Książka, która NAPRAWDĘ nie chciała być czytana

32 str. 32 min.
- Kategoria:
- literatura dziecięca
- Format:
- papier
- Cykl:
- Książka, która nie chciała być czytana (tom 2)
- Tytuł oryginału:
- Boken som verkligen inte ville bli läst
- Data wydania:
- 2023-05-23
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-05-23
- Liczba stron:
- 32
- Czas czytania
- 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788382029178
- Tłumacz:
- Anna Czernow
O nie! Kolejna książka, która nie chce być czytana!
Pamiętacie Książkę, która nie chciała być czytana? To trzymajcie się krzeseł, bo oto nadciąga jej koleżanka. I ta książka NAPRAWDĘ nie chce być czytana. Jeśli spodziewacie się najsłodszej na świecie książeczki – wybierzcie coś innego. Bo ta książka gryzie, wykręca się i oszukuje. Ale... jeśli poklepiecie ją ostrożnie, z czułością, to być może da się oswoić. A wtedy okaże się, że to cudownie żywa, nieokiełznana i absolutnie czarodziejska książka. Gwarantuje jeszcze więcej przyjemnej głośnej lektury oraz mnóstwo śmiechu. Będziecie się wygłupiać, główkować nad tym i owym oraz mówić różne miłe rzeczy. I na pewno się przy tym spocicie, ale warto!
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Książka, która NAPRAWDĘ nie chciała być czytana w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Książka, która NAPRAWDĘ nie chciała być czytana
Poznaj innych czytelników
34 użytkowników ma tytuł Książka, która NAPRAWDĘ nie chciała być czytana na półkach głównych- Przeczytane 21
- Chcę przeczytać 13
- Posiadam 2
- Dzieci 1
- Posiadam, Wydawnictwo Zysk i s-ka 1
- Posiadam [e-book] 1
- Dla najmłodszych i nie tylko 1





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Książka, która NAPRAWDĘ nie chciała być czytana
Trochę szkoda drzew farby itp. Książka graficzne cacuszko ale właściwie cały trud dla pokrętnego wyjaśnienia jednej myśli - bardzo głębokiej i banalnej zarazem. Z jednej strony wydawnictwo wykonało kawał dobrej roboty, i to jest warte przeglądnięcia, z drugiej przerost formy nad treścią.
Trochę szkoda drzew farby itp. Książka graficzne cacuszko ale właściwie cały trud dla pokrętnego wyjaśnienia jednej myśli - bardzo głębokiej i banalnej zarazem. Z jednej strony wydawnictwo wykonało kawał dobrej roboty, i to jest warte przeglądnięcia, z drugiej przerost formy nad treścią.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli poszukujesz książki innej niż wszystkie, to może być dla Ciebie ciekawa pozycja. O ile pozwoli Ci się przeczytać, bo ta książka naprawdę nie chce być czytana...
Dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i S-ka mogłam spróbować przeczytać naprawdę ciekawą pozycję na rynku wydawniczym. Nie tylko ciekawą, ale także pięknie wydaną. Sama książka ma zaledwie jakieś 20 stron (numeracja w niej nie istnieje) i każda jest ozdobiona ciekawymi, monochromatycznymi grafikami, niekoniecznie pasującymi do tego o czym jest tekst na danej stronie, ale taki urok tej książki. Ona robi wszystko byśmy nie chcieli jej przeczytać...
Bohaterami książki są Dorosły i Dziecko. Razem z nimi zmagamy się z niesforną książką, która na wszelkie sposoby stara się uprzykrzyć nam czytanie. Trzeba być bardzo uważnym - książka zmienia słowa, notorycznie oszukuje, a nawet gryzie, a potem każe się ugłaskać, ot co! Wewnątrz kryją się również magiczne stworzenia i nie wszystkie są miłe. Zdradzę Ci w tajemnicy, że gdyby nie Dziecko, to Dorosły z pewnością po kilku stronach schował by tą książkę głęboko w czeluściach szafy, a ja razem z nim. Brrr... Dzięki nieskalanej odwadze i roztropności Dziecka możemy mozolnie brnąć przez coraz to dziwniejsze strony, z każdą kolejną mając ochotę zamknąć tę książkę raz na zawsze. Łatwo nie jest.
