rozwińzwiń

Śladami bogów

Okładka książki Śladami bogów Sándor Márai
Okładka książki Śladami bogów
Sándor Márai Wydawnictwo: Czytelnik literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Czytelnik
Data wydania:
2021-05-26
Data 1. wyd. pol.:
2021-05-26
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307034966
Tłumacz:
Irena Makarewicz
Tagi:
Sándor Márai literatura węgierska dziennik podróż
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
117 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
492
120

Na półkach: , ,

Podróż przez świat Orientu.

„Tam w Palestynie ludzi jest mało, lecz wiele jest ideałów i wiele też ducha. A to taki towar, którego na ogół mało jest na świecie.”

W roku 1926 Sándor Márai, węgierski prozaik, poeta, publicysta, autor powieści i dzienników, ma zaledwie 26 lat, w trakcie trzymiesięcznej wyprawy / wyruszył statkiem z Marsylii, odwiedził Egipt Dolny i Górny, Palestynę, Liban, Syrię, także Turcję, Grecję i Włochy / zwiedza, jako dziennikarz, kraje Bliskiego Wchodu.

„Symbolem człowieka Zachodu jest dziś człowiek w pędzie, tak jak niegdyś był człowiek trzymający książkę. Symbolem człowieka Wschodu jest modlący się człowiek.”

„Gdyby tylko ludzie przestali pędzić za bogactwem, ale też porzucili fundamentalizm, bo i w nim przejawia się swego rodzaju zachłanność, to być może udałby się stworzyć ten lepszy świat, za którym tęsknimy.”

”Zajrzyj w puste ulice, w blade oblicza, z każdego gestu tych ludzi przemawiają gniew, nienawiść, rozpacz i pogarda – czego tu szuka, czego od nich chce, dlaczego uszczęśliwia ich swoimi czołgami i samolotami Europa?

Wyprawa do miejsc będących kolebkami wiary, refleksje na temat odchodzącej od religii Europy i zachęta do zrewidowania własnych poglądów na temat europocentryzmu i przeświadczenia o wyższości zachodniego świata, przemawiająca do rozumu, intelektu i emocji opowieść o ludzkim życiu.

Młodzieńczy dziennik podróży na Wschód.

Podróż przez świat Orientu.

„Tam w Palestynie ludzi jest mało, lecz wiele jest ideałów i wiele też ducha. A to taki towar, którego na ogół mało jest na świecie.”

W roku 1926 Sándor Márai, węgierski prozaik, poeta, publicysta, autor powieści i dzienników, ma zaledwie 26 lat, w trakcie trzymiesięcznej wyprawy / wyruszył statkiem z Marsylii, odwiedził Egipt Dolny i Górny,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1192
1168

Na półkach:

Relacja z 1926 r. z podroży na Bliski Wschód - 24. moja książka Mistrza - dowodzi, że był on nie tylko wielkim pisarzem, ale także równie znakomitym reportażystą. I to przed 30. rokiem życia!

Mimo że agnostyk - a może właśnie dlatego - Marai jest mocno zniesmaczony tym, jak bardzo skłócone są w Ziemi Świętej liczne kościoły chrześcijańskie. Wszystkie uważają się za jedynie prawowierne, a walczą w mieście trzech religii – nie, nie z islamem i judaizmem - ale ze sobą. W dodatku nad Grobem Pana.

„Jerozolima być może nie jest miastem religijnej gorączkowości, ale w każdym razie jest miastem religijnej zazdrości, wykłócania się, zachłannej, cechującej się wąskimi horyzontami, zajmującej się niewielkimi interesikami religijnej zawiści”.

„(W Bazylice Bożego Grobu) Ta podejrzliwość, nerwowość, zazdrość, to lekceważenie, obojętność z jakimi chrześcijańskie sekty przeciągają obok siebie, wymijają się w tym najświętszym chrześcijańskim kościele – co do minuty starannie zaplanowany porządek zmieniających się nabożeństw, niepozbawione chciwości handlowanie tanimi dewocjonaliami, ta profanująca interesowność i na chłodno wykoncypowane zorganizowanie”.

A jednocześnie i on ulega tamtejszemu „genius loci”. „Popadasz w zakłopotanie, tracisz pewno siebie, nie śmiesz wyjrzeć przez okno, bo się przyzwyczaiłeś, że pod hasłem pięknego widoku pokazują ci Górę Gellerta albo Jurę, albo Tatry. Tu pokazują ci Golgotę” czy „Przecinasz aleję eukaliptusów i tylko przypadkiem dowiadujesz się, że to właśnie jest trakt, którym przed tobą powędrował w swoją ostatnią drogę krwawiący z czoła Bóg”.

Dużą wartość, nie tylko reporterską, ma obraz świeżego osadnictwa żydowskiego. Widzimy szczere uznanie Autora dla entuzjazmu pionierów, pracujących - jak to się mówi - na ”surowym korzeniu”, np., w Tel Awiwie. „Domy tego miasta jeszcze nie zdążyły się ze sobą zapoznać, ludzie mijają się w pędzie, budują dom, budują fabrykę, budują kino, budują szkołę”. Marai był przekonany, że wszystko to przyniesie efekty.

Nikt jednak nie mógł przewidzieć, że za kilkanaście lat drogę do utworzenia państwa Izrael – jakkolwiek strasznie by to brzmiało - otworzy Holokaust. Według mnie, oprócz wszystkiego innego, stało za tym poczucie winy aliantów, że nie zrobili niczego, by przynajmniej zmniejszyć rozmiar Zagłady, choćby zbombardowaniem torów do Auschwitz i samego obozu. Ale dla żadnego z aliantów nie to było celem wojny….

Mistrzowski jest rozdział o wielbłądach (nb. z równie empatycznym pięknem pisał o nich Elias Canetti w „Głosach Marrakeszu).

„Stoją zamyślone, tak jak starzy poeci przed zachodem, gdy ruszają na wiosenną przechadzkę, a Akademia wydała już ich dzieła”.

„Wielbłąd lubi fellacha, zostaje z nim, fellach też nie jest wolny, on też nie może uciec na pustynię. Człowiek i wielbłąd jednako są nędzarzami i niewolnikami. Fellach już milczy, wielbłąd czasem jeszcze zaryczy”.

„To one są ułomnościami w dziele stworzenia. Proletariuszami wśród zwierząt. Garbatymi zwierzętami pociągowymi, brzydkimi, bez nadziei. Moje serce należy do nich”.

„Wielbłądy są głębsze aniżeli tekst, który o nich piszę”.

W Luksorze pewien Arab w zagaduje Autora czystą węgierszczyzną. Okazuje się dawnym lokajem hrabiego Telekiego z Siedmiogrodu. Zaskoczony Marai pyta, po czym rozpoznał jego narodowość: ” - Poznałem po kolorze skóry, proszę wielmożnego pana. I po kształcie czoła. Po tych dwóch rzeczach natychmiast rozpoznaję Węgrów. (...)
I tu lekki a nieładny swąd. Autor wydaje się tym dotknięty: „Pierwszy oderwany Arab wytknie mi, że jestem Węgrem – podobnie jak Arab bądź Murzyn mogą się ubrać jak niemiecki generał, a i tak wszyscy będą wiedzieli, że to Arab czy Murzyn”.

Ma zaś dystans, gdy musi dwa razy zapłacić za bilet. „Bóg od czasu do czasu kieruje nierozumnych cudzoziemców do biednego Egiptu, a ci cudzoziemcy zmuszeni są zakupić bilet dwukrotnie, bo trzeba żyć, i nie znajdzie się pośród nich jeden jedyny, który by zdradził, że raz już wniosłem opłatę za przejazd”.

My odnajdujemy wątki z Polską związane, gdy Autor spotyka Żydówkę, która… marzy o powrocie do swej Łodzi. „O, Łodzi, Łodzi, łódzkie getto, jakaż tęsknota za ojczyzną krzyknęła tu za Tobą w Jerychu, na tej najbardziej żydowskiej ziemi, na której stał ongiś pałac Heroda, jakaż nostalgia opłakuje tu ciebie Łodzi, opłakuje interes, ulice, na których można pokazać się w sukni, można kupić nowe żółte pantofle!.. Jest i taka tęsknota za ojczyzną, nostalgia za Łodzią”.

Ostro krytyczne oceny zachowań Francuzów w Libanie, a zwłaszcza w Syrii, zasługują tylko na uznanie. Takie zdanie Autora brzmi szczególnie aktualnie w kontekście tego, co jest dziś we Francji: „Co będzie, jeśli te tłumy kiedyś się poruszą i nas, Europejczyków, jednym gestem cisną z powrotem do naszej ojczyzny, razem z naszymi czołgami i umowami, i przegonią nas ze świata, stamtąd, gdzie zachowywaliśmy się zachłannie, chciwie, podle i okrutnie i gdzie przegraliśmy, lekkomyślnie utraciliśmy ich szacunek?”

Zarazem wychwalanie postaw Anglików w Egipcie wydaje mi się jednak mocno przesadzone, tym bardziej ze po tych peanach Marai, jak gdyby sam sobie przecząc, bystro zauważa prawdę: „Angielski żołnierz z bagnetem jest pierwszym i ostatnim człowiekiem, którego podróżny spotyka w Afryce. To, co znajduje się pomiędzy, to Wschód: miliony czarnych i kolorowych ludzi, oszałamiające, półdzikie i na poły nowoczesne miasta i nędzne wsie, złożone z lepianek, niepohamowane bogactwo i niewyobrażalna nędza”.

I jeszcze, żeby wrócić do pierwszego wątku mojej opinii. Taka opinia Autora sprzed stulecia nie straciła aktualności: „Symbolem człowieka Zachodu jest dziś człowiek w pędzie, tak jak niegdyś był człowiek trzymający książkę. Symbolem człowieka Wschodu jest modlący się człowiek".



A jedną z najważniejszych refleksji z tej podroży sceptyka Maraiego jest zdanie: ”Nie ma na ziemi większej tajemnicy niż ludzka tęsknota za Bogiem; nie ma pragnienia smutniejszego i bardziej pozbawionego nadziei”.

Tak, każda ludzka cywilizacja, niezależnie od wszystkich innych, stworzyła jakiś system wierzeń i jakąś formę odurzania się. Oba te „wynalazki” były, są i aż po kres Czasu zawsze będą potrzebne człowiekowi. Z nimi łatwiej znosić życie… Z pewnością Marai to rozumiał.

I tylko ten smutek, gdy pomyśleć o dzisiejszej patoturystyce, aby już nie mówić o relacjach z odwiedzonych miejsc…

Relacja z 1926 r. z podroży na Bliski Wschód - 24. moja książka Mistrza - dowodzi, że był on nie tylko wielkim pisarzem, ale także równie znakomitym reportażystą. I to przed 30. rokiem życia!

Mimo że agnostyk - a może właśnie dlatego - Marai jest mocno zniesmaczony tym, jak bardzo skłócone są w Ziemi Świętej liczne kościoły chrześcijańskie. Wszystkie uważają się za jedynie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
22
22

Na półkach:

Minęło niecałe sto lat od podróży Maraia po Bliskim Wschodzie. Rządzili tam Anglicy i Francuzi, nie było państwa Izrael. Ciekawe jest porównanie Maraia stylów kolonialnych. Brytyjczycy oceniani są przez niego znacznie wyżej. Dają pożyć
Arabom, trzymają swoje wojska tak by nie rzucały się w oczy, szanują lokalne zwyczaje, pozwalają na handel i bogacenie. Nie znaczy, że są lubiani, ale znacznie lepsi niż Francusi, którzy nie mogą powstrzymać się od okazywania swojej wyższości kulturowej. Wciskają Arabom na siłę swoje produkty, napuszczają jednych wodzów na drugich.
W Palestynie Marai szczerze podziwia osadnictwo żydowskie, jest pod wrażeniem rozmachu i organizacji. Widzi jednak niepokojące znaki. Naród, który przez wieki był prześladowany, zaczyna zachowywać się jak najeźdźcy i prześladowcy.
Zdziwiłby się Marai, gdy zobaczył dzisiejszy Bliski Wschód. A za sto lat będzie jeszcze inaczej.

Minęło niecałe sto lat od podróży Maraia po Bliskim Wschodzie. Rządzili tam Anglicy i Francuzi, nie było państwa Izrael. Ciekawe jest porównanie Maraia stylów kolonialnych. Brytyjczycy oceniani są przez niego znacznie wyżej. Dają pożyć
Arabom, trzymają swoje wojska tak by nie rzucały się w oczy, szanują lokalne zwyczaje, pozwalają na handel i bogacenie. Nie znaczy, że są...

więcej Pokaż mimo to

avatar
419
109

Na półkach:

Opis podróży sprzed niemal wieku.

Opis jaki może się podobać, choć czuć jeszcze młodość autora. Obrazy, krótkie historie, anegdoty - na pierwszy rzut oka niepozorne, czasami celne, czasem monotonne.

Jestem jednak przekonany, że teraz , dla nas - niosą więcej treści niż autor mógł sobie wyobrazić. Dopełniają wiele aktualnych historii.

Dowód na to, że zmienia się tylko sposób postrzegania niezmiennego Świata.

Opis podróży sprzed niemal wieku.

Opis jaki może się podobać, choć czuć jeszcze młodość autora. Obrazy, krótkie historie, anegdoty - na pierwszy rzut oka niepozorne, czasami celne, czasem monotonne.

Jestem jednak przekonany, że teraz , dla nas - niosą więcej treści niż autor mógł sobie wyobrazić. Dopełniają wiele aktualnych historii.

Dowód na to, że zmienia się tylko...

więcej Pokaż mimo to

avatar
198
156

Na półkach:

Marai od dawna jest moim ulubionym pisarzem, dlatego nie jestem obiektywny. Zdziwienie wywołuje fakt, że tak wybitny reportaż tudzież eseje z podróży SM napisał w wieku 26 lat. Nie mogę wyjść z podziwu. Co za głębia, co za delikatność opisów, co za stanowczość opinii. Obrazy są tak plastyczne i mocne, że nie muszę - jak to się dzieje po lekturach reportaży podróżniczych, w tym przecenianego Kapuścińskiego - zagłębiać się w encyklopedie, oglądać filmy na YT z tych regionów. Wolę zachować w pamięci opis SM. Całkowicie mi wystarczy i czuje się tym nasycony.
PS. Jak za każdym razem delektuję się tym autorem, ale również świetnym tłumaczeniem Ireny Makarewicz.

Marai od dawna jest moim ulubionym pisarzem, dlatego nie jestem obiektywny. Zdziwienie wywołuje fakt, że tak wybitny reportaż tudzież eseje z podróży SM napisał w wieku 26 lat. Nie mogę wyjść z podziwu. Co za głębia, co za delikatność opisów, co za stanowczość opinii. Obrazy są tak plastyczne i mocne, że nie muszę - jak to się dzieje po lekturach reportaży podróżniczych, w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
156
59

Na półkach:

Luźny cykl reportaży, które przyjemnie się czytało. Nie są jednak wnikliwe, czasem na jakieś blachę tematy. Bardziej zbiór wybiórczych refleksji z podróży. Mimo wszystko, podobała mi się perspektywa opowieści z lat 20. XX w. Między wierszami można wyczuć różnicę i zmianę jaka nastąpiła na świecie w ciągu tego wieku.

Luźny cykl reportaży, które przyjemnie się czytało. Nie są jednak wnikliwe, czasem na jakieś blachę tematy. Bardziej zbiór wybiórczych refleksji z podróży. Mimo wszystko, podobała mi się perspektywa opowieści z lat 20. XX w. Między wierszami można wyczuć różnicę i zmianę jaka nastąpiła na świecie w ciągu tego wieku.

Pokaż mimo to

avatar
396
360

Na półkach: ,

Wbrew tytułowi nie jest to relacja z podróży mistycznej. Znajdujemy tu raczej zacięcie reporterskie, w efekcie którego otrzymujemy obraz Bliskiego Wschodu widziany oczyma turysty. Inteligentnego i wrażliwego, ale jednak turysty. Wraz z wszystkim charakterystycznymi dlań obrazkami. Bazarami, pustyniami, ruinami, wykopaliskami, legią cudzoziemską i modlącymi się ludźmi. W zasadzie ta opowieść nie różniłaby się niczym od wielu innych bedekerów, gdyby nie wyczuwalna, acz zupełnie nie przytłaczająca atencja Autora właśnie dla modlących się.

Ostatecznie my również uważamy, że nie ma na Świecie większej tajemnicy niż ludzka tęsknota za Bogiem.

Wbrew tytułowi nie jest to relacja z podróży mistycznej. Znajdujemy tu raczej zacięcie reporterskie, w efekcie którego otrzymujemy obraz Bliskiego Wschodu widziany oczyma turysty. Inteligentnego i wrażliwego, ale jednak turysty. Wraz z wszystkim charakterystycznymi dlań obrazkami. Bazarami, pustyniami, ruinami, wykopaliskami, legią cudzoziemską i modlącymi się ludźmi. W...

więcej Pokaż mimo to

avatar
47
37

Na półkach:

Parę inteligentnych uwag, błyskotliwych spostrzeżeń, trochę wniosków się w przyszłości sprawdziło, trochę nie. Raczej krytykant i malkontent był w podróży z tego Sandora. Takie inteligenckie pitu pitu.

Parę inteligentnych uwag, błyskotliwych spostrzeżeń, trochę wniosków się w przyszłości sprawdziło, trochę nie. Raczej krytykant i malkontent był w podróży z tego Sandora. Takie inteligenckie pitu pitu.

Pokaż mimo to

avatar
92
89

Na półkach:

Bardzo aktualny, napisany barwnym, dojrzałym językiem dziennik z 3-miesięcznej podróży z 1926

Bardzo aktualny, napisany barwnym, dojrzałym językiem dziennik z 3-miesięcznej podróży z 1926

Pokaż mimo to

avatar
77
37

Na półkach:

Piękno orientu i ślady bogów na ziemi. Cudowny rozdział "Wielbłądy".

Piękno orientu i ślady bogów na ziemi. Cudowny rozdział "Wielbłądy".

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    294
  • Przeczytane
    130
  • Posiadam
    37
  • Chcę w prezencie
    7
  • Teraz czytam
    6
  • Do kupienia
    5
  • 2021
    5
  • 2023
    3
  • 2022
    2
  • Z biblioteki
    2

Cytaty

Więcej
Sándor Márai Śladami bogów Zobacz więcej
Sándor Márai Śladami bogów Zobacz więcej
Sándor Márai Śladami bogów Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także