Miłość, fatum i śmierć. Rozmawiamy z Madeline Miller o „Pieśni o Achillesie”

Ewa Cieślik
18.06.2021

Achilles w zbiorowej pamięci zapisał się przez swoją śmierć. A co było wcześniej? Kim był Achilles, człowiek z krwi i kości? O czym marzył, czego się obawiał? I w końcu – z kim połączyła go miłość tak żarliwa, że mogła stanąć na przeszkodzie boskim planom? Znana z powieści „Kirke” Madeline Miller w „Pieśni o Achillesie” porusza najczulsze struny, opowiadając o sławie, poświęceniu i losie, od którego nie można uciec. Rozmawiamy z autorką o historiach, które warto opowiadać na nowo i wielkiej sile, która drzemie w literaturze.

Miłość, fatum i śmierć. Rozmawiamy z Madeline Miller o „Pieśni o Achillesie”

[Opis wydawcy] Pod lśniącą zbroją bohatera kryje się człowiek z krwi i kości.

W historii Achillesa obok okrucieństwa i siły jest miejsce na miłość i poświęcenie.

Nad Achillesem, synem króla i pięknej nimfy, ciąży straszliwe fatum. Tylko on może zapewnić Grecji wygraną w wyniszczającej wojnie. Ale zwycięstwo dopełni się wtedy, kiedy zginie. Zapowiedź tej tragedii nie opuszcza go ani na krok, lecz Achilles nie żyje w jej cieniu. Jest najpiękniejszym, najsilniejszym i najbardziej utalentowanym synem Grecji, złotym dzieckiem, które z czasem przeistacza się w największego bohatera swoich czasów. Patroklosowi brakuje tego wszystkiego, co ma Achilles. Jest wygnańcem – dziwnym, słabym i nic nieznaczącym. A jednak pewnego dnia między chłopcami zadzierzga się nić przyjaźni…

Kiedy po latach Grecję obiega wieść o porwaniu do Troi pięknej Heleny, Achilles, uwiedziony obietnicą nieśmiertelnej sławy, z innymi bohaterami gotuje się do walki. Razem z nim rusza Patroklos. Jeszcze nie wiedzą, że na polach pod Troją los upomni się o swoje – niezależnie od prób, które podejmą, aby go oszukać.

To opowieść o bogach, królach, nieśmiertelnej sławie i ludzkich uczuciach.

Debiut literacki autorki niezapomnianej „Kirke”. Książka nagrodzona Orange Prize for Fiction, tygodniami utrzymująca się na liście bestsellerów „New York Timesa”.

Ewa Cieślik: Jesteś autorką dwóch powieści opartych na klasycznej literaturze i mitologii. Co daje nam współcześnie tego rodzaju literacka adaptacja, opowiadanie na nowo znanych historii?

Madeline Miller: „Kirke” i „Pieśń o Achillesie” zostały inspirowane historiami, które zarówno kochałam, jak i które mnie frustrowały. W przypadku Achillesa nie podobało mi się, że związana z nim historia miłosna została odsunięta jako możliwa interpretacja mitu. Myślałam o napisaniu na ten temat pracy magisterskiej, ale zamiast tego zdałam sobie sprawę, że to, co chcę powiedzieć, to tak naprawdę powinno znaleźć ujście w powieści. Zatem dla mnie taka literacka adaptacja to sposób na dopisanie się do tych historii, które kocham, a jednocześnie prowadzenie z nimi rozmowy – ponowne ich przemyślenie, poszerzanie, zmienianie. To właściwie bardzo stara idea. Gdy tylko pojawiły się „Iliada” i „Odyseja”, opisane w tych poematach historie były opowiadane na nowo, powtarzane, zmieniane i znów opowiadane. Myślę, że dzięki temu wciąż żyją.

Czy zgodziłabyś się ze stwierdzeniem, że „wszystko już było”, każda historia została już opowiedziana?

Myślę, że jest jeszcze tak wiele do opowiedzenia! Każdy człowiek niesie ze sobą swoją własną opowieść. Może ona być w pewnym stopniu podobna do tej innych ludzi, podzielać pewne elementy, ale jestem zdania, że nigdy nie zabraknie nam historii, dopóki będą ludzie gotowi je opowiedzieć.

„Pieśń o Achillesie” to również pieść o Patroklosie. To on jest narratorem książki, poznajemy tę historię opowiadaną jego słowami. Co skłoniło cię, by oddać mu tak dużą rolę?

Zaciekawiło mnie to, dlaczego postać Patroklosa w dużej mierze w „Iliadzie” schowana jest w cieniu. Niewiele się o nim dowiadujemy, ale to jego śmierć zmienia o 180 stopni życie Achillesa, napełniając go żalem i wściekłością. Widzimy wpływ, jaki ta postać ma na Achillesa, ale to jednocześnie koniec ich historii – nie widzimy jej początku. Spodobało mi się również to, że Patroklos był znany z tego, że jest łagodny w obejściu, miły dla innych. Chciałam dowiedzieć się, kim była ta postać, ten człowiek, który tak wiele znaczy dla Achillesa.

