Świt legend

Okładka książki Świt legend
Mariusz Walczak Wydawnictwo: Wydawnictwo AlterNatywne fantasy, science fiction
206 str. 3 godz. 26 min.
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
842
220

Na półkach: , , ,

Nie od dziś wiadomo, że ludzie lubią bajki i baśnie. Historie te, posiadające swój specyficzny, magiczny klimat, pozwalają odbiorcom na przeniesienie się do świata, w którym dzielni rycerze walczą ze złem, a piękne księżniczki czekają na swojego księcia. Mariusz Walczak także przedstawia czytelnikom pewnego rodzaju baśń, bowiem Świt legend jest historią utrzymaną w klimacie i posiadającą cechy tego gatunku. Czy jednak opowieść snuta przez barda porwie czytelników i pozwoli im na magiczną podróż, jakiej się oczekuje od tego typu utworów?


Gdy przeklętemu bardowi udaje się znaleźć słuchaczy w przypadkowo spotkanych młodzieńcach, zaczyna on snuć historię z przeszłości, o wojnie jaka wybuchła pomiędzy ludźmi a istotami zwanymi Bahal. Bohaterami opowieści tej są Hector, Mateo, Arden oraz Sara, którzy decydują się na odbycie niebezpiecznej misji mogącej skończyć się dla nich tragicznie.
W przypadku Świtu legend warto odróżnić ważenia, jakie pozostały po książce tuż po przeczytaniu od tego, co czujemy po pewnym czasie. Mariusz Walczak stworzył opowieść, która początkowo wzbudza całą gamę emocji i roztacza wokół czytającego magiczną aurę. Czytelnik wchodzi w historię opowiadaną przez barda, zatapia się w niej i nie ma ochoty opuszcza świata pełnego przygód i mrocznych stworów, jakimi są Bahal. Jednak już po kilku dniach, wracając myślami do tej książki, można z zaskoczeniem odkryć, że cała historia jakby zatarła się w pamięci, a jedyny fragment, który pozostał w myślach czytelnika to ten, w którym pojawia się bard. Związane jest to z kilkoma elementami powieści.


Świt legend opowiada historię niezwykle klimatyczną, nie znaczy to jednak, że jest ona także oryginalna. Powieść przedstawia kilka popularnych motywów. Odbiorca otrzymuje książkę opartą na motywie walki dobra ze złem przeplatanym z motywem podróży. Autor dodaje do tego tajemniczego zakonnika, magiczne artefakty, niezrozumiałe intrygi oraz nutę romansu. W fabule nie znajdziemy nic, poza przeklętym bardem, co mogłoby sprawić, że Świt legend pozostanie w sercach na dłużej.


Bohaterowie są w pewnym stopniu bezbarwni. Przeżywają przygody, podróżują, zawiązują nowe znajomości... i nic więcej. Czytelnik nie ma możliwości lepszego poznania ich. Zostali oni scharakteryzowani w sposób bardzo pobieżny. Będąc nawet w połowie książki, czytelnik może mieć problem z przypisaniem imion konkretnym postaciom, bowiem nie zauważa różnic pomiędzy cechami im przypisywanymi czy zachowaniem w konkretnych sytuacjach. Jedynym elementem, pomagającym rozróżnić konkretne postacie jest zapamiętanie, skąd pochodzą czy też czyimi dziećmi są.


Pomimo wielu mankamentów, Świt legend jest powieścią, po którą warto sięgnąć chociażby by choć na kilka godzin zagłębić się w ten ciekawy świat, pełen magii i niebezpieczeństw czyhających na bohaterów na każdym kroku. Mariusz Walczak pisze prostym językiem, dzięki czemu powieść czyta się szybko. Ponadto, mimo schematyzmu, w powieści można odnaleźć kilka zaskakujących zwrotów akcji, które nie dają czytelnikowi szans na nudę. Sama postać barda także jest elementem ciekawym. Pomimo iż pojawia się on jedynie na początku i na końcu powieści, zajmuje on myśli czytelnika przez o wiele dłuższy czas.


Mariusz Walczak stworzył powieść, którą czyta się z nieskrywaną przyjemnością. Wszystko dzięki magicznej aurze roztaczanej za sprawą przeklętego barda opowiadającego historię prostą, aczkolwiek nieco dziwną i intrygującą. Mimo wielu wad, książka dostarcza kilku godzin pełnych zabawy. I myślę, że do tego tytułu warto podejść w taki właśnie sposób - jako do książki, przy której można spędzić miło czas.

