Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Szalona, zabawna i niezwykle krwawa rozprawa z bajkowymi motywami, przywodząca na myśl kreskówki dla dorosłych. Bohaterka jest niezwykle cyniczna, brawurowa, rzuca na prawo i lewo wulgaryzmami w zmiękczonej przez narrację wersji, a wszędzie, gdzie się znajdzie, zostawia po sobie totalny chaos. Kreska jest świetna, kolorowa, ale obrazki z pewnością nie nadają się dla młodszego odbiorcy. Jeśli tak jak Gertruda macie awersję do infantylnych bajkowych światów i szukacie czegoś w stylu Deadpoola, to komiksowa historia od Skottie Young będzie jak znalazł.

Szalona, zabawna i niezwykle krwawa rozprawa z bajkowymi motywami, przywodząca na myśl kreskówki dla dorosłych. Bohaterka jest niezwykle cyniczna, brawurowa, rzuca na prawo i lewo wulgaryzmami w zmiękczonej przez narrację wersji, a wszędzie, gdzie się znajdzie, zostawia po sobie totalny chaos. Kreska jest świetna, kolorowa, ale obrazki z pewnością nie nadają się dla...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Batman: Rok zerowy – Tajemnicze miasto Rafael Albuquerque, Greg Capullo, Scott Snyder, James Tynion IV
Ocena 6,8
Batman: Rok zerowy – Tajemnicze miasto Rafael Albuquerque, Greg Capullo, Scott Snyder, James Tynion IV

Na półkach: ,

Czwarty tom runu z Batman New 52 jest bardzo nierówny. Trzeba mu oddać to, że w kreatywny, ale nadal dobry sposób podchodzi do genezy Batmana. Ma też kilka bardzo dobrych momentów między Brucem i Alfredem (scena, gdy Alfred sprzedaje mu ojcowskiego plaskacza po małej kłótni, a potem go zszywa to czyste żyćko). Jeśli ktoś czytał poprzedni tom, na pewno domyśli się, kim tak naprawdę jest główny antagonista, choć i tak był tam ciekawy mały plot twist. Rysunki Grega Capullo są nadal bardzo dobre, ale historia tak naprawdę kończy się na 130 stronie. Wtedy kreska ulega pogorszeniu (widać, że ktoś inny to rysował), fabuła urywa się przy nagłym wprowadzeniu kolejnego zagrożenia, a potem przedstawia się trzy krótkie małe epizody z okresu, gdy Batman podróżował po świecie i uczył się nowych rzeczy. Podsumowując, tragedii nie ma, ale prawdopodobnie to jest najgorszy komiks z tego runu.

Czwarty tom runu z Batman New 52 jest bardzo nierówny. Trzeba mu oddać to, że w kreatywny, ale nadal dobry sposób podchodzi do genezy Batmana. Ma też kilka bardzo dobrych momentów między Brucem i Alfredem (scena, gdy Alfred sprzedaje mu ojcowskiego plaskacza po małej kłótni, a potem go zszywa to czyste żyćko). Jeśli ktoś czytał poprzedni tom, na pewno domyśli się, kim tak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Ponadczasowy klasyk, prosty w swojej koncepcji, ale bardzo mądry i wzruszający. Historia, która była adaptowana i reinterpretowana mnóstwo razy, a mimo to oryginalna powieść nadal porusza serca i świetnie nastraja na czas Bożego Narodzenia. Bardzo podoba mi się styl narracji, zupełnie tak, jakby autor sam czytał lub opowiadał swoim czytelnikom świąteczną bajkę. Lektura jest krótka, miła, szybka i przyjemna, potrafi przerazić i wzruszyć w odpowiednich momentach. Morały i lekcje przez nią przekazywane nie są skomplikowane, ale to dobrze - w końcu uniwersalne rzeczy najlepiej przekazywać w prosty do zrozumienia sposób, czyż nie?

Ponadczasowy klasyk, prosty w swojej koncepcji, ale bardzo mądry i wzruszający. Historia, która była adaptowana i reinterpretowana mnóstwo razy, a mimo to oryginalna powieść nadal porusza serca i świetnie nastraja na czas Bożego Narodzenia. Bardzo podoba mi się styl narracji, zupełnie tak, jakby autor sam czytał lub opowiadał swoim czytelnikom świąteczną bajkę. Lektura jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Batman Vol. 3: Death of Family Greg Capullo, Scott Snyder
Ocena 7,8
Batman Vol. 3: Death of Family Greg Capullo, Scott Snyder