"Książka, która naprawdę nie chciała być czytana" to pozycja inna niż wszystkie. Warto zaryzykować i mieć ją na półce lub puścić w obieg, by każdy mógł się z nią zmierzyć i odnaleźć swoje przesłanie. Bo oczywiście nie jest to po prostu śmieszna książka z obrazkami. W miarę czytania możemy zobaczyć w niej kilka życiowych prawideł. Myślę, że każdy zobaczy inne, więc nie będę Cię naprowadzała.
Czy podejmiesz wyzwanie przeczytania chytrej książki, która nie chce być czytana? Sprawdzisz, czy na końcu czeka Cię nagroda za te męki? A może tej książki naprawdę nie da się przeczytać? Sprawdź sam/sama :)
Klub Twórczych Mam
Jeśli poszukujesz książki innej niż wszystkie, to może być dla Ciebie ciekawa pozycja. O ile pozwoli Ci się przeczytać, bo ta książka naprawdę nie chce być czytana...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i S-ka mogłam spróbować przeczytać naprawdę ciekawą pozycję na rynku wydawniczym. Nie tylko ciekawą, ale także pięknie wydaną. Sama książka ma zaledwie jakieś 20 stron...
"Czy odważysz się przeczytać książkę, która tego nie chce?"
Jak się okazało, "Książka, która naprawdę, nie chciała być czytana" to drugi tom cyklu Książka, która nie chciała być czytana. Mimo iż nie miałam okazji poznać treści poprzedniczki tej książki, uważam, że autor wykazał się nie lada pomysłowością i kreatywnością, tworząc coś, co okazuje się być jedyne w swoim rodzaju. Książeczka Davida Sundina choć krótka jest fantastyczną lekturą, która zaskakuje czytelnika od pierwszej strony, a z każdą kolejną daje ogrom radości i rozbudza ciekawość, którą zaspokaja odkrywanie kolejnych stron i treści na nich zawartej. Trochę utrudnia, gdy trzeba trochę poobracać książką, by móc przeczytać to, co autor ukrył na stronie, ale też jest to fantastyczna zabawa. Nigdy dotąd tak się nie ubawiłam, jak w czasie czytania „Książki, która NAPRAWDĘ nie chciała być czytana”.
Byłam zaskoczona tym, że książka tak pięknie wydana – twarda oprawa oraz nietuzinkowe rysunki w stonowanych kolorach (dominuje tu zieleń oraz pomarańcz) może być niegrzeczna, a w dodatku na początku widnieje napis, iż książka już się skończyła, a za pomocą szczęk rekina ugryzła czytelnika! Nie wierzycie? Ja też nie mogłam! Jednak to nie koniec zaskoczeń i atrakcji. Muszę się Wam przyznać, że najfajniejszą zabawą (naprawdę bawiłam się przy tym, jak małe dziecko) było czytanie tekstu, w którym wszystkie litery „s” zmieniły się dzięki potężnej maszynie w „f” - fajnie jest czasem sobie trochę poseplenić.
Nie chcę Wam za dużo zdradzać, ale co nieco jeszcze myślę, że mogę. Na pewno na kartach tej książki spotkanie potwora, kaczkę, czy nadzwyczajnego królika. Gdy książka rozpoczyna się tym, że się kończy, to nie sposób przewidzieć, co równie zaskakującego jeszcze się pojawi, więc informacja o tym, że brakło dostępu do internetu i należy dokończyć lekturę, bez wątpienia może wprowadzić człowieka w konsternację. Ja tak się czułam. Ale poznałam też baśń o niedźwiedziu i krewetce, która miała bardzo ciekawą formę. Między tekstem pojawiały się malutkie rysunki, które niewątpliwie stanowiły część tej historii. Przywołało to we mnie wspomnienia, gdy podobne „czytanki” czytałam jako mała dziewczynka.
Zastanawiałam się, jaki będzie finał tej przygody z twórczością Davida Sundina i tak na serio, to kompletnie nie spodziewałam się takiego dowartościowania mojej osoby tekstem umieszczonym w pięknej grafice w kształcie serca zajmującego całą stronę. Jakie to miłe!
Podsumowując: od samego początku, gdy tylko ujrzałam tak intrygujący tytuł, wiedziałam po prostu, że ta książka będzie wyjątkowa i faktycznie tak było. To zaledwie 36 stron niezwykłości tak naprawdę dla każdego. Polecam wszystkim – dorosłym, starszym, młodszym i dzieciom. Po prostu każdemu. I życzę miłej zabawy!
