Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno

Tłumaczenie: Magdalena Krysik
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
7,1 (2731 ocen i 401 opinii) Zobacz oceny
10
499
9
293
8
434
7
508
6
431
5
254
4
104
3
92
2
66
1
50
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Boy Who Sneaks In My Bedroom Window
data wydania
ISBN
9788327619372
liczba stron
351
język
polski
dodała
_Harper_

Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak...

Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy…

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 533
Olix | 2017-01-17
Na półkach: Romans, Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 17 stycznia 2017

Nie raz zdarzyła mi się sytuacja, że nie wiedziałam do końca co myśleć o danej lekturze, ale z tą książką póki co mam największy problem. Odkąd zaczęłam ją czytać, w kółko zastanawiam się czy ona mi się podoba, czy też nie. I ostatecznie doszłam do wniosku, że... nie mam pojęcia. Mój problem polega na tym, że podczas czytania tej powieści byłam pewna, że ona mi się nie podoba, każdy kto by mnie wtedy zapytał co o niej myślę, powiedziałabym, że to dno, ale gdy tylko odkładam ją na bok, nawet na moment i moje myśli błądziły wokół bohaterów czy świata wykreowanego przez panią Kirsty Moseley to jednak uważałam tę historię za całkiem ciekawą i przyjemną. Dziwne uczucie.

Na wstępie powiem, że książka ta jest daleka od ideału. Ma wiele wad, które doprowadzały mnie do szału. Największą z nich było chyba zachowanie licealistek. Na litość Boską! Czy w Ameryce nastoletnie dziewczyny faktycznie zachowują się jak bezmózgie, uzależnione od seksu zdziry? W tej książce dosłownie każda licealistka wręcz błagała chłopaków, żeby wskoczyć im do łóżka, nawet zakładały się, która pierwsza prześpi się z "największym ciachem" ich szkoły. Żenada! Nic tak bardzo mnie nie raziło jak tępota tych dziewcząt. Żeby zachowywać się jak jakaś zdesperowana stara panna w wieku 16 lat i być tak namolnym w stosunku do chłopaków, żebrać o ich uwagę, ubierać się jak ulicznice i co chwilę rzucać dwuznacznymi tekstami - ja podziękuję za taką młodzież. Czytanie tych bezmyślnych wymian zdań między nastolatkami sprawiało mi fizyczny ból.

Denerwowała mnie też główna bohaterka Amber. Autorka niby kreowała ją jako taką lekko nieśmiałą dziewczynę, która unika kontaktu fizycznego z innymi ludźmi, stara się jakoś nie wyróżniać, zwracać na siebie uwagę, a niedługo później paraduje w krótkiej kiecce, flirtuje na pokaz z Liamem na oczach całej szkoły, zachowuje się tak jak te wszystkie bezmyślne dziewczyny, z których często się śmieje. Przecież te dwa zachowania są sobie sprzeczne. Z jednej strony to odpowiedzialna i dojrzała jak na swój wiek młoda kobieta, a z drugiej to kapryśna, tupiąca jak przedszkolak nogą nastolatka, która boi się pójść sama do łazienki po obejrzeniu jakiegoś horroru. Bez komentarza.

Autorka też nie ograniczała się w kwestii idealizowania postaci. Liama i Jake'a, czyli sąsiada i brata Amber śmiało można by było porównać do greckich bogów. Obaj byli nieziemsko przystojni, niesamowicie zbudowani, wysportowani, uganiała się za nimi każda dziewczyna. Amber również została wykreowana jako piękna dziewczyna, za którą także oglądali się wszystkie męskie osobniki, z czego ci, którzy odważyli się do niej zagadać okazywali się totalnymi dupkami. Autorka już na wstępie wyznaczyła tego jedynego, doskonałego chłopaka dla niej i nie było mowy, żeby mogła spotkać kogoś równie fajnego.
Pasuję. Jak dla mnie to za dużo tu tych ideałów.

