Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

O dwóch takich... Teraz Andy

Wydawnictwo: Demart
7,18 (28 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
2
8
3
7
10
6
8
5
0
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7427-685-6
liczba stron
216
słowa kluczowe
niepełnosprawni, podróże, góry
język
polski

29 stycznia 2011 r. Aconcaguę, najwyższy szczyt obu Ameryk, zaliczaną do Korony Ziemi – zdobyli: Łukasz Żelechowski (informatyk, dziennikarz radiowy, zwany przez kolegów Jurandem, gdyż nie widzi od urodzenia) oraz Piotr Pogon, który od ponad 20 lat zmaga się z chorobą nowotworową i ma usunięte płuco (nazywany Panem Zadyszką, bo idąc w górach, świszcze). Na Aconcaguę wszedł z nimi Arek Mytko...

29 stycznia 2011 r. Aconcaguę, najwyższy szczyt obu Ameryk, zaliczaną do Korony Ziemi – zdobyli: Łukasz Żelechowski (informatyk, dziennikarz radiowy, zwany przez kolegów Jurandem, gdyż nie widzi od urodzenia) oraz Piotr Pogon, który od ponad 20 lat zmaga się z chorobą nowotworową i ma usunięte płuco (nazywany Panem Zadyszką, bo idąc w górach, świszcze). Na Aconcaguę wszedł z nimi Arek Mytko (podróżnik i eksplorator Patagonii). Bogdan, szef wyprawy, ratownik GOPR, musiał zrezygnować z ataku na szczyt z powodu choroby wysokościowej. Jednak gdyby nie on i argentyńscy ratownicy górscy, trójka podróżników może na zawsze pozostałaby w Andach...

Dzień po dniu wyprawę opisuje w swoim „Dzienniku” Łukasz. Prezentuje w nim nie tylko o drogę na szczyt, ale też świat, w którym obrazy są zastąpione dźwiękiem, zapachem i dotykiem.

Wyprawa na Aconcaguę odbiła się szerokim echem w mediach: było wiele audycji radiowych i artykułów prasowych na ten temat. Jednak wkrótce po powrocie życie uczestników zaczęło wracać na normalne tory. Książka opisuje nie tylko zmagania z Wielką Górą, ale też problemy z nizin: z pracą zawodową, z przełamywaniem barier. Jest to też opowieść o przyjaźni i zaufaniu oraz o tym, że warto czasem zatrzymać się, by dostrzec obok drugiego człowieka. I na pewno warto marzyć i dążyć do realizacji swoich pragnień.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Demart, 2011

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 977
Annette_Cinnamon | 2011-11-13
Przeczytana: 12 listopada 2011

Ogrom i piękno gór niejednego wprawiły w zachwyt. Wymagają od nas nie tylko odpowiedniego podejścia, sprawności fizycznej i odporności psychicznej – góry są najlepszym nauczycielem pokory. Tu nie ma miejsca na pychę, zbytnia pewność siebie, pośpiech. Najwyższe szczyty zdobywają odważni, rozważni, serdeczni, skromni. Właśnie tacy są nasi bohaterowie. Ale co różni ich od innych śmiałków, którzy stawili czoła potędze Matki Natury? Otóż są to najbardziej sprawni niepełnosprawni, jakich możecie sobie wyobrazić.

Uczestników ekspedycji było czterech, ale tylko na dwóch z nich skupimy większą uwagę. „O dwóch takich…” to historia Łukasza Żelechowskiego – 30-letniego informatyka, niewidomego od urodzenia, oraz 44-letniego Piotra Pogona, który od ponad dwudziestu lat zmaga się z chorobą nowotworową i przeszedł resekcję płuca.

