Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

„Podczas defilady Baśka wywołała w tłumie widzów prawdziwy entuzjazm: piękny był to widok, gdy szła na tylnych łapach, dorównując wzrostem Smorgońskiemu, krok w krok z nim i resztą Oddziału, zaś w momencie, przepisanym ustawą, zwróciła łeb do Naczelnika, salutując go dziarsko, jak szeregowy żołnierz w marszu. Wywaliła przy tym na śnieżną biel futra ćwierćłokciowy jęzor o barwie świetnej amarantu. Chciała bowiem w ten sposób za pomocą żywych kolorów zamanifestować wobec Naczelnika i asystujących mu misji zagranicznych, że przynależy do Narodu Polskiego do jego Historii." 🐻‍❄️

Tak spotkanie Baśki, niedźwiedzicy polarnej, z naczelnikiem Józefem Piłsudskim w czasie defilady Murmańczyków 21 grudnia 1919 roku w Warszawie, opisał Eugeniusz Małaczewski (też Murmańczyk) w książeczce "Dzieje Baśki Murmańskiej. Historia o białej niedźwiedzicy".

Ale kim byli ci Murmańczycy i skąd w ich szeregach wzięła się niedźwiedzica?
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się cofnąć do czasów I wojny światowej i dalekiej północy, do alianckiej misji wojskowej w Archangielsku i w Murmańsku i do Polaków, którzy dążyli tam z całej wielkiej Rosji chcąc dołączyć do powstającego tam oddziału Wojska Polskiego, by pod polskim sztandarem dołączyć się do walki o niepodległość naszego kraju.

Autor skupiając się na faktach i posiłkując się wspomnieniami żołnierzy opisuje działania wojenne nad Oceanem Lodowym i polski wkład w nie. Oraz to jak wyglądała aliancka misja wojskowa i z jakimi problemami musiała się mierzyć.
Dla Murmańczyków znamienna była data 10.11.1918 roku, wtedy to polski odział "Lwów Północy" złożył przysięgę na wierność narodowi polskiemu, wg roty przysłanej z Paryża przez gen. Hallera. Dzień później świat obiegła wiadomość o zakończeniu I wojny, polscy żołnierze ciesząc się, tym bardziej tęsknili za ojczyzną, do której droga była tak samo daleka, bo na północy Rosji byli jeszcze potrzebni Anglikom w walkach z bolszewikami.

Teraz kilka słów o niedźwiedzicy; tradycja zwierzęcych maskotek w armiach sięga już XVIII wieku.
Zaś pojawienie się Baśki w Polskim Wojsku miało być powiązane z polsko-włoskimi staraniami o kobietę, które miały wówczas miejsce w Archangielsku. Wg Małaczewskiego, dwaj adoratorzy, Polak i Włoch konkurując o względy pewnej Rosjanki prześcigali się na zwierzęta z którymi spacerowali pod jej oknem. Zwierzęta były coraz to ciekawsze, aż Polak przyprowadził ze sobą bezkonkurencyjnego, kupionego na targu niedźwiadka. Nie mamy pewności ile prawdy jest w tej historii, pewne jest to, że niedźwiadek okazał się być płci żeńskiej i że ułańska fantazja żołnierza zaowocowała przyjaźnią pomiędzy polskimi żołnierzami a zwierzęciem. Mniej romantycznie opisuje fakt dołączenia niedźwiadka inny żołnierz, ppor. Franciszek Lenczowski, mianowicie Polscy oficerowie, którzy mieli z Archangielska, przez Murmańsk wyruszyć do Francji zapragnęli zabrać ze sobą taką właśnie oryginalna pamiątkę, młoda niedźwiedzica jednak stanowczo zaprotestowała i jeszcze kilka miesięcy spędziła z innymi żołnierzami, którzy do kraju wyruszyli dopiero we wrześniu 1919 roku.

Autor dużo miejsca w opowieści poświecił Eugeniuszowi Małaczewskiemu, żołnierzowi i prozaikowi, piewcy historii Baśki w cytowanym wcześniej opowiadaniu.

Poprzez bardzo ciekawą historię niedźwiedzicy Baśki autor przypomina tak samo, o ile nie bardziej zajmującą historię Murmańskich żołnierzy; niewygodnych i zapomnianych w czasach PRLu. Jak dobrze, że ich bohaterska historia została przywrócona. 🥹

Za egzemplarz książki dziękuję autorowi i wydawnictwu Replika.

