Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zapisane w genach

Tłumaczenie: Małgorzata Yamazaki
Wydawnictwo: Świat Książki
6,17 (12 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
2
6
7
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Genetic destinies
data wydania
ISBN
83-7391-440-4
liczba stron
368
język
polski

Jaką rolę w naszym życiu odgrywają geny?
Co jest w nich zapisane?
Co można zmienić?
Czego dowiemy się, analizując materiał genetyczny?

 

źródło opisu: Tył książki

źródło okładki: www.empik.com

Brak materiałów.
książek: 3641
żabot | 2013-09-02
Przeczytana: 24 sierpnia 2013

To mogła być bardzo dobra książka, gdyby autor nie chciał złapać niemal wszystkich srok za ogon (obszerność poruszanych tematów i ich ilość)i zdecydował się, do jakiego czytelnika ją kieruje. Na początku byłem zachwycony, bo choć zmuszałem się do nie przeskakiwania pierwszych rozdziałów, które mówiły o sprawach dla mnie zupełnie oczywistych – podstawy genetyki, budowa DNA etc. – z racji własnego wykształcenia i zainteresowań, to zachwycało mnie, że można pisać tak prostym i klarownym językiem. Ale im dalej w las, tym ciemniej.
Jeśli książka jest przeznaczona dla kompletnych laików, którzy do tego przysypiali na lekcjach biologii w szkole średniej, to – zwłaszcza w drugiej połowie – książka może wydać się za trudna. Głównym celem autora jest pokazanie, co obecnie, ale i w niedalekiej przyszłości jest możliwe dzięki postępom genetyki i inżynierii genetycznej a co pozostaje w sferze SF i raczej nie ma co się spodziewać, żeby tę sferę kiedykolwiek opuściło. Jakie zagrożenia rozwój tej nauki może przynieść a co pozostaje raczej w sferze zupełnie nieuzasadnionych lęków. Niestety autor wchodzi na tak rozległe obszary medycyny, biologii, socjologii i psychologii człowieka, że bez odpowiedniego przygotowania pojęciowego, odpowiedniego oczytania laik się pogubi i zanudzi. A tam, gdzie nie ma po co upraszczać treści, wręcz infantylizuje. Doprowadza to czasem do wg mnie porażających uproszczeń. I tak możemy na kilku stronach dowiedzieć się, że bakterie… mają potomstwo! Tak, tak! Nie wygląda to na wpadkę tłumacza. Owszem, można mówić o kolejnym pokoleniu bakterii, o bakteriach potomnych, ale pojęcie potomstwa zarezerwowane jest dla organizmów rozmnażających się płciowo. Bakterie rozmnażają się przez podział, więc nie ma „mamusi” i „tatusia” i gromadki ich dzieci ale dwie bakterie potomne są klonami a pierwotna „mamusia” przestaje de facto istnieć. Z jednej „mamusi” powstają dwie.
Jeśli jednak autor pisał dla ludzi zainteresowanych tym i podobnymi tematami, wtedy niepotrzebne zupełnie wydają się liczne uproszczenia. Zupełnie nie pojmuję, dlaczego nie można w książce popularnonaukowej wprowadzić i stosować takich podstawowych pojęć jak translacja, transkrypcja czy allel. Czasem łatwiej jest coś wytłumaczyć zmuszając czytelnika do przyswojenia nowych terminów, niż dookoła łopatologicznie i opisowo tłumaczyć. Pomijam kwestię, że wymienione powyżej pojęcia powinny być znane osobom, które nie wagarowały na lekcjach biologii. To nie są terminy poziomu akademickiego. To, co dla laika przed lekturą, ale zapewne i po lekturze pozostanie czarna magią, dla osób nieco wtajemniczonych wyda się ciekawe, ale… przedstawione pobieżnie i po łebkach.
Osobiście lubię autorów, którzy traktują czytelnika poważnie i nie piszą książek dla każdego.
Mam pewną wiedzę, więc poradzę sobie z lekturą, albo nie mam i odkładam ją na czas, kiedy przy innej się dokształcę.
Zupełnym kuriozum książki jest praktycznie zupełny brak jakichkolwiek schematów i diagramów. Od lat każdy podręcznik akademicki genetyki, biochemii, immunologii czy cytologii może doprowadzić czytelnika niemal do oczopląsu. Wyraźne schematy, dużo koloru. Czasem nie trzeba czytać tekstu, wystarczy spokojnie przeanalizować rysunek, by doznać iluminacji. Ktoś już dawno powiedział, że jedno zdjęcie warte jest tysiąca słów. Wyraźnie autor tego nie jest świadomy. Czytałem uważnie rozdział o odpowiedzi immunologicznej organizmu na obce białka i kompleksie MHC oraz o tym, jak niewielka ilość genów może być odpowiedzialna za wielką złożoność tego układu, ale… niewiele bym z tekstu zrozumiał, jeśli w ogóle cokolwiek. A wystarczyło by kilka rysunków!
Można sobie darować.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tekst

Pomysł na fabułę mało oryginalny, ale za to jak wykonany! Jest to pierwsza powieść realistyczna Dimitra. Książka naprawde bardzo udana. Wciąga od pie...

zgłoś błąd zgłoś błąd