"Czy odważysz się przeczytać książkę, która tego nie chce?"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak się okazało, "Książka, która naprawdę, nie chciała być czytana" to drugi tom cyklu Książka, która nie chciała być czytana. Mimo iż nie miałam okazji poznać treści poprzedniczki tej książki, uważam, że autor wykazał się nie lada pomysłowością i kreatywnością, tworząc coś, co okazuje się być jedyne w swoim...
Czasami jest tak, że pojawiają się w naszym życiu książki, których tytuł okazuje się proroczy - tak właśnie było z tą historią. NAPRAWDĘ nie chciała być czytana. I to nie tylko dlatego, że została tak, a nie inaczej napisana. O nie, to byłoby zbyt proste.
Pojawieniu się tej książki w moich rękach towarzyszył cały Splot Nieszczęśliwych Wypadków, który spowodował ostateczne opóźnienie w ukazaniu się tej recenzji, za co jeszcze raz wszystkich zainteresowanych bardzo przepraszam.
Teraz jednak przejdźmy do sedna - czy ,,Książka, która NAPRAWDĘ nie chciała być czytana'' jest czymś, co chcielibyśmy mieć w swojej biblioteczce? Odpowiedź brzmi: tak. Jeśli macie dzieci, albo z dziećmi pracujecie, to książka Davida Sundina jest czymś, co z pewnością Wam się przyda i to na wielu poziomach.
Po pierwsze: to nie jest jakaś tam zwykła historia. Nie ma typowego początku i jasnego zakończenia. Nie ma w niej fabuły w jej tradycyjnym rozumieniu - to opowieść, którą w pewnym sensie tworzymy na bieżąco, w trakcie czytania. Nasze reakcje, reakcje słuchaczy są dla niej bardzo ważne. I gwarantuję Wam, że przez to czytanie ,,Książki, która NAPRAWDĘ nie chciała być czytana'' będzie za każdym razem zupełnie inną przygodą.
Po drugie: to książka, która wymaga od czytającego wchodzenia z nią w interakcje. Nie w taki sposób, w jaki robią to gry paragrafowe, ale w sposób bardziej dziecięcy. Jest moment w którym na książkę trzeba fuknąć, że jest niedobra. Jest moment w którym trzeba ją pogłaskać, żeby ją uspokoić. Trzeba ją przekręcić, trzeba nią potrząsnąć. To wszystko sprawia, że czytanie przestaje być dla dziecka nudną czynnością, bo angażuje je na wiele różnych sposobów. Nie siedzimy spokojnie w jednym miejscu i nie słuchamy, jak rodzic czyta - śmiejemy się razem z nim, razem z nim głaskamy książkę i wspólnie przekrzywiamy głowę na bok, żeby przeczytać tekst. Taki zabieg naprawdę niesamowicie podnosi wartość i atrakcyjność lektury w dziecięcych oczach.
Po trzecie: chociaż liczy sobie zaledwie 32 strony, to dzięki mnóstwie różnych zadań jest w stanie zapewnić nam i dzieciom zabawy na naprawdę długi czas. Trzeba się cofnąć i znaleźć klucze. Trzeba przejść labirynt. Trzeba przeczytać tekst sepleniąc i uzupełniając go nazwami stworzeń z obrazków. Dla dziecka jest to mniejsze lub większe wyzwanie intelektualne, ćwiczenie, ale podane w sposób atrakcyjny i zabawny. Tak naprawdę orientujemy się w tym wszystkim dopiero, gdy kończymy lekturę. Jeśli w ogóle.
Po czwarte: jej zakończenie jest szalenie ważne. To słowa, które każde dziecko powinno usłyszeć, a które niestety nie każde słyszy. Że jest wspaniałe takie, jakie jest. I że rodzic zawsze będzie je kochał.
Reasumując: ,,Książka, która NAPRAWDĘ nie chciała być czytana'' to książka aktywizująca, pokazująca dzieciom, że czytanie nie musi być nudnym, cichym pełnym skupienia procesem - że może być też zabawą. Dzięki temu dzieci oswajają się z lekturą, zaczynają ją traktować jako coś atrakcyjnego, jako prawdziwie sympatyczny sposób na spędzenie wolnego czasu.
Bardzo ważne jest jednak, żebyśmy my, dorośli, najpierw zapoznali się z treścią tej niewielkiej książeczki - pierwsze czytanie powinno się odbyć bez dziecka, po to, żeby właściwie przemyśleć to, co z ,,Książką'' chcemy zrobić i w jaki sposób chcemy ją wykorzystać. Czy będzie bardziej krzykliwa? Czy może raczej będzie groźnie kłapać okładką? Czy faktycznie kogoś ugryzie? Czy będziemy się z nią siłować? Możemy z niej wydobyć naprawdę wiele fantastycznych rzeczy, aktywności i zabaw - to wszystko zależy tylko od naszego podejścia i inwencji twórczej.
Polecam!
*książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Czasami jest tak, że pojawiają się w naszym życiu książki, których tytuł okazuje się proroczy - tak właśnie było z tą historią. NAPRAWDĘ nie chciała być czytana. I to nie tylko dlatego, że została tak, a nie inaczej napisana. O nie, to byłoby zbyt proste.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPojawieniu się tej książki w moich rękach towarzyszył cały Splot Nieszczęśliwych Wypadków, który spowodował ostateczne...
Grunt to zabawa
Cudownie byłoby, gdyby wszystkie dzieci z zapałem chwytały za książki i zatapiały się w lekturze. Niestety nie zawsze jest to takie proste, ale z pomocą przychodzą książeczki, które stawiają przede wszystkim na zabawę. Jedną z nich jest "Książka, która naprawdę nie chciała być czytana". Ci, którzy wpadają tu od czasu do czasu, mogą już kojarzyć Davida Sundina i jego poprzedni tytuł ("Książkę, która nie chciała być czytana"),który urzekł mnie absurdalnym poczuciem humoru. Nie inaczej jest z najnowszą pozycją od tego autora.
Największym plusem książki Sundina jest fakt, że jest ona skierowana do nieco starszych dzieci (najlepiej do tych podejmujących samodzielne próby czytania). Rynek oferuje setki książeczek aktywizujących dla maluszków, ale wcale nie tak łatwo znaleźć ciekawą pozycję dla kilkuletniego dziecka. Dodatkowo taką, która jednocześnie byłaby dla niego atrakcyjna i zachęcała do lektury nawet tych, którzy nie mają w tym względzie większego zacięcia.
David Sundin kolejny raz udowadnia, że czytanie może być zabawą. "Książka, która naprawdę nie chciała być czytana" jest nie tylko atrakcyjna wizualnie, ale skonstruowana w sposób, który sprawia, że czyta się ją jednym tchem. Wnętrze skrywa słowne łamańce – koniecznie do czytania na głos, labirynty i inne zadania, wymagające ruszenia głową (i nie tylko). Książka Sundina idealnie sprawdzi się jako pozycja, która zmotywuje dzieci do samodzielnego czytania, ale też nada się do wspólnego spędzenia czasu.
Grunt to zabawa
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCudownie byłoby, gdyby wszystkie dzieci z zapałem chwytały za książki i zatapiały się w lekturze. Niestety nie zawsze jest to takie proste, ale z pomocą przychodzą książeczki, które stawiają przede wszystkim na zabawę. Jedną z nich jest "Książka, która naprawdę nie chciała być czytana". Ci, którzy wpadają tu od czasu do czasu, mogą już kojarzyć Davida...
Jest to już druga książka z tego cyklu książek, które nie chcą być czytane i muszę przyznać, że pierwszej nie miałam okazji czytać.
🫧 Jest to idealna lektura, aby pogłębić więzy między dzieckiem, a rodzicem.
🫧 „Książka, która nie chciała być czytana" zachęca do wspólnej zabawy i wzajemnego czytania.
🫧 Na jej stronach nie znajdziemy zbyt wielu treści lecz za to mamy przezabawne teksty oraz rysunki.
Nieprzewidywalna pozycja pełna zagubionych literek, zwijających się słów oraz uciekających wyrazów.
Ta książka potrafi czytelnika wprowadzić w szok i osłupienie. Szalona, przekorna, krnąbrna, zadziorna i zabawna.
Książka idealna dla dzieci i ich rodziców. Ja bawiłam się przy niej dobrze, choć na początku była dla mnie dziwna i niezrozumiała. Chyba po prostu taka miała być.
🦖Czy odważycie się sięgnąć po książkę, która nie chciała być czytana? 📗
Jest to już druga książka z tego cyklu książek, które nie chcą być czytane i muszę przyznać, że pierwszej nie miałam okazji czytać.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🫧 Jest to idealna lektura, aby pogłębić więzy między dzieckiem, a rodzicem.
