Reklama

Czytamy w weekend

LubimyCzytać
27.09.2019

Ten ostatni wrześniowy weekend Agnieszka i Kinga spędzą z patronatami serwisu lubimyczytać.pl. Natomiast Mateusz zanurzy się w jesiennej melancholii razem ze zbiorem opowiadań „Jestem bratem NN”. A jakie książki wy wybraliście do czytania w pierwszy jesienny weekend?

Dietetyk Tadeusz Sowiński napisał ostatnio na swoim fanpage’u, że w realiach dnia codziennego liczy się nie tylko umiejętność odróżniania informacji prawdziwych od fałszywych, ale także informacji ważnych od tych, które są tylko ciekawe. Podał przykład niezwykłego mariażu ogórka z pomidorem. Faktem jest, że ogórek posiada askorbinazę, czyli enzym, który rozkłada witaminę C w pomidorze. Czy to oznacza, że w żadnym wypadku nie powinniśmy łączyć tych dwóch warzyw na kanapce i w sałatce? Nie – bowiem informacja o askorbinazie jest prawdziwa, owszem, ale zupełnie nieistotna dla codziennego żywienia. A dlaczego – odsyłam was do posta Tadeusza Sowińskiego.

Z pewnością każdy z was zetknął się z wieloma mitami na temat żywienia. A jeśli ktoś z was próbował zmienić nawyki żywieniowe i zgubić zbędne kilogramy, to od natłoku dziwacznych rad i sprzecznych informacji zakręciło mu się w głowie. Nie pij mleka – jest zabójcze! Pij mleko, bo zabraknie ci wapnia. Fruktoza to najgorsze zło na świecie. Jedz dużo owoców (bogatych we fruktozę). Jajka to cholesterolowe bomby. Jedz jajka, mają mnóstwo witamin itd., itp. Jak więc oddzielić informacje prawdziwe (i istotne dla codziennej diety) od mitów i przekłamań? W dobie internetu, gdzie każdy może stać się w 5 minut specjalistą od wszystkiego, nie jest to proste. Dlatego cieszę się, że w moje ręce trafiła książka „Jeść czy nie jeść”.

Zaleta nr 1: są tam zdania naukowców, nieinternetowych guru żywienia. Zaleta nr 2: została opublikowana na papierze, nie w formie internetowej notatki, która może zniknąć za 5 minut, jeśli są w niej straszne głupoty. Dlatego na autorach spoczywa nieco większa odpowiedzialność za to, co napisali. Co nie oznacza, że wszystko, co na papierze, należy przyjmować bezkrytycznie.

Nie pozostaje mi nic innego, jak ze stosika książek do przeczytania wygrzebać „Jeść czy nie jeść” i zacząć czytać.

„Nie, nie dostaję bzika: po prostu zmęczyło mnie lato”. Uwielbiam upał. Nie przeszkadza mi, że wszystko się wtedy do człowieka lepi, nie ma czym oddychać i… nie wiem, nic więcej negatywnego nie przychodzi mi do głowy. Lato prawie nie ma dla mnie wad. Zostałem stworzony do takich warunków. Być może powinienem urodzić się na południe od pięćdziesiątego równoleżnika. Bardzo cierpię w Polsce zimą, kiedy szaruga i zasnute smogiem powietrze blokują te nikłe promienie słońca, które z rzadka się tu pojawiają. Brodząc do pracy przez błoto pośniegowe z samego rana i kałuże pod wieczór, w drodze powrotnej, można całymi tygodniami nie widzieć słońca. Ktoś życzliwy zasugerowałby mi rychłą wyprowadzkę (mówiąc eufemistycznie). Tak, mógłbym to zrobić, ale wtedy ominęłaby mnie polska jesień, a do tego nie chciałbym dopuścić. To dla mnie odpoczynek po błogiej spiekocie. Lubię ten huk, gdy kasztanowce o pożółkłych liściach bombardują zaparkowane pod nimi samochody. Jesień w tym kraju daje przyzwolenie na codzienną, nieukierunkowaną melancholię. Można bezkarnie ubierać się w ziemiste kolory, przemierzać chodniki z ponurym wyrazem twarzy, słuchać smętnej muzyki i czytać depresyjną literaturę. Żyć nie umierać. Idealną lekturą na tę aurę okazały się dla mnie opowiadania ze zbioru „Jestem bratem NN” Fleur Jaeggy. Te bolesne miniatury, często niemal impresje literackie, a nie nowele, wywołują smutny uśmiech na mojej twarzy. Są idealnym pomysłem na weekend po ciężkim tygodniu.