Egzemplarz prasowy - Sztukater. Recenzję możecie przeczytać także na stronie: https://sztukater.pl/ksiazki/item/30011-swit-legend.html#Pyciaaa

Nie od dziś wiadomo, że ludzie lubią bajki i baśnie. Historie te, posiadające swój specyficzny, magiczny klimat, pozwalają odbiorcom na przeniesienie się do świata, w którym dzielni rycerze walczą ze złem, a piękne księżniczki czekają na swojego księcia. Mariusz Walczak także przedstawia czytelnikom pewnego rodzaju baśń, bowiem Świt legend jest historią utrzymaną w klimacie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
255
135

Na półkach: , ,

Przez lasy Dziedzictwa podąża przeklęty bard, który swój „krzyż” może przekazać jedynie poprzez opowieść. Warunkiem jest to, aby słuchacz spał, a opowieść została dokończona. Pewnego dnia w danych lasach pojawia się trójka złodziei. Natrafiają oni na barda, który rozpoczyna opowieść. Czy tym razem klątwa zostanie przekazana? Jaką opowieść przekazuje przeklęty i jaki jest jej finał?
Z pewnością mogę stwierdzić, że Mariusz Walczak miał pomysł na tę książkę. I choć spotkałam się już z podobnymi motywami, to on zrobił to zupełnie inaczej. Można określić, że książka była nieoczywiście oczywista. Sama fabuła może nie trzyma w napięciu jak thriller i nie mrozi krwi w żyłach, jak horror, ale ma w sobie to coś. Ujęła mnie z całą pewnością prostota opowieści połączona z pięknym językiem, jakiego używał autor. Słownictwo jest bardziej wyszukane, niż w większości książek z gatunku, a jednakowo nie męczy, co zasługuje na ogromny plus.
Książka nie jest tylko poprawna, ale zdecydowanie przyjemnie spędza się przy niej czas. Można ją uznać za lekki i krótki przerywnik między cięższą literaturą. „Świt legend” ma w sobie zdecydowany potencjał i serdecznie polecam tę pozycję osobom lubującym się w literaturze fantastycznej. Mimo, że całość może nie wyrywa z butów, to zasługuje na uwagę i solidną ocenę.

Na całość recenzji i dyskusję na temat książki zapraszam tutaj: https://atramentowaprzystan.blogspot.com/2020/08/swit-legend-mariusz-walczak.html

Przez lasy Dziedzictwa podąża przeklęty bard, który swój „krzyż” może przekazać jedynie poprzez opowieść. Warunkiem jest to, aby słuchacz spał, a opowieść została dokończona. Pewnego dnia w danych lasach pojawia się trójka złodziei. Natrafiają oni na barda, który rozpoczyna opowieść. Czy tym razem klątwa zostanie przekazana? Jaką opowieść przekazuje przeklęty i jaki jest...

więcej Pokaż mimo to

32
avatar
306
258

Na półkach:

Dziękuję wydawnictwu Alternatywne za możliwość przeczytania tej oto książki. Czytało się ją bardzo szybko i czuję nie dosyt. Panie Mariuszu, musi Pan szybko napisać kontynuację, bo ja innej opcji nie widzę. Podczas czytania tej opowieści, cały czas moje myśli krążyły wokół Brada. Kim tak naprawdę był? Generalnie rzecz biorąc, bardzo rzadko sięgam po fantastykę, ale po tej magicznej podróży napewno będę sięgała częściej. Opisy Lasu Dziedzictwa tak mnie zachwyciły, że gdy zamknęłam oczy widziałam wszystko jakbym była tam naprawdę, ale jednak za szybko to wszystko się skończyło. Polecam fanom tego gatunku, napewno się nie zawiodą.

Dziękuję wydawnictwu Alternatywne za możliwość przeczytania tej oto książki. Czytało się ją bardzo szybko i czuję nie dosyt. Panie Mariuszu, musi Pan szybko napisać kontynuację, bo ja innej opcji nie widzę. Podczas czytania tej opowieści, cały czas moje myśli krążyły wokół Brada. Kim tak naprawdę był? Generalnie rzecz biorąc, bardzo rzadko sięgam po fantastykę, ale po tej...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
4529
4288

Na półkach:

Książka jest mała,mieści się w kieszeni.A ile zawiera.Radosci dla czytelnika.
Bard opowiada o tym,co było.Czyli o bitwie.
Uwaga w książce,są potwory.Maja wielkie zęby
A ludzie przy ognisku słuchają ,tej opowieści.I ja czytałem i uśmiechałem się do książki.
I już wiemy,nie zawsze musi być elf by fantasy było dobra.