🫧 „Książka, która nie chciała być czytana" zachęca do wspólnej zabawy i wzajemnego czytania.
🫧 Na jej stronach nie znajdziemy zbyt wielu treści lecz za to mamy...
To kolejna pomysłowa książka Davida Sundina, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk. Publikacja przyciąga uwagę już samą okładką i czcionką. Lektura może wywołać uśmiech na twarzach czytelników dzięki swej formie i treści. ☺️ Ta propozycja aktywizuje i zaprasza do zabawy. Znajdziemy tu elementy, których normalnie w książkach nie ma, a sam pomysł jest ciekawy. Dziecko chce, aby poczytać mu książkę, ale ona woli leżeć na półce i robi wszystko, aby tam pozostać. W tym celu gryzie, skacze, przybiera różne kształty, zamyka się na zamek, podskakuje, chce namówić czytelnika do zamknięcia jej, zaczyna znikać, bawić się słowami, zmienia litery lub znaczenia. To oryginalna książka, która nie poddaje się schematom. 😉 Więcej na blogu: https://mamaizabawa.blogspot.com/2023/07/ksiazka-ktora-naprawde-nie-chciaa-byc.html
To kolejna pomysłowa książka Davida Sundina, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk. Publikacja przyciąga uwagę już samą okładką i czcionką. Lektura może wywołać uśmiech na twarzach czytelników dzięki swej formie i treści. ☺️ Ta propozycja aktywizuje i zaprasza do zabawy. Znajdziemy tu elementy, których normalnie w książkach nie ma, a sam pomysł jest ciekawy. Dziecko...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako że mam ostatnio czytelniczą niemoc, a na dodatek nie działał telewizor, postanowiłam sięgnąć po lekturę, która dopiero co trafiła w moje ręce. Już sam tytuł jest intrygujący, prawda? Mnie też zaintrygował, dlatego z ochotą zabrałam się co czytania. Co znalazłam w środku? Zapraszam Was do zapoznania się z moimi wrażeniami.
Pierwszy raz spotykam się z książką, która naprawdę nie chciała, aby ktokolwiek ją przeczytał. W tym celu, aby zniechęcić wszystkich zainteresowanych lekturą, publikacja postanowiła robić swoim czytelnikom różne psikusy. I tak, dowiemy się, że między innymi gryzła, raz szeptała czy krzyczała, zmieniała literki czy zamiast słów pojawiały się literki... Bez dwóch zdań, trzeba stwierdzić, że była to magiczna książka. Jakie przygody jeszcze zaserwowała swoim czytelnikom ta pozycja? Jaki był finał całej tej historii? Odpowiedzi poznacie, gdy tę nieznośną lekturę sami przeczytacie 😁😁
Przyznam się, że byłam dosyć mocno zdziwiona tą publikacją. Może dlatego, że myślałam, że to będzie gruba książka, a okazała się cienką lekturą dla młodego czytelnika. Zaskoczeniem było również dla mnie to, że okazało się, iż jest to drugi tom cyklu. Nie spodziewałam się części, dlatego nie wiem też, czy można te historyjki czytać niezależnie, czy trzeba zachować ciąg.
Ogólnie uważam, że jest to bardzo ciekawa książeczka, choć spodziewałam się chyba czegoś innego. Bardzo szanuję Autora za pomysłowość, bo faktycznie, "spotkać" publikację, która robi absolutnie wszystko by jej nie przeczytać, to można by rzec jest całkowity ewenement 😁 Ponadto, całości dopełniają piękne rysunki, których kolorystyka co ciekawe, jest dokładnie taka sama jak na okładce ;) Bardzo lubię czytać pozycje, które mnie zaskoczą, uczą zarówno małych jak i dorosłych czytelników, a także zawierają pewien morał czy radę. Jaką? O tym musicie przekonać się sami. Być może i Was ta lektura zaskoczy albo sprawi, że jeszcze bardziej zapragniecie czytać różne bestsellery i nie tylko 😁
Ja ze swojej strony przyznaję 8 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10 punktów ;) i zapraszam Was również do lektury 😀😀
Jako że mam ostatnio czytelniczą niemoc, a na dodatek nie działał telewizor, postanowiłam sięgnąć po lekturę, która dopiero co trafiła w moje ręce. Już sam tytuł jest intrygujący, prawda? Mnie też zaintrygował, dlatego z ochotą zabrałam się co czytania. Co znalazłam w środku? Zapraszam Was do zapoznania się z moimi wrażeniami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz spotykam się z książką, która...
