Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Osady i osiedla Katowic

Wydawnictwo: Śląsk
6,75 (4 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
1
7
1
6
0
5
0
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
ISBN
978-83-7164-6-362
liczba stron
496
kategoria
albumy
język
polski
dodała
elen77

W niniejszej publikacji autor podejmuje próbę całościowego zaprezentowania dziejów osadnictwa na terenie Katowic w granicach z 1975 roku, a więc różnych jego form od wsi i przysiółków, kolonii i osad przyfabrycznych po współczesne osiedla mieszkaniowe. Część starych nazw miejscowych jest wielu mieszkańcom Katowic nieznana, co oznacza, ze nazwy te wyszły już z użycia. Dotyczy to nazw takich...

W niniejszej publikacji autor podejmuje próbę całościowego zaprezentowania dziejów osadnictwa na terenie Katowic w granicach z 1975 roku, a więc różnych jego form od wsi i przysiółków, kolonii i osad przyfabrycznych po współczesne osiedla mieszkaniowe.
Część starych nazw miejscowych jest wielu mieszkańcom Katowic nieznana, co oznacza, ze nazwy te wyszły już z użycia. Dotyczy to nazw takich osad, kolonii i przysiółków, jak: Pniaki, Sośnina, Kokociniec, Stary i Nowy Czekaj, Fryderyka, Huta Arnold. Niektóre wyparte zostały przez nazwy nowo zbudowanych osiedli, np: Obroki przez osiedle Kleofas, Karbowa przez Osiedle Paderewskiego. Inne wszakże utrwalone zostały w nazwach nowych osiedli mimo wyburzenia częściowego lub nawet całkowitego starej zabudowy, np osiedla Zadole, Bogucice, Zawodzie, Załęska Hałda, lub w nazwach ulic, np: Karbowa, Zadole, Kopaniny Lewe, Wymysłów, Agnieszki, Dobra Myśl, Zaopusta, Normy, Obroki, Pod Młynem.

 

źródło opisu: Śląsk Wydawnictwo Naukowe, 2010

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 9
Michał Raszowski | 2012-07-22
Na półkach: Przeczytane

Z dużą dozą ekscytacji, potęgowanej przez wysiłki związane z polowaniem na najnowsze wydanie (2010) i niedosyt po wcześniejszym kontakcie z archaiczną, pierwszą edycją z poprzedniej epoki, sięgnąłem po tą pozycje. I srodze się zawiodłem.



Lech Szaraniec to nie Dariusz Jerczyński, więc uporczywe epatowanie pojęciami typu "powrót do Macierzy", eseistyczne rozważania na temat bohaterstwa mieszkańców poszczególnych osad w powstaniach śląskich itp. nie zaskakiwały.



Byłoby to zrozumiałe, gdyby w owym podkreśleniu polskości byłaby widoczna szczególna konsekwencja, celowe zamierzenie, połączone stylistyką typową dla współczesnego pisarstwa historycznego. Tymczasem jest to efekt dosłownej kalki tekstu z pierwszych wydań, o czym w sposób dobitny świadczą wspominki o heroicznych czynach klasy robotniczej czy niezwykle istotnych - w poprzedniej epoce! - zjazdach komunistów (por. rozdział dot. Murcek). Tezę o swoistej kserokopii potwierdzają liczne literówki i istotne błędy merytoryczne (dom przy ulicy Płochej!, ulica Kredy miast Kredytowej - pierwsze z brzegu przykłady dotyczące moich okolic). By tekst od 1980 (bodaj pierwsze wydanie) nie został poddany korekcie?



Tymczasem o Śląsku da się pisać obiektywnie, bez zbędnego, "piastowskiego" heroizmu, patosu, czy z drugiej strony - nachalnego, przesadnego przewartościowania i odrzucania wszystkiego, co polskie. Polecam chociażby niedawne wydawnictwa związane z Bractwem Gospodarczym Związku Górnośląskiego (Andrzej Złoty, Piotr Greiner, Jerzy Polak).



Zastrzeżenia mam też do dokonanej w książce delimitacji dzielnic (osad wg stosowanego w publikacji języka). Domyślam się, że na mapach zaznaczono maksymalny, historyczny zasięg danej osady, co może - bez stosownego komentarza - nieco zakłamywać obraz granic danej dzielnicy. Taka pozycja jak "Osady..." mogłaby rozwikłać problem rozgraniczenia w miejscach, gdzie granice naturalne z racji rozbudowy miasta zatarły się i jednocześnie brak jednego umownego i powszechnie akceptowanego punktu granicznego (jak ul. Graniczna na granicy śródmieścia i Zawodzia). Podawane granice są całkowicie niespójne, niech za przykład posłuży punkt styku Koszutki i Bogucic. A raczej 3 punkty wg autora: wschodnia pierzeja al. Korfantego (wg materiału kartograficznego w haśle Bogucice), ul. Ordona (tekst załączony do tego samego hasła Bogucice), ul. Modrzewiowa (zamieszczona mapa Koszutki). Nigdzie nie ma przypisu dotyczącego okresu, z jakiego pochodzi dana granica, co powoduje zamęt.

Ponadto wyznaczając granice Dębu (Dębia - taką odmianę autor "zaproponował" opisując os. Ducha) na zamieszczonej mapie autor pokusił się o przekroczenie granic miasta Katowice i zaznaczenie fragmentu Parku Śląskiego jako części tej osady. Nie zdecydował się na to w przypadku Klimzowca, Janowa i Szabelni, kończąc ich obszar na granicy współczesnego miasta, których związki z terenami - odpowiednio - Chorzowa i Mysłowic są znacznie większe.



Dyskusyjne ponadto jest umieszczanie w takim opracowaniu (wybiórczo!) współczesnych osiedli deweloperskich, wraz z ich marketingowym nazewnictwem. Szczególnie gdy pominięto część mniejszych, starszych osiedli (z okresu PRL). Czymże lepsze są dwa bloki, szumnie nazwane osiedlem "Uroczysko" na skraju lasu panewnickiego, od pobliskich kilkunastu bloków, mających swoją - istotnie, nieoficjalną - nazwę osiedla Bema?



Zastrzeżenia mam także do zastosowanego materiału kartograficznego. Skorzystano z map wydawnictwa PGK Katowice, bardzo rzetelnych. W "Osadach..." zamieszczono jednak bardzo ubogą, ogołoconą z wielu warstw wersję, co rodzi wręcz groteskowe sytuacje, typu pozostawiona nazwa ulicy, zaś usunięto jej przebieg (por. mapa Podlesia).



Na plus, co ratuje ostatecznie przyznane 3 gwiazdki, bardzo duża liczba fotografii - współczesnych i archiwalnych, w tym z lat 90. XX wieku, który to okres często jest "czarną dziurą" - już nie współczesność, ale jeszcze nie archiwum.



Opracowanie, które mogło rozwikłać wiele wątpliwości dotyczących katowickich dzielnic (osad) potęguje jeszcze wątpliwości, a ponadto jest dość trudne w odbiorze przez zbędny patos, nasiąknięty jeszcze "czerwoną" manierą pisarską. Aczkolwiek ja jestem tylko młodocianym dyletantem, nie zaś doktorem nauk humanistycznych.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Człowiek, który widział więcej

W obecnych czasach na świecie dzieje się wiele złego. Może zawsze tak było, jednak teraz strach potrafi sprawić, że nie wyjedziemy gdzieś na wakacje,...

zgłoś błąd zgłoś błąd