Książka jest mała,mieści się w kieszeni.A ile zawiera.Radosci dla czytelnika.
Bard opowiada o tym,co było.Czyli o bitwie.
Uwaga w książce,są potwory.Maja wielkie zęby
A ludzie przy ognisku słuchają ,tej opowieści.I ja czytałem i uśmiechałem się do książki.
I już wiemy,nie zawsze musi być elf by fantasy było dobra.

Pokaż mimo to

100
avatar
1447
278

Na półkach:

Raz na jakiś czas nachodzi mnie ochota na takie 'typowe' fantasy. Magia, miecz i te sprawy. "Świt legend" wpadł mi w oko dzięki bardzo fajnej, klimatycznej okładce. Powieść Mariusza Walczaka, choć krótka, nosi cechy powieści szkatułkowej. Historia zaczyna się w momencie, gdy przeklęty bard spotyka trójkę złodziei ukrywających się w lasach Dziedzictwa. Żeby pozbyć się swojej klątwy, musi ją komuś przekazać... Ognisko płonie, a my zagłębiamy się w opowieść ducha o dawnych czasach.

Według legendy, na pamiątkę pierwszego spotkania ze smokami, ludzie zaczęli używać pozdrowienia "Qila Morte", co w języku smoków znaczy "Witaj, śmiertelny!". Warto pamiętać o swojej śmiertelności kiedy żyje się w ciężkich czasach... Żądne zemsty bestie - Bahal pragną jednego - śmierci ludzi. Kolejne królestwa na kontynencie Tanis zostają przez nie zrównane z ziemią. Mieszkańcy Dziedzictwa wiedzą, że kiedy Imperium upadnie, to oni staną się następnym celem krwawego pochodu potwornych istot. Pewnego dnia Hektor - młody mieszkaniec Dziedzictwa, znajduje w lesie rannego Mateo - posłańca Zakonu Masek, którego zadaniem jest odnalezienie mitycznej broni, która według legend jako jedyna może zakończyć trawiącą kontynent wojnę. W tym samym czasie wioskę Hektora napada oddział Bahal. Z masakry udało się ujść z życiem Sarze - przyjaciółce Hektora. We dwójkę postanawiają towarzyszyć Mateo w jego misji. Wkrótce dołączy do nich silny sprzymierzeniec - Arden Revan, czarny rycerz Zakonu Iscariot.

Akcji nie brakuje. Grupa bohaterów staje się świadkiem pradawnego rytuału, szuka pomocy u wiedźmy w nawiedzonym lesie, bierze udział w dworskiej intrydze, spotyka potężnego maga, trafia do Królestwa Zmarłych... A to dopiero początek. Dzieje się naprawdę dużo. Gdyby trafiło na hobbitów, zapewne ich małe mózgi w połowie drogi wypłynęłyby uszami. Myślę, że autor powinien pokusić się o większy metraż przedstawionej historii, wtedy mógłby też należycie rozwinąć poszczególne wątki. Ogólny zarys jest spoko, jednak chwilami miałem wrażenie, że coś się stanowczo zbyt szybko kończy. Epickie historie wymagają wieeelu stron. Z drugiej strony poznajemy jedynie opowieść nawiedzonego barda, być może jedną z wielu... Całe 'uniwersum' ukazane w "Świcie legend" czerpie ze znanych i lubianych, klasycznych motywów literatury fantasy. Ale też potrafi zaskoczyć, np. kiedy obok smoków i mieczy pojawiają się rewolwery. Dopatrzyłem się inspiracji 'Diuną" a nawet dwoma ostatnimi filmami MCU o Avengersach... :D Stylistycznie jest momentami świetnie, a momentami średnio. W moim odczuciu sama historia ma potencjał na coś znacznie bardziej rozbudowanego, zaś autor potencjał, żeby ją takową uczynić. Mimo słabszych fragmentów, takie np. sceny walk niemal za każdym razem wypadają świetnie. Czego mi jeszcze zabrakło, i to bardzo zabrakło, to jakiejś mapki z opisywanymi krainami. Przy sporej ilości fikcyjnych miejsc pozwoliłaby ładnie wszystko ogarnąć.

