New X-Men: Planeta X

Okładka książki New X-Men: Planeta X
Phil JimenezGrant Morrison Wydawnictwo: Mucha Comics Cykl: New X-Men - wyd. zbiorcze (tom 4) komiksy
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
New X-Men - wyd. zbiorcze (tom 4)
Wydawnictwo:
Mucha Comics
Data wydania:
2021-04-30
Data 1. wyd. pol.:
2021-04-30
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366589360
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Batman - Detective Comics #1027 Grant Morrison, Ivan Reis, Eduardo Risso, Marv Wolfman, Chip Zdarsky
Ocena 6,0
Batman - Detec... Grant Morrison, Iva...
Okładka książki Green Lantern: Ultrawojna Grant Morrison, Liam Sharp
Ocena 6,0
Green Lantern:... Grant Morrison, Lia...
Okładka książki Siedmiu Żołnierzy Simone Bianchi, Frazer Irving, Grant Morrison, J. H. Williams III
Ocena 7,4
Siedmiu Żołnierzy Simone Bianchi, Fra...

Podobne książki

Okładka książki New X-Men: Bunt w Instytucie Xaviera Chris Bachalo, Keron Grant, Phil Jimenez, Grant Morrison, Frank Quitely
Ocena 8,0
New X-Men: Bun... Chris Bachalo, Kero...
Okładka książki Batman. Trzech Jokerów Jason Fabok, Geoff Johns
Ocena 7,1
Batman. Trzech... Jason Fabok, Geoff ...
Okładka książki Nieśmiertelny Hulk. Tom 1 Joe Bennet, Al Ewing, Lee Garbett
Ocena 7,9
Nieśmiertelny ... Joe Bennet, Al Ewin...
Okładka książki Hellblazer. Tom 7 Alfredo Alcala, Jamie Delano, John Ridgway, Rick Veitch
Ocena 7,9
Hellblazer. Tom 7 Alfredo Alcala, Jam...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
114
110

Na półkach:

Oczywiście Magneto musiał kiedyś wrócić. Oczywiście Phoenix też. Eh, ta seria jest czasami tak przewidywalna, że aż głupia. Głupie są też historie spisane przez Morrisona. To, co ten człowiek wyprawiał w New X-men nadaje się do wymazania z pamięci. Gorsze od tego były chyba tylko rysunki i to nie tylko w tej serii, ale i jakaś niby manga w Uncanny X-men jaka pojawiła się mniej więcej w tym samym czasie i na szczęście na krótko.

Oczywiście Magneto musiał kiedyś wrócić. Oczywiście Phoenix też. Eh, ta seria jest czasami tak przewidywalna, że aż głupia. Głupie są też historie spisane przez Morrisona. To, co ten człowiek wyprawiał w New X-men nadaje się do wymazania z pamięci. Gorsze od tego były chyba tylko rysunki i to nie tylko w tej serii, ale i jakaś niby manga w Uncanny X-men jaka pojawiła się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1592
1416

Na półkach:

Chyba każdy miłośnik komiksu superbohaterskiego przywyknął do częstego „ożywiania” martwych postaci. Z pomysłu tego postanowił również skorzystać Morrison, który przywrócił na łamy swojego dzieła największego przeciwnika X-Menów, jakim był Magneto. Wydawało się, że Mistrz Magnetyzmu i odwieczny wróg Xaviera (oraz jego koncepcji pokojowego współistnienia z ludźmi) został ostatecznie pokonany. Poświęcenie i wysiłek X-Menów wydawał się przynieść wymierny skutek w postaci długo wyczekiwanego pokoju. Nic jednak bardziej mylnego! Erik Lehnsherr (Magneto) ukrył się, aby odzyskać siły, przeanalizować swoją porażkę i opracować kolejny plan zniszczenia rasy ludzkiej i zastąpienia jej przedstawicielami homo superior. Dla mutantów stojących po stronie ludzi oznaczało to tylko jedno – konieczność ponownej walki. Tym razem będą oni zmuszeni na jeszcze większą dawkę wysiłku i poświęcenia, która i tak nie da pewności tego, co przyniesie przyszłość.

Czwarta część zbiorczego wydania sagi Morrisona (zbierająca materiały z New X-Men #146-154) pod wieloma względami jest przedstawicielem typowego komiksu superbohaterskiego. Autor nie sili się na zbytnią rewolucyjność, sięgając tutaj po sprawdzone schematy. Nie idzie on jednak na całkowitą łatwiznę. Zastosowane elementy dostosowuje on do własnych potrzeb, niektóre mniej lub bardziej przemodelowując i wydobywając z nich pożądaną przez czytelnika epickość i widowiskowość. Pierwsza połowa dzieła poświęcona jest wspomnianemu ponownemu starciu X-Menów i Magneto. To właśnie główny antagonista i jego zachowanie jest jedną z mocniejszych stron albumu. Morrison w naprawdę dobry sposób ukazuje postępujące szaleństwo Erika, który kreowany jest tutaj na skrajnie brutalnego rewolucjonistę, w którym nie ma już nawet ułamka człowieczeństwa. Jednocześnie stara się on zaprezentować złożoność tej postaci i jej decyzji, bez zbędnej próby „tłumaczenia” jego poczynań. Swoje przysłowiowe pięć minut mają tutaj również inni bohaterowie, którzy w ostatecznej walce często muszą borykać się z masą osobistych problemów. Na duży plus należy zaliczyć również bardzo ciekawy epilog opowieści, który przenosi odbiorcę 150 lat w przyszłość i ukazuje nowe zagrożenia dla mutantów.