Książka ta ma zaskakująco dużo literówek i pominiętych słów. Zazwyczaj mi to nie przeszkadza, rozumiem, że można nie zauważyć jednego czy dwóch błędów, ale tutaj zdarzało się to notorycznie. Przez te błędy czułam się trochę jakbym czytała opowiadanie w internecie napisane przez jakąś początkującą autorkę, a nie powieść stworzoną przez zawodową pisarkę. Wiem, że to wina bety i wydawnictwa, ale te ich małe głupiutkie błędy mogą źle odbić się na ocenie całości historii, a szkoda by było, gdyby to autorowi oberwało się za coś, na co nie miał wpływu ;)

Mogłabym wymienić jeszcze trochę tych negatywnych elementów powieści, jest ich naprawdę sporo, ale nie zrobię tego z obawy, że przez przypadek zaspojleruję wam coś ważnego. Ostatecznie zdradzę jeszcze tylko największą zaletę tej książki o szalenie długim tytule. Zatem, tą zaletą jest... Liam!
Ten chłopak jest przecudowny! Choć sama historia mnie nie zachwyciła, częściej mnie denerwowała niż sprawiała przyjemność, to jednak ten bohater rekompensuje mi wszystkie cierpienia i ze względu na tę właśnie postać dałam książce aż 5 gwiazdek, a miałam ochotę dać ich znacznie mniej. Już nawet nie zwracając uwagi na jego perfekcyjny wygląd, jego charakter, sposób bycia, sposób okazywania uczyć, miłość do Amber, troska o nią... Takiego mężczyzny to ze świecą szukać! Liam jest idealny od każdym względem (przez co także zupełnie nierealny) i niejedna nastolatka, jak i również dojrzała kobieta marzy o takim partnerze, jakim jest właśnie Liam. Uwierzcie mi, dla niego warto przebrnąć przez tę książkę.
Choć jest jedna kwestia, która mnie nurtuje. Liam ponoć zakochał się w Amber od pierwszego wejrzenia. Obecnie ma 18 lat, a po raz pierwszy spotkał ją dwanaście lat wcześniej. Wynikałoby z tego, że chłopak zakochał się w niej bez pamięci w wieku... 6 lat. To bardzo romantyczne, ale nie sądzę, żeby sześciolatek mógł obdarzyć drugą osobę tym rodzajem miłości, jakim jest miłość do ukochanej kobiety. Według mnie dzieciak w tym wieku nie rozumie powagi tego uczucia. Jak dla mnie to zbyt piękne, by było prawdziwe, zbyt wyidealizowana sytuacja (do pisania których autorka ma jakiś niewyobrażalny dar, co widać w całej powieści). Ale osobiście chciałabym spotkać kogoś, kto kochałby mnie tak, jak Liam kochał Amber. Pomarzyć nikt mi raczej nie zabroni ;)

Podsumowując, "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" jest pozycją odrobinkę lepszą niż przeciętna. Z całej książki najbardziej podobał mi się pierwszy rozdział, później było już różnie - raz mi się podobało bardziej, raz mniej, czasami w ogóle i miałam ochotę odłożyć książkę na półkę i do niej nie wracać. Książka jest strasznie przewidywalna, nie zostałam zaskoczona ani razu, od początku wiedziałam, jak ta historia się zakończy i nawet te niby "zaskakujące" momenty przewidziałam już dawno temu. Lektura jest także do bólu przesłodzona, a zakończenie to już w ogóle! Od tego cukru można dostać próchnicy. Nawet jak dla mnie (czyt. miłośniczki romansów) ta pozycja była zdecydowanie zbyt słodziutka, naiwna i romantyczna. Jednak nie zaprzeczę, że wiele razy na mojej twarzy gościł uśmiech, parokrotnie wzruszyłam się dzięki Liamowi.
Po głębszym zastanowieniu uważam, że jest to całkiem sympatyczna historyjka, która zawiera w sobie dużo romantyzmu, emocji, miłości, a także dramatu i niezbyt szczęśliwych zdarzeń.
Polecam, ale głównie nastolatkom, dla "starszych" czytelników ta pozycja może okazać się torturą. Czyta się ją błyskawicznie, więc kilka godzin i po lekturze. Jeśli szukacie czegoś bardzo lekkiego i w miarę przyjemnego to książka pani Moseley to strzał w dziesiątkę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Historia bez cenzury 2. Polskie koksy

Książka po prostu rewelacyjna. Jednym z powodów jest to, że daty ograniczone są do minimum, bo przecież to nie one są najważniejsze w historii. Przez...

zgłoś błąd zgłoś błąd