Wrzesień zamierzam skończyć z nową książką Petera Jamesa. Jego powieści wielokrotnie przewijały się przez moje ręce, ale ostatecznie nigdy ich opis mnie do siebie nie przekonał. Albo był to któryś z kolei tom serii, a jeśli chodzi o nadrabianie, to jestem dość leniwa w tych sprawach, albo nie były to moje klimaty. Do teraz. Jego wrześniowa książka „Niezbity dowód” idealnie zgrała się z zakończoną przeze mnie powieścią Dana Browna „Początek”. W obu przypadkach religia odgrywa ważną rolę. U Browna pewien naukowiec próbował udowodnić, że Boga nie ma, natomiast tutaj razem z dziennikarzem Rossem Hunterem udamy się na poszukiwania człowieka, który teoretycznie znalazł dowód na istnienie Boga. Zapowiada się naprawdę dobra lektura.

Reklama

komentarze [202]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2463
4
27.09.2019 15:08

Zapraszamy do dyskusji.


261
54
27.09.2019 16:02

obecnie czytam  Łańcuch Łańcuch.
Póżniej coś z poniższych propozycji:
1)  Wkręceni Wkręceni
2)  Moc Moc
3)  Noc, kiedy umarła Noc, kiedy umarła

więcej

555
128
27.09.2019 16:05

Brak czasu powoduje u mnie niemal chorobliwą monotematyczność.
Wobec powyższego w ten weekend króluje u mnie nieprzerwanie:

 Instytut Instytut

Może wreszcie uda się zakończyć.
Ponadto marzy mi się przeczytać jeszcze:

 Opowieści z czasów Kobry Opowieści z czasów Kobry

więcej

1168
83
27.09.2019 16:07

Wracam do początków państwa polskiego i zaczynam czytać  Polska Piastów Polska Piastów
Następnie  Taśmy rodzinne Taśmy rodzinne


3620
180
27.09.2019 16:08

Czytam ostatnio tylko trzy książki miesięcznie więc nadal będę czytać  Szczęśliwi z Wyspy Rozpaczy Szczęśliwi z Wyspy Rozpaczy


403
341
27.09.2019 16:09

U mnie dalej cegła dotycząca Stanów Zjednoczonych:
 Cud nad Potomakiem. Amerykańskie zwycięstwo w wojnie o niepodległość Cud nad Potomakiem. Amerykańskie zwycięstwo w wojnie o niepodległość
Jeśli uda się skończyć książkę w weekend, to później...

więcej

7034
3026
27.09.2019 16:12

Najchętniej pojechałabym na cały weekend na grzyby, ale pada deszcz, więc pogoda idealna na czytanie. Kończę audiobooka  Marsz Polonia Marsz PoloniaMam w planach wydania papierowe:  Kot niebieski Kot niebieski,  Cisza białego miasta

więcej

1644
201
27.09.2019 21:23

 Cisza białego miasta Cisza białego miasta mnie urzekła.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2771
14
27.09.2019 16:14

 Gdzie jesteś, Bernadette? Gdzie jesteś, Bernadette?
 Sznurówki Sznurówki


890
32
27.09.2019 17:02

Sznurówki czytałem, ciekawa chociaż nieszczególnie odkrywcza.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

968
243
27.09.2019 16:16

Odskocznia od kryminałów -  Ogrody Księżyca Ogrody Księżyca


1140
169
27.09.2019 16:40

Też mam w planach, tak naprawdę to nawet cały cykl,na razie tylko zbieram się na odwagę 😀


912
236
27.09.2019 17:45

@marcin Moim zdaniem nie ma co czekać - Malazańska jest olbrzymia, za to jedyna w swoim rodzaju. Już ze dwa lata będą odkąd sama czytałam, ale dalej jestem pod wrażeniem.
Chociaż może być ciężko się do papierowych wersji dorwać.


1140
169
27.09.2019 18:18

@ Vayar - Trochę to trwało i kosztowało, ale cały cykl mam w wesji papiarowej,skończyłem ostatnio Bretta i Cartera i trochę mam przesyt cykli,po za tym nazbierało mi się trochę zaległości więc Malazańska to wstępnie dopiero przyszły rok.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

3859
653
27.09.2019 16:22

W ostatni weekend wakacji coś lekkiego:
 Jednak mnie kochaj Jednak mnie kochaj


zgłoś błąd