Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Świat bez słońca

Tłumaczenie: Andrzej Syrzycki
Seria: Mistrzowie SF i Fantasy
Wydawnictwo: Amber
6,35 (23 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
4
7
6
6
6
5
4
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Secret of the Sunless World
data wydania
ISBN
8324102019
liczba stron
280
słowa kluczowe
science fiction
język
polski
dodał
Dariusz

Odległa mroczna planeta kryje tajemnicę zaginionej rasy. Ten, kto posiądzie klucz do tej zagadki, zdobędzie bajeczny skarb i rządy nad Galaktyką. Takie właśnie plany ma największy przemytnik w kosmosie. Ale żeby je zrealizować, potrzebna mu pomoc pewnego Ziemianina obdarzonego zdumiewającą umiejętnością...

 

źródło opisu: okładka książki

źródło okładki: źródło własne

Brak materiałów.
książek: 391
Jola | 2015-10-12
Przeczytana: 12 października 2015

Może za dużo już w życiu przeczytałam książek sci-fi, a może za dużo analizuję, gdy czytam, ale nie mogę znieść, jak mało rzetelnie podszedł autor do tematu obcych ras - a przecież to głównie o nich jest ta powieść. Już w "Zapomnij o Ziemi" zwróciłam uwagę na to, że obce rasy (człekokształtne czy nie) zachowują się u MacAppa zupełnie jak ludzie, ale tamta powieść jeszcze jakoś się obroniła, w przeciwieństwie do "Świata bez słońca".

Tymczasem "Świat bez słońca" to przykład albo kiepskiego pisarstwa, albo grafomanii, albo jednego i drugiego. Autor tworzy fantastyczne światy oraz zamieszkujące je różne obce rasy, mniej czy bardziej przypominające ludzi z wyglądu, albo nie przypominające ich wcale. A jednak nie poświęcił ani chwili namysłu na to, żeby przeanalizować, jak mógłby wyglądać kontakt przedstawicieli dwóch odrębnych ras, jakie ograniczenia kulturowe czy językowe mogłyby utrudniać taki kontakt.

Nie mówiąc o tym, że fabuła jest dziurawa jak durszlak. Przykłady mogę mnożyć od samego początku:

- Człowiek, który wyrusza w podróż wraz z Nessanami (jedna z obcych ras), stwierdza, że spędził na nauce ich języka ponad czterysta godzin, i może swobodnie słuchać wykładów w tym języku na poziomie uniwersyteckim. Nawet zakładając 450h, przy średnim czasie nauki 5h dziennie, to daje nam 90 dni. Czy ktoś jest w stanie nauczyć się tak dobrze języka obcej rasy w 3 miesiące? Wątpliwe.

- Nessanie poza wyglądem niczym nie różnią się od ludzi - główny bohater słucha wykładu, którego prowadzący stwierdza: "(...) jestem profesorem. Wykład, który zamierzam wygłosić (...) jest wykładem obowiązkowym dla studentów trzeciego semestru wszystkich wyższych uczelni. Nie musicie jednak sporządzać notatek. Możecie skorzystać z wydrukowanego streszczenia". Wykład jest prowadzony w języku leniańskim, więc na pewno nie jest to ziemski uczony. Jakie są szanse, że obca rasa będzie miała profesorów, uczelnie wyższe, funkcjonujące na zasadzie semestrów, oraz będzie korzystać z druku??

- Język leniański, którym posługują się Nessanie, pochodzi od dawno zaginionej rasy Lenian. Ale autor twierdzi, że język pozostał niezmieniony od tego czasu, choć było to tak dawno temu! Jaki język pozostaje w niezmienionej postaci przez wieki? Żaden. Tyle to wiem nawet i ja, filologiczny laik. Nawet w jednym pokoleniu język ulega zmianie, a co dopiero na przestrzeni wielu pokoleń.

- Gondal, przedstawiciel przypominającej węże rasy w zupełnie innej części galaktyki, posługuje się ziemskimi pojęciami, jak metry i kilometry (cały czas mówiąc po leniańsku). Z kolei Thood, z rasy pająkowatopodobnej, widząc po raz pierwszy jakiegokolwiek Ziemianina na oczy, przedstawia siebie jako chirurga, mającego pod sobą grupę pielęgniarek, techników i chirurgów praktykantów. Mi na myśl się wysuwa tylko: to miliony kilometrów od Ziemi też są pielęgniarki i chirurdzy??

- A już w ogóle rozbroił mnie komentarz Thooda, że Gondal jest "sprytny jak diabeł". Jak wytłumaczyć w ustach obcej istoty użycia takiego pojęcia, jak "diabeł"?

A to tylko cytaty z 1/4 książki, dalej nie przebrnęłam, przyznaję uczciwie. Po prostu mierzi mnie czytanie czegoś, co się przysłowiowej kupy nie trzyma. Jest tyle powieści, w których obce rasy są naprawdę obce: od H.G. Wellsa, poprzez Isaaca Asimova, na Orsonie S. Cardzie kończąc. Każdy z wymienionych przeze mnie autorów zadał sobie trud przemyślenia, co naprawdę oznacza "obca rasa". A u MacAppa nie rozróżnicie obcego od swojego sąsiada...

Może innym pisarstwo tego autora się podoba, ale ja po dwóch jego powieściach mówię dość. Jest multum ciekawszych książek do przeczytania.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Private Delhi

Korupcja na szczytach władzy, handel organami do przeszczepów i mściciel, czyli wszystko aby sprawić, że czyta się z zaciekawieniem. Niestety nic z te...

zgłoś błąd zgłoś błąd