„Podczas defilady Baśka wywołała w tłumie widzów prawdziwy entuzjazm: piękny był to widok, gdy szła na tylnych łapach, dorównując wzrostem Smorgońskiemu, krok w krok z nim i resztą Oddziału, zaś w momencie, przepisanym ustawą, zwróciła łeb do Naczelnika, salutując go dziarsko, jak szeregowy żołnierz w marszu. Wywaliła przy tym na śnieżną biel futra ćwierćłokciowy jęzor o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie wiem dokładnie czego się spodziewałam po tej książce, ale wiem, że to co dostałam nie spełniło moich oczekiwań.
Jest to bardzo subiektywna opowieść o Anglii, podana głównie z perspektywy Londynu, małymi szkockimi wyjątkami.
Nie można odmówić autorce lekkiego pióra, książkę szybko się czyta, a także szerokiej wiedzy nt Anglii oraz wielowątkowości książki, poruszane się w niej tematy z zakresu: historii, kultury, przyrody, zabytków, kulinariów, kwestii społeczno-politycznych. Ale jest to raczej takie subiektywne połączenie przewodnika z reportażem, gdzie autorka bardzo często powołuje się na swoje doświadczenia.
Wielka szkoda, że przypisy do jednego rozdziału gdzieś się zagubiły (ale to błąd wydawnictwa a nie wina autorki).
I choć każdy ma obecnie możliwość sprawdzenia gdzie na mapie leżą opisywane przez autorkę miejsca, to wielka szkoda że poglądowa mapka nie została umieszczona w książce, a jest to część serii podróżniczej od WP, więc imho mapka tym bardziej by pasowała.

Nie wiem dokładnie czego się spodziewałam po tej książce, ale wiem, że to co dostałam nie spełniło moich oczekiwań.
Jest to bardzo subiektywna opowieść o Anglii, podana głównie z perspektywy Londynu, małymi szkockimi wyjątkami.
Nie można odmówić autorce lekkiego pióra, książkę szybko się czyta, a także szerokiej wiedzy nt Anglii oraz wielowątkowości książki, poruszane się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Bardzo lubię serial "Ted Lasso" dlatego też bardzo chętnie sięgnęłam po książkę autorstwa Jeremy'ego Egnera poświęconą tej produkcji - "Ted Lasso. Nieopowiedziana historia serialu, który podbił nasze serca". Autor, dziennikarz zajmujący się popkulturą, zebrał w jednym miejscu wywiady, które przeprowadził z obsadą i twórcami serialu, a także ich wypowiedzi udzielone innym mediom. Dzięki temu, otrzymujemy przekrojową historię powstania serialu, który zaczął się od reklamy.
Produkcja opowiadająca o życzliwym trenerze amerykańskiego futbolu, który przenosi się do Anglii, by objąć pieczę nad drużyną piłki nożnej, z miejsca zyskała popularność. Widzowie pokochali charyzmatycznego Teda, który w założeniu od razu miał być pozytywnym bohaterem. Postać trenera jak i cały serial, miały być odpowiedzią na cyniczną i toksyczna kulturę, również mediów społecznościowych. Twórcy w wypowiedziach podkreślali, że choć paradoksalnie serial jest sitcomem sportowym, to wcale nie dotyczy sportu. To komedia zespołowa, o miejscu pracy. Twórcy podkreślają podobieństwo serialu do oryginalnego "Biura", chcieli mieć punkt zaczepienia i uhonorować tę komedię. Opowiadają również o scenariuszowych nawiązaniach do komedii romantycznych, musicali, czy też "Gwiezdnych Wojen". Podkreślają też jak ważny był dobór muzyki, która ilustrowała historię. Twórcy i obsada dzielą się historiami powstawania scenariusza, pracy na planie i ewolucji bohaterów.
Odnoszę wrażenie, że książka skierowana jest głownie do fanów serialu, czytelnicy nieznający tej produkcji muszą się liczyć z tym, że w książce znajdą od groma spojlerów. A miłym dodatkiem do książki była by galeria zdjęć z kulisów produkcji.
Autor książki i twórcy serialu podkreślają w wypowiedziach, że serial planowany był na 3 sezony, ale zaznaczali otwartość na to, co przyniesie życie. My już wiemy, ze Apple TV+ potwierdziło 4 sezon. Także czekamy!
Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu Otwarte.