Na półkach: , ,

Jeden z najlepszych komiksów opowiadających o Batmanie i Jokerze. Snyder już kolejny raz pokazuje, że wie, jak pisać znakomity komiksowy horror, który doskonale pasuje do opowieści z Gotham. Opowieść jest wciągająca i dojrzale mroczna, ale ma delikatne przebłyski, zwłaszcza w finale, stanowiąc idealną pointę dla tej fabuły. Joker otrzymał tu nomen omen jedno z najlepszych i najstraszniejszych oblicz w popkulturze, jest zwyrodniały, nieobliczalny i morderczy, a przy tym ciągle ma w sobie ten zakodowany pierwiastek showmana. Cała esencja starć między Batmanem a Jokerem, ich kontrasty i sens zostały tu pokazane z największą dbałością, co znajduje swoje odbicie w świetnych dialogach. Greg Capullo z kolei znowu idealnie przenosi ton i charakter historii na swoją kreskę, dzięki czemu otrzymujemy makabryczne, przerażające momenty i sceny, które będziemy pamiętać przez długi czas.

Jeden z najlepszych komiksów opowiadających o Batmanie i Jokerze. Snyder już kolejny raz pokazuje, że wie, jak pisać znakomity komiksowy horror, który doskonale pasuje do opowieści z Gotham. Opowieść jest wciągająca i dojrzale mroczna, ale ma delikatne przebłyski, zwłaszcza w finale, stanowiąc idealną pointę dla tej fabuły. Joker otrzymał tu nomen omen jedno z najlepszych i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Deadpool: Martwi prezydenci Gerry Duggan, Tony Moore, Brian Posehn, Val Staples
Ocena 6,9
Deadpool: Martwi prezydenci Gerry Duggan, Tony Moore, Brian Posehn, Val Staples

Na półkach: ,

Dobra, zabawna historia oparta na tym, co w Deadpoolu najlepsze. Historia jest dość prosta, akcja angażująca. Humor bawi, polski przekład wielu żartów został właściwie przeprowadzony, bazując nie tylko na prostych i oczywistych odwołaniach, ale też kilku inteligentnych dowcipach, czerpiących z życia byłych prezydentów USA. Polska wersja dodała też od siebie kilka smaczków, np. poprzez zastąpienie ponownej prezentacji autorów komiksu tekstem łamiącym czwartą ścianę, co bardzo pasuje do klimatu komiksu. Deadpool jest zabawny, ale pod koniec, gdy historia przybiera nieco cięższego charakteru, pokazuje swoje przygnębione oblicze, skrywane wcześniej pod płaszczykiem ciętego języka. Dla tych, którzy znają tę postać jedynie z filmów, jest to bardzo dobry moment na poznanie komiksowej strony Deadpoola.

Dobra, zabawna historia oparta na tym, co w Deadpoolu najlepsze. Historia jest dość prosta, akcja angażująca. Humor bawi, polski przekład wielu żartów został właściwie przeprowadzony, bazując nie tylko na prostych i oczywistych odwołaniach, ale też kilku inteligentnych dowcipach, czerpiących z życia byłych prezydentów USA. Polska wersja dodała też od siebie kilka smaczków,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Vision Tom King, Michael Walsh, Gabriel Hernandez Walta
Ocena 8,0
Vision Tom King, Michael Walsh, Gabriel Hernandez Walta

Na półkach: , ,

Wybitnie napisane małe arcydzieło, wykorzystujące motywy transhumanistyczne do opowiedzenia historii na temat rodziny syntezoidów, poszukującej normalności mimo niesprzyjających okoliczności i piętrzących się problemów. Niech was nie zwiedzie przepiękna, kolorowa oprawa wizualna, klimat jest tu dość ciężki, a wraz z kolejnymi przeszkodami na drodze Visionów i kolejnymi próbami utrzymania pozorów bycia zwyczajną rodziną, wcale nie staje się przyjemniejszy. To smutna, dość tragiczna, ale i dojrzała historia, nasycona świetną narracją i bardzo dobrymi dialogami. Mimo, że nie czytałem zbyt wielu komiksów, mogę śmiało postawić "Visiona" wśród najlepszych historii rysowanych, jaką dziś można przeczytać.

Wybitnie napisane małe arcydzieło, wykorzystujące motywy transhumanistyczne do opowiedzenia historii na temat rodziny syntezoidów, poszukującej normalności mimo niesprzyjających okoliczności i piętrzących się problemów. Niech was nie zwiedzie przepiękna, kolorowa oprawa wizualna, klimat jest tu dość ciężki, a wraz z kolejnymi przeszkodami na drodze Visionów i kolejnymi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Wiedźmin. Jak zabijać potwory Max Bertolini, Paul Tobin
Ocena 6,5
Wiedźmin. Jak zabijać potwory Max Bertolini, Paul Tobin

Na półkach: ,

Poprawna, dość typowa historia wiedźmińska łącząca motyw polowania na potwory z prostą analogią do człowieka, który również takowym potworem może być. Nic głębokiego, nic dramatycznie złego. Jest po prostu ok. Kreska nie przykuwa uwagi, nie jest zła, ale osobiście mi się nie podobała (choć wciąż nie jest tak koszmarna jak w innym komiksie z tej serii).

