Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stąd aż do Brighton Beach

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,71 (17 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
6
7
4
6
4
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375069174
język
polski
dodała
Ag2S

Najtrudniejsze są takie decyzje, z których nie można się wycofać. Na przykład decyzja o emigracji w czasach dzielącej Europę „żelaznej kurtyny”. Często podejmowano ją w dramatycznych okolicznościach, bez znajomości kraju osiedlenia, lub tylko na podstawie mitu zrodzonego w izolacji od Zachodu. A potem przychodził czas zapłaty, której nikomu nie udało się uniknąć. Akcja powieści toczy się w...

Najtrudniejsze są takie decyzje, z których nie można się wycofać. Na przykład decyzja o emigracji w czasach dzielącej Europę „żelaznej kurtyny”. Często podejmowano ją w dramatycznych okolicznościach, bez znajomości kraju osiedlenia, lub tylko na podstawie mitu zrodzonego w izolacji od Zachodu. A potem przychodził czas zapłaty, której nikomu nie udało się uniknąć.


Akcja powieści toczy się w Brighton Beach, rosyjskiej dzielnicy Nowego Jorku zwanej też Małą Odessą. Jej mieszkańcy, broniąc się przed Ameryką, tworzą etniczne getto, jeszcze w ramach prawa, ale już dają się odczuć pierwsze oznaki zmian, które nastąpią z chwilą przybycia kolejnej fali uchodźców z ZSRR. To już nie będą zmęczeni życiem radzieccy Żydzi, ale nowi ludzie, korzystający z pierestrojki Gorbaczowa i zakładający mafijne struktury. Przyjeżdża Kacap i wszystko się zmienia.


Na tym tle Piotr – lekarz weterynarii i jeździec, Jasza – radziecki Żyd i Jerzy – solidarnościowy emigrant, usiłują, z różnym skutkiem, znaleźć swoje miejsce w nowej dla nich rzeczywistości. Tylko dla Piotra okazuje się to niemożliwe; wychowany w Wielkopolsce, wśród koni, starych dworów i pałaców, nie potrafi się pozbyć bagażu rodzinnych dramatów. Pamięć o nich nie jest dobrą przepustką do nowego świata.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2011

źródło okładki: www.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 417
Margoo | 2012-04-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2012 rok

Piękna lekcja historii...

„Piątą Aleją na Manhattanie, gdzieś na wysokości 57. Ulicy, tuż po szóstej rano i tuż przy krawężniku, w pozycji na sztorc, dość śpiesznie szedł jezdnią materac”.[s.7]
Tak brzmi pierwsze zdanie powieści Roberta Terentiewa "Stąd aż do Brighton Beach". I wbrew pozorom, wcale nie jest to książka fantastyczna, SF czy wykorzystująca dorobek Gombrowicza. Wręcz przeciwnie. Jest to książka ociekająca realizmem z każdej strony, pokazująca w najdrobniejszym szczególe obraz świata ludzkiego i prawdziwego… prawdziwego aż do bólu…

Ameryka od zarania wieków roztaczała przed mieszkańcami wschodu wizje dobrobytu, wolności i permanentnego szczęścia. Kariera „od pucybuta do milionera” nęciła, a marzenia o amerykańskim raju były marzeniami milionów. Kiedy jednak stawały się rzeczywistością, okazywało się, że American Dream to często jedynie puste frazesy kończące się z nadejściem każdego nowego, szarego poranka a marzenia o dobrobycie, wolności i szczęściu gubią się gdzieś pomiędzy szukaniem lepiej płatnej pracy a kolejnym piwem wypijanym w barze na odeskim molo.
Bo emigracja, bez względu na to, czy dobrowolna czy wymuszona przez sytuację polityczną, sprawia, że wymarzona Ziemia Obiecana okazuje się dla emigranta światem, do którego trudno się przystosować. Światem, w którym lęk, samotność i wyobcowanie staje się chlebem powszednim.
Do takiego świata trafiają bohaterowie powieści Terentiewa. Piotr – główny bohater powieści, potomek rosyjskich Kozaków urodzony w Polsce, weterynarz i jeździec, Jerzy – solidarnościowy emigrant, idealista, szukający na obcej ziemi ‘własnego raju’ oraz Jasza – radziecki Żyd. Każdy z nich, w czasach dzielącej Europę „żelaznej kurtyny”, podjął decyzję o emigracji. Każdy z nich bardziej „myślał o tym, od czego wyjeżdża, niż o tym, co go spotka w przyszłości” i dlatego każdy, próbując dostosować się do nowej rzeczywistości… w tej nowej rzeczywistości przeżywa swój osobisty dramat…
Losy tych trzech – jakże różnych mężczyzn – splatają się ze sobą w Małej Odessie – dzielnicy powstałej na wybrzeżu Nowego Jorku w Bringhton Beach, zamieszkałej przez radzieckich Żydów. Miejscu o tyle specyficznym i odstraszającym rodowitych amerykanów, co pięknym i zachwycającym dla emigrantów. Z rzędami budynków, w których „na parterze mieściły się sklepy, bary i restauracje, dość zresztą paskudne”[s. 17], z ławkami ustawionymi przy balustradzie od strony plaży, na których siadały „stare kobiety i robiły na drutach”[s.17] a przy stolikach wystawianych obok barów „mężczyźni w spodnich na szelkach (…) grali w szachy”[s. 18]. Sosnowy boardwalk odesytów, na którym odbywało się wszystko, co ważne w ich dzielnicy. Jak się okazało później… w życiu Piotra, Jerzego i Jaszy, również...

Ludzie w Małej Odessie to ludzie specyficzni. Wywali się z radzieckiej rzeczywistości, ale w tej nowej – amerykańskiej – nie próbują tworzyć żadnych więzi, nie pragną asymilacji. Przeciwnie – budują swoje własne odeskie getto, ciesząc się tym, co jest: szumem fal oceanu i swojską gastronomią zakrapianą wódką. Pięknie i beztrosko…
Czasy jednak się zmieniają. Do władzy dochodzi Gorbaczow, nadchodzi Pieriestrojka a do Małej Odessy napływają „nowi ruscy” – gangsterzy, ludzie mafii, złodzieje, handlarze i zabójcy... Odtąd nic w Odessie już nie jest takie samo…

Powieść Terentiewa od samego początku nasuwa skojarzenia ze "Szczuropolakami" Redlińskiego. Obie książki traktują o wschodnich emigrantach, którym przyszło zmierzyć się z amerykańska rzeczywistością. O ile jednak Redliński bombarduje nas zaoceańskimi mitami i stereotypami, z którymi stara się rozprawić, o tyle Terentiew pokazuje najzwyczajniejszą, codzienną i, co najważniejsze, jednostkową egzystencję emigrantów na nowej ziemi. Dzięki historiom pojedynczych osób, udziela czytelnikom jednej z najpiękniejszych lekcji historii. Poznajemy m.in. polską Solidarność z różnych punktów widzenia, widzimy skutki dogłębnych zmian, które dokonują się zarówno w Polsce w czasie stanu wojennego jak i tuż po nim oraz w Rosji, która musi zmierzyć się z nowym ustrojem i społeczną rewolucją. Widzimy zmiany, które odciskają się nie tylko w decyzjach społeczno-politycznych, ale – przede wszystkim – te, które odciskają piętno na ludzkiej psychice i rzutują na dalsze wybory.
Poznajemy historie bohaterów. Każdego z osobna (od narodzin, życia w ojczyźnie, przez pierwsze miłości, aż po wkraczanie w dorosłość) i wszystkich razem – od pierwszego spotkania w Ameryce, poprzez wspólne problemy, aż po dojrzewanie do prawdziwej, chociaż niezwykle trudnej, przyjaźni. Jak pisze autor: „są tacy ludzie, których lepiej nie spotykać na swojej drodze, ale są i tacy, których los, choć rzadko, wysyła nam naprzeciw w jak najlepszych intencjach”[s 18]. Na takiej wspólnej, emigracyjnej drodze spotkali się bohaterowie powieści Terentiewa. W innych okolicznościach, prawdopodobnie nigdy nie zamieniliby ze sobą słowa, nie mówiąc o jakiejkolwiek zażyłości. Tu jednak, w świecie, w którym samotność pośród tłumów doskwiera najbardziej, próbują wspierać się i wspólnie dostosować do nowego życia. Pragną za wszelką cenę znaleźć swoje miejsce na ziemi, w którym w końcu będą mogli zaznać prawdziwego szczęścia…
Dla Piotra, wychowanego w Wielkopolsce, wśród pięknych pół, koni i starych dworków, obciążonego bagażem rodzinnych tradycji i dramatów, okazuje się to jednak niemożliwe. Nie potrafi odnaleźć w sobie Amerykanina, odnajduje za to w sobie Polaka, romantycznego idealistę, próbującego wskrzesić dawną tradycję. Jak skończy się jego romantyczny zryw? Musicie doczytać sami…
Ja ze swojej strony mogę powiedzieć tylko jedno: Naprawdę warto!

[http://planetakobiet.com.pl/artykul-3347-pieknalekcjahistorii.htm#1]
[http://papieros-w-filizance.blogspot.com/2012/04/stad-az-do-brighton-beach-robert.html]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Łamacz kodów

Czytałam z przyjemnością, wciągnęła mnie od pierwszych stron i miała kilka ciekawych zwrotów akcji. Świetna lektura na leniwe popołudnie (na plaży;).

zgłoś błąd zgłoś błąd