Napisanie „Pieśni o Achillesie” zajęło ci 10 lat. Co było najbardziej czasochłonne? Czy proces powstawania tej książki to taka twoja osobista wojna trojańska?

Faktycznie dość to znaczące, że pisanie zajęło mi dokładnie tyle czasu, co wojna pod Troją. Najtrudniejszą częścią zdecydowanie było samo pisanie. Nigdy wcześniej nie napisałam powieści, więc uczyłam się na bieżąco. Musiałam też określić te momenty, gdy konieczne było odejście od researchu i badań, by pozwolić sobie na zanurzenie się w wyobrażonym świecie. Jako klasykowi trudno było mi udzielić samej sobie zgody na wymyślanie rzeczy! Ale przede wszystkim musiałam znaleźć głos Patroklosa. Jest sercem i duszą tej historii – chciałam być pewna, że rozumiem tę postać.

Patroklos opowiada tę historię za pomocą niezwykłych słów. Język „Pieśni o Achillesie” wywarł na mnie wielkie wrażenie – jest jednocześnie delikatny i elegancki, poetycki i zmysłowy. W jaki sposób pracowałaś nad stylem i charakterem swojego pisarstwa?

Dziękuję bardzo! Odnalezienie głosu Patroklosa zajęło mi pięć lat. W poszukiwaniu inspiracji zajrzałam do świata starożytnej poezji miłosnej – Safony, Katullusa i innych. Zawsze uwielbiałam metafory, więc z przyjemnością zagłębiałam się w sposób, w jaki oni wykorzystywali te i inne środki stylistyczne. Kocham poezję i chociaż jej nie piszę, zawsze pragnę, aby moje książki miały w sobie odrobinę poezji. Moim zdaniem odbija się w niej słuchanie postaci.

Twoja książka opowiada o oddaniu łączącym Patroklosa i Achillesa, ale ta powieść to coś więcej niż historia miłosna. Czym ona jest dla ciebie?

Postrzegam ją jako historię miłosną, opowieść o dojrzewaniu, powieść przygodową, a także historię o byciu rozrywanym w dwóch różnych kierunkach. Achilles i Patroklos są głęboko zakochani – to było dla mnie sednem ich historii. Chciałam podjąć epicką opowieść, którą dobrze znamy, i opowiedzieć ją z innej perspektywy, intymnej i pełnej namiętności.

Ten cel udało się osiągnąć ze znakomitymi wynikami. Sprzedał się już 1 milion egzemplarzy „Pieśni o Achillesie”, a czytelnicy i krytycy wystawiają entuzjastyczne recenzje. W lubimyczytać.pl twoja powieść ma znakomitą średnią, cieszy się wiec również popularnością wśród polskich odbiorców. Jak ważne są dla ciebie informacje o takich wynikach?

Reklama

Całe życie książki były moim ratunkiem. Czytanie zawsze było dla mnie rodzajem przystani, domu, a także stanowiło inspirację. Dlatego wiele dla mnie znaczy świadomość, że czytelnikom podobają się napisane przeze mnie książki i że mogą odnaleźć podobną przystań w moich opowieściach. Historia Achillesa i Patroklosa była mi droga od tak dawna! Tym bardziej więc jestem bardzo szczęśliwa, widząc ją obecną we współczesnym świecie. Świadomość, że czytelnicy kochają tę książkę, jest dla mnie najwyższym zaszczytem. I oczywiście miło jest też zdobywać nagrody! [Książka wygrała nagrodę Orange Prize for Fiction oraz Women's Prize for Fiction – przyp. EC]. Jednocześnie uważam, że pisarz czy pisarka zawsze musi zwracać się do środka, ku tworzonej opowieści, a nie na zewnątrz. Nie czytam więc recenzji, a kiedy piszę, nie zastanawiam się, jak czytelnik odbierze dany fragment. Moim zadaniem jest tylko opowiedzieć najlepszą wersję tej historii.

Podczas gdy „Pieśń Achillesa” opowiada o męskim świecie, „Kirke” to spojrzenie z kobiecej perspektywy. Czy taki podział był dla ciebie jasny od początku pisania?

Reklama

W pewnym sensie tak. W „Kirke” chciałam zbadać, z czym muszą się borykać kobiety, ale trzeba zaznaczyć, że Patroklos był śmiertelnikiem, a Kirke boginią, nieśmiertelną. Poza tym Patroklos opowiada, wykorzystując głos liryczny, a Kirke – epicki. Zatem kiedy o tym myślałam, brałam też pod uwagę różne inne podobieństwa i różnice między tymi dwiema postaciami.

A czy widziałaś film „Obiecująca. Młoda. Kobieta”? Gdy oglądałam sceny, w których Cassandra (Carey Mulligan) rozprawia się z napastującymi ją mężczyznami, myślałam o fragmentach twojej książki, w których Kirke zamienia żeglarzy w świnie. „Kirke” opowiada ponadczasową historię walki kobiet i sprawiłaś, że ma ona bardzo XXI-wieczny wydźwięk.