Robiliście kiedyś na złość książce? Ja zdecydowanie tak. W końcu jestem złośliwą babą, dlatego musiałam sięgnąć po „Książkę, która nie chciała być czytana”, a później po „Książkę, która naprawdę nie chciała być czytana” Davida Sundina. Publikacje te zdecydowanie przyciągają oryginalnym tytułem i intrygującą treścią, bo wiadomo, że książki są po to, aby sięgać po nie i je czytać. Jak w ogóle mogą nie chcieć być czytane. Przekonywać czytelników, że naprawdę nie mają na to ochoty. Przecież to niedorzeczne. Po to zostały stworzone i ich celem jest zrobienie wszystkiego, żeby ktoś chciał po nie sięgnąć, kartkować, wchodzić w światy, które w sobie kryją. Jak w ogóle mogą pomyśleć, że może być inaczej? Okazuje się, że w tym świecie wszystkich mających ten sam cel są i takie, które mają inne plany. Dokładnie takie, jak dzieci, które nie chcą czytać. I w sumie tworzyłyby piękną symbiozę: one leżałyby sobie na półce i odpoczywały, a dzieci zajęłyby się innymi zajęciami, bo wiadomo, że czytanie męczy. Szczególnie książki są tą czynnością wyczerpane. Dzieci z kolei znudzone. Oczywiście mam tu na myśli te, które z dziwnego powodu unikają książek, boją się ich i w ich towarzystwie bardzo się nudzą. Zwykle książki się nie buntują, bo znają swoje powinności, obowiązki oraz przeznaczenie. Młodemu czytelnikowi jednak trafia się taka, która nie przejmuje się przeznaczeniem. Ona wie, że może być asertywna i stanowczo mówić „nie”, a kiedy naruszane są granice jej komfortu ma prawo się buntować. I to robi. W jaki sposób broni się przed natarczywością czytelnika, który chce, aby rodzic przeczytał mu ją do snu? Jest tych chwytów całkiem sporo. „Książka, która nie chciała być czytana” miała na to sporo pomysłów. Nie zawsze jej się udaje przekonać czytelników, więc kolejna lektura przekonuje, że naprawdę nie ma na to ochotę.
Autor w kolejnej książce zastosował chwyt z opowieścią o dziecku, które chciało, aby poczytać mu do poduszki, wybrało książkę, która pomoże w dopełnieniu codziennego rytuału, pozwalającego na wchodzenie w nowe światy, ale też pomagającego budować więź z rodzicem, który poświęca czas, daje poczucie ciepła oraz wprowadza w niezwykłe opowieści. Pech chciał, że po raz kolejny trafia na kolejną książkę która nie chciała być czytana. Wolała leżeć na półce, wypoczywać, relaksować się brakiem obowiązków, a tu małe rączki wyrwały ją ze słodkiego nieróbstwa i błogiej codzienności pełnej odpoczywania. Oczywiście postanowiła zrobić wszystko, żeby wrócić do stanu pierwotnego szczęścia. W tym celu gryzie, skacze, tworzy śmieszne teksty, przybiera one różne kształty, ma mniej lub bardziej prawdziwe ilustracje, zmienia się w potwora, królikokaczkę, kapelusz, a nawet zamyka się na zamek. Zmienia też czcionki, gryzie, grapie, podskakuje, siłuje się z czytelnikiem, aby namówić do zamknięcia jej, a nawet zaczyna znikać i bawić się słowami, zmienia litery, podsuwa głupie wyrazy i ciągi słów bez znaczeń. Dziecku to jednak nie przeszkadza. Nadal chce, aby rodzic czytał, bo nawet taka buntująca się książka jest interesująca. A może właśnie, dlatego jest bardziej interesująca?
„Może książka zacznie się zachowywać trochę bardziej jak zwykła książka”.
Może da się oswoić? A jak nie to może dorosłemu uda się ją schować tak, aby już nigdy naprawdę nie musiała być czytana? Jednak zabiegi książki sprawiają, że nie można przejść obok niej obojętnie. Trzeba trzymać ją mocno, wytężać wzrok, okręcać, przechodzić labirynty, wyszukiwać rozwiązań, unikać zębisków, dmuchać, nakładać na głowę itd. Takie czytanie sprawia, że dziecko jest bardziej aktywnym czytelnikiem. Mamy tu całą masę wygłupów, rozśmieszania się i prostego humoru słownego. Do tego zdecydowanie nie jest to lektura do poduszki. Jeśli chcemy uśpić dziecko no to tu mamy wręcz wybudzanie całą masą aktywności, bo krnąbrna lektura wymaga zaangażowania. I to nie tylko rodzica czytającego pociesze, ale też tej słuchającej pociechy, trzymającej książkę w rękach, a może stawiającej pierwsze kroki w czytaniu i zniechęconej nudnymi tekstami o Alach mających kota (ja kilkadziesiąt lat temu się nudziłam). „Książka, która naprawdę nie chciała być czytana” tak samo jak jej poprzedniczka zdecydowanie pobudzi wyobraźnię i zachęci do eksperymentów, pozwoli nieco inaczej spojrzeć na czytanie. Dostrzeżemy w niej niezwykłą przygodę Będzie ona pretekstem do pokazania, że czytanie może być świetną zabawą, która sprawdzi się także w przypadku tych, którzy nie mogą usiedzieć w miejscu i muszą okręcać lektury, żeby się nie nudzić.
Całość dopełnia świetnie dopracowana szata graficzna, zabawa ilustracją i wielkością oraz kształtem ułożenia słów, ale też zabawa z językiem, słowotwórstwo, traktowanie języka jako elementu plastycznego (bo przecież taki jest).
Wielkim plusem tej książki jest to, że może po niego sięgnąć czytelnik w każdym wieku. Dla dzieci będzie prostą zabawą z tekstem i ilustracjami, zabawą w utrzymanie książki. Dla starszych czytelników może mieć też głębsze przesłanie. Można ją wykorzystać w czasie pogadanek o odmienności, naruszaniu strefy intymności, przekraczaniu granic, ale też o wychodzeniu ze strefy intymności. Myślę, że też w przypadku dzieci można poruszyć temat inności i akceptowania jej, bo lektura zdecydowanie bardzo dobrze pozwala przenieść ten temat z abstrakcyjnego świata książki do naszych realiów, pokazać dzieciaki, które wolą spędzać czas same, na uboczu, a może nie wiedzą jak wejść w relacje, więc tego nie robią.
Robiliście kiedyś na złość książce? Ja zdecydowanie tak. W końcu jestem złośliwą babą, dlatego musiałam sięgnąć po „Książkę, która nie chciała być czytana”, a później po „Książkę, która naprawdę nie chciała być czytana” Davida Sundina. Publikacje te zdecydowanie przyciągają oryginalnym tytułem i intrygującą treścią, bo wiadomo, że książki są po to, aby sięgać po nie i je...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#1233 - „KSIĄŻKA, KTÓRA NAPRAWDĘ NIE CHCIAŁA BYĆ CZYTANA” - DAVID SUNDIN - Zysk i S-ka Wydawnictwo
#78/2023
Książka ma 32 strony. Swoją premierę miała dnia 23.05.2023 roku. Jest to drugi tom tego cyklu i należy ona do kategorii literatura dziecięca.
Jestesmy razem z Ewą zachwycone tymi książkami, ponineważ sprawiają one nam dużo radości i uśmiechu, gdy je czytamy.
Autor wzbudził nie tylko ciekawość w dziecku, ale także w dorosłym. Jest to bardzo dobra zabawa, która zdecydowanie zachęca male istoty do czytania książek.
Nieprzewidywalność jest największym atutem tej bajki.
Bardzo dziękuję za ta książkę Zysk i S-ka Wydawnictwo i serdecznie ją Wam polecam. <3 <3 <3
https://www.facebook.com/photo/?fbid=973019313993810&set=a.782581979704212
#1233 - „KSIĄŻKA, KTÓRA NAPRAWDĘ NIE CHCIAŁA BYĆ CZYTANA” - DAVID SUNDIN - Zysk i S-ka Wydawnictwo
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#78/2023
Książka ma 32 strony. Swoją premierę miała dnia 23.05.2023 roku. Jest to drugi tom tego cyklu i należy ona do kategorii literatura dziecięca.
Jestesmy razem z Ewą zachwycone tymi książkami, ponineważ sprawiają one nam dużo radości i uśmiechu, gdy je czytamy....