Za warstwą graficzną albumu stoi dwójka artystów (Phil Jimenez i Marc Silvestri). Sztuka obu panów jest bardzo efektowna, przejrzysta i mocno przyciągająca uwagę. Obaj starają się w swoich pracach ukazać swój indywidualny styl, jednocześnie album jest bardzo spójny wizualnie. Prace Jimeneza wydają się być jednak odrobinę bardziej wyraziste (szczególnie jeśli chodzi o projekty postaci). Silvestri z kolei swój geniusz pokazuje w scenach akcji, gdzie doskonale sprawdza się jego „surowość”.

https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-new-x-men-4-planeta-x/

Chyba każdy miłośnik komiksu superbohaterskiego przywyknął do częstego „ożywiania” martwych postaci. Z pomysłu tego postanowił również skorzystać Morrison, który przywrócił na łamy swojego dzieła największego przeciwnika X-Menów, jakim był Magneto. Wydawało się, że Mistrz Magnetyzmu i odwieczny wróg Xaviera (oraz jego koncepcji pokojowego współistnienia z ludźmi) został...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1084
807

Na półkach:

Grant Morrison słynie z nieszablonowego podejścia do tematyki superbohaterskiej. Zdarza mu się przewracać uniwersa do góry nogami, lubuje się też w pomysłach szalonych i mało pasujących do komercyjnego mainstreamu, od których czytelnicy o mniej otwartych umysłach po prostu się odbiją. I choć za jego kadencji „New X-Men” nie stał się tytułem tak pełnym fabularnych odjazdów, jak chociażby „Doom Patrol”, to i tak widać w nim było mnogość ciekawych koncepcji. Czwarty album zbiorczy kończy ten run, a taki finał, przynajmniej w teorii, powinien być spektakularny. Sprawdźmy czy tak jest w istocie i czy Szalony Szkot zamknął swoją kadencję z przytupem.

Co najbardziej cenią fani komiksu superbohaterskiego? Chyba po prostu to, co dobrze znają i lubią. Dlatego scenarzyści wciąż wymyślają kolejne powroty zza grobu – tak bohaterów, jak i złoczyńców. Grant Morrison nie oparł się temu trendowi i dał X-Menom okazję do ponownej konfrontacji z ich największym, a na pewno najbardziej rozpoznawalnym przeciwnikiem, czyli Erikiem Lehnsherrem. Mowa rzecz jasna o Magneto, dawnym towarzyszu, a przez szereg lat zaciętym wrogu Charlesa Xaviera, założyciela i mentora drużyny mutantów. X-Meni wiele razy ścierali się z mistrzem magnetyzmu, dla którego sen o potędze homo superior od zawsze był życiową misją i priorytetem. Kiedy wszyscy myśleli, że przepadł na dobre, ten powraca, silniejszy niż kiedykolwiek i jeszcze bardziej przesiąknięty swoimi totalitarnymi pomysłami. Chce ostatecznie pokonać homo sapiens, zapewnić obdarzonym genem x władanie nad światem, a sobie przywództwo nad całą populacją mutantów. Jego umiejętności, wzmocnione potężnym narkotykiem, mogą zniszczyć świat, jaki znamy.

Morrison pozornie nie odchodzi daleko od znanego wizerunku Magneto – widzimy go jako kogoś gotowego zrobić wszystko dla idei. Nowością jest jednak decyzja, by wykrzywić i wyolbrzymić dążenia antagonisty działaniem narkotyku. Lehnsherr coraz głębiej pogrąża się w szaleństwie, dochodząc w końcu do momentu, w którym nawet jego niedawni poplecznicy nie chcą go dłużej słuchać, a tym bardziej za nim podążać. Morrison pokazuje, że nawet charyzma może ulec degradacji, wystarczy moment nieuwagi i chwilowa chęć pójścia na skróty.

