6,93 (14374 ocen i 1063 opinie) Zobacz oceny
10
726
9
1 353
8
2 475
7
4 590
6
3 143
5
1 441
4
335
3
229
2
45
1
37
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Carrie
data wydania
ISBN
978-83-7648-571-3
liczba stron
169
słowa kluczowe
groza, horror, king
kategoria
horror
język
polski
dodał
Pablos

Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka - religijna fanatyczka - za wszelką cenę usiłuje uchronić ją przed grzechem. Pewnego razu Carrie się jednak buntuje i idzie na szkolny bal. Gdy tam pada ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło... dziewczyna jest telekinetą o olbrzymiej mocy, której...

Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka - religijna fanatyczka - za wszelką cenę usiłuje uchronić ją przed grzechem. Pewnego razu Carrie się jednak buntuje i idzie na szkolny bal. Gdy tam pada ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło... dziewczyna jest telekinetą o olbrzymiej mocy, której postanawia użyć, by zemścić się na prześladowcach. Ci, którzy ją dręczyli, gorzko tego pożałują.

 

źródło opisu: www.woblink.com

źródło okładki: www.woblink.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 582
Kasia Koczułap | 2013-01-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2013

Carrie White nie można nazwać zwykłą nastolatką. Wychowywana jest jedynie przez matkę - fanatyczkę religijną, która uważa za swój największy grzech poczęcie dziecka, a jej metody wychowawcze polegają na zamykaniu córki w komórce, przemocy fizycznej oraz wmawianiu jej, że jest nieczysta, grzeszna i słaba z samego faktu bycia kobietą. Carrie nie ma łatwego życia - w domu terroryzowana przez matkę, w szkole okrutnie wyśmiewana i dręczona przez rówieśników. Gdy w dniu osiągnięcia dojrzałości płciowej, zostaje obiektem wyjątkowo perfidnych drwin, ujawniają się u niej wyjątkowe zdolności - telekineza. Carrie wykorzystuje niszczycielską siłę, by zemścić się na swoich prześladowcach, podczas wiosennego balu, kiedy to staje się obiektem ponurego żartu...

Zaczynając czytanie "Carrie" miałam nadzieję na lekturę pełną napięcia, z gęstym, przejmującym klimatem, która wzbudzi we mnie dreszcz podniecenia i emocji, będzie trzymać w niepewności do ostatniej strony. Tak się jednak nie stało - otóż prawda jest taka, że "Carrie" wiele brakuje do dobrej literatury grozy, która wciąga czytelnika w atmosferę strachu, by na koniec przerazić do głębi.

Smutno mi to pisać, ale książka mnie porządnie wynudziła. Być może King chciał eksperymentować z formą - i wydaje mi się, że miał niezły pomysł, ale niestety nie poszło mu z realizacją. Zakończenie historii czytelnik poznaje już na początku i mimo, że jest to tylko wiedza pośrednia, to i tak burzy ona całe napięcie oczekiwania. Męcząca jest przewidywalność kolejnych wątków, rozczarowuje brak elementu zaskoczenia, a przywoływane artykuły wybijają z rytmu; wciąż trzeba się przestawiać na zupełnie inny poziom przyswajania informacji, bo inaczej czyta się fabularną historię, a inaczej sprawozdawcze teksty. Zakończenie książki nie wytrzymuje konfrontacji z oczekiwaniami, które można zbudować na podstawie tych podsuwanych czytelnikowi fragmentów.

Podoba mi się natomiast tematyka poruszona przez Kinga - zahaczenie o fanatyzm religijny, który można by podciągnąć nawet pod opętanie i wpływ, jaki ma on na życie zarówno osoby, która mu podlega, jak i jej bliskich. Margaret White wydaje mi się zdecydowanie najciekawszą postacią w powieści, chętnie przeczytałabym o niej więcej, ponieważ rys psychologiczny stworzony przez Kinga jest interesujący i mógłby stać się osią historii dużo lepszej niż ta, którą otrzymaliśmy w rezultacie.

Rozczarowujący jest fakt, że lektura "Carrie" nie wywołała we mnie praktycznie żadnych emocji. Poruszyły mnie jedynie fragmenty dotyczące matki Carrie; reszta wydawała się miałka i nijaka. Z kolei potężną falę irytacji wzbudziła we mnie rozpisanie postaci Sue, która chciała pomóc w zupełnie idiotyczny sposób; jej czyn nie był aktem dobroci, współczucia czy miłosierdzia - moim zdaniem to właśnie on stał się punktem zapalnym wydarzeń. Sprawił, że Carrie została postawiona w szalenie trudnej i obcej dla niej sytuacji, nie było natomiast nikogo, kto mógłby jej pomóc.

Zastanawia mnie też fakt, dlaczego to obecność chłopaka miała podnieść morale Carrie, dlaczego jej brak szczęścia został sprowadzony do braku zainteresowania ze strony płci przeciwnej. King zasugerował, że magicznym rozwiązaniem jej traumatycznej (!) sytuacji miałaby być randka - od momentu, gdy Tommy przyjeżdża zabrać ją na bal, przechodzi ona zupełnie niekonsekwentną przemianę, odpowiednią może dla bajkowego Kopciuszka, ale nie dla dziewczyny, która miała być postacią z krwi i kości. Sprowadzenie tak tragicznej postaci jak Carrie do poziomu dziewczyny, której każde cierpienie w obliczu uśmiechu mężczyzny, natychmiast przestaje mieć znaczenie jest nie tylko niepoważne i niesmaczne, ale wręcz oburzające.

Najpierw była "Zielona mila", teraz "Carrie". To moje drugie spotkanie z Kingiem i znów niestety nieudane. Do trzech razy sztuka?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zabójcy bażantów

Carl Mørck jest jak amstaf. Gdy wbija swoje zęby w jakąś sprawę to choćby wszyscy zakazywali mu pracy nad nią, choćby straszyli utratą pracy, on jes...

zgłoś błąd zgłoś błąd