Bardzo lubię serial "Ted Lasso" dlatego też bardzo chętnie sięgnęłam po książkę autorstwa Jeremy'ego Egnera poświęconą tej produkcji - "Ted Lasso. Nieopowiedziana historia serialu, który podbił nasze serca". Autor, dziennikarz zajmujący się popkulturą, zebrał w jednym miejscu wywiady, które przeprowadził z obsadą i twórcami serialu, a także ich wypowiedzi udzielone innym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Ulubiona książka, do której zawsze dobrze się wraca <3

Ulubiona książka, do której zawsze dobrze się wraca <3

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Miło wrócić po latach do Mii i jej historii.
Zabawna, dobra lektura na odpoczynek.

Miło wrócić po latach do Mii i jej historii.
Zabawna, dobra lektura na odpoczynek.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Szukałam jakieś beletrystyki w oderwaniu od historycznych książek które czytam.
Zachęcona opiniami sięgnęłam po „Lekcje chemii” Bonnie Garmus.
Czytałam i słuchałam, uważam że to nawet wciągająca historia, ale nic wybitnego.
Finał był przewidywalny, troszkę nawet jak z telenoweli.
W czasie lektury kibicowałam silnej i lekko ekscentrycznej Elizabeth w jej zmaganiach z codziennością w USA lat 50 i 60 XX wieku.
Jednak dużym minusem było dla mnie przedstawienie scjentyzmu jako jedynej właściwej drogi. A ludzie wiary byli przedstawieni w negatywnym świetle, jedynym pozytywnym w tym gronie był pastor ateista. Nie przekonuje mnie to.

Autorka mogłaby się zapoznać z encykliką KK „Fides et ratio”, o relacjach wiary i rozumu z punktu widzenia Kościoła.
Ale nie wiem czy by się jej spodobała, jeśli jej książka była wyrażeniem jej poglądów na świat.

Szukałam jakieś beletrystyki w oderwaniu od historycznych książek które czytam.
Zachęcona opiniami sięgnęłam po „Lekcje chemii” Bonnie Garmus.
Czytałam i słuchałam, uważam że to nawet wciągająca historia, ale nic wybitnego.
Finał był przewidywalny, troszkę nawet jak z telenoweli.
W czasie lektury kibicowałam silnej i lekko ekscentrycznej Elizabeth w jej zmaganiach z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Do tej pory przeczytałam dwie książka Łysiaka: „Cenę” i „Romantyzm”. Zachęcona pozytywnymi opiniami, wreszcie przyszedł czas na „Flet z mandragory”.
I tak jak tamtymi książkami jestem zachwycona, tak ciężko mi jednoznacznie stwierdzić czy ta książka mi się podobała.

Książka jest połączeniem fantasy z historią sensacyjną, gdzie do tego jawa przenika się ze snem. Nie zawsze byłam pewna co należy do rzeczywistego świata.
Podobało mi się pokazanie jak działa państwo totalitarne, szczególnie policja i służby. Erudycja autora, jego wiedza z zakresu historii i historii sztuki jest imponująca, choć liczne dygresje momentami były męczące.
Koniec końców finał opowieści i połączenie wszystkich wątków, rozwiązanie zagadek był dla mnie zadowalający.

Do tej pory przeczytałam dwie książka Łysiaka: „Cenę” i „Romantyzm”. Zachęcona pozytywnymi opiniami, wreszcie przyszedł czas na „Flet z mandragory”.
I tak jak tamtymi książkami jestem zachwycona, tak ciężko mi jednoznacznie stwierdzić czy ta książka mi się podobała.

Książka jest połączeniem fantasy z historią sensacyjną, gdzie do tego jawa przenika się ze snem. Nie zawsze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Reportaż Olgi Wiechnik „Platerówki? Boże broń!” czyta się jak najlepszą powieść, nie można się od niego oderwać. To przejmująca i smutna opowieść o zapomnianych żołnierkach z 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater. W tej książce odbija się tragiczna historia naszego kraju.

Autorka opisuje historie dziewczyn wywiezionych w 1940 roku na Syberię. Nie zdążyły one do Andersa, albo nawet nie wiedziały o tworzonym w ZSRR wojsku polskim, udało się im jednak dostać do nowej armii Berlinga i z nią wrócić do nowej Polski, bo przecież nie do swojej małej ojczyzny, która została w granicach ZRSS.

Reporterka prezentując losy dziewcząt opisuje nam jak wyglądały zsyłki Polaków w głąb ZSRR w 1940 roku, później miejsca ich pracy. W kolejnych rozdziałach książki czytamy o ich drodze do armii i szkoleniach. Chętnych dziewcząt do walki o wolna Polskę i do powrotu do domu było tak dużo, że utworzono kobiecy batalion. Niektóre z dziewczyn były kierowane do szkół oficerskich i później obejmowały dowództwo też i nad męskimi oddziałami.

Dziewczęta nie wiedziały nic, ponad to co przekazała im armia, o tym co dzieje się na terenach okupowanej Polski, nie znały AK, ani innych ugrupowań walczących o Polską niepodległość. Ale też nie były one wcale przyjaźnie nastawione do ZSRR, w końcu przeżyły zsyłkę i jak raportowała dowództwu oficer polityczna, żołnierki w czasie wojny ciągle wnioskowały o powrót swoich rodzin z Syberii.

Platerówki, jak cała 1. Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, swój chrzest bojowy przeżyły w bitwie pod Lenino. Dalej walczyły o wyzwolenie warszawskiej Pragi, zdobywały wał pomorski, przekraczały Odrę i szły na Berlin.

Nie będę zdradzała całej fabuły książki, dodam jeszcze, że po wojnie ich losy w większej mierze nie układały się kolorowo. Żołnierki utrzymywały ze sobą kontakt, spisywały swoje losy. Dołączyły się też do pracy archiwum losów żołnierek tworzonego przez gen. Elżbietę Zawacką „Zo”.

Jest to znakomita książka, napisana świetnym językiem. Losy Platerówek cały czas ukazywane są w kontekście historycznym. Warto dodać, że w tym reportażu nie brakuje przypisów.

Polecam wszystkim zainteresowanym historiami kresowymi i losami wojennymi Polaków, tu w szczególności Polek.

Reportaż Olgi Wiechnik „Platerówki? Boże broń!” czyta się jak najlepszą powieść, nie można się od niego oderwać. To przejmująca i smutna opowieść o zapomnianych żołnierkach z 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater. W tej książce odbija się tragiczna historia naszego kraju.

Autorka opisuje historie dziewczyn wywiezionych w 1940 roku na Syberię. Nie zdążyły...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Słyszałam o tej książce dobre opinie, wybrałam wersję audio, bo uznałam, że będzie z niej dobry kompan przy pracach domowych. Nie spodziewałam się nawet, że historia Ovego tak bardzo mnie wciągnie, że będę jej słuchała kiedy tylko będzie ku temu okazja.
Podobało mi się przedstawienie życia Ovego i jego relacji z sąsiadami.
Jest to ciekawa historia o życiu i śmierci, smutku i miłości. Bardzo dobra książka! ❤️🐈‍⬛

Nawet gdy czasem wyłączałam audio i podczytywałam fragmenty książki, to w głowie dalej miałam głos lektora Marcina Popczyńskiego. Bardzo mi pasował do tej historii.

Na koniec zostawiam Was jeszcze z ulubionymi cytatami z tej książki:

"Trudno się przyznać do tego, że się nie ma racji. Zwłaszcza jeśli nie miało się racji przez bardzo długi czas."

"Zawsze myślimy, że będziemy mieli jeszcze mnóstwo czasu na wszystko, co chcemy zrobić z innymi ludźmi. Czas, żeby powiedzieć im pewne rzeczy. A potem zdarza się coś i stoimy nagle zaskoczeni, i w myślach mamy słowa takie jak "gdybym"."

"Ale na smutku trudno polegać, bo jeśli ludzie go nie podzielają, to on potrafi podzielić ich."

Słyszałam o tej książce dobre opinie, wybrałam wersję audio, bo uznałam, że będzie z niej dobry kompan przy pracach domowych. Nie spodziewałam się nawet, że historia Ovego tak bardzo mnie wciągnie, że będę jej słuchała kiedy tylko będzie ku temu okazja.
Podobało mi się przedstawienie życia Ovego i jego relacji z sąsiadami.
Jest to ciekawa historia o życiu i śmierci, smutku...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

moja opinie do całośći:

„Niegodnie jest skarżyć się na los, który człowiek wybiera”
Sigrid Undset "Krystyna córka Lavransa"

Jestem zachwycona XX wieczną książką Sigrid Undset „Krystyna córka Lavransa”, czytałam ją z wypiekami na twarzy. Nie przypuszczałam, że historia XIV wiecznej dziewczyny z Norwegii, potem kobiety i matki, może być taka wciągająca. Poznajemy Krystynę, jej rodziców: Lavransa i Ragnhildę, siostry, dwór Jørund, otoczenie, spokojne życie w dolinie. A także, stopniowo, innych bohaterów, jak Szymona Darre i Erlenda.

Opowieść o Krystynie toczy się przez trzy tomy: Wianek, Żona i Krzyż. Obserwujemy dorastanie tytułowej Krystyny, jej postepowanie, dążenie do celów, wybory jakich dokonuje, to jak ich broni oraz jak stawia czoła ich konsekwencjom. Krystyna jest kobietą wykształconą, zaradną i przedsiębiorczą. Na kartach książki czytamy o narodzinach, śmierci, zdradach, spiskach, czyli wszystkim tym, co zdarza się też i dzisiaj.

Trzytomowa powieść przybliża geografię Norwegii, oraz jej historię. Bo oprócz bohaterów fikcyjnych, na kartach książki pojawiają się postacie historyczne, jak królowie Haakon i Magnus czy namiestnik Erling. Jest to też niezwykły opis utraconego świata, niepodzielonej wyznaniowo Europy, katolickiej Norwegii z silnym kultem św. Olafa.

Bardzo mocno polecam!

moja opinie do całośći:

„Niegodnie jest skarżyć się na los, który człowiek wybiera”
Sigrid Undset "Krystyna córka Lavransa"

Jestem zachwycona XX wieczną książką Sigrid Undset „Krystyna córka Lavransa”, czytałam ją z wypiekami na twarzy. Nie przypuszczałam, że historia XIV wiecznej dziewczyny z Norwegii, potem kobiety i matki, może być taka wciągająca. Poznajemy Krystynę,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

moja opinie do całośći:

„Niegodnie jest skarżyć się na los, który człowiek wybiera”
Sigrid Undset "Krystyna córka Lavransa"

Jestem zachwycona XX wieczną książką Sigrid Undset „Krystyna córka Lavransa”, czytałam ją z wypiekami na twarzy. Nie przypuszczałam, że historia XIV wiecznej dziewczyny z Norwegii, potem kobiety i matki, może być taka wciągająca. Poznajemy Krystynę, jej rodziców: Lavransa i Ragnhildę, siostry, dwór Jørund, otoczenie, spokojne życie w dolinie. A także, stopniowo, innych bohaterów, jak Szymona Darre i Erlenda.

Opowieść o Krystynie toczy się przez trzy tomy: Wianek, Żona i Krzyż. Obserwujemy dorastanie tytułowej Krystyny, jej postepowanie, dążenie do celów, wybory jakich dokonuje, to jak ich broni oraz jak stawia czoła ich konsekwencjom. Krystyna jest kobietą wykształconą, zaradną i przedsiębiorczą. Na kartach książki czytamy o narodzinach, śmierci, zdradach, spiskach, czyli wszystkim tym, co zdarza się też i dzisiaj.

Trzytomowa powieść przybliża geografię Norwegii, oraz jej historię. Bo oprócz bohaterów fikcyjnych, na kartach książki pojawiają się postacie historyczne, jak królowie Haakon i Magnus czy namiestnik Erling. Jest to też niezwykły opis utraconego świata, niepodzielonej wyznaniowo Europy, katolickiej Norwegii z silnym kultem św. Olafa.

Bardzo mocno polecam!

moja opinie do całośći:

„Niegodnie jest skarżyć się na los, który człowiek wybiera”
Sigrid Undset "Krystyna córka Lavransa"

Jestem zachwycona XX wieczną książką Sigrid Undset „Krystyna córka Lavransa”, czytałam ją z wypiekami na twarzy. Nie przypuszczałam, że historia XIV wiecznej dziewczyny z Norwegii, potem kobiety i matki, może być taka wciągająca. Poznajemy Krystynę,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

"Lubię my­śleć, że chrze­ści­ja­nie są od­po­wie­dzial­ni za po­ziom na­dziei na tym świe­cie. Dzię­ki mo­dli­twie oglą­da­ją bo­wiem rze­czy­wi­stość od Bożej stro­ny."

"Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga" Krzysztof Pałys OP

Długo czytałam tą książkę, sięgałam do niej codziennie lub co kilka dni, tak by móc ją czytać na spokojnie i delektować się przeczytanymi treściami. Ta książka jest tak bogata, że ciężko nawet czytać ją od deski do deski.
Ojciec Pałys z lekkością ale i pokorą pisze o duchowości, życiu, Panu Bogu.
Piękna i mądrą książka.

"Lubię my­śleć, że chrze­ści­ja­nie są od­po­wie­dzial­ni za po­ziom na­dziei na tym świe­cie. Dzię­ki mo­dli­twie oglą­da­ją bo­wiem rze­czy­wi­stość od Bożej stro­ny."

"Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga" Krzysztof Pałys OP

Długo czytałam tą książkę, sięgałam do niej codziennie lub co kilka dni, tak by móc ją czytać na spokojnie i delektować się przeczytanymi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie podzielam zachwytów nad tą powieścią. Postacie są mało wyraziste, acja rozwija się powoli (w ebooku książka ma 900 stron), do tego bardziej niż powieść jest to esej nt translatoryki i manifest poglądów autorki.
Dodatkowo nie uważam, że przemoc jest konieczna.
Przeczytałam i raczej nie zapadnie mi w pamięci.

Nie podzielam zachwytów nad tą powieścią. Postacie są mało wyraziste, acja rozwija się powoli (w ebooku książka ma 900 stron), do tego bardziej niż powieść jest to esej nt translatoryki i manifest poglądów autorki.
Dodatkowo nie uważam, że przemoc jest konieczna.
Przeczytałam i raczej nie zapadnie mi w pamięci.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jestem absolwentką Maciejówki i bardzo dobrze czytało mi się o ludziach oraz wydarzeniach wokół tego miejsca. Dużo radości przyniosło mi rozpoznawanie znajomych twarzy i sytuacji, opisywanych na kartach książki.

Jestem absolwentką Maciejówki i bardzo dobrze czytało mi się o ludziach oraz wydarzeniach wokół tego miejsca. Dużo radości przyniosło mi rozpoznawanie znajomych twarzy i sytuacji, opisywanych na kartach książki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Po prawie 8 latach sięgnęłam znów do częściowo autobiograficznej powieści Leopolda Tyrmanda „Filip", napisanej w 1959 roku, wstrzymywanej przez PRL-owską cenzurę, wydanej w minimalnym nakładzie, po dwóch latach.
Zdecydowałam, że nim pójdę do kina na „Filipa”, przypomnę sobie treść książki, tym razem przeczytałam ostatnio wydaną wersję bez cenzury. Redaktor nie miał prostego zadania w połączeniu pierwszego polskiego wydania z 1961 roku z edycją, która ukazała się w 1985 roku w Chicago. To drugie w USA przygotowano na podstawie maszynopisu autora z zaznaczoną ingerencją cenzury, niestety maszynopis ten zaginął. Tyrmand zmarł w 1985 roku, i nie był w stanie zrobić dodatkowej, autorskiej korekty. Mimo tego, nowe wydanie, jest ważnym ubogaceniem znanego już tekstu, możemy poznać bardzo ważną dla Tyrmanda powieść w formie najbliższej oryginałowi. Lepiej poznajemy przemyślenia i działania młodego kelnera z "Park Hotelu" z Frankfurtu nad Menem, Polaka, Żyda, podającego się za Francuza.
Wydawnictwo zaznaczyło graficznie brakujące wyrazy oraz całe fragmenty.

Jeszcze słowa samego Tyrmanda nt „Filipa”: „To jest moja ukochana książka, najlepsza, jaką napisałem po polsku, najlepsza moja powieść, gdzie chyba udało mi się zsyntetyzować najważniejsze sprawy z mojego życia. To jest moja spowiedź pisarska”.

Ja sama dużo bardziej wolę „Złego”.

A na koniec jeszcze o filmie „Filip”, nie jest to wierna ekranizacją powieści, a jej adaptacja, dodane do historii wątki i zmiany fabularne, pasują do klimatu książki i finalnie bronią się. Film bardzo mi się podobał, warto wybrać się do kina.

Po prawie 8 latach sięgnęłam znów do częściowo autobiograficznej powieści Leopolda Tyrmanda „Filip", napisanej w 1959 roku, wstrzymywanej przez PRL-owską cenzurę, wydanej w minimalnym nakładzie, po dwóch latach.
Zdecydowałam, że nim pójdę do kina na „Filipa”, przypomnę sobie treść książki, tym razem przeczytałam ostatnio wydaną wersję bez cenzury. Redaktor nie miał prostego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Hrabia, żołnierz, dominikanin, ojciec Joachim Badeni.

Wcześniej czytałam rozmowy z nim, autorstwa Judyty Syrek, teraz sięgnęłam po jego biografię tej samej autorki.
Była to fascynująca lektura. Począwszy od historii rodziców Kazimierza Stanisława, pod takimi imionami urodził się późniejszy zakonnik Joachim, szwedzkiej arystokratki Alicji Elżbiety z domu Ankarcrona i polskiego hrabiego, austro-węgierskiego dyplomaty, Ludwika Badeniego oraz ojczyma, austriackiego arcyksięcia Karola Olbrachta Habsburga z Żywca, wychowywanego w duchu polskiego patriotyzmu, który uważał się za Polaka, a za którego wyszła Alicja po śmierci Ludwika. Alicja z Karolem mieli 4 dzieci: Karola Stefana, Marię Krystyna, Renatę Marię i Olbrachta Maksymiliana.

Autorka przedstawia nam niezwykłe losy Kazia, tak do końca zwracali się do niego bliscy, oraz jego rodziny. Jego studia, wojenne ścieżki i drogę do kapłaństwa w zakonie dominikańskim oraz całe życie zakonnika. Nie tracimy też z oczu losów rodziny polskich Habsburgów.

Ojciec Joachim powtarzał że Bóg jest i jego życie było żywym świadectwem działania Boga.
Ojciec Badeni był mistykiem, doświadczał żywej obecności Chrystusa w Eucharystii i dla niego każdy krzyż świecił. Gdy o tym przeczytałam od razu przypomniał mi się Hymn do Krzyża Świętego: "Jaśnieje Krzyż Chwalebny". Niesamowicie się to łączy.

Zmarł w opinii świętości, trwają prace przygotowujące jego proces beatyfikacyjny.

Hrabia, żołnierz, dominikanin, ojciec Joachim Badeni.

Wcześniej czytałam rozmowy z nim, autorstwa Judyty Syrek, teraz sięgnęłam po jego biografię tej samej autorki.
Była to fascynująca lektura. Począwszy od historii rodziców Kazimierza Stanisława, pod takimi imionami urodził się późniejszy zakonnik Joachim, szwedzkiej arystokratki Alicji Elżbiety z domu Ankarcrona i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Wielu ludzi wybiera komfort za cenę wolności. A potem zastanawiają się, czemu komfort nie dał im szczęścia. I dziwią się, czemu ten dziki człowiek, który "nie ma nic", jest taki szczęśliwy i mówi o swojej biedzie (bez blachy, studni, betonu i lekarzy), że to piękny świat."

"Trzeba tak żyć, żebyś nigdy nie musiał przepraszać."

Wojciech Cejrowski "Piechotą do źródeł Orinoko"

👣 Kto tak jak ja, przeszło dekadę temu, w niedzielne przedpołudnie oglądał na dwójce program pana Cejrowskiego "Boso przez świat"? My w domu siadaliśmy razem przed telewizorem i z zainteresowaniem śledziliśmy podróże pana Cejrowskiego a także słuchaliśmy jego ciekawych opowieści.

👣 Tak jak świetnie mi się oglądało programy pana Cejrowskiego tak samo bardzo dobrze mi się czyta jego książki. Ostatnio siegnęłam po wydaną w 2019 roku książkę "Piechotą do źródeł Orinoko"

👣 Autor z dużym humorem i wieloma dygresjami, opowiada nam swoją starą historię, wyprawy przez Kolumbię i Wenezuelę, związaną z Indianami Yanomami i poszukiwaczami legend, którą mógł opisać gdy minęła stosowna ilość lat, tak by różne sprawy, mogły w różnych miejscach, ulec przedawnieniu, jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam do lektury ☺️

👣 Jeszcze jedna ciekawostka, w języku Indian Yanomami nie ma słowa "przepraszam". Oni rzeczywiście żyją tak, że go nie potrzebują.

"Wielu ludzi wybiera komfort za cenę wolności. A potem zastanawiają się, czemu komfort nie dał im szczęścia. I dziwią się, czemu ten dziki człowiek, który "nie ma nic", jest taki szczęśliwy i mówi o swojej biedzie (bez blachy, studni, betonu i lekarzy), że to piękny świat."

"Trzeba tak żyć, żebyś nigdy nie musiał przepraszać."

Wojciech Cejrowski "Piechotą do źródeł...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Witajcie w Dunder Mifflin. Historia serialu The Office Brian Baumgartner, Ben Silverman
Ocena 7,2
Witajcie w Dunder Mifflin. Historia serialu The Office Brian Baumgartner, Ben Silverman

Na półkach: ,

Nie mogłam przejść obojętnie obok drugiej książki, wydanej po polsku, poświęconej serialowi "The Office".
Cieszę się że wydawcy zwrócili uwagę na rosnącą popularność tej produkcji w Polsce oraz jej wyjątkowość. ✨

Autorami książki są Brian Baumgartner i Ben Silverman, aktor grający Kevina Malone'a oraz producent serialu. Przedmową opatrzył ją Greg Daniels, który opracował "The Office" dla amerykańskiej telewizji NBC, był pierwszym showrunnerem serialu i jednym z jego producentów.
Punktem wyjścia dla tej książki był podkast prowadzony przez Briana, a wyprodukowany przez Bena: "An Oral History of The Office", w którym Brian opowiadał o produkcji serialu oraz przeprowadzał wywiady z twórcami, aktorami oraz innymi osobami pracującymi przy serialu.

