rozwińzwiń

Przy polskim stole

Okładka książki Przy polskim stole autora Krystyna Bockenheim, 8370236618
Okładka książki Przy polskim stole
Krystyna Bockenheim Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie Seria: A To Polska Właśnie popularnonaukowa
221 str. 3 godz. 41 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Seria:
A To Polska Właśnie
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
221
Czas czytania
3 godz. 41 min.
Język:
polski
ISBN:
8370236618
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przy polskim stole w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Przy polskim stole

Średnia ocen
6,7 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przy polskim stole

avatar
238
235

Na półkach: , ,

Bardzo lubię tę serię wydawniczą - książka,, Przy polskim stole " -zawiera ciekawe informacje o tym co dawniej jadano, jakiej używano zastawy, kiedy pojawiły się niektóre produkty. Obala niektóre zakorzenione mity- choćby ten , że królowa Bona wprowadziła do Polski włoszczyznę. Autorka wiele miejsca poświęca kwestii zachowania przy stole - sięga
do utworów poetów i pisarzy polskich, opracowań historycznych. Znakomita lektura dla tych co chcą wiedzieć więcej.

Bardzo lubię tę serię wydawniczą - książka,, Przy polskim stole " -zawiera ciekawe informacje o tym co dawniej jadano, jakiej używano zastawy, kiedy pojawiły się niektóre produkty. Obala niektóre zakorzenione mity- choćby ten , że królowa Bona wprowadziła do Polski włoszczyznę. Autorka wiele miejsca poświęca kwestii zachowania przy stole - sięga
do utworów poetów i pisarzy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2926
381

Na półkach: , ,

Niby wciąż o jedzeniu ale od lektury człowiek nie robi się głodny. No, chyba, że przy opisie weselnej uczty Królowej Bony – takich wykwintnych przysmaków nie powstydziłaby się żadna restauracja z gwiazdkami Michelina!
Pani Krystyna zabrała nas w podróż przez wieki historii kuchni i pozwoliła popatrzeć na polskie stoły od zarania dziejów aż po wiek XX. Z najwcześniejszych źródeł nie dowiadujemy się zbyt wiele, bo opisy królewskich uczt bardziej skupiały się na zastawie stołowej i bogatej oprawie biesiad niż na samym jadle. Ale z samej obfitości lasów, wód i dobrego klimatu możemy wnioskować, że dawna kuchnia polska była dość prosta, lecz obfita - miodna, mięsna, rybna, grzybna i – po wyprawach Kolumba – mocno korzenna. Ubóstwo i powściągliwość średniowiecznych źródeł sugerują, że Polacy nie byli sybarytami, jedzenie traktowano z szacunkiem i czcią dla trudu jego zdobycia, a nie jako element towarzyskiej rozrywki czy przyjemność delektowania się przysmakami. Jednak kiedy już nauczyliśmy się tego sybarytyzmu – to hulaj dusza po sarmacku! Barokowy przepych zagościł na półmiskach i w kielichach a w dobrym tonie była przesada w przeżeraniu się i opijaniu szklanicami alkoholu. To nasze legendarne przywiązanie do opilstwa i szereg skomplikowanych obyczajów związanych z wychylaniem kolejnych kielichów prowadziło do takich absurdów, że bardziej uprzejmie było zwymiotować na stół w czasie uczty niż odmówić alkoholu! No przyznam, że nie znam nikogo, kto po wychyleniu duszkiem dwulitrowego pucharu węgrzyna, normalnie funkcjonował i zaraz był gotów na następną „kolejkę”. Pewnie w tych starych opisach jest nieco przesady, ale świadectwa mocno zakrapianych orgii są w ubiegłowiecznych listach i pamiętnikach tak częste, że nie ma co negować ich prawdziwości.
Trochę brakowało mi żyłki etnologicznej i kulturoznawczej - powiązania jedzenia z historią wierzeń, religią, kulturą i wędrówkami ludów, z których każdy przynosił z sobą swe ulubione potrawy z różnych stron świata. Choćby obrzędowość i potrawy wieczerzy wigilijnej są palimpsestem prowadzącym w głąb ciemnych tajemniczych wieków, gdzie zabobon i wiara w duchy siedziały za stołem ramię w ramię; ale o tym nawet Szymanderska pisała więcej i ciekawiej.
Ale ciekawie podjęto temat „kuchennego” rozjazdu pomiędzy miastem i wsią, który to rozdźwięk towarzyszy nam do dziś nie tylko na talerzu.. Dworek i folwark były praktycznie samowystarczalne żywnościowo, większość produktów pochodziła z własnego pola i ogrodu a właściciele, przywiązani do owoców swej pracy, niechętnie sypali groszem na kulinarne nowinki i nie kwapili się do eksperymentów w garnkach. Mieszczuchy – wręcz przeciwnie! Skoro miasto nie produkowało żadnej żywności i było skazane na jej kupno, to czemu nie skosztować jakichś nowości, nie skorzystać z restauracji, jadłodajni, kawiarni? Czemu nie przyrządzić obiadu na nowy sposób wyczytany w gazecie? I dziś wiadomo, że sushi bar ma jakie-takie powodzenie w mieście, za to na wsi nawet kiełbasa z na gorąco słabo się sprzedaje, bo każdy woli zgrillować ją sobie we własnym ogródku...
Mimo swoich braków i nieco staroświeckiego stylu, to dobry wstęp do poznawania polskiej kulinarnej historii.