Poprawna, dość typowa historia wiedźmińska łącząca motyw polowania na potwory z prostą analogią do człowieka, który również takowym potworem może być. Nic głębokiego, nic dramatycznie złego. Jest po prostu ok. Kreska nie przykuwa uwagi, nie jest zła, ale osobiście mi się nie podobała (choć wciąż nie jest tak koszmarna jak w innym komiksie z tej serii).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Batman: Miasto Sów Rafael Albuquerque, Greg Capullo, Scott Snyder, James Tynion IV
Ocena 7,3
Batman: Miasto Sów Rafael Albuquerque, Greg Capullo, Scott Snyder, James Tynion IV

Na półkach: ,

Nie tak dobry jak pierwszy zeszyt, odrobinę rozlazły tak w historii, jak w kresce, ale nadal potrafiący zaciekawić czytelnika i sprawić mu rozrywkę podczas czytania.

Nie tak dobry jak pierwszy zeszyt, odrobinę rozlazły tak w historii, jak w kresce, ale nadal potrafiący zaciekawić czytelnika i sprawić mu rozrywkę podczas czytania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Batman: Trybunał Sów Greg Capullo, Scott Snyder
Ocena 7,9
Batman: Trybunał Sów Greg Capullo, Scott Snyder

Na półkach: ,

Bardzo dobra, mroczna historia o popadaniu w paranoję, ukrytych strachach i prawdzie, która jest zbyt przerażająca, by ujrzała światło dzienne. Doskonała defetystyczna atmosfera, świetnie poprowadzony wątek śledztwa i wprowadzenie zagrożenia ze strony bezwzględnego Trybunału Sów. A wszystko to skąpane w świetnej kresce Grega Capullo, którego horrorowe wizje labiryntu bezbłędnie oddają atmosferę i emocje targające Batmanem!

Bardzo dobra, mroczna historia o popadaniu w paranoję, ukrytych strachach i prawdzie, która jest zbyt przerażająca, by ujrzała światło dzienne. Doskonała defetystyczna atmosfera, świetnie poprowadzony wątek śledztwa i wprowadzenie zagrożenia ze strony bezwzględnego Trybunału Sów. A wszystko to skąpane w świetnej kresce Grega Capullo, którego horrorowe wizje labiryntu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Batman: Długie Halloween Jeph Loeb, Tim Sale
Ocena 8,0
Batman: Długie Halloween Jeph Loeb, Tim Sale

Na półkach: ,

Opinia o całości serii: dobra kryminalna historia, choć niezbyt zróżnicowana w charakterach postaci. Mafiozi są tacy sami, przez co łatwo się pogubić kto trzyma z kim i kto kim jest (dlatego Loeb cały czas przypomina o tym w okienkach, gdy dana postać się pojawia). Ostatni twist również może mieszać w odbiorze całości, rodząc jeszcze więcej pytań odnośnie do tożsamości głównego mordercy. Galeria łotrów Batmana dostała ciekawe designy, choć nie zostali zbyt pogłębieni. Tym niemniej, wciąż dobrze się to czyta, zwłaszcza że po lekturze zaczyna się rozpoznawać wszelkie nawiązania w innych dziełach o Batmanie.

Opinia o całości serii: dobra kryminalna historia, choć niezbyt zróżnicowana w charakterach postaci. Mafiozi są tacy sami, przez co łatwo się pogubić kto trzyma z kim i kto kim jest (dlatego Loeb cały czas przypomina o tym w okienkach, gdy dana postać się pojawia). Ostatni twist również może mieszać w odbiorze całości, rodząc jeszcze więcej pytań odnośnie do tożsamości...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Batman: Mad Love and other stories Paul Dini, Bruce Timm
Ocena 7,6
Batman: Mad Love and other stories Paul Dini, Bruce Timm

Na półkach: ,

Zbiór kilku krótkich historii, opartych na "Batman The Animated Series". Dwie z nich są bezpośrednimi scenariuszami odcinków, różniących się od swoich ekranowych wersji w niemal niezauważalnym stopniu. Większość przygód to całkowicie nowe, poprawne przygody, o których nie można zbyt wiele powiedzieć, jednak "Demons", a zwłaszcza "Two of a Kind" zasługują na wyróżnienie (choć każde z nich za zupełnie różne rzeczy). Prócz części fabularnej są też przedmowa i posłowie, pisane przez Bruce'a Timma i Paula Diniego, które odsłaniają trochę szczegółów zza kulis pracy nad serialem oraz nad scenariuszem do "Mad Love", jednego z najbardziej ikonicznych odcinków animacji. Nie jest to wybitna rzecz, ale fani animowanych przygód Batmana na pewno znajdą tu coś dla siebie, traktując go jako miły dodatek.