Wielu z nas o ludziach niepełnosprawnych myśli stereotypowo: że powinni siedzieć w domu, poddawać się rehabilitacji i biernie przyjmować każdy dzień, w czterech ścianach. Człowiek niepełnosprawny równa się osobie bez życia towarzyskiego, bez marzeń i pragnień. Łukasz i Piotr starają się obalić te niesłuszne stereotypy podejmując się kolejnej niebezpiecznej wyprawy. (Tak! Wyprawa, o której napisano tę książkę, nie jest ich pierwszą ani ostatnią!). Wraz z Arkiem Mytko (podróżnikiem i eksploratorem Patagonii) i Bogdanem Bednarzem (szefem wyprawy, ratownikiem GOPR) postanawiają zdobyć najwyższy szczyt Andów – Aconcaguę, Kamiennego Strażnika o wysokości 6962 m n.p.m.

Tak więc wyruszają – Łukasz i Piotr wraz z Arkiem i Bogdanem - by spełnić swoje marzenia i udowodnić światu, że być niepełnosprawnym nie znaczy być wykluczonym ze społeczeństwa. Wyprawę rozpoczynają przyjazdem do Buenos Aires dnia 18 stycznia 2011 roku. Trwa ona siedemnaście dni, wraz z zejściem z góry. Wyprawa jest naznaczona piętnem cierpienia, niedogodnych warunków, wielu wyrzeczeń, rozważań nad życiem… Każdy dzień zdaje się być darem od Boga, który towarzyszy chłopakom przez całą wyprawę. Jednak najważniejsza pozostanie jedna data: 29 stycznia 2011, godzina 14:35. Wtedy to właśnie chłopaki zdobyli szczyt Aconcaqua. Data, którą i ja zapamiętam.

Książka podzielona jest na pięć części. Pierwsza część jest wywiadem przeprowadzonym przez Katarzynę Pinkosz z uczestnikami wyprawy tuż przed ich wylotem z Polski. W tym wywiadzie poznajemy czwórkę naszych bohaterów, ich życie codzienne, marzenia, problemy, a także poznajemy ich punkt widzenia na całą ekspedycję. Druga część jest publikacją dziennika z wyprawy prowadzonego przez Łukasza Żelechowskiego wraz z komentarzami jego kompanów. To niesamowite, uczestniczyć w całej wyprawie opowiedzianą z punktu osoby niewidomej. Trzecia i czwarta część jest wywiadem z uczestnikami zaraz po wyprawie oraz z osobami postronnymi, które chciały wyrazić swoje zdanie na temat niebezpiecznej ekspedycji dwóch niepełnosprawnych mężczyzn. Piąta część jest opisem życia naszych bohaterów pół roku po wyprawie.

Nie ma co się długo rozwodzić nad tą książką. Jest to wspaniałe świadectwo odwagi i determinacji czworga mężczyzn, nietypowy sposób udowodnienia światu, że niepełnosprawni także są stworzeni do dokonywania rzeczy niezwykłych. Nie tylko treść książki cieszy czytelnika, ale także doskonałe wydanie książki. Tak jak to przystało na książkę podróżniczą, okładka jest twarda, starannie zszyte kredowe strony obfitują dużą ilością różnych zdjęć z wyprawy… Niewielki wysiłek spędzenia dnia na przeczytaniu jej (książkę się dosłownie pochłania w ciągu niecałych 24-godzin) i jestem w pełni usatysfakcjonowana - bez wahania polecam tę książkę każdemu.


„Nie wiem, na ile nasza wyprawa jest w stanie zmienić wizerunek osób niepełnosprawnych, ale myślę, że będzie to chociaż niewielki kamyczek do ogródka. Może da ona wielu osobom wiarę np. w to, że niepełnosprawność ich dziecka czy kogoś w rodzinie to nie jest wyrok czy wstyd.”
Łukasz Żelechowski

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Alicja w krainie zombie

Jest to jedna z najlepszych książek jaką kiedykolwiek czytałam . Na początku szczerze byłam do niej trochę negatywnie nastawiona . Myślę sobie , zombi...

zgłoś błąd zgłoś błąd