Treść książki jest bardzo bogata, prócz zapisu rozmów dostajemy: zdjęcia, ciekawostki i zabawne biogramy osób zaangażowanych w serial.
Przez liczne wtrącenia i komentarze Briana, czytając książkę, miałam wrażenie że na nowo słucham jego podkastu i słyszę głosy rozmówców. 😉
Nawet tytuły rozdziałów i tytuły odcinków podkastu są praktycznie identyczne. 😀
Niestety w książce jest sporo literówek, przykro, że w tak ładnie wydanej i tak drogiej pozycji nie zadbano o odpowiednią korektę.

Jeśli ktoś zastanawia się, która książki jest lepsza, ta, czy pozycja Andy'ego Greene'a, to niestety nie pomogę. 😀
Dwie książki są bardzo ciekawe i opowiadają tą samą historię, ale w trochę inny sposób.
I obie polecam. 😀

Zakończę cytując fragment wypowiedzi Grega Danielsa: "Głos naszego serialu jest głosem człowieczeństwa. Jeśli miałbym powiedzieć, jakie jest przesłanie "The Office ", to moim zdaniem jest nim pochwała przyzwoitości i wspierania się nawzajem. Oraz faktu, że życie przeciętnych ludzi również zasługuje na czas antenowy." ❤️

Nie mogłam przejść obojętnie obok drugiej książki, wydanej po polsku, poświęconej serialowi "The Office".
Cieszę się że wydawcy zwrócili uwagę na rosnącą popularność tej produkcji w Polsce oraz jej wyjątkowość. ✨

Autorami książki są Brian Baumgartner i Ben Silverman, aktor grający Kevina Malone'a oraz producent serialu. Przedmową opatrzył ją Greg Daniels, który opracował...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jest to mądra, ciepła i nieoczywista opowieść o królewnie Merwinie i jej bracie Adlerze.
A także o miłości, podążaniu drogą do celu i przezwyciężaniu przeciwności.
Polecam młodszym i starszym czytelnikom tę pięknie zilustrowaną opowieść.

Jest to mądra, ciepła i nieoczywista opowieść o królewnie Merwinie i jej bracie Adlerze.
A także o miłości, podążaniu drogą do celu i przezwyciężaniu przeciwności.
Polecam młodszym i starszym czytelnikom tę pięknie zilustrowaną opowieść.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Odświeżam sobie Jeżycjadę w formie audiobooka, czytanego przez samą Małgorzatę Musierowicz 😀
Bardzo dobrze się słucha znanych postaci ożywionych przez autorkę.
Świetnie się bawiłam przy "Szóstej klepce" i "Kłamczusze", gorzej przy "Kwiecie kalafiora".

Choć ogólnie historia wzbudzała we mnie miłe wspomnienia: ciekawe i dobre postacie, zabawne momenty, to jednak po dobrych kilku latach od poprzedniej lektury, książka ta rezonuje we mnie zupełnie inaczej. W moich oczach zdecydowanie stracił ojciec Borejko, jego nieporadność życiowa była dla mnie męcząca i oburzająca, a nie ujmująca.
Mama Borejko ląduje w szpitalu, trzeba nagle zająć się młodszym rodzeństwem i domem, obowiązki te spadają na główną bohaterkę, najstarszą Gabrysię, zaś w tym czasie ojciec myśli tylko o książkach i antycznych filozofach.

Mam zamiar słuchać kolejnych tomów, ale myślę, że do "Kwiatu kalafiora" raczej prędko nie wrócę, ciekawa jestem mojego dalszego odbioru pana Ignacego jak i innych bohaterów.

Odświeżam sobie Jeżycjadę w formie audiobooka, czytanego przez samą Małgorzatę Musierowicz 😀
Bardzo dobrze się słucha znanych postaci ożywionych przez autorkę.
Świetnie się bawiłam przy "Szóstej klepce" i "Kłamczusze", gorzej przy "Kwiecie kalafiora".

Choć ogólnie historia wzbudzała we mnie miłe wspomnienia: ciekawe i dobre postacie, zabawne momenty, to jednak po dobrych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to