiedział się o stanie ówczesnej cywilizacji, jest to mądrość zgorzkniałego mędrca. Jakże niepokojąco aktualnie brzmią jego słowa: „Jak sądzę, w skali ogólnoświatowej mamy uszkodzoną granicę pomiędzy Normą i Szaleństwem; może zawsze istniały grupy, w których ta granica nie istniała resp. była dziurawa, ale reprezentanci takich grup byli po cichu pchani do azylów umysłowych, a nie lansowani jako prominenci cywilizacji, czy w złym, czy w dobrym sensie.” I jeszcze: „Cywilizacja może być służebnicą głupców, może być tak skierowana i programowana, żeby najpierw głupcom było w niej wygodnie i dobrze, ale także i taka cywilizacja z mądrości totalnie zrezygnować nie może — pod groźbą samozagłady.”

Jest tam jeszcze masa innych rzeczy: rozczarowanie Zachodem, teoria popularności dzieła literackiego, metoda pisarska autora, itd., bogactwo myśli Lema poraża. Z pewnością będę do książki wracał.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Promyczek

„Promyczek” to książka, którą chciałam przeczytać od bardzo dawna i o której słyszałam mnóstwo niezwykle pozytywnych opinii. Czytelnicy rozwodzili się...

zgłoś błąd zgłoś błąd