Trochę miejsca scenarzysta poświęca ciekawemu motywowi poszukiwania własnej tożsamości. Widzimy Esme, dawną Kukułkę Stepford, która oczarowana, nomen omen, magnetyzmem Magneto, robi wszystko, żeby się mu przypodobać. Zafascynowana jego silną osobowością nie zauważa, że jest dla niego tylko środkiem do celu, a on sam nie darzy jej żadnym afektem. Dojście do prawdy okazuje się dla Esme wyjątkowo bolesne. Z kolei Beak, ptasi mutant, zaczyna dostrzegać prawdziwą twarz Lehnsherra, co może być doskonałym impulsem do znalezienia w sobie wystarczającej motywacji, by stać się w końcu kimś, kto mimo fizycznej kruchości jest na tyle silny, by wziąć odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za swoją rodzinę. To klasyczne wątki dla komiksu superhero, ale wyczucie i doświadczenie autora sprawiają, że żadna wtórność nie jest odczuwalna.

Tym razem za warstwę graficzną odpowiadało jedynie dwóch artystów. Phil Jimenez rysuje bardzo przejrzyście i efektownie. Potrafi dobrze oddzielić od siebie elementy występujące na kolejnych kadrach, unikając wrażenia chaosu przy bardziej dynamicznych scenach. Jedyne do czego można się przyczepić, to czasami zbyt jednolite, potraktowane po macoszemu tła. Marc Silvestri także zaprezentował przejrzysty styl. Jego prace w wielu miejscach są bardzo efektowne, by nie powiedzieć – efekciarskie. Na szczęście również udaje mu się uniknąć przeładowania ilustracji detalami, co jest godne odnotowania. Na koniec dostajemy jeszcze krótkie podsumowanie całego runu i ładnych kilka stron dodatków. Szkicowniki, projekty okładki – jeśli ktoś lubi takie rzeczy, powinien być zadowolony.

Patrząc całościowo na run Granta Morrisona w „New X-Men”, trzeba powiedzieć, że choć nie jest rewolucyjny, to czyta się go naprawdę dobrze. Każdy tom, także ten czwarty, miał lepsze i gorsze momenty, ale ostatecznie nie rozczarowywał. Przyznaję, nieco zabrakło mi tych słynnych Morrisonowych odjazdów, ale nie można mieć, jak widać, wszystkiego. Tym razem musimy zadowolić się solidnością bez większych ekstrawagancji, co w ostatecznym rozrachunku jest jednak godne uznania.


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2021/07/new-x-men-tom-4-planeta-x-recenzja.html
oraz na facebookowym profilu serwisu Szortal. Wpis z 19. 05. 2021 - https://www.facebook.com/Szortal/posts/4339525809403446

Grant Morrison słynie z nieszablonowego podejścia do tematyki superbohaterskiej. Zdarza mu się przewracać uniwersa do góry nogami, lubuje się też w pomysłach szalonych i mało pasujących do komercyjnego mainstreamu, od których czytelnicy o mniej otwartych umysłach po prostu się odbiją. I choć za jego kadencji „New X-Men” nie stał się tytułem tak pełnym fabularnych odjazdów,...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
6992
5945

Na półkach: , , ,

New Dark Phoenix Saga

Czwarty i ostatni tom serii New X-Men pojawił się wreszcie na polskim rynku. Wreszcie, bo po ponad piętnastu latach, odkąd cykl ten debiutował na polskim rynku (zanim został przerwany z braku zainteresowania czytelników, dla których ta prosta opowieść okazała się… hmm… zbyt ambitna) w końcu możemy poznać go w całości, dzięki zbiorczym albumom od Mucha Comics. A że jednocześnie jest to finał naprawdę dobry – mimo swej wtórności – wszyscy miłośnicy marvelowskich mutantów będą zadowoleni.

Wydawało się, że Magneto zginął w ataku, jaki Cassandra Nova przeprowadziła na mutancką wyspę, Genoshę, niemal eliminując wszystkich jej mieszkańców. Bo jak mógł przeżyć, kiedy był przykuty do wózka, pozbawiony mocy, a prosto w niego uderzył wrak spadającego samolotu? Teraz jednak okazuje się, że Magneto wciąż żyje, a co więcej cały czas, gdy się ukrywał, planował swoją akcję, która ma wymazać z istnienia całą rasę ludzką. X-Men muszą po raz kolejny stawić mu czoła, ale to nie jedyny problem, z jakim będą musieli się zmierzyć. Płomień, który tli się w Jean, może zapłonąć z nową mocą, a pożar ten może mieć tragiczne skutki. Na koniec zaś czeka nas wyprawa w odległą przyszłość mutantów, w celu odkrycia, co szykuje dla nich los…

https://planetamarvel.net/new-x-men-planeta-x-tom-4-recenzja/

New Dark Phoenix Saga

Czwarty i ostatni tom serii New X-Men pojawił się wreszcie na polskim rynku. Wreszcie, bo po ponad piętnastu latach, odkąd cykl ten debiutował na polskim rynku (zanim został przerwany z braku zainteresowania czytelników, dla których ta prosta opowieść okazała się… hmm… zbyt ambitna) w końcu możemy poznać go w całości, dzięki zbiorczym albumom od Mucha...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki New X-Men: Planeta X


Reklama
zgłoś błąd