Dziękuję! Niestety nie widziałam tego filmu, ale słyszałam, że jest świetny. To przykre, lecz historia atakowanych, gwałconych kobiet, które nie znajdują sprawiedliwości, jest tak stara, jak świat. Zrobiliśmy kilka kroków we właściwym kierunku, ale wciąż mamy dużo do nadgonienia.

Skoro już jesteśmy przy „Kirke”, pozwól, że dopytam jeszcze o jej ekranizację, zapowiedzianą przez HBO Max.

Niestety, częściowo z powodu pandemii COVID-19 serial na podstawie „Kirke” został anulowany. Oczywiście jestem tym faktem rozczarowana, ale jednocześnie patrzę w przyszłość z nadzieję, że jeszcze powtórzy się podobna okazja. I bardzo chciałbym zobaczyć „Pieśń o Achillesie” na ekranie, ale przede wszystkim na scenie!

À propos sceny – wiem, że wielkim szacunkiem darzysz twórczość nie tylko greckich i rzymskich klasyków, lecz również Szekspira. Czy jest jakaś książka, która wpłynęła na twoje życie, to, jakim jesteś człowiekiem?

Było tak wiele książek, które w różnym czasie bardzo mnie poruszały, ale uwielbiam sztuki Szekspira – w szczególności „Króla Leara” i „Wieczór Trzech Króli”. Uwielbiam też „Opowieść podręcznej” – kiedy przeczytałam ją w liceum, zmieniła moje życie! Tak samo było w przypadku książki „Mój Giovanni” Jamesa Baldwina i „Dziwnych losów Jane Eyre” Charlotte Brontë. Uważam, że najważniejsze, by nie ustawać w czytaniu dzieł wielkich pisarzy i dzięki temu wciąż się uczyć i rozwijać.

A czy możesz zdradzić, o czym będzie twoja następna książka?

Wspomniałam o Szekspirze, więc powiem, że moja następna powieść jest inspirowana „Burzą”. W tej chwili nie mogę zdradzić nic więcej!

Reklama

Madeline Miller (ur. 1978 r.) –  pisarka amerykańska. Urodzona w Bostonie, dorastała w Nowym Jorku i Filadelfii. Studiowała łacinę i grekę, jest wielbicielką i znawczynią Szekspira. Ukończyła Uniwersytet Browna, gdzie zdobyła dyplom licencjacki, a potem magisterski z filologii klasycznej. Studiowała także nauki społeczne na uniwersytecie chicagowskim i dramaturgię na Yale, gdzie skupiała się na scenicznych adaptacjach utworów antycznych. Od piętnastu lat uczy w liceum i prowadzi zajęcia teatralne. Mieszka w stanie Pennsylvania z mężem i dwójką dzieci.

Jej debiutancką powieść „Pieśń o Achillesie” uhonorowano prestiżową Nagrodą Orange w 2012 roku i przetłumaczono na dwadzieścia pięć języków. Książka zawojowała światowe listy bestsellerów na czele z tą najsłynniejszą i najpilniej śledzoną, publikowaną w „New York Timesie”.

Eseje Madeline Miller o kulturze, sztuce i literaturze antycznej publikują między innymi „Guardian”, „New York Times” oraz „Wall Street Journal”.

Przeczytaj fragment książki „Pieśń o Achillesie”

Pieśń o Achillesie

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Książka „Pieśń o Achillesie” jest już dostępna w księgarniach internetowych.

Reklama

komentarze [6]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Magda 19.06.2021 19:48
Czytelniczka

Muszę przyznać, że ta okładka mnie zachwyca, odkąd ją zobaczyłam zainteresowałam się tą książką - szczególnie, że uwielbiam mitologie - aż do czasu, gdy siostra mi uświadomiła, że czytałyśmy już tą historię, ale pod innym tytułem Achilles. W pułapce przeznaczenia :) Książkę szybko się czytało, choć nie wszystko z...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Anteros 21.06.2021 02:26
Czytelnik

Właśnie się zastanawiałem czy ta książka już wcześniej się w Polsce ukazała. Czyli jednak tak, to mi się nie przyśniło. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Sea_Of_Darkness 19.06.2021 14:57
Czytelniczka

Jestem ciekawa tej książki. Nie wiem jeszcze czy ją przeczytam, ale chodzi za mną już jakiś czas, więc pewnie w końcu jej ulegnę.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Krzysiek Żuchowicz 22.06.2021 13:20
Autor

Usłyszałem po raz pierwszy i też mnie kusi ją zdobyć. Tylko aktualnie trzy książki w posiadaniu - czytam na raz dwie.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Anteros 19.06.2021 02:27
Czytelnik

"The song of Achilles" to jedna z najpiękniejszych powieści jakie spotkałem. Przeczytałem ją dwa razy w oryginalnym języku. Z chęcią jednak sięgnę raz jeszcze, tym razem po polsku. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Ewa Cieślik 17.06.2021 14:06
Bibliotekarz

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd