rozwińzwiń

Ucieczka od bezradności

Okładka książki Ucieczka od bezradności Tomasz Stawiszyński
Okładka książki Ucieczka od bezradności
Tomasz Stawiszyński Wydawnictwo: Znak Literanova publicystyka literacka, eseje
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Wydawnictwo:
Znak Literanova
Data wydania:
2021-09-06
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-06
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324073139

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Znak nr 827 / 2024 Maciej Bobula, Diana Dąbrowska, Olga Drenda, Olga Gitkiewicz, Weronika Gogola, Jerzy Illg, Michał Jędrzejek, Maria Karpińska, Aleksandra Kasprzak, Karol Kleczka, Dominika Kozłowska, Zbigniew Łagosz, Małgorzata Lebda, Anna Marchewka, Eliza Mórawska-Kmita, Piotr Oczko, Janusz Poniewierski, Redakcja miesięcznika Znak, Tomasz Stawiszyński, George Steiner, Ola Szmida, Tomasz P. Terlikowski, Olga Tokarczuk
Ocena 7,0
Znak nr 827 / ... Maciej Bobula, Dian...
Okładka książki Znak nr 822 / 2023 Joanna Bator, Agata Bielik-Robson, Wojciech Bonowicz, Diana Dąbrowska, Ewa Drygalska, Kamil Fejfer, Julia Fiedorczuk, Olga Gitkiewicz, Ireneusz Kania, Karolina Korwin-Piotrowska, Piotr Kosiewski, Dominika Kozłowska, Beata Łazarz, Łukasz Najder, Piotr Oczko, Janusz Poniewierski, Tomasz Raczek, Joanna Rudniańska, Tomasz Stawiszyński, Redakcja Miesięcznika ZNAK
Ocena 8,0
Znak nr 822 / ... Joanna Bator, Agata...

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
789 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
173
5

Na półkach:

Dawno nie czytałem tak ładnej książki. Mam tu na myśli czysto fizyczną formę. Ciekawa ilustracja na grubej okładce, ładny papier, o wspaniałym zapachu, z szerokimi marginesami tekstu. Raczej nie zwracam uwagi na wydanie, ale tu samo zwróciło na siebie mą uwagę.
Co do samej treści, to spodziewałem się trochę czegoś innego. Sam nie wiem czego, bo to moja pierwsza książka autora, ale słucham go w audycjach, podcastach TOK FM i uwielbiam długie rozmowy z ciekawymi gośćmi, kiedy meandry różnych tematów są dogłębnie rozbierane, drążone. Tutaj trochę mi tego zabrakło. Autor nakreśla jedynie temat. Wiem, że książka ta nie ma na celu podania rozwiązań, o czym sam Stawiszyński pisze, ale czuję pewien niedosyt braku podsumowań poszczególnych zagadnień. Książkę czytało mi się naprawdę dobrze, jednak zabrakło dla mnie tej kropki nad i.

Dawno nie czytałem tak ładnej książki. Mam tu na myśli czysto fizyczną formę. Ciekawa ilustracja na grubej okładce, ładny papier, o wspaniałym zapachu, z szerokimi marginesami tekstu. Raczej nie zwracam uwagi na wydanie, ale tu samo zwróciło na siebie mą uwagę.
Co do samej treści, to spodziewałem się trochę czegoś innego. Sam nie wiem czego, bo to moja pierwsza książka...

więcej Pokaż mimo to

avatar
25
15

Na półkach:

Arcydzieło kompletnie zmieniające pogląd na świat, przynajmniej w moim odczuciu. Genialnie rozkłada współczesne czasy późnego kapitalizmu na czynniki pierwsze i uświadamia nam, co tracimy jako społeczeństwo i jako jednostka, w tym ciągłym pędzie, ku nieskończonym zyskom i wzrostom sprzedaży.
Zadaje wiele pytań, ale czy na jakieś odpowiada? Otóż nie. Autor stara się raczej poruszyć znaczące i zapomniane we współczesnym świecie tematy, dla samej idei rozpoczęcia dyskusji, a nie po to, by coś tym zmienić, bo być może, jest to już niemożliwe.

Arcydzieło kompletnie zmieniające pogląd na świat, przynajmniej w moim odczuciu. Genialnie rozkłada współczesne czasy późnego kapitalizmu na czynniki pierwsze i uświadamia nam, co tracimy jako społeczeństwo i jako jednostka, w tym ciągłym pędzie, ku nieskończonym zyskom i wzrostom sprzedaży.
Zadaje wiele pytań, ale czy na jakieś odpowiada? Otóż nie. Autor stara się raczej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
254
75

Na półkach:

Ta książka od pierwszych stron budziła we mnie sprzeczne uczucia.
Z jednej strony, skoro ktoś ją polecał, to znaczy, że chyba powinna być dobra, prawda?
Jednak z drugiej strony… Coś mi nie zagrało.
Odnoszę wrażenie, że autor chce mocno krytykować dzisiejszy kapitalizm i wmawia mu pewne cechy, których – w moim odczuciu w nim nie ma, zwłaszcza dzisiaj.

W pierwszym rozdziale „Bezradność wobec śmierci” autor mówi o braku miejsca na żałobę w dzisiejszym świecie. Ja mam wrażenie, że to właśnie dzisiaj jest dużo więcej miejsca na przeżywanie takich wydarzeń. Nurt „akceptacji swoich uczuć” rozciąga się szeroko we wszystkie strony świata. Akceptuj uczucia swoje i innych, mów o tym co czujesz, daj sobie możliwość przeżywania, daj sobie czas, przeżywaj po swojemu, stawiaj innym granice – czy to nie hasła którymi jesteśmy obecnie bombardowani z każdej strony?
Choć widzę w tekście, że autor próbuje zagadnienie ugryźć od drugiej strony – skupia się głównie na tym, że w DSM (klasyfikacja zaburzeń psychicznych wg Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego) została zmieniona definicja wykluczenia depresji z chorób klasyfikowanych do leczenia farmakologicznego a propo’s przeżywania żałoby po stracie kogoś bliskiego.

Co do drugiego rozdziału „Bezradność wobec straty” to miałam wrażenie, że był tylko poszerzeniem tematu z pierwszego rozdziału. Ciekawym zagadnieniem było, dlaczego – zdaniem autora – niektórzy ludzie uciekają w stronę astrologii, jak oddają jej panowanie nad swoim życiem i dlaczego to robią.

Książka byłaby o połowę chudsza gdyby nie przesadnie poszerzony margines. Nie rozumiem dlaczego autorzy tak bardzo chcą zwiększyć objętość książki takimi zagraniami, czy boją się wydać pozycję która ma „tylko” 200 stron?

Plus za część z cytowanymi książkami i przypisami. Niektórzy autorzy tego nie robią, a dobrze znać źródło czy badania na których opierają się autorzy.

Ta książka od pierwszych stron budziła we mnie sprzeczne uczucia.
Z jednej strony, skoro ktoś ją polecał, to znaczy, że chyba powinna być dobra, prawda?
Jednak z drugiej strony… Coś mi nie zagrało.
Odnoszę wrażenie, że autor chce mocno krytykować dzisiejszy kapitalizm i wmawia mu pewne cechy, których – w moim odczuciu w nim nie ma, zwłaszcza dzisiaj.

W pierwszym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
214
143

Na półkach:

Bardzo ciekawy esej filozoficzno-psychologiczny :)

Bardzo ciekawy esej filozoficzno-psychologiczny :)

Pokaż mimo to

avatar
348
14

Na półkach:

Lektura dla wysublimowanego odbiory szukającego literatury o konkretnej tematyce. Nie dla „przypadkowego” odbiorcy.

Lektura dla wysublimowanego odbiory szukającego literatury o konkretnej tematyce. Nie dla „przypadkowego” odbiorcy.

Pokaż mimo to

avatar
65
13

Na półkach:

Ostatnio staram się czytać książki, które albo dają mi rozrywkę (zaciekawienie, wzruszenie, śmiech, dowiedzenie się czegoś o świecie, etc.) albo pomagają mi lepiej żyć (pokazują mi mechanizmy psychologiczne, ścieżki duchowe, itp.) - na inne po prostu szkoda mi czasu. Niestety "Ucieczka od bezradności" nie pasuje do żadnej z powyższych kategorii. Jest to dla mnie filozofia w najgorszym wydaniu: pisze coś facet, filozofuje, cytuje innych filozofów - wykład w ramach danego rozdziału sprawia wrażenie jakiegoś chaotycznego strumienia świadomości, skakania z tematu na temat, luźnych refleksji, które akurat autorowi przyszły do głowy a propos tytułu rozdziału. Czytam te wywody w skupieniu, ale na koniec nie dowiaduję się o świecie nic, czego bym nie wiedział i nie wynoszę żadnych wskazówek, które mogłyby poprawić życie moje lub innych. Przykładowo w rozdziale o śmierci autor stawia tezę, że współczesny świat wypiera śmierć, ale śmierć jest nieunikniona, a autorzy tacy jako Bronnie Ware wpasowują się w zastęp nieprzydatnych nikomu "coachów, mówców motywacyjnych i autorów poradników". I w sumie ich przesłanie jest funta kłaków warte.
Rozumiem, że można się zgadzać lub nie z radami spisanymi od umierających przez Bronnie Ware, ale dla mnie są one wielką szansą, jaką dostajemy przed śmiercią: zobaczyć błędy innych ludzi i postarać się uniknąć ich w naszym życiu - póki jeszcze je mamy przed sobą. Może to być cudowne narzędzie do lepszego i sensowniejszego przeżycia naszego życia. Ale nie wg. T. Stawiszyńskiego... Dla niego takie poradniki są nic niewarte. A co autor daje w zamian? Nic, dosłownie nic...

Nie cierpię książek, które mówią - "świat jest do dupy i opiszę ci to elokwentnymi słowami". Znacznie bliższe jest mi przesłanie innej książki, którą obecnie czytam: "Życie, którego pragniesz" duetu Brooks i Winfrey, bo tam autorzy twierdzą: "nie możemy być w życiu w pełni szczęśliwi, ale istnieje wiele małych kroków, które możemy zrobić, żeby być szczęśliwszymi". I taką filozofię ja kupuję.

Stawiszyński natomiast twierdzi, że "to niezwykłe, ekscytujące i głębokie życie (...) zrealizować się może najprawdopodobniej wyłącznie na kartach książek Bronnie Ware i Franka Ostaseskiego. Bo też czy kiedykolwiek istniał człowiek, który zawsze miał odwagę żyć tak, jak chciał, otwarcie wyrażał swoje uczucia, pracował tylko tyle, ile trzeba, nie zaniedbał nigdy żadnej przyjaźni i radośnie pozwalał sobie na szczęście? Czy kiedykolwiek istniał człowiek, który każde doświadczenie witał z radością, zamiast się od niego odwracać, we wszystkim, co się wydarza, uczestniczył całym sobą, a w każdej chwili odnajdywał przestrzeń spokoju, ciekawości i zachwytu?". Innymi słowy - skoro nie jest możliwe osiągnięcie ideału, to nie warto nic robić, by próbować do niego dosięgnąć, bo się nie da... Naprawdę przygnębiający przekaz.

Trzeci rozdział kończy się słowami, które można wziąć za motto całej książki: "Czy istnieje jakieś wyjście z tej sytuacji? Czy konkluzją (...) będzie jakieś konkretne praktyczne rozwiązanie, pomocne w procesie wychodzenia z zaklętego kręgu, w którym tkwimy, często nie zdając sobie z tego sprawy? Nic podobnego nie potrafię tutaj wskazać." Dokładnie tak!!!

I dlatego trzeci rozdział był ostatnim, który udało mi się zmęczyć. Szkoda czasu. Odradzam.

Ostatnio staram się czytać książki, które albo dają mi rozrywkę (zaciekawienie, wzruszenie, śmiech, dowiedzenie się czegoś o świecie, etc.) albo pomagają mi lepiej żyć (pokazują mi mechanizmy psychologiczne, ścieżki duchowe, itp.) - na inne po prostu szkoda mi czasu. Niestety "Ucieczka od bezradności" nie pasuje do żadnej z powyższych kategorii. Jest to dla mnie filozofia w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
74
31

Na półkach:

Pozycja ta stanowi odważny esej o zanikaniu przestrzeni na przeżywanie takich uczuć i zjawisk jak smutek, żałoba czy bezradność w późnokapitalistycznej rzeczywistości.

Stawiszyński w swoich rozważaniach podkreśla nierozerwalny związek wymienionych stanów z doświadczeniem człowieczeństwa oraz normalizuje ich obecność w naszym życiu, zwracając uwagę na rolę relacji międzyludzkich w radzeniu sobie z tymi skomplikowanymi zjawiskami. Porusza przy tym problematykę postępującej terapeutyzacji i medykalizacji społeczeństwa, powodujących patologizację trudnych emocji i zmniejszenie ich akceptowalności jako naturalnych reakcji na niepożądane sytuacje. Autor kwestionuje także imperatyw ciągłego samorozwoju oraz bycia „zawsze najlepszą wersją siebie”, szukając źródeł tych postaw w kapitalizmie.

Mi pozycja ta pomogła zbudować więcej empatii i wyrozumiałości, oraz zastanowić się nad własnymi postawami i wartościami zakorzenionymi w kapitalistycznym sposobie myślenia. Wywołała też u mnie ogromny sceptycyzm w stosunku do treści z zakresu szeroko rozumianego rozwoju osobistego.

Pozycja ta stanowi odważny esej o zanikaniu przestrzeni na przeżywanie takich uczuć i zjawisk jak smutek, żałoba czy bezradność w późnokapitalistycznej rzeczywistości.

Stawiszyński w swoich rozważaniach podkreśla nierozerwalny związek wymienionych stanów z doświadczeniem człowieczeństwa oraz normalizuje ich obecność w naszym życiu, zwracając uwagę na rolę relacji...

więcej Pokaż mimo to

avatar
14
14

Na półkach:

Kapitalizm w jego najbardziej agresywnym obliczu, zmienił diametralnie nasze podejście do rzeczywistości, a przede wszystkim nałożył cele, do których wszyscy uczestnicy tego systemu dążyć powinni, jednocześnie odrzucając elementy, które nie wpisują się w jego wizję. Jako że kapitalizm nastawiony jest na zysk winniśmy zatem dążyć do bogactwa, sukcesu, ideału. Odrzucamy stare zasady, w których to plemię i wspólnota były częścią naszej rzeczywistości na rzecz indywidualności, co prowadzi do coraz większej fali samotności, czego paradoksalnie również się obawiamy.

Od czego jeszcze uciekamy? Od wszelkich emocji, które są dla nas niewygodne, które nie wpisują się w uroczy obrazek serwowany nam jako ten jeden właściwy przez media. Uciekamy od smutku, żałoby, boimy się rozmów o śmierci, czy chorobach. Bowiem nie są to elementy charakteryzujące człowieka sukcesu. Człowieka, który do wszystkiego doszedł sam, mając marzenia i cel. A przede wszystkim, posiadając nad wszystkim kontrolę. Największym, bowiem lękiem współczesnego człowieka jest bezradność.

Zapewne każdy z nas zna to doświadczenie, kiedy spotyka nas coś nieprzewidywalnego, na co kompletnie nie mamy wpływu. Problem polega na tym, że kapitalistyczna wizja świata, wmawia nam, że zawsze mamy kontrolę, że jeśli coś pójdzie nie tak, to tylko i wyłącznie dlatego, że za mało się staraliśmy. Wykluczamy zatem czas na smutek i żałobę, na rzecz działania, pracy i dążenia do celu.

Tomasz Stawiszyński znakomicie tłumaczy mechanizmy, które popychają nas pewnego rodzaju zachowań. Obecnie bardzo modna jest astrologia, a także uczestnictwo, w różnego rodzaju podejrzanych warsztatach, które mają na celu uspokojenie nas, zwrócenie nam poczucia kontroli, mimo iż jest to ułuda. Ułuda, która jednak daje nam spokój, niwelując chaos. Ułuda, która bardzo dobrze się sprzedaje, realizując tym samym podstawowy cel kapitalizmu.

Autor zastanawia się, czy nie lepiej jednak powrócić do odczuwania wszelkich emocji, doświadczania wszystkiego nawet najgorszego, zamiast wiecznej ucieczki i próby dążenia do szczęścia. Nasze życie bowiem składa się z cierpienia, utraty a wreszcie śmierci, pisał już o tym Viktor E. Frankl w swojej wspaniałej książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. Czy zamiast wiecznej gonitwy ku nieśmiertelności, nie lepsza jest akceptacja, że czas człowieka na świecie jest ograniczony, że czas młodości kiedyś się kończy. My zamiast doświadczać życia w pełnym jego zakresie,, uciekamy do ułudy kontroli.

Książka Tomasza Stawiszyńskiego jest niejako odpowiedzią na wszystkie poradniki mówiące nam jak żyć szczęśliwie bowiem takie życie po prostu nie jest możliwe, powołuję na wybitnych filozofów i psychologów, że jednymi się zgadzając z innymi, wchodząc w polemikę. Sama miałam tendencje do wpadania wręcz w całą masę działań, które tak naprawdę miały jedynie zagłuszyć stan bezradności, w którym się znajdowałam. Być może z książki nie dowiecie się, jak żyć, bo kto to wie, natomiast na pewno wywoła w was bardzo potrzebne refleksje i zada aktualne w dzisiejszym świecie pytania.

Kapitalizm w jego najbardziej agresywnym obliczu, zmienił diametralnie nasze podejście do rzeczywistości, a przede wszystkim nałożył cele, do których wszyscy uczestnicy tego systemu dążyć powinni, jednocześnie odrzucając elementy, które nie wpisują się w jego wizję. Jako że kapitalizm nastawiony jest na zysk winniśmy zatem dążyć do bogactwa, sukcesu, ideału. Odrzucamy stare...

więcej Pokaż mimo to

avatar
327
44

Na półkach: ,

Chyba najbardziej skomplikowana z książek, które czytałem pana Stawiszyńskiego. Podchodziłem do niej parę razy, czytając niektóre rozdziały. Czasami nie pasowała mi do letniego klimatu, ale również zbyt depresyjne oddziaływała na mnie w okresie jesienno- zimowym. Dużo tematów, nad którymi nie chciałem się zagłębiać na codzień: śmierć, przemijanie, bezcelowość czy tytułowa bezradność. Ale dopiero te wszystkie elementy dają nam obraz tego, co autor chce nam przekazać: że dizisiejsze podejście, które mówi, że możemy wszystko jest zgubne i że jesteśmy tylko ludźmi i należy nam się poczucie bezradności, smutku, zwątpienia w niektórych momentach życia. Nie była to najprzyjemniejsza lektura, ale ważna. Napisana skomplikowanym jak dla mnie językiem.

Chyba najbardziej skomplikowana z książek, które czytałem pana Stawiszyńskiego. Podchodziłem do niej parę razy, czytając niektóre rozdziały. Czasami nie pasowała mi do letniego klimatu, ale również zbyt depresyjne oddziaływała na mnie w okresie jesienno- zimowym. Dużo tematów, nad którymi nie chciałem się zagłębiać na codzień: śmierć, przemijanie, bezcelowość czy tytułowa...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
24

Na półkach: ,

Tomasz Stawiszyński jest filozofem, eseistą, autorem książek opisujących reguły i odzwierciedlających refleksje o otaczającym nas świecie. Przybliża zagadnienia z pogranicza filozofii i psychoterapii. Sposób w jaki przedstawia swoje spostrzeżenia jest dla mnie bardzo intuicyjny i zachęca do głębszych refleksji.
Książka została podzielona na rozdziały opisujące bezradność wobec śmierci, straty, żałoby, smutku, (nad)odpowiedzialności, nieznanego oraz (własnej) przemocy, a także tytułową ucieczkę od bezradności. Ta książka to zbiór refleksji na temat czasu kultury sukcesu i kontroli, w którym obecnie żyjemy, który wspiera nas w myśleniu, że jesteśmy w stanie “pokonać” to co nam nie służy i to czego się boimy. I okazuje się jednak, że nie ma tu przepisu na wspaniałe, pełne radości życie, nawet na szybkie i bezbolesne poradzenie sobie z trudnościami, bo taki po prostu nie istnieje.
Lektura tej książki dostarczyła mi pewnego rodzaju pocieszenia w takim sensie, że uzmysłowiła mi, że wszyscy doświadczają trudności, nie jesteśmy sami w swoich doświadczeniach. Bezradność towarzyszy mi cały czas i nie ucieknę od niej, bo też nie ma takiej potrzeby. Bezradność jak każda inna emocja ma swoje funkcje i bycie w niej jest nieprzyjemne, ale właśnie to powoduje zmiany i ewentualny rozwój. Kiedyś wrócę do tej książki i będę ją czytać jeszcze raz i jeszcze raz i dalej będę oswajać swoją bezradność. Ale to kiedyś, kiedy będę miała więcej zasobów.
https://www.instagram.com/kofeinowe.ksiazki/

Tomasz Stawiszyński jest filozofem, eseistą, autorem książek opisujących reguły i odzwierciedlających refleksje o otaczającym nas świecie. Przybliża zagadnienia z pogranicza filozofii i psychoterapii. Sposób w jaki przedstawia swoje spostrzeżenia jest dla mnie bardzo intuicyjny i zachęca do głębszych refleksji.
Książka została podzielona na rozdziały opisujące bezradność...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    1 816
  • Przeczytane
    933
  • Posiadam
    152
  • Teraz czytam
    64
  • 2022
    37
  • 2021
    29
  • 2023
    27
  • Ulubione
    18
  • Chcę w prezencie
    17
  • Filozofia
    17

Cytaty

Więcej
Tomasz Stawiszyński Ucieczka od bezradności Zobacz więcej
Tomasz Stawiszyński Ucieczka od bezradności Zobacz więcej
Tomasz Stawiszyński Ucieczka od bezradności Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także