Zbiór kilku krótkich historii, opartych na "Batman The Animated Series". Dwie z nich są bezpośrednimi scenariuszami odcinków, różniących się od swoich ekranowych wersji w niemal niezauważalnym stopniu. Większość przygód to całkowicie nowe, poprawne przygody, o których nie można zbyt wiele powiedzieć, jednak "Demons", a zwłaszcza "Two of a Kind" zasługują na wyróżnienie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Wiedźmin. Dzikie zwierzęta Patricio Delpeche, Natalia Rerekina, Bartosz Sztybor
Ocena 6,7
Wiedźmin. Dzikie zwierzęta Patricio Delpeche, Natalia Rerekina, Bartosz Sztybor

Na półkach: , ,

Bardzo ładnie narysowana klasyczna wiedźmińska historia, w której Geralt ponownie zostaje wrzucony w sam środek niejednoznacznego konfliktu dwóch wzajemnie nienawidzących się stron, gdzie jedni chcą wymordować drugich. Tym razem jednak opowieść toczy się wokół motywu mściwej siły natury walczącej z wykorzystującymi ją ludźmi. Biały Wilk, jak to ma w zwyczaju, nie chce się mieszać w ten spór, choć tym razem odniosłem wrażenie, że aż za bardzo. W pewnej mierze uczy się tutaj o mechanizmach działania tych wszystkich potworów, które do tej pory zabijał, jednocześnie oszczędzając inne. O ile we wcześniejszych komiksach, jak i opowiadaniach, Geralt zawsze stawał po stronie istot inteligentnych (w rozumieniu: potrafiących zachowywać się jak człowiek), o tyle tutaj pojmuje, że tak naprawdę każda istota jest inteligentna, atakując bardziej ze strachu niż otwartej wrogości czy morderczej natury. Im dalej jednak w lekturę, im więcej przelanej krwi, tym bardziej czuje się jednak pewną niesprawiedliwość i brak satysfakcji, wynikające z zakończenia, które wydaje się wręcz niepełne, w którym wątki i motyw tej historii nie wybrzmiały tak, jak powinny.

Choć oceniam ten komiks dobrze, czuję po jego przeczytaniu lekki niedosyt, a im dłużej o nim myślę, tym bardziej nie rozumiem decyzji, podjętych przez Geralta. Na pewno w tym miejscu muszę ostrzec przed lekturą ortodoksyjnych fanów marki, dla których każdy niegadający potwór ma być dla Białego Wilka groźną dziką bestią do ubicia. Osobiście nie mam problemu z tym, że np. topielce są tu bardziej ofiarami niż mordercami, ale puryści mogą narzekać.

Bardzo ładnie narysowana klasyczna wiedźmińska historia, w której Geralt ponownie zostaje wrzucony w sam środek niejednoznacznego konfliktu dwóch wzajemnie nienawidzących się stron, gdzie jedni chcą wymordować drugich. Tym razem jednak opowieść toczy się wokół motywu mściwej siły natury walczącej z wykorzystującymi ją ludźmi. Biały Wilk, jak to ma w zwyczaju, nie chce się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki All-Star Superman Grant Morrison, Frank Quitely
Ocena 7,1
All-Star Superman Grant Morrison, Frank Quitely

Na półkach: , ,

Wspaniała historia, wypełniona po brzegi czystą esencją Supermana, zarówno jako postaci, jak i wszystkich ziemskich i kosmicznych elementów, jakie składają się na jego świat. Podzielona na kilka odrębnych historii, które jednak połączone są zgrabną i dobrze napisaną fabułą. Są momenty wzruszające i poważne, ale nie brakuje tu również lżejszych motywów i drobnych żartów. Całość rysowana przepiękną kreską, tworzącą zapadające w pamięć kadry. Nie musicie czytać wcześniej żadnego komiksu, żeby zapoznać się z tym małym dziełem sztuki. Po prostu znajdźcie egzemplarz i wsiąknijcie w opowieść o dobrym, poczciwym superbohaterze, który mierząc się z kosmicznymi bytami ani na chwilę nie przestaje być człowiekiem.

Wspaniała historia, wypełniona po brzegi czystą esencją Supermana, zarówno jako postaci, jak i wszystkich ziemskich i kosmicznych elementów, jakie składają się na jego świat. Podzielona na kilka odrębnych historii, które jednak połączone są zgrabną i dobrze napisaną fabułą. Są momenty wzruszające i poważne, ale nie brakuje tu również lżejszych motywów i drobnych żartów....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy interesują się lore Pieśni Lodu i Ognia, ze szczególnym naciskiem na dynastię Targaryenów. To jest kronika, więc nie uświadczymy tu wielu opisów ani kształtowania się relacji między bohaterami. Zamiast tego, czytamy o wydarzeniach i postaciach z historii Westeros. Choć poszczególne okresy historyczne są uszeregowane rozdziałami, im więcej czytamy, tym więcej nazwisk i wydarzeń dostajemy, co może trochę mieszać w głowie. Jest to bardziej ciekawostka dla osób najbardziej wciągniętych w świat Martina, które chcą poznać relacje ówczesnych kronikarzy. Te relacje często są też niepełne lub sprzeczne, więc arcymaester Gyldayn (narrator) stale to podkreśla i przytacza wszystkie znane wersje danego zdarzenia oraz plotki.

Jeśli oglądaliście wcześniej serial "Ród Smoka", możecie się zaskoczyć tym, jak bardzo jego twórcy rozbudowali materiał źródłowy, bo "Ogień i Krew" jest de facto zbiorem faktów, pogłosek oraz opinii. Czytało mi się to dobrze i z ciekawością, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdemu taka forma musi przypaść do gustu.

Pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy interesują się lore Pieśni Lodu i Ognia, ze szczególnym naciskiem na dynastię Targaryenów. To jest kronika, więc nie uświadczymy tu wielu opisów ani kształtowania się relacji między bohaterami. Zamiast tego, czytamy o wydarzeniach i postaciach z historii Westeros. Choć poszczególne okresy historyczne są uszeregowane rozdziałami, im...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Końcówka poprzedniego roku przyniosła miłośnikom polskiej fantastyki przedświąteczny prezent w postaci kolejnej części przygód Białego Wilka. Czy jednak warto było tyle czekać? I tak, i nie.

Historia opowiada o losach młodego Geralta, czyli nieopierzonego chłystka, któremu się wydaje, że ukończony trening oznacza, że teraz sam jeden będzie mógł zawojować świat. Już na początku swojej wędrówki poznaje Prestona Holta, doświadczonego wiedźmina, który przyjmuje go pod swoje skrzydła. Oferuje mu też ciekawy układ - Geralt przezimuje u niego, a później będzie wykonywać zlecenia w jego imieniu, jako że Preston nie jest już tak sprawny, jak kiedyś.

Bardzo podoba mi się skupienie na pierwszych zleceniach Białego Wilka. Dość ciężko byłoby kontynuować losy Geralta przez wzgląd na zakończenie sagi, zatem spojrzenie w jego przeszłość było nieuniknioną koniecznością. Paradoksalnie, o przygodach niedoświadczonego zabójcy potworów czyta się lepiej niż o jego poszukiwaniach Ciri. Poznajemy Geralta jako przemądrzałego chojraka, który dopiero poznaje się na swoim fachu. Czasem coś mu się uda osiągnąć kosztem ogromnego wysiłku fizycznego, ale częściej będzie nawalać. Równocześnie już na tym etapie zaczną się w nim kształtować pewne znajome przyzwyczajenia oraz postawy wobec określonych sytuacji.

Sapkowski kontynuuje tu formułę, którą zaczął w "Sezonie Burz" - zamiast skupiać się na jednej intrydze, woli scalić parę krótkich pobocznych historii głównym motywem, który będzie migał przez całą opowieść, by na końcu mieć swoją kulminację. Tutaj takimi elementami są postać wiedźmina Prestona Holta, który staje się dla Geralta mentorem, oraz pewne wydarzenie z przeszłości wiedźminów z Kaer Morhen. Przez większość czasu jednak śledzi się wędrówkę Geralta od zlecenia do zlecenia, podczas której Biały Wilk poznaje nowe postacie. Dużo lepiej jednak, moim zdaniem, wypadłoby to, gdyby Sapkowski napisał po prostu kolejny tom opowiadań. Mam też nieodparte wrażenie, że Sapkowski chciał wykorzystać tę książkę jako duży lore dump, czyli odpowiedzenie na wiele pytań, które od lat nurtowały czytelników. Zdradza m. in. początki powstania wiedźminów, prawdziwe imię Eskela oraz to, dlaczego każdy koń Geralta nazywa się Płotka. Jednocześnie olewa przy tym gry i produkcje Netflixa, zamiast tego tworząc własny kanon.

Niestety przy tym objawia się wręcz niezdrowa fascynacja Sapkowskiego do wszelkich dziwnych nazw postaw szermierczych czy łacińskich zwrotów, które czytamy w listach pisanych przez różne postacie oraz przy opisach walk. Nie przeszkadza to zbyt mocno podczas czytania, jeśli tylko nie musicie dokładnie wyobrażać sobie każdej sceny, zwłaszcza podczas opisów walk, oraz sprawdzać znaczenie każdego słowa. Osobiście ignorowałem te wyrażenia i po prostu czytałem dalej, zwłaszcza że mimo wszystko tę powieść pochłania się dość szybko i lekko.

Na osobne miejsce w piekle zasługuje wydanie od Supernowy. Niby trzyma się w ręku książkę, a ma się wrażenie, że to jest zbitek warstw papieru toaletowego. Kartki są bardzo cienkie. Książka wygina się we wszystkie strony. Gdy się przejedzie palcem po boku kartek, to wyczuje się, jak krzywo są one pocięte. Litery od nawet niewielkiej wilgoci potrafią się lekko rozmazać, a palce zostawiają wyraźne ślady. A to wszystko za 40 zł (bez kosztów wysyłki), by kilka dni po premierze powiedzieć, że jednak będą jeszcze inne wydania, w tym to z twardą okładką, kosztującą drugie tyle.

Podsumowując: nie jest to zła książka i na pewno zadowoli ona skrajnych fanów uniwersum Wiedźmina. Są tu dobrze znane motywy, jak i cała garść nowości dla osób głodnych poszerzenia swojej wiedzy o świecie przedstawionym. Jednocześnie nie jest to nic wybitnego. “Rozdroże kruków” stanowi solidną rozrywkę, miło wypełnia czas i dość szybko się czyta, ale nic poza tym. Ja sam raczej nie zaliczyłbym się do największych miłośników tej marki, zaś nad elementy światotwórcze przedkładam wciągającą fabułę i ciekawe postacie, tym niemniej przygody młodego Geralta były dla mnie bardzo przyjemne w odbiorze.

Końcówka poprzedniego roku przyniosła miłośnikom polskiej fantastyki przedświąteczny prezent w postaci kolejnej części przygód Białego Wilka. Czy jednak warto było tyle czekać? I tak, i nie.

Historia opowiada o losach młodego Geralta, czyli nieopierzonego chłystka, któremu się wydaje, że ukończony trening oznacza, że teraz sam jeden będzie mógł zawojować świat. Już na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Za stworzenie scenariusza odpowiada Nicholas Johnson, debiutant, jeśli chodzi o przygody związane ze światem Lovecrafta. Historia dotyczy naszego pobytu w miasteczku Esbury. Przybywamy tam, by zbadać okoliczności śmierci naszego znajomego profesora i ostatecznie zetknąć się z nadnaturalnymi zjawiskami. Przygoda jest bardzo dobrze napisana. Choć opiera się na prostym śledztwie i pewnych znajomych motywach, jednocześnie świetnie tworzy klimat dynamicznie rozwijającej się sytuacji. Wiele elementów wprost nawiązuje do "Widma nad Innsmouth" oraz "Zagłady Sarnath" H. P. Lovecrafta.

“Samotnie przeciwko falom” opiera się na mechanice 7. edycji “Zewu Cthulhu” i nie odbiega znacząco od poprzednich części (które również recenzowałem). Jednocześnie jest bardzo dobrym wyborem dla początkujących - choć trzeba zaznajomić się przynajmniej z darmowym starterem (dostępnym w sieci), zarówno we wstępie, jak i podczas rozgrywki gracz krok po kroku tworzy swoją postać oraz poznaje podstawowe zasady. Gdy dany paragraf wymaga od nas np. trudnego testu umiejętności, opis zawsze zawiera informację o oczekiwanym wyniku (czyli w tym przypadku 1/2 wartości danej statystyki). Poza tym jednak cała rozgrywka przebiega tak samo, jak w klasycznych grach paragrafowych, czyli przechodzimy między fragmentami scenariusza i dokonujemy wyborów, od czasu do czasu rzucając kością. Wadą takiego systemu jest to, że siłą rzeczy bardzo często pewne wybory będą się powtarzać oraz nie wszystkie decyzje mają znaczący wpływ na to, jak potoczy się nasza historia. Mimo to, nawet po kilkukrotnym przejściu scenariusza wciąż pozostaje przynajmniej parę nieodkrytych przez nas wariantów zakończenia tej opowieści.

Jedna pełna sesja z przygodą zajmuje ok. godziny, ale kilka dostępnych ścieżek rozwoju historii zachęca do rozegrania scenariusza ponownie, tym razem nową postacią i wybierając inne odnogi fabularne. Twórcy oferują nam tylko jedną gotową postać w dwóch wariantach płciowych, ale, jak wspomniałem, na samym początku możemy stworzyć własną krok po kroku już w pierwszych paragrafach.

Grę można kupić poprzez stronę Black Monk Games, głównego polskiego wydawcy erpegów ze świata Cthulhu, w cenie ok. 115 zł (wliczając wysyłkę).

Za stworzenie scenariusza odpowiada Nicholas Johnson, debiutant, jeśli chodzi o przygody związane ze światem Lovecrafta. Historia dotyczy naszego pobytu w miasteczku Esbury. Przybywamy tam, by zbadać okoliczności śmierci naszego znajomego profesora i ostatecznie zetknąć się z nadnaturalnymi zjawiskami. Przygoda jest bardzo dobrze napisana. Choć opiera się na prostym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Jedna z najbardziej znanych historii przygód Sherlocka Holmesa, która trzyma w napięciu do samego końca. Choć każdy rozdział stawia coraz to nowe pytania, w miarę zbliżania się do kulminacji coraz więcej sekretów zostaje rozwiązanych. Lubię tę część zwłaszcza za to, że sporo miejsca pozostawiono tu doktorowi Watsonowi, który pod nieobecność Holmesa musi prowadzić śledztwo i przekazywać dokonane obserwacje swojemu przyjacielowi. Warto zapoznać się z tą opowieścią nawet bez znajomości poprzednich tomów, jako że części antologii nie są z sobą zbytnio powiązane.

Jedna z najbardziej znanych historii przygód Sherlocka Holmesa, która trzyma w napięciu do samego końca. Choć każdy rozdział stawia coraz to nowe pytania, w miarę zbliżania się do kulminacji coraz więcej sekretów zostaje rozwiązanych. Lubię tę część zwłaszcza za to, że sporo miejsca pozostawiono tu doktorowi Watsonowi, który pod nieobecność Holmesa musi prowadzić śledztwo i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Czym jest "Petrichor"????

Zaiste, bardzo dziwna to książka.

Nie wiemy, kim jest główny bohater. Nie znamy ani jego imienia, ani imion osób z jego otoczenia. Dostajemy jedynie nikłe strzępki informacji, które dodają nowe elementy wiedzy na jego temat i nieco pogłębiają jego zawiłe egzystencjalne przemyślenia. Z pewnością jest to człowiek, którego wielkie, szczere ambicje twórcze i nie mniejsze oczekiwania runęły jak porcelanowa rzeźba o twardą posadzkę galerii sztuki nowoczesnej. Ma za sobą złą również przeszłość, o której próbuje zapomnieć oraz dość nihilistyczne, zgorzkniałe podejście do życia.

Język powieści jest niełatwy, a narracja bardzo odmienna od zazwyczaj oczekiwanych. Choć autor wspomina na początku o zachowaniu reguły chronologii, nie można tu mówić o zbyt wielu konkretnych miejscach akcji. “Petrichora” czyta się tak, jakby był zlepkiem wielu pojedynczych scen z życia głównego bohatera (choć nie tylko jego). Są to momenty, w których albo wraca myślami do przeszłości, ciągnąc wspomnienia w kierunku rozmyślań nad sensem życia i własnej egzystencji. Często bardzo trudno zagłębić się w jego myślotok przez wzgląd na zastosowaną przez autora formę opowiadania historii oraz niecodzienne metafory, które nie przypadną do gustu wszystkim. W połowie lektura zaś tak mocno skacze po nienazwanych osobach, że finalnie niezwykle trudno jest połączyć to wszystko w jeden spójny przekaz, nadać temu, co czytamy konkretny kierunek myślowy. Książka jest miejscami wulgarna, choć nie za pośrednictwem niecenzuralnych słów, zastosowanych to tu, to tam. Mam bardziej na myśli podejście głównego bohatera do pewnych zdarzeń czy zjawisk społecznych, jak i przedstawienie naturalistycznych scen, jak oddawanie moczu, seks czy uniesienie narkotyczne. Całą opowieść określiłbym jako opis własnych prób literackich i rozmyślań narratora, prowadzonych w trzeciej osobie liczby pojedynczej ze sporadycznymi dialogami.

Odpowiedź na pytanie tytułowe nie należy do najprostszych. Gdyby jednak “Petrichor” była muzyką,
z pewnością brzmiałaby jak utwór, który towarzyszył mi podczas całej lektury - “The Brick” ze znakomitego serialu HBO “Watchmen”. Jest to utwór deprymujący, pełen ciężkiej życiowej beznadziei, który, w mojej opinii, idealnie oddaje nastrój najczęściej towarzyszący głównemu bohaterowi. Czytelnik, sięgając po tę książkę styka się ze zwykłym bełkotem, zlepkiem, który jedynie w głowie autora układa się w jakąś logiczną całość.

Jeśli miałbym dwoma słowami opisać to wątpliwej jakości dzieło, użyłbym sformułowania: "pretensjonalne łajno", silące się na bycie czymś więcej niż jest. A w istocie jest zwykłą papką losowych scen, z której nic nie wynika, która o niczym nie mówi. Siłą dobrego pisarstwa jest zrozumiały, jasny styl, a przy tym subtelność drugiego dna, gdy z zachowań postaci można wyciągnąć coś jeszcze. Tutaj nie ma mowy o niczym takim.

Czym jest "Petrichor"????

Zaiste, bardzo dziwna to książka.

Nie wiemy, kim jest główny bohater. Nie znamy ani jego imienia, ani imion osób z jego otoczenia. Dostajemy jedynie nikłe strzępki informacji, które dodają nowe elementy wiedzy na jego temat i nieco pogłębiają jego zawiłe egzystencjalne przemyślenia. Z pewnością jest to człowiek, którego wielkie, szczere ambicje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Interesujący kryminał osadzony w klasztorze, który oprócz tajemnicy zagadkowych śmierci zakonników oferuje filozoficzne przemyślenia na temat ubóstwa wśród kleru czy kwestii śmiechu jako grzechu, jaki śmiech jest właściwy.

Interesujący kryminał osadzony w klasztorze, który oprócz tajemnicy zagadkowych śmierci zakonników oferuje filozoficzne przemyślenia na temat ubóstwa wśród kleru czy kwestii śmiechu jako grzechu, jaki śmiech jest właściwy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Co by było, gdyby Adam Mickiewicz stworzył dziś epicką historię w interaktywnej formie?

Na to pytanie próbował odpowiedzieć Mikołaj Kołyszko, przywołując (na potrzeby fabuły, oczywiście) ducha wileńskiego poety, który chce stworzyć kolejną, zmodernizowaną część swojego największego dzieła, czyli “Dziadów”. Wieszcz zaplanował nową pentalogię, spisaną w formie gry paragrafowej, w której to czytelnik podejmuje decyzje i kreuje własną wersję historii.

W litewskiej wsi Łazuny dochodzi do morderstwa. Ginie Guślarz, a jego śmierć staje się złowieszczym początkiem dziwnego łańcucha zgonów. Problem ten rozwikłać będzie musiał gracz za pośrednictwem jednej z czterech postaci.

Do wyboru mamy Konrado-Gustawa, Karolinę Zann, Nowosilcowa oraz Guślarkę. Każda z nich ma zarówno własne, spersonalizowane mechaniki działania, jak również dostępne tylko dla nich paragrafy. Dzięki temu historia, choć zawierająca się w podobnych ramach, zawsze przebiega trochę inaczej i pozwala nam poznać jedno z wielu zakończeń. Jeśli już o zakończeniach mowa, są one zamknięte dla tej opowieści, ale prawie każde z nich pozostawia furtkę dla potencjalnych następnych części.

Gra (choć bardziej książka z elementami gry) jest bardzo ciekawym połączeniem śledztwa z mistyczną przygodą, obcowaniem ze starodawnymi wierzeniami polsko-litewskimi. Dialogi są świetne, jest tu kilka ciekawych postaci, tona humoru i masa odwołań, a to do ludowych starodawnych wierzeń, a to do historii Polski i mniej lub bardziej znanych person okresu Księstwa Warszawskiego oraz Królestwa Polskiego. Język opowieści jest bardzo prosty, przez co czyta się to jednym tchem i cały czas ma się ochotę na więcej. Wspomniałem wcześniej o humorze, ale wypada nadmienić, że można wyłapać tu zarówno typowe scenki lub dialogi komediowe (jak choćby rozmowa dusz dwóch staruszek, narzekających na wszystko), jak i niepokojący, czarny humor, który może nie przypaść wszystkim do gustu. Jest też trochę przekleństw, jednak wszystkie zostały ocenzurowane, więc mocno wyczulone na to osoby mogą spać spokojnie.

Podczas lektury będziemy zbierać wiele informacji, które pomogą nam w dalszej przygodzie oraz rzucać monetą (lub zamiennie kością), choć to drugie jedynie w bardzo sporadycznych przypadkach. Dużo częściej cała zabawa polega po prostu na przeskakiwaniu od paragrafu do paragrafu, bez konieczności zdawania się na ślepy los i polegając tylko na naszej decyzyjności. Autor zapewnia, że dotarcie do satysfakcjonujących zakończeń jest możliwe bez polegania na rzutach kością, i w sporej większości to się faktycznie sprawdza.

Po kilkukrotnym rozegraniu "Dziadów cz. V" naszła mnie tylko jedna myśl: panie Kołyszko, mam szczerą nadzieję, że zapowiedziane kolejne części naprawdę się ukażą! A jeśli wy, szanowni czytelnicy, szukacie luźnej, zabawnej historii z motywami śledztwa o podłożu paranormalnym, a w dodatku interesujecie się historią z czasów rozbiorów Polski, ta książka na pewno trafi w wasz gust! Nawet jeśli nigdy nie graliście w grę paragrafową, na początku zostaniecie bardzo szybko i bezboleśnie wprowadzeni zarówno w formę rozgrywki, jak i w klimat opowieści.

Co by było, gdyby Adam Mickiewicz stworzył dziś epicką historię w interaktywnej formie?

Na to pytanie próbował odpowiedzieć Mikołaj Kołyszko, przywołując (na potrzeby fabuły, oczywiście) ducha wileńskiego poety, który chce stworzyć kolejną, zmodernizowaną część swojego największego dzieła, czyli “Dziadów”. Wieszcz zaplanował nową pentalogię, spisaną w formie gry...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to