Niby wciąż o jedzeniu ale od lektury człowiek nie robi się głodny. No, chyba, że przy opisie weselnej uczty Królowej Bony – takich wykwintnych przysmaków nie powstydziłaby się żadna restauracja z gwiazdkami Michelina!
Pani Krystyna zabrała nas w podróż przez wieki historii kuchni i pozwoliła popatrzeć na polskie stoły od zarania dziejów aż po wiek XX. Z najwcześniejszych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
292
292

Na półkach: ,

Najciekawsze w historii jest to, że można ją odkrywać na wielu szlakach. Pani Bockenheim postanowiła przyjrzeć się bliżej kulinarnym obyczajom naszych przodków. W końcu trzeba przyznać, że w Polsce panowała iście kuchenna rewolucja.

W średniowieczu spożywano na ogół skromnie i pobożnie, więc nie rozpieszczano podniebienia wykwintnymi potrawami. Sztuka kulinarna rozwijała się jednak powoli do przodu. Wraz z wprowadzeniem nowych wynalazków czy upowszechnieniem skuteczniejszych sposobów przechowywania żywności, pozwalano sobie na różne eksperymenty. Z biegiem lat zmienił się więc stosunek do potraw i biesiadowania. Zaczęto sprowadzać towary zza granicy i inspirować się także ich przepisami, co też bardzo wpłynęło na kuchnię narodową. Przykładano też coraz większą wagę do samego wystroju jadalni i stołu. Zaczęto też spisywać przepisy w książkach kucharskich. Wspomniano też o rozwoju zwyczaju jadania poza domem oraz o miejscach, w których to czyniono.

Przez kolejne stulecia polska kuchnia stale się zmieniała. Oczywiście było to bardzo zależne od ustroju i kondycji, w której się nasz kraj znajdował. Wędrowaliśmy czasami od skrajności do skrajności. Od chłopskiej głodówki do sarmackiego przepychu. Od ścisłego postu do mocnego popuszczania pasa. Wraz z tymi przemianami odmieniało się też zachowanie przy stole, stosunek gospodarza do gości i samo podejście do jedzenia.

Pani Bockenheim oprowadza czytelnika konsekwentnie przez te wszystkie stulecia, rozpieszczając go wieloma ilustracjami i przeróżnymi ciekawostkami historycznymi. Nie zapomniała również o alkoholu, który odgrywał niepomierną rolę w naszej kulturze. Nie zachowała się przy tych opisach do końca obiektywnie. Nieraz kręciła nosem na konsumpcje i bachanalie szlacheckie, nie szczędząc przy tym ironicznych uwag. Uwzięła się szczególnie na Karola Stanisława Radziwiłła „Panie Kochanku”, którego często podawała jako niegodny naśladowania przykład obżarstwa i pijaństwa. Te prztyczki były może trafne, ale chyba nie do końca na miejscu.

Śledzenie naszej historii z tej perspektywy miało jednak swoje uroki. Polska kuchnia ma za sobą bogatą historię. Wiele nawyków czy tradycji zaginęło w wojennej zawierusze, ale część przetrwała, co widać szczególnie w trakcie świąt czy na regionalnych festynach. Obecnie żyjemy w tak dogodnych czasach, że możemy właściwie wszystko wyczarować w swoich kuchniach, więc patrzę w przyszłość raczej optymistycznym okiem.

Najciekawsze w historii jest to, że można ją odkrywać na wielu szlakach. Pani Bockenheim postanowiła przyjrzeć się bliżej kulinarnym obyczajom naszych przodków. W końcu trzeba przyznać, że w Polsce panowała iście kuchenna rewolucja.

W średniowieczu spożywano na ogół skromnie i pobożnie, więc nie rozpieszczano podniebienia wykwintnymi potrawami. Sztuka kulinarna rozwijała...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

117 użytkowników ma tytuł Przy polskim stole na półkach głównych
  • 67
  • 48
  • 2
32 użytkowników ma tytuł Przy polskim stole na półkach dodatkowych
  • 19
  • 5
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Przy polskim stole

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przy polskim stole


Ciekawostki historyczne