Podsumowując - "Świt legend" to krótka opowieść z bogatą mitologią wykreowanego świata, której główną wadą jest... długość. Technicznie nie da się rozwinąć tylu wątków, opisów postaci i miejsc na dwustu stronach. Mimo wszystko jej lekturę uważam za całkiem udaną. Szaleńcza akcja, dobry klimat i sama forma wraz z niejednoznacznym zakończeniem rekompensują ewentualne niedoskonałości.

Raz na jakiś czas nachodzi mnie ochota na takie 'typowe' fantasy. Magia, miecz i te sprawy. "Świt legend" wpadł mi w oko dzięki bardzo fajnej, klimatycznej okładce. Powieść Mariusza Walczaka, choć krótka, nosi cechy powieści szkatułkowej. Historia zaczyna się w momencie, gdy przeklęty bard spotyka trójkę złodziei ukrywających się w lasach Dziedzictwa. Żeby pozbyć się swojej...

więcej Pokaż mimo to

23
avatar
182
144

Na półkach: , , ,

Książka , którą przeczytałam była inna niż wszystkie. To co tam znalazłam było dla mnie czymś magicznym. Sama opowieść wprowadza nas w niesamowity świat. Świat magii, niezwykłych stworów ,które w zemście są w stanie wybić świat ludzki. Znajdziemy tam też osoby ,które dzięki swej odwadze mogliby porwać tłum ludzi by poszli w ich ślady. No i niezapomniany o przeklętym bardzie,który dzięki swej opowieści wszystko staje się prawdziwe.
Na samym początku książki trafiamy na ucieczkę trójki złodziei. Która podczas ucieczki trafiają do lasu ,który był nawiedzany przez przeklętego barda. To on opowiadając różne opowieści przekazuje je dalej , by klątwa ,która mu ciążyła przeszła na kogoś innego. Lecz w tym przypadku było inaczej..... Bard opowiadając opowieść sprzed lat nie chce na komu zaszkodzić. W całej tej opowieści przenosimy się do czasów, kiedy pomiędzy ludźmi ,a mrocznymi stworami zwanymi Bahal wybuchła wojna. Lecz tylko trójka wybranych ludzi będzie starała się ,by nie doszło do rzeźni. Ich przygody będą pełne przeszkód, będą trudne....czasami odbierające nadzieję. Czy ich przygoda w poszukiwaniu pewnego artefaktu się powiedzie? Co ich tak na prawdę spotka?
Książka jest niesamowita i pełna przygód. Fabuła była bardzo dobrze rozbudowana i ten lekki styl ,który nie zawsze wychodzi autorom bardzo mnie urzekł. Czytając ją utożsamiłam się z bohaterami. Było dużo zwrotów akcji ,co bardzo lubię. Niektóre książki po prostu są nudne ,lecz ta wciąga na całego. Nie oderwiecie się od niej aż się nie skończy. Choć mam wrażenie ,że będą kolejne części ,za którymi nie mogę się już doczekać. Jeżeli chcecie przeżyć niesamowitą przygodę , przejść przez inny wymiar czy też stawić czoła swoim lękom. To ta książka jest dla was. Polecam 😊

Książka , którą przeczytałam była inna niż wszystkie. To co tam znalazłam było dla mnie czymś magicznym. Sama opowieść wprowadza nas w niesamowity świat. Świat magii, niezwykłych stworów ,które w zemście są w stanie wybić świat ludzki. Znajdziemy tam też osoby ,które dzięki swej odwadze mogliby porwać tłum ludzi by poszli w ich ślady. No i niezapomniany o przeklętym...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
320
299

Na półkach:

➡️➡️Nawiedzony przez barda las słynie z złej sławy. Podobno żyją w nim potępione duszę, które nie mogąc przypomnieć sobie życiowej historii przekazują ludziom niedokończone opowieści, aby pozbyć się klątwy i skazać innych na wieczne potępienie. Pewnego dnia grupa przyjaciół uciekająca przed żołnierzami wbiega do lasu. Chcąc schronić się przed ostrzami mieczy trafiają w miejsce o którym krążą legendy. Bard szybko ich odnajduje, ale nie po to, aby ich skrzywdzić. Jego historia jest kompletna, a on czekał długo na to, aby znaleźć godnych wysłuchania jej ludzi.

➡️➡️Wiecie co mam bardzo mieszane uczucia w stosunku do tej książki, ponieważ styl pisania autora bardzo mi się spodobał, tak samo jak zamysł historii dotyczący przeklętych dusz, ale reszta.... Ja myślę, że to książka dla osób lubiących taką mocniejszą fantastykę, ponieważ główna akcja toczy się pomiędzy smokami i ludźmi, w królestwie gdzie trwa wojna śmiertelnych z nieśmiertelnymi. Ja bardzo nie lubię takich klimatów, więc czytanie tej książki bardzo mnie męczyło, nawet momentami bałam się, że nie dotrwam do końca, ale na szczęście nie jest to długa historia, więc wow udało mi się ją przeczytać!

➡️➡️Tak jak wspomniałam Świt legend to książka dla fanów fantastyki, dlatego polecam sprawdzić na własnej skórze odczucia dotyczące tej opowieści. Jestem pewna, że wam ta historia bardziej przypadnie do gustu, bo tak jak wspomniałam ja po prostu nie lubię takich klimatów i czytając opis książki spodziewałam się zupełnie czegoś innego...

➡️➡️Nawiedzony przez barda las słynie z złej sławy. Podobno żyją w nim potępione duszę, które nie mogąc przypomnieć sobie życiowej historii przekazują ludziom niedokończone opowieści, aby pozbyć się klątwy i skazać innych na wieczne potępienie. Pewnego dnia grupa przyjaciół uciekająca przed żołnierzami wbiega do lasu. Chcąc schronić się przed ostrzami mieczy trafiają w...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1349
756

Na półkach: , , ,

Przeklęty bard, który próbuje pozbyć się swojego szaleństwa i opowiedzieć komuś swoją opowieść. W końcu trafia na trójkę złodziei, ale zamiast przerzucić na nich swoją klątwę, bard zaczyna snuć opowieść… Opowieść o trójce przyjaciół, dzielnym rycerzu, który chce uratować świat i nierównej walce z ogromnym złem.
Czy śmiałkom uda się pokonać Bahal? Czy przeżyją drogę do wykonania zadanie jakie ich czeka?
Zło nie śpi, jest czujne i potężne. A trójka śmiałków właśnie stanęła mu na drodze.

Już od kilku dni się zbierałam, aby napisać swoją opinię o tej książce. I nie bardzo potrafiłam napisać coś, co by w pełni wyrażało moje odczucia.
Bo widzicie, mam z tą książką ogromny zgryz.
Zacznę od tego, że fabuła i pomysł na historię bardzo mi się spodobał. Czuć tu klimat dawnych legend i baśni, snutych przy ognisku.
Historia śmiałków, którzy nie zawahają się przed niczym, aby powstrzymać panoszące się pod postacią Bahal zło naprawdę mnie zaintrygowała.
Byłam ciekawa dokąd zmierza to historia, co się wydarzy i jak potoczą się losy bohaterów.
No właśnie – bohaterowie.
Polubiłam ich, głównych jest troje i każde z nich jest postacią, która wzbudza sympatię i której się kibicuje. Trzyma się kciuki za powodzenie ich misji, chce się, aby jak z pięknej baśni „żyli długo i szczęśliwie” po wykonaniu swojego zadania.
Ciekawie zapowiadał się również wykreowany przez autora świat, a raczej jego zarys.
Dlaczego zarys?
Ponieważ świat jest przedstawiony skąpo i pobieżnie. Ogromnie tego żałuję, bo wydaje mi się, że to naprawdę fascynujące miejsce.

I mimo, że byłam ciekawa rozwoju fabuły i tego w jakim kierunku potoczy się akcja, to niestety, ale „Świt legend” Mariusza Walczaka niepozbawiona jest w moim odczuciu wad. I to takich, które dość mocno mnie uwierały.
Po pierwsze styl.
Bardzo nierówny. Chwilami piękny, obrazowy i bardzo przyjemny, chwilami jakby ciosany siekierą, bardzo prosty i (nie wiem jak inaczej to nazwać) zgrzytliwy.
Kolejna sprawa to przedstawienie otaczającego bohaterów świata. Było mi przykro, że autor nie poświęcił temu więcej czasu i uwagi, bo to było ciekawe miejsce z potencjałem, który nie został wykorzystany.
Tak samo jak przedstawienie rozgrywających się na karatach powieści wydarzeń. Niektóre dostały odpowiednią porcję uwagi autora, ale sporo potraktował po macoszemu.
Również główni bohaterowie nie dostali od autora równych szans na to, aby dać się poznać czytelnikowi. Niektórzy pokazani zostali dość ciekawie, z uwzględnieniem ich przeszłości i przeżyć, o niektórych dowiedziałam się jedynie, że są (mówiąc oczywiście w sporym uproszczeniu) w porządku i stoją po dobrej stornie.
Najwięcej stracił na tym Hector, jego wątek aż się prosił o porządne rozwinięcie. Niestety go nie otrzymał, czym byłam niesamowicie rozczarowana.

