rozwiń zwiń
Justyna

Profil użytkownika: Justyna

Wałbrzych Kobieta
Status Czytelniczka
Aktywność 3 dni temu
1 109
Książek na półce
przeczytane
1 169
Książek
w biblioteczce
555
Opinii
3 592
Polubień
opinii
Wałbrzych Kobieta
Dodane| 7 książek
Strony www:
Lubię książki. Redaktor w sztukater.pl, członek Klubu Recenzenta nakanapie.pl Otwarta na recenzenckie propozycje.

Opinie


Na półkach:

W swojej nowej powieści Bartosz Szczygielski, prócz fabuły, stawia na konstrukcję serwując eksperyment. „Czarne ptaki” zostały tak skonstruowane, by czytelnik mógł zacząć lekturę od dowolnej z dwóch historii. To nie tylko zabawa konwencją, ale przemyślana strategia narrative design, która angażuje odbiorcę w proces dekodowania prawdy. Każda z opowieści jest bowiem "stroną tej samej układanki" — uzupełnia się, ale też wzajemnie podważa.

(1992 rok) Pierwsza z historii to opowieść o dwóch maturzystach. Po jednej z imprez Arek i Kamil przypadkiem zostają świadkami zbrodni. Gangsterka, szemrane interesy, konieczność podejmowania trudnych decyzji, które będą miały przełożenie na dalsze życie. (Współczesność) W drugiej opowieści dwie bohaterki stykają się ze światem wielkich pieniędzy, biznesów i kolekcji sztuki. Ich drogi przetną się podczas jednego wieczoru, który zmieni życie wielu osób. Obie historie opierają się na sekwencji zdarzeń, które na zawsze zmieniają życie bohaterów.

Autor znany jest z psychologicznego wyczulenia na detale. W „Czarnych ptakach” konsekwentnie realizuje obietnicę serwując narrację, która wymyka się linearnym przyzwyczajeniom. Większe wrażenie zrobiła na mnie historia Arka i Kamila: Szczygielski świetnie odwzorował klimat tamtych lat. Co zwróciło moją uwagę to koncentracja na zapachach, a bardziej na niemiłych woniach – tytoń, pot, klatka schodowa, resztki obiadów – jakby autor chciał podkreślić szarość tamtych czasów.

Szczygielski udowadnia, że jest sprawnym konstruktorem intrygi, ale też wnikliwym obserwatorem natury ludzkiej pamięci — tej wybiórczej, samo usprawiedliwiającej się, skłonnej do fałszerstw. Język Szczygielskiego jest precyzyjny, momentami poetycki, ale nigdy nie popada w pretensjonalność. Bohaterowie nie są jednoznaczni. To postacie, które niosą brzemię wyborów podjętych pod wpływem strachu, młodości czy desperacji. Szczygielski nie feruje wyroków, ale też nie szuka dla nich łatwych usprawiedliwień. Każe im mierzyć się z konsekwencjami, nawet jeśli te rozciągają się na całe dekady.

Powieść nie stanie się dla mnie książką roku, bo do ideału wiele jej brakuje (mam problem z przejściem między historiami, wyraźnie też spada napięcie między nimi). Fani gatunku docenią misternie skonstruowaną intrygę, reszta doceni pomysł na dwie powieści w jednej.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza (książka w ramach akcji portalu lubimyczytac.pl)

W swojej nowej powieści Bartosz Szczygielski, prócz fabuły, stawia na konstrukcję serwując eksperyment. „Czarne ptaki” zostały tak skonstruowane, by czytelnik mógł zacząć lekturę od dowolnej z dwóch historii. To nie tylko zabawa konwencją, ale przemyślana strategia narrative design, która angażuje odbiorcę w proces dekodowania prawdy. Każda z opowieści jest bowiem "stroną...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czytelnicze wybory rzadko kieruję ku reportażom, tym bardziej historycznym. Zwykle przeraża mnie ilość faktów skumulowana na kilkuset stronach. Książka Simona Parkina jest właśnie dla takich laików jak ja – to niezwykła historia ludzi, którzy trwali w Instytucie Roślin gdy wokoło toczyła się wojna i ryzykowali swoje życie w imię nauki.

Fabuła książki koncertuje się wokół Instytutu Roślin, założonego przez Nikołaja Wawiłowa. Wawiłow nazywany jest jedynym człowiekiem na Ziemi, który zebrał nasiona roślin uprawnych z pięciu kontynentów; w czasie swojej zawodowej działalności zorganizował 115 ekspedycji badawczych do 42 krajów. Jego celem było stworzyć odmiany roślin, które pozwolą zwalczyć głód i wykorzystane w badaniach naukowych przyczynią się do powstania nowych leków. O ironio! Nie przeczuwał pewnie, że jego pracowników wystawi na życiową próbę rozpoczęte w 1941 roku i trwające 800 dni oblężenie Leningradu.

„Zakazany ogród Stalina. Jak naukowcy (nie) uratowali mieszkańców Leningradu” to wielowymiarowa historia. Cechuje ją dobry styl, umiejętne wyważenie wątków i duża rzetelność historyczna. To dramat wojenny w pełnej krasie, choć to nie jest opowieść o bitwach i generałach lecz heroizmie naukowców, którzy w sercu piekła oblężonego miasta bronili banku nasion. Parkin przywołuje skalę tragedii: śmierć co najmniej 750 tysięcy osób z głodu, kanibalizm i upadek cywilizacji w środku metropolii. W tym kontekście decyzja o ewakuacji zbiorów Ermitażu, gdy po drugiej stronie ulicy pozostawiono największy na świecie bank nasion nabiera charakteru tragicznego paradoksu.

„Zakazany ogród (…)” czyta się zaskakująco płynnie, choć nieustannie towarzyszy poczucie uwierania i niewygody historii. Parkin znakomicie pokazuje, że naukowcy bronili nie tylko fizycznych zasobów, ale idei swojego mentora: wizji świata wolnego od głodu, opartego na bioróżnorodności. To lektura, która zmusza do refleksji nad granicami odpowiedzialności naukowca i nad tym czym naprawdę jest dziedzictwo ludzkości. Stawia pytania i rozsiewa wątpliwości: jak ja postąpiłabym?

Czytajcie, warto!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova i Pani Bognie z PRart Media

Czytelnicze wybory rzadko kieruję ku reportażom, tym bardziej historycznym. Zwykle przeraża mnie ilość faktów skumulowana na kilkuset stronach. Książka Simona Parkina jest właśnie dla takich laików jak ja – to niezwykła historia ludzi, którzy trwali w Instytucie Roślin gdy wokoło toczyła się wojna i ryzykowali swoje życie w imię nauki.

Fabuła książki koncertuje się wokół...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dominika Buczak „Parasolkami” kupiła mnie od pierwszych stron. To forma narracji jaką lubię, lekko chaotyczna, z poszarpanymi zdaniami, łącząca styl gawędziarski z elementami reportażu. Akcja powieści, osadzona na początku XX wieku, rozgrywa się w jednym z najbardziej przełomowych okresów dla Polski – dekadzie, która przyniosła odzyskanie niepodległości i wywalczenie praw wyborczych dla kobiet w 1918 roku. „Parasolki” to nie sucha, historyczna kronika, a barwna i polifoniczna opowieść, w której fikcja płynnie łączy się z dokumentem.

Kluczową osią narracji jest ruch emancypacyjny, który łączy walkę o równouprawnienie kobiet z walką o niepodległość kraju. Autorka sprawnie portretuje różnorodne oblicza tego ruchu – od politycznych wieców (z płomiennymi mowami Marii Dulębianki), po codzienne osobiste batalie o edukację, samostanowienie i prawo do wykonywania zawodu. W fikcyjną treść wplata postacie historyczne - jak pionierka medycyny Anna Tomaszewicz-Dobrska, nieugięta publicystka Kazimiera Bujwidowa czy służąca w Legionach Wanda Gertz (jako „Kazik Żuchowicz”). Nie są one pomnikowymi figurami lecz pełnokrwistymi ludźmi, targanymi wątpliwościami, namiętnościami i dylematami moralnymi. Ich losy przeplatają się z dziejami bohaterek fikcyjnych, reprezentujących różne klasy społeczne, co pozwala autorce na ukazanie pełnego spektrum kobiecego doświadczenia tamtej epoki. Buczak nie unika trudnych tematów: opisuje przemoc domową, skrajną biedę dzielnic robotniczych, trudności w dostępie do opieki medycznej, hipokryzję obyczajową i ciężar podwójnej walki.

Nie jestem idealnym odbiorcą powieści, bo daleko mi do wyznawców feminizmu. Drażnią mnie kaleczące język i stosowane na siłę feminatywy, mierzwi demonstrowanie siły na pokaz i udowadnianie wszystkiego ponad miarę. Wolę męskie głosy w radio, większy szacunek wzbudza we mnie „męska” głowa państwa. Kto ma więcej siły, niech dźwiga ciężary. Kto lepiej się sprawdza w kuchni – niech parzy kawę i gotuje obiady. Uważam, że wszyscy ludzie są równi wobec prawa, każdy ma prawo głosu, wyboru czy opinii. Sednem jest dla mnie równość szans i równa godność, niezależnie od płci.

„Parasolki” oferują bogatą i poruszającą podróż w czasie. Buczak udowadnia, że historia polskich sufrażystek to nie margines dziejów lecz ich integralna i żywiołowa część. Uznanie kobiet za pełnoprawnych uczestników życia społecznego, wolność wyboru ścieżki życia bez narzuconych schematów – na początku XX wieku nie do pomyślenia, dzisiaj to oczywistość.
Czytajcie, warto!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu i Pani Bognie z PRart Media

Dominika Buczak „Parasolkami” kupiła mnie od pierwszych stron. To forma narracji jaką lubię, lekko chaotyczna, z poszarpanymi zdaniami, łącząca styl gawędziarski z elementami reportażu. Akcja powieści, osadzona na początku XX wieku, rozgrywa się w jednym z najbardziej przełomowych okresów dla Polski – dekadzie, która przyniosła odzyskanie niepodległości i wywalczenie praw...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika Justyna

z ostatnich 3 m-cy
2026-02-02 10:10:51
Justyna Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2025"
2026-02-02 10:10:51
Justyna Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2025"

ulubieni autorzy [7]

Herbjørg Wassmo
Ocena książek:
7,4 / 10
11 książek
2 cykle
Pisze książki z:
93 fanów
Camilla Läckberg
Ocena książek:
7,3 / 10
39 książek
6 cykli
4715 fanów
Gregory David Roberts
Ocena książek:
7,1 / 10
3 książki
1 cykl
Pisze książki z:
103 fanów

statystyki

W sumie
przeczytano
1 109
książek
Średnio w roku
przeczytane
74
książki
Opinie były
pomocne
3 592
razy
W sumie
wystawione
1 042
oceny ze średnią 5,7

Spędzone
na czytaniu
7 389
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
1
godzina
31
minut
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
7
książek [+ Dodaj]