Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Śledztwo

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,97 (535 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
58
8
82
7
200
6
104
5
54
4
7
3
8
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
830801920X
liczba stron
208
język
polski
dodał
Czytam

Inne wydania

Śledztwo" to powieść na pozór staroświecka, w tradycyjnym, angielskim stylu. Im dalej jednak zagłębiamy się w zagadkę, tym bardziej odległe zdaje się rozwiązanie, a przy tym świat powieści - z poczciwej dekoracji do konwencjonalnego "przestępstwa" - przemienia się w nowoczesną wizję świata-chaosu, świata przepełnionego, w którego labiryncie szukać sobie musimy nowych, nie zawsze godnych...

Śledztwo" to powieść na pozór staroświecka, w tradycyjnym, angielskim stylu. Im dalej jednak zagłębiamy się w zagadkę, tym bardziej odległe zdaje się rozwiązanie, a przy tym świat powieści - z poczciwej dekoracji do konwencjonalnego "przestępstwa" - przemienia się w nowoczesną wizję świata-chaosu, świata przepełnionego, w którego labiryncie szukać sobie musimy nowych, nie zawsze godnych zaufania przeciwników.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 92
Piratka | 2015-09-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Tytuł „Śledztwo” zapowiada kryminał, tematycznie jakby połączenie kryminału z horrorem i SF. Skoro akcja jest w Anglii od razu ciśnie się pytanie: jak rozwiązałby to Holmes? Conan Doyle pisał też SF oraz horrory, lecz wyraźnie oba gatunki od kryminałów (z których bardziej jest znany) oddzielał.
Zainteresowała mnie w podstawówce i frapuje do dziś. Dwie ekranizacje z 1973 i 1997 tylko mniej więcej oddają mroczną atmosferę, kojarzącą się z Gotham City. Dla znających przypomnienie, dla pozostałych – trudno powiedzieć czy zachęta. W Anglii, w roku pięćdziesiątym którymś (autor zakończył powieść w styczniu 1958), zimową porą w kilku miasteczkach w hrabstwie Norfolk chodzą słuchy o „ruszaniu zwłok”. Zwłoki w kostnicach znajdowane są rano w innej pozycji niż poprzedniego wieczora. Sprawa zdaje się zbyt błaha, lecz w kolejnych miasteczkach zwłoki zaczynają znikać. Policyjny lekarz zapytany czy to robota psychola odpowiada „nie jestem psychologiem ani psychiatrą” i że może „jakiś ciężki psychopata mógłby być sprawcą.” Główny Inspektor Scotland Yardu angażuje genialnego acz przykrego matematyka Scissa, zasłużonego w czasie wojny w Sztabie Generalnym. Geniusz ów wylicza z odległości i czasu między zniknięciami oraz panującej wówczas temperatury stałą ("iloczyn z czasu, jaki upłynął między dwoma wypadkami, i odległości dzielącej dwa kolejne miejsca zniknięcia ciał od centrum, staje się wielkością stałą - gdy pomnożyć go przez różnicę panującej w obu razach temperatury" chyba miał być iloraz odległości przez czas i temperaturę skoro wymiarem jest "centymetr na sekundę i stopień") pozwalającą określić, że źródło zjawiska kryje się w okolicach jakichś bagien oraz – z dużym przybliżeniem – czas i miejsce kolejnego zniknięcia. Tym razem zwłoki zostają „zatrzymane” lecz sukces policyjnej akcji połowiczny, zagadką jest co przeraziło posterunkowego pilnującego kostnicy. Porucznik Gregory (facet asystematyczny i pozbawiony zdolności śledczych, za to pełen zapału) indaguje Scissa o przyczynę, ten przedstawia teorię (trudno powiedzieć, jaki jest jej związek z tymi bagnami i temperaturą) iż zniknięcia wynikają z niższej w owej okolicy zapadalności na nowotwory. Tłumaczenie ignotum per ignotum, wyjaśnianie niezrozumiałego przez niejasne, super. Nosicielami zjawiska są znajdowane na miejscu zdarzenia martwe psy bądź koty. Pada sugestia, że sprawcą jest UFO (choć w tym miejscu naukowiec zaczyna kpić).
Mechanizm pozostaje zagadką, lecz pozbawiony jest cech kryminalnych, "podobnie jak gdy meteor zabije człowieka". Takie jest wyjaśnienie w świetle statystyki. Porucznika zastanawia, kto tu zwariował. Kiedy referuje "wyjaśnienie" Głównemu Inspektorowi, ten zapytuje:
- W to wszystko pan, oczywiście, nie wierzy...
- Ani przez chwilę.
Powieść moim subiektywnym zdaniem zyskałaby gdyby usunąć rozsiane tu i ówdzie „filozoficzne” smęty. "Może i Bóg istnieje tylko czasami? (...) Może i my ... - zaczął i zawahał się - ... i my jesteśmy tylko czasami ..." Lecz widocznie taki zamysł autora był.
W końcu Główny Inspektor wysuwa hipotezę opartą na wyliczonej wcześniej stałej. W wyjaśnieniu tym nadal widać luki, lecz punkt zaczepienia do kontynuacji śledztwa jakby znaleziono.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Raze

WOW! WOW! WOW! WOW! WOW! WOW! OMG! OMG! OMG! Nie wiem nawet co napisać.... Kompletnie nie wiem. Jestem tak zachwycona tą książką, że próbuję swoje emo...

zgłoś błąd zgłoś błąd