Historia stworzona przez Mariusza Walczaka miała naprawdę ogromny potencjał. Jest w niej wszystko to, co sprawia, że człowiek daje się wciągnąć w czytaną opowieść. A jednak czegoś mi tu zabrakło, głębi, rozwinięcia ważnych wątków, lepszego ukazania bohaterów i toczących się wydarzeń.
I mimo, że spodziewałam się czegoś więcej, to jednak nie mogę napisać - i nie napiszę - że „Świt legend” to książka zła.
To poprawna powieść, która miała szanse być świetną lekturą, a która tej szansy nie wykorzystała.

Na koniec chcę pochwalić wydawnictwo za ładną i klimatyczna okładkę, która od razu przykuła mój wzrok. Skojarzyła mi się z tajemnicą i legendą, którą od wielu dekad bardowie wyśpiewują przy ognisku na szlaku.


Moje Czytanie, czyli czytelniczy miszmasz

Przeklęty bard, który próbuje pozbyć się swojego szaleństwa i opowiedzieć komuś swoją opowieść. W końcu trafia na trójkę złodziei, ale zamiast przerzucić na nich swoją klątwę, bard zaczyna snuć opowieść… Opowieść o trójce przyjaciół, dzielnym rycerzu, który chce uratować świat i nierównej walce z ogromnym złem.
Czy śmiałkom uda się pokonać Bahal? Czy przeżyją drogę do...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
2238
542

Na półkach: , , , ,

Na, mam nadzieję, dobry początek współpracy z Wydawnictwem Alternatywne, otrzymałam do przeczytania właśnie "Świt legend". Czy to był smakowity kąsek?

Powiem Wam, że oczekiwałam dobrego, mocnego fantasy po tej książce. Nie wiedziałam do końca czy takie będzie, ponieważ nie znałam do tej pory Autora, Mariusza Walczaka. Ale zaraz opowiem o moich wrażeniach z lektury, a póki co łapcie opis wydawcy, który mnie zachęcił do zrecenzowania jej:

"Przeklęty bard nawiedza lasy Dziedzictwa. Pragnie opowiedzieć komuś swoją historię, jednak nie może jej odtworzyć w całości. To doprowadza go do szaleństwa. Przemierza zatem lasy w poszukiwaniu osoby, której mógłby przekazać swoją klątwę. Pewnej nocy trójka złodziei natyka się w lesie na przeklętego barda, który snuje opowieść sprzed lat...

W dawnych czasach wybuchła wojna pomiędzy ludźmi i potworami zwanymi Bahal. 18-letni Hector, syn doży małego miasteczka w Dziedzictwie, marzył o tym, aby wstąpić do wojska i wziąć udział w wojnie. Pragnął chwały równej słynnemu Egehardowi, czarnemu rycerzowi Zakonu Masek, który niegdyś uratował królestwo. Nie było to jednak zgodne z wolą jego ojca.

Pewnego dnia chłopak znalazł w lesie rannego Mateo, wysłannika wielkiego mistrza Zakonu Masek, poszukującego legendarnego ostrza, które mogło zakończyć wojnę. Wkrótce potem jego rodzinne miasteczko zostało niespodziewanie napadnięte przez oddział Bahal i doszczętnie
zniszczone. Wówczas Hector, wraz ze swoją przyjaciółką Sarą, postanowił przyłączyć się do Mateo w poszukiwaniu legendarnego miecza. Przyszło im walczyć z potworami, być świadkami tajemniczych rytuałów, a nawet trafić do
Królestwa Zmarłych...

Czy jednak ich historia znajdzie swoje zakończenie, a koszmarne Bahal zostaną pokonane? Czy może wszystko jest tylko podstępną igraszką szalonego barda?"


