Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Księżycowa przysięga

Cykl: Bractwo Czarnego Sztyletu (tom 8.2)
Wydawnictwo: Videograf II
7,84 (474 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
88
9
81
8
109
7
99
6
70
5
17
4
9
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788371839139
liczba stron
304
język
polski
dodała
Patrycja

Dziesiąty tom kultowego cyklu o tajnym bractwie wampirów. Xhex udaje się uwolnić z niewoli u Lahsera i ciężko ranna trafia do siedziby Bractwa. John opiekuje się nią troskliwie i oboje bardzo się do siebie zbliżają. Zgwałconą przez porywacza dziewczynę prześladują koszmary, ale znajduje wsparcie ukochanego. Czuje jednak, że Johna coś dręczy i postanawia dowiedzieć się czegoś o jego...

Dziesiąty tom kultowego cyklu o tajnym bractwie wampirów.
Xhex udaje się uwolnić z niewoli u Lahsera i ciężko ranna trafia do siedziby Bractwa. John opiekuje się nią troskliwie i oboje bardzo się do siebie zbliżają. Zgwałconą przez porywacza dziewczynę prześladują koszmary, ale znajduje wsparcie ukochanego. Czuje jednak, że Johna coś dręczy i postanawia dowiedzieć się czegoś o jego przeszłości. Przy tej okazji przekonuje się, że są sobie przeznaczeni. Oboje postanawiają ostatecznie zniszczyć Lahsera i zmusić go, by zapłacił za swoje czyny.

 

źródło opisu: internet

źródło okładki: internet

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1192

Od dłuższego już czasu nie zabieram się za serie książkowe, w których główną rolę odgrywają wampiry. Również pojedynczych książek o tej tematyce staram się nie ruszać. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Ten temat zdążył się już wypalić w literaturze, nie ma już nic takiego, co zdołałoby zachwycić i zaskoczyć czytelnika. Jednak wciąż z wielką chęcią podchodzę do serii J. R. Ward „Bractwo Czarnego Sztyletu”, bowiem mimo oklepanej już tematyki wampiryzmu oraz wciąż kontynuowanej serii nie czuć nudy ani powielanych schematów, bohaterowie wciąż zaskakują, a co najważniejsze: humor w fabule pozostaje świetny i niezmienny.

Xhex, uwolniona spod niewoli Lahsera, dochodzi do siebie w siedzibie Bractwa. Kobieta miewa złe wspomnienia i koszmary, które łagodzi obecność Johna. Oboje w równej mierze chcą zemścić się za to, co zrobił jej syn Omegi, co ułatwia im działalność jego ojca. Podczas wspólnych działań oboje dowiadują się nieco więcej o sobie. Odkrywają również, że są sobie przeznaczeni. Kiedy postanawiają wyprawić zaślubiny, okazuje się, że jeszcze jest wiele rzeczy, o których nie wiedzą, a te, które wychodzą na jaw, są w stanie zaskoczyć każdego…

To już dziesiąty tom serii „Bractwa czarnego Sztyletu”. W przypadku innej serii z pewnością zaczęłabym się zastanawiać, jak długo jeszcze przyjdzie mi czytać o wampirach. Jednak w książkach pani Ward wciąż panuje niezmienny styl i humor bohaterów, które przekładają się na rzeszę fanów, jakich posiada cały cykl. Przyznam szczerze, że obawiałam się, co jeszcze uda się wymyślić autorce w dziesiątym już tomie, jednak na szczęście obawy prysły już po pierwszym rozdziale. Świetnie skomponowana fabuła, oplatana wartkim i charakterystycznym stylem dała ciekawy efekt kolejnej wspaniałej części. Co więcej, wciąż przepełniona jest poczuciem humoru, świetnymi powiedzonkami oraz lekkim podejściem bohaterów do różnych spraw. Książka posiada również wiele dokładnych opisów walk oraz akcji, co przekłada się na dobre wyobrażenie czytelnika, łatwo jest wciągnąć się w wir ciosów, które wywołują dreszcz emocji. Pod względem bogactwa treści „Księżycowa przysięga” stoi na bardzo wysokim poziomie.

Każda część serii „Bractwa…” opowiada głównie o losach dwojga bohaterów, w tym tomie mowa jest o Xhex i Johnie. Za każdym razem, kiedy czytałam o poszczególnych postaciach, lepiej je poznawałam i od razu lepiej się z nimi sympatyzowałam. Wiadomo, każdy znajdzie gdzieś swojego faworyta, jednak w przypadku bohaterów BCS, moim zdaniem, każdy zasługuje na sympatię z naszej strony. Wszyscy są bowiem charakterystyczni, ciekawi i inni, niepowtarzalni. Również mowa tu o Xhex i Johnie. Tym razem można przyjrzeć się dwóm równym sobie osobom, bardziej komplikują sobie ich wspólne życie, w końcu ona i on pragną tego samego. Miłość i przeznaczenie jest jednak silniejsze, przełamie wszystkie bariery między nimi. Nawet problemy w komunikacji niemowy i wiecznie nadpobudliwej symphatki.

Zawsze mam problem z ogólną oceną poszczególnych części całego cyklu. Każda z nich jest ciekawa i inna, co charakteryzuje właśnie tą serię. „Księżycowa przysięga”, mimo iż jest to już dziesiąty tom, zaskakuje w wielu momentach, czuć świeżość w kartkach tej historii. Poczucie humoru bohaterów pozostaje niezmienne , autorka bardzo dobrze nimi pokierowała. Dodatkowo świetny, beztrosko lekki styl pani Ward wciąż pozostaje ten sam, cały czas pozostawia pozytywne wrażenie po skończeniu lektury. Szczególnie polecam ją fanom serii, ale również każdemu oddanemu fanowi fantastyki. Nie warto kierować się w tym przypadku uprzedzeniem do wampiryzmu (jaki trwa przy mnie od jakiegoś czasu), ponieważ wampiry Bractwa skupiają się głównie na walkach, ich tradycjach oraz ciekawych akcjach. Często można zapomnieć, że czyta się właśnie o tych mrocznych postaciach. Poza tym ciekawe oddanie humoru retuszuje niedoskonałości, i zamiast skupiać się na nich, czytelnik świetnie się bawi podczas czytania. Dlatego polecam wszystkie części, łącznie z „Księżycową przysięgą”. Osobiście, uprzedzona do tej tematyki, wciąż oczekuje nowych części. Uwierzcie, że naprawdę warto.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ręka mistrza

Pierwsze 75% calkiem fajnie sie czyta. Pozniej, im dalej tym gorzej. Naprawde zmuszalem sie zeby to skonczyc - nie bylo latwo.

zgłoś błąd zgłoś błąd