No więc! Poznajemy w tej książce bohatera o niezwykłym określeniu "przeklęty bard". I nie wie on kim jest, dokąd zmierza (tak, tak, też mam od razu w głowie to powiedzonko "kim jesteśmy ? dokąd tuptamy?") i co się w zasadzie z nim działo wcześniej. Wyobrażacie sobie taką sytuację? Masakra!

I w całej tej historii jest coś magicznego, co przyciągnęło mnie jako czytelniczkę, choć fantasy czytam tak naprawdę od święta. Tutaj było mi mało, mam nadzieję, że ta książka kiedyś zostanie rozwinięta w coś o wiele większego, lub zwyczajnie pojawi się jej, chociażby jakaś niewielka kontynuacja.

Czytałam z zaciekawieniem, martwiąc się o przeklętego barda, o to, co się stanie z nim za chwilę, a jednocześnie byłam zachwycona opisami Lasu Dziedzictwa.


Generalnie rzecz biorąc uważam, że dobre fantasy, to niczym trąba powietrzna porywa do swego świata i nie puszcza później przez bardzo długi czas nawet już po skończeniu lektury. Ba! Często najchętniej się bierze za porządne, wielkie tomiszcza, żeby godzinami móc się zatapiać w świecie swoich ukochanych bohaterów. W tym przypadku to chyba mój jedyny zarzut wobec Autora. Ja bym nazwała tę książeczkę opowiadaniem. Za mało, za krótko, za szybko się skończyło. Może pora teraz rozbudować ten świat?

Ode mnie 7/10🌟
Polecam każdemu fanowi gatunku. Może i za krótka ta książka, ale mimo wszytko bardzo dobra!

Dziękuję bardzo wydawnictwu AlterNatywne za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej książki. Było mi niezwykle miło i mam nadzieję w przyszłości na więcej!

Na, mam nadzieję, dobry początek współpracy z Wydawnictwem Alternatywne, otrzymałam do przeczytania właśnie "Świt legend". Czy to był smakowity kąsek?

Powiem Wam, że oczekiwałam dobrego, mocnego fantasy po tej książce. Nie wiedziałam do końca czy takie będzie, ponieważ nie znałam do tej pory Autora, Mariusza Walczaka. Ale zaraz opowiem o moich wrażeniach z lektury, a...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1336
239

Na półkach: ,

Dostając propozycję przeczytania i zrecenzowania książki nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Dostawając jakikolwiek egzemplarz, zakładam sobie, że nie będę niczego szukać o danej historii, by nie wyrobić sobie przedwczesnej opinii, bo może być ona szkodliwa w skutkach. Każdy z nas ma inne gusta i każdemu podoba się coś innego. Z samego tytułu mogłam się jedynie domyślać, że czeka mnie spora dawka legend i fantasy.

Odbierając książkę chyba nie tego się spodziewałam. Liczyłam na duża powieść, a dostałam rozbudowane opowiadanie, liczące trochę ponad dwieście stron, gdzie dodatkowo książka jest mniejsza od standarodwej. Nie spodziewałam się, że historia tak mnie pochłonie i zaczaruje. Dlatego ubolewam nad tak małą ilością stron.

Magiczny las Dziedzictwa najwiedza bard. Poszukuje osoby, której będzie mógł opowiedzieć swoją historię, problem polega na tym, że nie może jej sobie przypomnieć w całości, co go bardzo denerwuje. Przemierza więc las w poszukiwaniu kogoś, komu mógłby przekazać dalej swoją opowieść. Niedługo trafia się okazja, kiedy w lesie schroniania szuka trójka przyjaciół, a bard rozpoczyna swoją opowieść.

Więcej na: https://libraryofvelaris.blogspot.com/2020/02/swit-legend-mariusz-walczak.html

Dostając propozycję przeczytania i zrecenzowania książki nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Dostawając jakikolwiek egzemplarz, zakładam sobie, że nie będę niczego szukać o danej historii, by nie wyrobić sobie przedwczesnej opinii, bo może być ona szkodliwa w skutkach. Każdy z nas ma inne gusta i każdemu podoba się coś innego. Z samego tytułu mogłam się jedynie...

więcej Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Mariusz Walczak Świt legend Zobacz więcej
Mariusz Walczak Świt legend Zobacz więcej
Mariusz Walczak Świt legend Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd